Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bylo_minelo

Zamieszcza historie od: 27 listopada 2018 - 10:23
Ostatnio: 28 listopada 2018 - 16:21
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 277
  • Komentarzy: 3
  • Punktów za komentarze: 14
 

#83628

(PW) ·
| Do ulubionych
Czasy studenckie, duża księgarnia w centrum Warszawy.

Jednym z częściej zadawanych pytań przez klientów było to o możliwość odfoliowania jakiegoś produktu i sprawdzenia zawartości. W przypadku niektórych rzeczy nie było problemu - chociażby gier planszowych, ale bywały przypadki, że coś było opakowane w specjalny sposób przez producenta i naruszenie opakowania skutkowałoby zepsuciem lub brakiem możliwości zwrotu, jakby towar się nie sprzedał.

Niestety nie dla wszystkich było to oczywiste:

[K]lientka: Chciałabym zobaczyć te naklejki dokładniej, czy może mi pani to otworzyć? - rzuca mi na ladę kilka paczek.

[J]a: To nie są naklejki, tylko zakładki do książek*. Nie mogę otworzyć tego opakowania, ale jest przezroczyste i może pani obejrzeć zakładkę. - odwracam opakowanka i pokazuję.

[K]: Dlaczego nie? Chcę tego dotknąć.

[J]: Jeśli produkt jest zapakowany w ozdobną folię z logo producenta, to w przypadku jej przerwania towar traci na wartości, dostawca nie chce przyjąć go z powrotem, jeśli rzecz się nie sprzeda, poza tym bez opakowania zakładki mogą się zniszczyć/ubrudzić. Za podobne uszczerbki pracodawca potrąca nam z pensji, jest to traktowane jako zaniedbanie z naszej strony.

Większość klientów po usłyszeniu tych argumentów przytakiwała.

[K]: To mnie nie interesuje, proszę o otwarcie.

[J]: Muszę odmówić, bardzo przepraszam, ale taką mamy politykę.

[K]: No to siup! - na moich oczach otwiera paczuszki... rozrywając przy tym zawartość. - Ups. Chyba się przerwało...

[J]: Zapraszam do kasy.

*Pamiętam jak dziś, że to były zakładki inspirowane uniwersum Harry'ego Pottera. Kosztowały grubo ponad 2 dyszki, bo były sprowadzane z jakiegoś geekowego sklepu ze Stanów i były bardzo ładne (i ładnie zapakowane ;)).

sklepy

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (141)

#83621

(PW) ·
| Do ulubionych
Parę lat temu, środek lata, warszawska starówka, dorabiam na kasie biletowej na Tarasie Widokowym. Sporo turystów z daleka i bliska. Ceny biletów to: 5 zł normalny i 4 zł ulgowy. Nie jakoś uber drogo.

Wchodzi zakochana para. Badawczo mi się przyglądają, przestępują z nogi na nogę i w końcu nabierają odwagi. Pytają czy w pierwszą rocznicę związku nie wpuszczę ich za darmo? Nie mają pieniędzy, tylko miłość. Nie był to żart. Zrobili przy tym błagalne miny, pani w udawanym wzruszeniu trzęsła podbródkiem.

Nie jestem związkofobką, ale jednak buziaki to żadna waluta, a szef by się wkurzył, że za romantyczną historię wpuszczam kogo popadnie - takie wieści szybko mogłyby się rozejść po mieście, a nawet jeśli nie, to byłoby to nieuczciwe.

Nie chcąc wyjść na totalną harpię zaproponowałam, że mogę im dać bilety ulgowe. Podziękowali twierdząc, że nie mają nawet tyle i rakiem wycofali się ze sklepu.

Kiedy zaczęłam obsługiwać kolejnych Klientów, zakochana para wbiegła na schody licząc, że nie zauważę tego faktu. Pech chciał, że pan, którego obsługiwałam w tym momencie okazał się być strażnikiem miejskim na urlopie. Poczuł się w obowiązku pomóc mi w tej sytuacji i ściągnął delikwentów za fraki. Prosili żeby nie wzywać policji, ale pan strażnik litościwy nie był. Okazało się, że to osoby poszukiwane za kradzieże w okolicy.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (158)

1