Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

calodniowysen

Zamieszcza historie od: 7 czerwca 2011 - 20:17
Ostatnio: 18 września 2019 - 14:04
  • Historii na głównej: 15 z 22
  • Punktów za historie: 5529
  • Komentarzy: 209
  • Punktów za komentarze: 859
 

#65542

(PW) ·
| Do ulubionych
Chyba nie nadążam za dzisiejszym światem...

Kojarzycie te momenty w filmach romantycznych, kiedy leci nastrojowa muzyka a główni bohaterowie śmieją się, randkują? Cóż, moja historia ma podobny początek, ale zakończenie dość nieoczekiwane.

Wiosna przyszła, zew natury się odezwał to i zapoznałam osobnika płci przeciwnej. Poznaliśmy się przypadkiem, chłopak zaprosił na kawę. Jedno spotkanie, drugie, randki, kino i tak przez jakiś czas. Brzmi sielankowo, prawda?
Dochodzimy do dnia, do bardzo ciężkiego dla mnie dnia, kiedy jedyne o czym marzyłam, to film, lody i spokój. Chłopak - ideał zaprosił do siebie, lody zakupił, na przystanek wyszedł. Cud, miód.
Film się skończył, rozpoczął się dialog, a że film dotykał tematu typu „on jeden a ich trzy” rzuciłam:
- Ja to bym nie potrafiła się dzielić swoim facetem.
I tu następuję przejście na temat „co to między nami się dzieje”
Teraz uwaga!

Kojarzycie termin „przyjaciele z korzyściami”? Ludzie sypiają ze sobą bez zobowiązań, nie tylko ze sobą, z kim chcą.
Cud chłopak zaproponował mi dołączenie do jego grupy SIEDMIU! (7!!!) dziewczyn, z którymi regularnie sypia.
Dawno tak szybko nie zebrałam się do wyjścia.

To świat jest chory, czy jednak ja?

Skomentuj (106) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 436 (690)

#60341

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem szczerze przerażona!

Jaki second hand jest każdy widzi. Mój ulubiony wygląda tak - wysokie schody, ogromne pomieszczenie ze stojakami, ubrania pogrupowane w kategorie (sukienki, bluzki, okrycia, spodnie, spódnice), wąskie gardło z kasą, pomieszczenie z kurtkami, pomieszczenie z przymierzalniami i kolejne spore z tym co zostało z poprzedniej dostawy w "promocji".

W poniedziałek dostawa. Otwierają o 9, o 8 stoi już 5 babeczek z worami!

Zaczyna się robić trochę strasznie około 8.55, bo kolejka zajmuje całą alejkę, przy której sklep się mieści.
Jest! Otwierają drzwi!

No i się zaczyna...
- Babki biorą koszyki i upychają co popadnie
Ostatnio jedna z pań włożyła do koszyka białe conversy i jakąś sukienkę i ten koszyk między nogami przesuwała, kiedy przeglądała ubrania i ktoś jej te rzeczy w tego koszyka ukradł.

- Te z workami nawet nie patrzą co biorą tylko upychają i szybko do przymierzalni!
Kolejka do przymierzalni sięga do schodów, a każda osoba z workiem ciuchów.

- Na porządku dziennym jest wyrywanie sobie rzeczy, "bo ja to pierwsza zobaczyłam", wyciąganie rzeczy z koszyków
- Zdarzają się kradzieże rzeczy osobistych (bo w szale zakupów nawet nie zauważają, że są lżejsze o komórkę).

- Babki krzyczą na siebie, przeklinają, szarpią się...

A to wszystko w cenie 50 zł za kilogram.

PS. Lepsze są chyba tylko promocje w Lidlu...

Second Hand

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 433 (555)

#58591

(PW) ·
| Do ulubionych
Przypomniała mi się historia o tym, jak rodzice wynajęli mieszkanie.
Jako, że mieszkanie dostaliśmy w stanie tragicznym, było postawione "na nogi" od podłogi aż po sufit. Wykładzina, meble. Ściany wymalowane, okna zmienione. Wszystko idealnie. A mieszkanie to jest spory pokój otwarty na kuchnię, łazienka i korytarz wyposażony w wielgachną szafę wnękową.

W połowie wakacji mieszkanie to wynajęły dwie dziewczyny, które zaczynały studia na PWSZ w moim rodzinnym mieście. Moi rodzice z ich się dogadali, umowa spisana, klucze przekazane. My jedziemy nad morze. Jednak coś rodziców tchnęło - dali sąsiadce - starowince numer, żeby w razie problemów dzwoniła.

Po dwóch tygodniach wracamy. Telefon od sąsiadki, że ona nie chce się wtrącać, ale żeby rodzice do mieszkania przyjechali.
Pojechaliśmy w trójkę, a to co zastaliśmy, to się w głowie nie mieści.

- Syf taki, że ja przez rok bym nie naprodukowała, a one mieszkały dwa tygodnie.

- Wszędzie dym papierosowy, chociaż prosiliśmy o niepalenie w mieszkaniu (nawet w umowie to było).

- W kuchni kleiło się wszystko, nawet ściana oberwała prysznicem z oleju.

- W łazience był niewyobrażalny smród, do tej pory nie wiemy dlaczego.

- Kanapa oblana jakimś klejącym czymś, co nie chciało dać się zmyć, dywan podobnie.

Rodzice kazali się dziewczynom wyprowadzić, ponieważ wyraźnie naruszyły umowę. Miały oddać klucze i zjawić się za kilka dni żeby zabrać swoje rzeczy.
Jedna z nich zaczęła przeklinać, że tak nie można, rzuciła się z łapami, w końcu chwyciła kurtkę, wyszła i tylko stwierdziła, że "jeszcze pożałujemy".

Wywiad u sąsiadki wykazał, że w mieszkaniu od dwóch tygodni była nieustająca impreza - bardzo głośna muzyka przez całą noc, krzyczenie przez okno, bluzgi, rzucanie papierosów na podwórko. Jacyś faceci ciągle tam przychodzili, niepokoili sąsiadów (zaczepiali, krzyczeli przez drzwi).
Dziewczyny nie zjawiły się na wyznaczonym terminie odbioru swoich rzeczy i pakowania (które miało się odbyć przy nas, był to wtorek), więc z mamą zapakowałyśmy ich rzeczy i zaczęłyśmy sprzątać.
Doprowadzenie mieszkania do stanu wyjściowego zajęło dwa dni oraz pochłonęło hektolitry środków do czyszczenia (Kanapa do wyprania, łazienka, kuchnia - wszystko trzeba było szorować).
Łaskawie rodzice dziewczyn zadzwonili we wtorek wieczorem, że oni nie mogą teraz i będą w sobotę.
Znowu całą rodziną przy tym byliśmy, bo nie wiadomo, czy nie przyprowadzą jakiś facetów i nie spełnią gróźb, ale było dość spokojnie.
Upomniały się tylko o kaucję, jednak osobiście je wyśmiałam (większość poszła na pokrycie kosztów zakupu środków czystości).

Od tamtej pory na szczęście mieszkanie wynajmuje pan, który płaci i sobie spokojnie mieszka.

Wynajem mieszkania

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 539 (607)

#56839

(PW) ·
| Do ulubionych
O autobusach słów kilka w rozdziałach opisanych:

Prolog: Słyszy się...
Wiele razy usłyszałam, że młodzież/studenci są niekulturalni, bo miejsc nie ustępują, bo głośno rozmawiają, mają czelność się śmiać. Jednak odnoszę wręcz przeciwne wrażenie - to wielu starszym osobom brakuje odrobiny autobusowego savoir vivre, co niniejszym postaram się udowodnić.

Rozdział 1: Walka o miejsca.
Autobus na skupisko 2 uczelni i 3 wydziałów plus jakiegoś technikum. Zawsze, codziennie praktycznie każdy kurs wypełnia autobus do granic. Dlatego ustępowanie miejsc to norma. Jednak! Pewna pani stwierdziła, że miejsce, które dla niej zwolnił student to za mało! Ona MUSI siedzieć na miejscu dla niepełnosprawnej osoby tuż obok. Dlaczego? Bo jej się należy! Co z tego, że miejsce dla niej specjalnie zwolnione znajduje się 50cm w sumie bliżej?
Numer dwa w rankingu zajmuje pan, który podszedł do mnie i powiedział, że mam wstać, bo to jego miejsce i on codziennie jeździ tym samym autobusem, o tej samej porze i siada na tym samym miejscu.

Rozdział 2: Bajka o dosiadaniu się.
Zdarza się czasami dosiąść się do kogoś. Jednak za każdym razem, gdy tak się dzieje, mam wrażenie, że współtowarzysz podejrzewa mnie o umiejętność czytania w myślach. Od 90% starszych osób koło których zdarzyło mi się usiąść nie usłyszałam głupiego "przepraszam", albo "ja tu wysiadam", tylko dostałam siatkami po nogach i się osoba przepycha i fuka na mnie. Nie łatwiej coś powiedzieć? Nie zawsze patrzy się na drugą osobę i zgaduje kiedy chce wysiąść. Czasami się zamyśli/zaczyta i głupie słowo może człowieka wyrwać z zamyślenia.
Pragnę podkreślić, że 90% osób, które powiedzą grzecznie przepraszam to osoby młode.

Rozdział 3: Kultura przede wszystkim!
Razu pewnego zdarzyło mi się być osobą "od okna". Zbliża się mój przystanek, grzecznie zbieram rzeczy i przepraszam panią koło mnie. W odpowiedzi dostaje pełne oburzenia "Jak się zatrzyma to wstanę!" Rozumiem, że ktoś może mieć problem z ustaniem w hamującym autobusie, ale aż taka złość potrzebna?

Epilog: Dzisiaj!
Pani w brokacie i cekinach siedziała i malowała w autobusie paznokcie informując o stanie swojej hm... intymnej części ciała cały autobus (rozmawiała przez telefon i opowiada komuś o swojej wizycie u lekarza domyślam się). Zapach był cudowny, a i wyobraźnia mogła pracować...

Mały apel świąteczny: "przepraszam" nie parzy w język ;)

Autobusy!

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 390 (510)

#56561

(PW) ·
| Do ulubionych
Co ludzie mają w głowach?
Godzinny poranne, jadę autobusem na uczelnie. Jak to zwykle o tej porze bywa, stopień zapełnienia autobusu sięgał górnej granicy pojemności. Wszyscy sobie wegetują do swojego przystanku.
Nagle!
Kierowca gwałtownie hamuje, połowa pasażerów walczy w grawitacją, jakaś osoba z przodu się wywróciła.
A to wszystko dlaczego?
Ano jakaś babuszka z laseczką stwierdziła, że zdąży przejść przez ulice na czerwonym świetle jeszcze przed autobusem. A co jej tam?!
Strat nie było, może jakieś delikatne siniaki oraz chwila strachu. Jednak najważniejsze, że nikomu się nic nie stało.

Zagrożenie życia

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 363 (517)