bloodcarver ♂
| Zamieszcza historie od: | 15 czerwca 2011 - 15:47 |
| Ostatnio: | 5 lutego 2026 - 18:22 |
| O sobie: |
Mogłem mieć papierek dyslektyka. Nie chciałem - wolę się jednak starać. I jestem umysłem technicznym! Zarabiam na technicznych aspektach promocji. Tak że jak "czepiam się" stylu czy formatowania, to znaczy, że nawet takie beztalencia językowe jak ja widzą tu kłopot. A jak zwracam uwagę na orty - cóż, przed kim jak przed kim, ale przede mną usprawiedliwianie się dysczymśtam to śmiech na sali. PS komentarze omawiam tylko w komentarzach, wysyłanie PW na ich temat nie ma większego sensu, i tak nie przeczytam. Jeśli nie reaguję na twoją odpowiedź - ojej. PPS Ktoś zminusował hurtem moje komentarze. Ojej, mam już tylko 12 tysięcy punktów za komentarze i dwadzieścia tysięcy za historie, patrzcie jak płaczę, że mi te kilkanaście ubyło :D Bawcie się dzieci, bawcie. |
- Historii na głównej: 49 z 81
- Punktów za historie: 33530
- Komentarzy: 9382
- Punktów za komentarze: 77403
@staly_czytelnik do tego nowego tynku nic się nie lepi. Nie wiem czy to struktura, czy mróz, czy powłoka na graficiarzy, czy co, ale nie kukało.
Nawet pomijając jak wygodna jest cena za kilogram do porównania produktów, to dla wielu z nich jest ona po prostu wymagana przez prawo. Moim zdaniem słusznie, ale jeśli się nie zgadzasz, pisz do swojego posła na sejm, a sklepu za to nie obwiniaj.
@mesing: Nawet nie o to chodzi że zaoszczędzi. Chodzi o to, że "Pan dyrektor miał kontrole z odpowiednich służb i te służby stwierdziły uchybienia, które ma naprawić przez rok po kontroli. Ten czas zbliża się nieubłaganie." - jak będzie miał umowę, która gwarantuje mu zakończenie poprawek w terminie, to nawet jak wykonawca nie skończy poprawek w terminie, to przed inspektorem dyrektor jest kryty. On przecież zamówił. Gwarancje załatwił. Nie jego wina!
Ja od jakiegoś czasu mam zwyczaj, że jak ktoś nalega bym podpisał bez spokojnego czytania całości, to w zamian pytam "Co tam jest, czego mam nie znaleźć?". Jeśli nie odpowie, czytam tym uważniej. Jeśli to problem, nie podpisuję.
- Teraz nie mamy wolnych etatów, są zajęte przez panie na macierzyńskim. Może jak się one zwolnią to wtedy panią weźmiemy na umowę, teraz tylko zlecenie. To akurat ma sens - po powrocie z macierzyńskiego pracodawca musi zapewnić tym paniom dalsze zatrudnienie. Nie może więc zatrudnić więcej pracowników, bo wyląduje pod kreską. No chyba że na umowę na zastępstwo, ale to jest bardziej skomplikowane od zlecenia i gorzej chroni przed kolejnym macierzyńskim.
@Lypa: Jeśli jest miejsce, żeby się odsunąć, to pasażerowi bez roweru jest znacznie łatwiej to zrobić.
"mógł rower przypiąć na stacji i później po niego wrócić." - tak samo jak ty mogłeś przypiąć kopertę z kilkoma tysiącami złotych i potem po nią wrócić. Dość podobna szansa, że jeszcze zastaniesz. Masz rację, że nie chcesz zostać ubrudzony. Sęk w tym, że człowiek wsiadający z rowerem w godzinie i na trasie, gdzie jest to dozwolone regulaminem, też ma rację. Jeśli oczekujesz od niego, że się odsunie, lub nie pojedzie, to on ma takie samo prawo oczekiwać od ciebie, że się odsuniesz od jego roweru lub nie pojedziesz. Jedynym prawidłowym adresatem pretensji jest kolej, która ewidentnie puszcza za mało lub za krótkie składy.
@Michail: Ani współpasażerom do odmawiania mu przejazdu.
Najbardziej piekielne jest, że miesiącami przyjmowaliście od lekarza nieczytelne recepty i chodziliście w tę i nazad, zamiast od razu zwrócić uwagę lekarzowi, albo jego przełożonemu, że taka recepta nie zadziała. Po dwóch czy trzech razach to już średnio pojęta małpa powinna się była zorientować, że branie takiej recepty od lekarza nie ma sensu bo będzie problem, i warto to załatwić od razu - skoro za drugim razem może wypisać czytelnie, to za pierwszym też!
@jass: Znam przypadki, że osoba dostała uczulenia na kota, i nie zakwalifikowała się na odczulanie, z przyczyn zdrowotnych. Leków przeciwalergicznych nie można brać codziennie przez całe życie. Zdarza się też, że dziecko dostaje uczulenia. Minimalny wiek odczulania to 5 lat, nie można od narodzenia do wieku 5 lat trzymać dziecka na końskich dawkach leków antyalergicznych. W takich sytuacjach nie ma dobrego wyjścia, ale nie można oczekiwać że ktoś odprawi żonę albo odda dziecko do adopcji by zachować kota. Podobnie jeśli pies czy kot zaczną wykazywać się agresją wobec dziecka, nie każdy może sobie na to pozwolić - kiedyś trzeba spać, a wystarczy jeden błąd i blizny oraz kynofobia zostają dziecku do końca życia. Dorosłą ofiarę takiej sytuacji też poznałem. Oczywiście wcześniej nikt się nie spodziewał, nie było znaków, pies do innych dzieci był aniołem. Zdarza się też niestety, że komuś kończy się umowa najmu, i po prostu nie jest w stanie w swoim budżecie znaleźć nowego mieszkania, w którym zwierzęta są akceptowane, w czasie jaki na to ma. Tragiczne, owszem, ale czy można kogoś obwiniać że nie wybrał bezdomności? W bezdomność łatwiej wpaść, niż z niej wyjść. Łatwo oceniać ludzi, których sytuacji się nie zna.
Mam podobne doświadczenia z Pyszne. Jak jest dobrze to dobrze, ale jak cokolwiek pójdzie nie tak, to zapomnij. Raz musiałem uruchamiać chargeback w banku, bo duże zamówienie na sushi nie przyjechało. Support oczywiście "może jeszcze przyjedzie?" - ze dwa dni po zamówieniu!
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 18 sierpnia 2025 o 12:50
@Ohboy: Tabletki są mniejszym ryzykiem, niż ciąża. I nie wymagają zgody drugiej osoby. Plus, opieka ginekologiczna w Polsce jest o niebo lepsza niż analogiczna opieka dla mężczyzn, którzy nawet nie mają specjalisty dla siebie, a do specjalistów pełniących analogiczne funkcje potrzebują skierowania i czekają kilkukrotnie dłużej. Ewentualne ryzyka antykoncepcji są więc więcej niż wyrównane.
No wybiórczość śmieszna, ale też jednocześnie tabletki antykoncepcyjne mają o niebo większą skuteczność nawet od prawidłowo użytych prezerwatyw, o użytych nieprawidłowo nawet nie mówiąc. Tutaj więc decyzja A miała na ciążę nawet większy wpływ, niż decyzja jej ówczesnego chłopaka.
@Ohboy tylko jeśli starannie wybierzesz kawałki, które pasują do twojej tezy, że śmieszna. Autorka przyznaje, że nie da się zapewnić dzieciom zdrowia i bezpieczeństwa jeśli nie będzie rodzica na stałę w domu, a jednocześnie chce, by oboje pracowali. Czyli ewidentnie nie zależy jej, by dzieci były zdrowe i bezpieczne. Czyli śmiesznym jest twierdzenie, że na dzieciach jej zależy.
@Michail: Przecież wg Niemców Słowianie to inna rasa, niż rasa Nordycka. A i czysto genetycznie jako populacji bliżej nam do Czechów, Słowaków, Ukraińców, niż do Niemców i Austriaków - choć oczywiście różnice indywidualne są większe, niż populacyjne.
Wygląda to jakbyś ty nie chciała dzieci a mąż tak - rozwiedź się, zostaw mu dzieci, płać alimenty i bądź wolna.
@marcelka: "Ciężko sprawdzić wszystkie czynniki, których nie toleruje każdy pies" - No OK, ale wtedy warto napisać "nie wiadomo" niż mówić że tak, nauczony czystości i tak, akceptuje koty. Zmyślania i kłamania nic nie usprawiedliwia.
@hulakula: Jak nie wie, że się nie przewija, to pewnie i nie wie że nie powinien wchodzić. No i są pewne wątpliwości czy umie czytać ;) I stąd znaczki. Są knajpki, które wybijają się na tym że są np kawiarnią przyjazną dla rodziców z dziećmi. I super. Wolno im. Ale niechże wolno będzie innym knajpkom wybijać się na tym, że można zjeść w spokoju, bez cudzych dzieci.
@KatzenKratzen: Nakaz by dziećmi zajmowali się rodzice istnieje od zawsze, niestety jest nie do wyegzekwowania w praktyce, bo jak? Postawić strażnika nad rodzicami? I dopisać im tego kelnera godzinówkę do rachunku? A jak już dziecko włoży łapy w cudzy talerz albo wbiegnie na kelnera i zaleje i jego, i siebie, gorącą zupą to będzie po ptakach.
Akurat jeden z tych wpisów, pomijając wulgaryzmy, był bardzo trafny. Załączę poniżej. Ocenianie ludzi na podstawie 5 minut z ich życia to idiotyzm i zadufanie w sobie. Nie wiemy co się działo 5, 10 15 minut wcześniej. Przez poprzednie 8 godzin. Czy 8 lat. Nie wiemy, choćby, czy mężczyzna był w pełni sprawny. Może żona chciała w góry, a jemu lekarz zabronił dźwigać i się wysilać z powodu przepukliny albo urazu kręgosłupa? W końcu poważne wypadki w pracy dotyczą w przytłaczającej większości mężczyzn, więc to możliwe. A może i nie, ale ile pychy trzeba mieć w sobie, żeby zakładać, że się wie, i oceniać obcych ludzi. "I co ci kur_wo przeszkadza, może kobieta kocha męża i dała mu chwile odpocząć bo cały dzień to on zap_ierd_alał z wózkiem, torbami, był kierowcą i jeszcze je_bał w fabryce azbestu żeby mogli pojechać w te góry. Jak mnie takie pi_zdy irytują. Zajmij sie swoim życiem a nie innymi kobietami bo problem to z tobą."
@Wredzma: Masz chyba jakiś problem, skoro wyzywasz od bezmyślnych osoby jadące prawidłowo, zgodnie z przepisami, a usprawiedliwiasz naprawdę bezmyślnych pieszych pchających się na pas ruchu. Niestety bezmyślni są piesi, oraz często projektanci dróg, robiąc drogi dla rowerów w sposób ułatwiający pieszym bezmyślne wlezienie na nie. Jak ktoś nie jest w stanie nie wejść na drogę z dopuszczalną prędkością 50km/h (większość DDR tak naprawdę) to rodzina powinna taką osobę ubezwłasnowolnić, bo stanowi zagrożenie dla siebie i otoczenia. A wtedy winna będzie opiekunka prawna takiej osoby, jeśli do zdarzenia dojdzie.
@Wredzma: @didja: Jezdnia dla samochodów zazwyczaj jest jeszcze szersza, gładsza. Zapraszam!
Miałem sytuację, że dziecko, zupełnie obce, próbowało się do mnie przysiadać w restauracji i pchać mi łapy w jedzenie. Za pierwszym razem kelner je odprowadził do rodziców. Za drugim powiedziałem kelnerowi, że proszę o przeniesienie mnie poza zasięg dziecka, albo wyjdę i nie mam zamiaru płacić za coś czego nie mogę zjeść. Kelner rodzinkę wyprosił, ku wielkiemu niezadowoleniu. Chyba nie byłem jedyny, bo teraz jakoś rodziny z takimi dzieciakami znikają z knajpki od razu, gdy dzieciak zaczyna oddalać się od swojego stolika bez opieki. Innym razem, z innej knajpy, wyszedłem jak przy stoliku obok rozpoczęło się przewijanie. Nagabywany o zapłacenie odmówiłem. Spytałem kelnerkę czy sama by chciała jeść jedzenie w aromacie gówna, jakoś nie była chętna. Nowej porcji, w innej sali, też nie mogła mi zapewnić. Mam nadzieję, że rozliczyła się z rodzicami, którzy uznali że obesrana pielucha na stoliku to dobra myśl. Ogólny zakaz dzieci nie jest konieczny, jeśli obsługa reaguje od razu i bezwzględnie, zanim zrobi się źle. Ale nie ukrywam, zakaz dzieci w restauracjach to dla mnie niekłamany plus i nadzieja na spokojny posiłek.
@hulakula: Gościa z dietą pudełkową o 2 w nocy "bo odbiorca nie otwiera i nie podał kodu" to nie przebija :D
Zrzucanie tego problemu na osoby z parteru jest słabe. Rzucanie wszystkiego by odebrać domofon i wysłuchiwać bzdur to większy kłopot, niż przejażdżka windą. No i ty na swoim 10 piętrze nie ryzykujesz, że ktoś obrzuci ci okna syfem za odmowę. Na koniec, ludzie z parteru wcale nie mają żadnych zniżek w czynszu za tego typu dodatkową, niepłatną pracę. Czemu więc mieliby ją wykonywać w wymiarze większym, niż reszta mieszkańców? Kiedyś specjalnie poszedłem do sąsiadki i oparłem się o dzwonek do drzwi. Ta w jazgot że jej dziecko budzę, a ja na to że już trzy razy prosiłem by jej goście nie dzwonili do mnie domofonem, a nadal dzwonią "bo dziecko śpi", i mam już dość, i że od teraz za każdym razem jak jej goście zadzwonią do mnie to będę tak właśnie robił. Dopiero to pomogło. Czasy, że parter był służbówką gospodarza domu, minęły bezpowrotnie. Wybijcie sobie więc z głowy takie pomysły, proszę.