Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bloodcarver

Zamieszcza historie od: 15 czerwca 2011 - 15:47
Ostatnio: 3 grudnia 2025 - 18:21
O sobie:

Mogłem mieć papierek dyslektyka. Nie chciałem - wolę się jednak starać. I jestem umysłem technicznym! Zarabiam na technicznych aspektach promocji. Tak że jak "czepiam się" stylu czy formatowania, to znaczy, że nawet takie beztalencia językowe jak ja widzą tu kłopot. A jak zwracam uwagę na orty - cóż, przed kim jak przed kim, ale przede mną usprawiedliwianie się dysczymśtam to śmiech na sali.

PS komentarze omawiam tylko w komentarzach, wysyłanie PW na ich temat nie ma większego sensu, i tak nie przeczytam. Jeśli nie reaguję na twoją odpowiedź - ojej.

PPS Ktoś zminusował hurtem moje komentarze. Ojej, mam już tylko 12 tysięcy punktów za komentarze i dwadzieścia tysięcy za historie, patrzcie jak płaczę, że mi te kilkanaście ubyło :D Bawcie się dzieci, bawcie.

  • Historii na głównej: 48 z 80
  • Punktów za historie: 33451
  • Komentarzy: 9381
  • Punktów za komentarze: 77379
 
zarchiwizowany

#73233

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Uwaga na serwisy wrabiające w instalowanie malware. Na przykład odwiedzanie z komórki serwisów takich jak piekielni.pl czy demotywatory.pl raz na kilka, kilkanaście wejść powoduje fałszywe alarmy o wirusie.

Piekielni.pl

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 3 (35)
zarchiwizowany

#67775

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
W zeszłym sezonie uczyłem się na kursie prawa jazdy kat. A. Swoje 20 godzin wyjeździłem, ale dalej nie umiem jeździć. Przyczyną, jak przypuszczam, był smutny fakt problemów z umówieniem jazd. Dziesięć lekcji rozlazło mi się na jakieś dwa miesiące jak nie lepiej, i na każdej kolejnej lekcji zwyczajnie nie pamiętałem już, co było na poprzedniej, a już żeby co było dwie lekcje temu lub dawniej?

Po takim doświadczeniu postanowiłem że po pierwsze zmieniam szkołę, a po drugie - plan jazd chcę mieć od razu przy wpłacaniu pieniędzy, na piśmie, wpisany do umowy. Napisałem maila do PRO-MOTOR, wyjaśniając jak, dlaczego, opisując w jakich godzinach mogę, podkreślając że rzadziej niż 2 razy w tygodniu po prostu mnie nie interesuje bo to wyrzucanie pieniędzy w błoto jak dla mnie. Odpisali że OK, że skontaktują się telefonicznie.

Po kilku dniach faktycznie skontaktowali się telefonicznie. Pierwszy pan był miły, bezproblemowy, oczywiście da się, oczywiście w tych godzinach nie będzie problemu, zapłaci pan tyle i tyle przy pierwszej jeździe. Potem podał słuchawkę już bezpośrednio instruktorowi. I tu zaczęły się jaja. Bo instruktorowi to sytuacji nikt nie przedstawił. Bo on może mi podać datę tylko pierwszej jazdy. A kolejne? A to się trzeba dowiadywać, ale przy takich godzinach to raz na tydzień. Albo rzadziej.

To nie mogli od razu napisać, że się nie da? Co, myśleli że nie zauważę?! Czy że zapłacę a potem będę zaciskał zęby?

www.pro-motor.pl

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (212)

#64796

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Urząd Celny zatrzymał paczkę idącą do mnie z USA. Ich prawo. Dostałem list z wezwaniem do przedstawienia faktury lub innego dokumentu zakupu. W tej samej kopercie wysłali mi fakturę, którą sklep dołączył do paczki. Fakturę, która w polu "uwagi" zawierała od razu tłumaczenie na polski nazw towarów.

I tylko nie wiem, czy durniem był człowiek z cła, który mi to wysłał, czy ludzie, którzy układali przepisy, na podstawie których działał.

Urząd Celny

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 420 (492)

#62514

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Przed chwilą dzwoniła do mnie pani Joanna Kubiak, z firmy Media Systems, w imieniu T-Mobile. A przynajmniej tak się przedstawiła.

Nie mam umowy z T-Mobile. Nigdy nie miałem. Numer nigdy nie przechodził przez procedurę MNP, i jest już dość stary. Nie przywitała mnie po nazwisku.

Próbowałem dowiedzieć się, skąd mają mój numer. Niestety pani Kubiak uparcie próbowała odwracać kota ogonem, i zamiast udzielić mi jasnej odpowiedzi wykręcała się typu "mam w systemie", "to musiał pan ...", oraz próbowała wyciągnąć informację, czy telefon jest na kartę, czy na abonament. A gdy uparcie prosiłem by mi powiedziała, na podstawie jakiej niby zgody w ogóle do mnie dzwoni - po prostu się rozłączyła.

Jeśli źle spisałem nazwisko czy nazwę firmy z nagrania, oczywiście chętnie poprawię. Tak, mam tą rozmowę nagraną. I tak się tylko zastanawiam, czy nie przejść się z tym nagraniem do GIODO.

media_systems call_center t-mobile

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 379 (475)

#60946

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Dostałem pismo, że jestem winien kilka tysięcy złotych. Firma typowo windykacyjna, ale nie z tych znanych. Myślę, dumam, sprawdzam, kombinuję, ale nie wiem. No nie wiem. No to poszedłem do zaprzyjaźnionego prawnika, i wysłał w moim imieniu odpowiedź sprowadzającą się do:

"Prosimy dostarczyć kopię dokumentów, żebyśmy mogli się ustosunkować."

Windykator odpowiedział, owszem. Odpowiedział w stylu "Dokumentów nie pokażemy, trzeba płacić". Jasne, już pędzę. Po naszym piśmie, że jeśli dług był, to go spłacę, ale niech przedstawią jakąkolwiek dokumentację, że był, cisza. Na miesiąc.

Takie coś powtórzyło się jeszcze trzy razy. Za czwartym razem wyjawili, że działają na zlecenie banku. Jednego z bardziej znanych banków "internetowych", w którym faktycznie miałem kiedyś konto. I przedstawili dokument - umowę ramową. Czyli taką, dzięki której mogłem "wyklikać" kredyt. Ale zero konkretów na temat kiedy niby to faktycznie zrobiłem. Na prośbę o uzupełnienie odpisali w stylu "płacić albo sąd".

Z żalem odpisaliśmy, że jeśli sąd jest jedynym sposobem, bym poznał za co niby mam płacić, to trudno, muszę się zgodzić. I poszli. Niestety bank zgłosił się do e-sądu. Czemu niestety? Bo e-sąd przybił ich żądanie na podstawie samej tylko umowy ramowej.

Oczywiście to, że e-sąd coś zadecyduje, jeszcze nic wielkiego nie znaczy, i poszedł sprzeciw. W takiej sytuacji sprawę musi rozpatrzeć zwykły sąd.

I co zrobił sędzia? To samo, co ja od początku! Poprosił o uzupełnienie brakujących dokumentów, tak żeby było wiadomo, za co konkretnie mam niby płacić! W odpowiedzi na to bank pozew wycofał, więc sąd sprawę umorzył.

Jaki trzeba mieć bałagan w papierach i dokumentacji, by ścigać po sądach klienta, a nie wiedzieć za co? Jeszcze ja to ja, w sumie mnie to nic nie kosztowało, a sąd koszty sądowe zasądził na naszą korzyść (równe tyle, ile bank chciał dla swoich prawników), więc i kumpel-prawnik nie pracował za orzeszki. Ale w tym czasie sądy mogły zająć się jakąś prawdziwą sprawą, a nie czas tracić.

Czyżby bank polował na zapominalskich, którzy widząc urzędowy język albo papiery z sądu od razu wyskoczą z kasy? A może naprawdę byłem im coś winien, ot skleroza, ale oni z własnej głupoty pozbawili się pieniędzy? Nie wiem i już się nie dowiem.

bank

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 622 (668)
zarchiwizowany

#60729

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Moja lokalna Biedronka dyskryminuje ze względu na narodowość. Polaków.

Gorąco, klimatyzacja nie wyrabia, długa kolejka, tylko jedna kasa czynna. Absolutnie nie da się otworzyć drugiej, bo przyjęcie towaru. Podchodzą Cyganie do zamkniętej kasy i nagle cud, od razu dzwonek, i niemożliwe staje się możliwe, kasa otwarta. A jak za Cyganami ustawiają się Polacy, to "prosimy do drugiej kasy".

I to nie była jednorazowa sytuacja, tak się dzieje od jakichś dwóch miesięcy. I mimo tego, że "W wyniku przeprowadzonych procedur wyjaśniających personel sklepu został ponownie pouczony, co do właściwej obsługi klientów", jak mi odpisał ich BOK, nic się nie zmieniło. Cyganie mają pierwszeństwo, osoby o wyglądzie Słowiańskim muszą stać.

Biedronka

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 88 (204)
zarchiwizowany

#60218

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Przepis na romantyczny wieczór? Spacer z ukochaną.

- Oczywiście w ciemnych ubraniach, po zmroku tak najlepiej!
- Jezdnią, nie chodnikiem, choć chodnik jest
- Należy się zatrzymać z daleka od latarni
- Na "nawrotce" między jezdniami, za krzakiem, żeby przypadkiem nie było widać
- I w takich warunkach oczywiście koniecznie długi pocałunek, taki żeby świata poza ukochanym / ukochaną nie widzieć, i przypadkiem nie usłyszeć silnika zbliżającego się pojazdu

To wszystko najlepiej robić na terenie, na którym jeżdżą L-ki, nauka jazdy znaczy. Motocyklowa, żeby było ciekawiej, czyli w razie czego początkujący kierowca też się łamie. Teren ładnie oznaczony, żadnych wątpliwości że to plac nauki jazdy być nie mogło. Niestety bez płotu. No i chodnik to chodnik, gdyby nie nauka jazdy, to zawsze mógł tam jechać ktoś, kto już umie, i pewnie jechałby szybciej.

Cóż, przynajmniej na drugich zajęciach zaliczyłem awaryjne omijanie przeszkody.

Plac manewrowy

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 88 (230)

#59186

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Polski Bus jaki jest każdy widzi. Grunt, że bilety są numerowane, w każdym autobusie jest lista numerów biletów, i nigdy nie ma ich więcej, niż siedzeń. Natomiast same siedzenia są nienumerowane, kto gdzie usiądzie, tam siedzi.

Podróż między dwoma dużymi miastami. Wyjazd opóźnił się o prawie pół godziny, bo kilkanaście osób nie mogło znaleźć sobie siedzeń. Czyżby awaria systemu? Za dużo biletów? Otóż nie!

Kilkanaście osób było "sprytnych" i na grzeczne pytania "czy miejsce obok pana jest wolne?" odpowiadało "Nie, zajęte". Ot, umyślili sobie, że wygodniej się będzie jechało, jak nikt obcy się nie dosiądzie. Sztuczka się nie udała, bo kierowca nie mógł ruszyć ze stojącymi pasażerami, a i pasażerowie, którzy w końcu zapłacili za przejazd na siedząco, nie zamierzali stać. Ale co się obsługa namęczyła, to ich. A co spóźnienia załapaliśmy, to nasze - pasażerów.

Czemu ci ostatni pasażerowie pytali zamiast usiąść po prostu? Bo buce siadały na siedzeniach od korytarza, i nie dało się "po prostu" usiąść na siedzeniach od okna.

bus

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 807 (889)
zarchiwizowany

#54806

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Ostatnio coraz bardziej dziwi mnie zachowanie ludzi w metrze.

Przeciska się taka osoba, płci i wieku w miarę dowolnego, ku brzegowi peronu, coby na pewno wsiadać jako jedna z pierwszych. Godzina 7:30 plus minus trochę, więc wiadomo, że za pierwszą będzie druga, trzecia, a pewnie i dziesiąta. Ale co to dla naszej osoby? Ano nic. Wsiada, i od razu staje. W samiutkim wejściu. Żeby choć jeszcze z samego boczku, skulona... Ale nie, zazwyczaj staje dumna, nogi w lekkim rozkroku, takie wojskowe spocznij, swoją osobą blokując praktycznie całe przejście, a na "przepraszam!" głucha.

I wiecie co? To już nawet nie chamstwo i egoizm takiego zachowania mnie dziwią i smucą. To głupota. Bo czy te osoby naprawdę wierzą, że kilka albo kilkanaście innych osób zostanie na peronie i zrezygnuje z jazdy, bo oto pan i władca stanął? Serio? Nawet jakby druga osoba chciała biec do innych drzwi, to przecież się nie wycofa, a reszta tłumu po prostu ją wepchnie. Jak ktoś może tego nie zauważyć?! Jak taka prosta prawda może nie docierać do ponoć dorosłych i samodzielnych ludzi?

komunikacja_miejska metro

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 120 (222)

#43597

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Mam znajomego lekarza. Wczoraj po raz kolejny dostałem jego prywatny numer komórki. Nowy. I tak mniej więcej co kwartał.

Niestety jego numery w niewyjaśniony sposób regularnie wyciekają do jego "kolejkowych staruszek" i jak facet numeru nie zmieni ma przepykane, dzwonią na okrągło. I musi zmieniać. Nie pomaga żadne zastrzeganie ani unikanie dzwonienia do pacjentów.

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 708 (798)