Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

calodniowysen

Zamieszcza historie od: 7 czerwca 2011 - 20:17
Ostatnio: 5 kwietnia 2020 - 11:54
  • Historii na głównej: 19 z 24
  • Punktów za historie: 5931
  • Komentarzy: 230
  • Punktów za komentarze: 884
 
[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
30 marca 2020 o 16:21

@Samoyed: Podejrzewam że jak z wieloma "psychologicznymi" schorzeniami, istnieje pewne spektrum, które się rozszerza i zawęża w zależności od badań i danych. Ja miałam stwierdzoną dysleksję w pierwszej klasie podstawówki. Miałam problem z odróżnieniem np. i od j w pisowni, myliło mi się b, p, d. Wiedziałam jak to słowo wygląda, ale pisząc mi się myliło. To samo z kolejnością liter w słowach - zwłaszcza długich. Wiele, wiele, wiele godzin ćwiczeń, powtórzeń i wiele czytania i jest lepiej. Nie jestem zdrowa, wciąż mylą mi się literki jeśli szybko piszę. Moje notatki na studiach pełne były błędów typu mam wszystkie litery długiego wyrazy, ale ustawione są w niekoniecznie odpowiedniej kolejności. Nie wiem czy ta diagnoza była słuszna, to był początek lat 2000, to jeszcze nie był wielki bum na te wszystkie dys, ale problem zdecydowanie miałam i mam, teraz jedynie trzymam to wszystko w ryzach i sporadycznie popełniam błędy.

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 2) | raportuj
31 grudnia 2019 o 6:31

@mariaaawaria: Jeżdżę pociągami regularnie, średnio raz na miesiąc i nie wiem na jakim dworcu się przesiadasz/wsiadasz/wysiadasz, ale nie przypominam sobie tak napiętej sytuacji. Zawsze pociąg na odpowiednim peronie, na peron można się dostać schodami, ruchomymi schodami albo windą (kwestia znalezienia odpowiedniego wejścia na peron). Zdarzyło się, że prosili o przejście na inny peron, bo np. podstawili za mały pociąg, na drugim peronie stał większy (koleje regionalne) i wtedy było bieganie, ale konduktorzy grzecznie czekali aż wszyscy wsiądą. Pociąg opóźniony, ale bez problemów zatrzymali pociągi, które poczekać mogły i musiały. Informowali o przesiadkach, peronach (a co bardziej kumaci perony sprawdzali po prostu na stronie internetowej). Także może warto powtórzyć wycieczkę, bo to już nie lata 80 :) Tylko 20!

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
24 grudnia 2019 o 5:43

Facebook wiedział, że jestem ze swoim facetem szybciej niż nasze rodziny i znajomi. Takie czasy...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
11 grudnia 2019 o 17:05

@bazienka: Profesorowie mówiący "włanczać i wyłańczać" no okej... sami fizycy, chociaż powinni znać język ojczysty. Ale polonistka z LO, która tak mówiła - to dopiero zgroza!

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
27 listopada 2019 o 19:56

@pasjonatpl: To wie już sam Michaś. Nikt z nas nigdy nie doszedł prawdy.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
27 listopada 2019 o 6:26

@pasjonatpl: Przykład, tylko przykład :) A osobiście znam tylko 3 osoby, które zawsze potrafią użyć tych dwóch słów poprawnie, większość nie używa, a cała reszta używa jak w przykładzie. A co do studiów... W sumie byliśmy już pod koniec jego pracy prawie pewni, że on jakieś studia zaczął, ale raczej zrobił po kilka miesięcy tych wszystkich wymienionych kierunków.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
27 listopada 2019 o 6:24

@Ophelie: Zadzwonił, bo dzwonił do wszystkich, byliśmy przygotowani że odmówi, ale jednak jakby się zgodził, byłoby to mega pomocne i miały spory kredyt u szefa, a jak pisałam sytuacja była nagła, bo był sam początek miesiąca a kolegę potrącił samochód.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 9) | raportuj
26 listopada 2019 o 6:26

@Dominik: Eee... bardzo bym prosiła o nieobrażanie moich kolegów z dawnej pracy. Bo może nie mieli tytułów naukowych, ale są dobrymi, normalnymi ludźmi. Czasami zdecydowanie lepiej wychowanymi, niż ludzie z mnóstwem skrótów przed nazwiskiem. I nikt nikogo nie wrabiał, bo się nam to po prostu nie opłacało. Bo jak jakaś robota była zawalona, to dostawało się wszystkim, a nie osobie, która czegoś nie zrobiła, więc w naszym interesie było pilnować, żeby wszystko było tak jak być powinno. A nieścisłość to była w moim przykładzie, a nie w zachowaniu Michasia.

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 11) | raportuj
25 listopada 2019 o 20:03

@Ohboy: Okej, przykład był zły, sens ten sam, przyznaję się do błędu, sama znałam tylko to jedno znaczenie (ach ta nauczycielka polskiego...).

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
2 listopada 2019 o 8:46

@Armagedon: Też byłam z takim człowiekiem niecałe dwa lata, a zorientowałam się, że coś jest mocno nie tak po około roku. Miałam 19 lat, pierwsza wielka miłość, chłopak się nawet oświadczył. Mama była przerażona, bo widziała jak chłop mnie powoli odcina od rodziny, znajomych, przyjaciół, własnych ambicji i planów. Odejść było ciężko. Pierwsza taka rozmowa o tym, że chce odejść wywiązała się po 1.5 roku, a wtedy tak naprawdę mentalnie już z nim nie byłam. Jego reakcja oczywiście że on się zmieni, on nie będzie, on się uspokoi. Dwa tygodnie spokoju i powrót do starych nawyków. Wtedy powiedziałam "o nie, tak nie będzie", ale usłyszałam "ja bez ciebie nie przeżyję!". Po rozstaniu ja wyjechałam do pracy za granicę, dwa miesiące z rodzinką i pracując i wróciłam do normalności. Wszelkie próby kontaktu ucięłam - zablokowany numer, fejs, messenger a chłop próbował się kontaktować nawet dwa lata później z pytaniem "co u ciebie, przyjmij mnie do znajomych, bo cię wyrzuciłem w afekcie". Teraz też rozpoznam takiego gościa z daleka. Wręcz spotkałam takiego u koleżanki i na szczęście dziewczyna się zorientowała po kilku miesiącach, że tak być nie może, nie dała się wciągnąć min. dlatego, że ze szczegółami jej opowiedziałam do czego prowadzi ta cała "opieka kochanego misiaczka". Pod wpływem wspomnień skłaniam się do twojej opinii - że facet wcale nie był takim toksykiem, na jakiego kreuje go autorka. Bo mój po wspomnieniu rozmowy szczerej z kolegą (też w tym czasie w związku) całą noc wisiał mi na telefonie z pytaniami, płaczem itp. więc nie wyobrażam sobie, by odpuścił nagie zdjęcia na mailu.

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
1 listopada 2019 o 9:51

@Crannberry: Dokładnie tak jest. Sama miałam takiego toksycznego byłego, który na początku był taki zakochany, że wszystkim chciał pokazać że jestem jego dziewczyną, później zaczął robić się zazdrosny, bo on na studiach, a ja w liceum i nie spędzamy razem czasu, a jemu tak zależy i on mnie tak kocha i boi się że znajdę kogoś innego a później już leciał na całego z zabranianiem spotykania się, kontrolą itd. Z perspektywy czasu wiem, że to było złe, ale wtedy, będąc w środku nie widziałam tego do póki nie było za późno. Czasami trudno się obudzić, zwłaszcza, że hormony robią swoje i jest się w stanie na wiele rzeczy przymknąć oko, bo "przecież nam tak dobrze razem".

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
22 października 2019 o 16:39

Miałam prawie identyczną sytuację, tylko mnie mocno rodzina buntowała. A chłopak po prostu miał meeeeeeega, w sensie MEGA kompleksy i uważał, że jak spuści mnie na 5 minut z oka to mu rogi doprawię. Już nie wspominając o tym, że jak zjeżdżaliśmy ze studiów do domów, to mimo, że mieszkaliśmy razem musieliśmy się spotkać i ja MUSIAŁAM złożyć wizytę jego rodzicom, bo swoich to przecież widuję co tydzień... na skype.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
18 października 2019 o 17:12

Pilnowanie psa po operacji wcale nie jest wymogiem. Nasza sunia była sterylizowana, dostała kołnierz, miała na sobie kubraczek (pierwsza nocka) żeby nie wylizywała szwów, bo franca miała taki brzydki zwyczaj. Nic jej nie było. A była już w bardzo dojrzałym wieku. Przespała spokojnie całą noc, trochę wymęczona po narkozie, rano poszła na spacer, wyjątkowo zniesiona po schodach żeby brzucha nie rozerwała. Takie szycie ma zazwyczaj dwa stopnie - jedno w środku pod skórą, gdzie są rozpuszczalne szwy i jedno na wierzchu i rozerwanie skóry nie powinni być aż tak groźne wtedy (nasza rozerwała sobie brzuch przy pierwszej operacji, bo zechciało jej się przy kontrolnej wizycie zeskoczyć z "kozetki"). Pozszywali ją od razu i było okej, może tyle szczęścia, że zdarzyło się to w gabinecie weta? Trudno powiedzieć...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
16 października 2019 o 8:39

@szafa: Nie dalej jak trzy dni temu miałam idealnie taką sytuację. Chodnik, że trzy osoby spokojnie koło siebie się zmieszczą, więc można iść po prawej w jedną, po lewej w drugą i na środku miejsce dla tych niecierpliwych, ale nie. Starsi państwo idą tak, że jest miejsce po prawej na "pół osoby", idzie pani, znowu pół osoby, pan i pół osoby (osoba, jako miara odległości). I zero refleksji na przepraszam, potrącanie, nic a nic. Z jeśli chodzi o przejścia dla pieszych, to jeszcze chmara na chmarę jest okej, bo jak idziesz prosto to mijasz się tylko z jedną osobą najczęściej na środku pasów. Gorzej jak ktoś idzie idealnie na skos na bardzo zatłoczonych pasach i przechodzi ci pod nogami "bo on szybciej bo na skos idzie, to szybciej przecież" i musisz robić nagłe zwroty akcji.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
13 października 2019 o 20:47

@bazienka: A gdzie zachowałam się jak ofiara losu? Nie podejmowanie rozmowy, z osobą, która nie jest zainteresowana rozmową, a wylewaniem bez powodu żali dla mnie jest bez sensu.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
13 października 2019 o 20:44

@bazienka: Właśnie - to jej wybór. Ja nie lubię jak ktoś wtrąca się w moje życie, więc ja w czyjeś też nie zamierzam. Nie uważałam podobnej interwencji w związek dwóch totalnie obcych dla mnie osób za zasadny. Ja w tej całej historii znalazłam się całkiem przypadkowo i wypisałam się najszybciej jak się dało. Już nie mówiąc o robieniu publicznej afery z tego w jego biurze.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
2 października 2019 o 9:27

@kartezjusz2009: Podobnie, więc jako pieszy nie chodzę po ścieżkach a jako rowerzysta nie jeżdżę po chodniku.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
1 października 2019 o 13:25

Niestety taką mamy rzeczywistość... Wiele osób kupuje badziewia bo są modne, a szkoda wydać dużo kasy, bo za pół roku to już modne nie będzie i trzeba wyrzucić. Osobiście jestem wielką fanką secondhandów i polecam znaleźć jakiś fajny w okolicy. Sporo ubranek dla dzieci zawsze jest, a wiadomo, że dzieci szybko wyrastają, więc często takie ubrania są po jednym sezonie noszenia, a czasami z metkami (bo dwie babcie kupiły płaszczyk na zimę i jednego dziecko nie zdążyło ubrać). Sama mam połowę szafy z SH (kilka płaszczyków jesiennych, sukienki, swetry). Co do sieciówek to zależy co się trafi. Loteria. Mam np. bawełniane koszulki z Kika (niemieckiego, może to ma znaczenie) i kilka z lidla - zwykłe bawełniane t-shirty, które kosztowały dosłownie 5 zł/sztuka. Mam je od 4 lat, niszczą się, bo często je noszę i piorę. Ale nie przesuwają się szwy, nie mam z nimi problemu. Kiedyś kupiłam koszulkę, zwykłą, bawełnianą koszulkę w jakimś Lewisie czy innym sklepie od jeansów - jedno pranie i szew na brzuchu, koszulka szersza niż dłuższa. A kosztowała około 100 zł. Innym razem w takiej sieciówce (Reserved chyba) kupiłam kurtkę zimową. Kosztowała 250 zł i chodziłam w niej 4 lata. Zaczęła się przecierać na szwach od prania i noszenia dopiero w ostatnim roku noszenia, nigdy w niej nie zmarzłam. Nie ma reguły. Z doświadczenia widzę, że lepiej wydać na takie rzeczy do codziennego noszenia mniej i nie mieć żalu, że się zniszczy (i mieć powód do zakupów) albo szukać lepszych rzeczy na promocjach albo lecieć w totalną abstrakcję i rzeczy, które zamierza się używać na lata (np. kurtka na snowboard) kupić za naprawdę wysoką cenę, ale mieć ją na lata (moja 700 zł i już jeździmy razem 4 sezony i dalej jak nowa).

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
24 września 2019 o 18:47

@ForMudBloodBeer: Lubie jak ktoś nie do końca się zna a się wypowiada z takim przekonaniem. Staż organizowany jest z funduszy z UE i ma na celu aktywizację młodych osób pomiędzy 25 a 29 rokiem życia - takich z wykształceniem wyższym i bez niego.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
24 września 2019 o 18:44

@VAGINEER: Nie :)

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
12 września 2019 o 9:11

@Vampi: Z państwem to chodziło o Urząd Pracy.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
12 września 2019 o 9:08

@kratka1: Kwestia jest tego, że na razie szukam pracy w zawodzie, zawodzie. Programowanie miałam, ale raczej nie jestem w tym dobra, kurs pedagogiczny mam, ale mam również nauczycielską rodzinę i wiem z czym się nauczanie je. I nie napisałam nigdzie, że moje studia były/są elitarne. Napisałam, że były trudne i specjalistyczne, nie elitarne.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
10 września 2019 o 12:35

Tak globalnie odpowiem, bo nie mogę już edytować historii. W budynku był parking podziemny, na który spokojnie wjechałby samochód dostawczy, z którego na recepcję prowadziła jedna winda (miejsce parkingowe najbliżej windy znajdowało się od niego 10 kroków) i tam mogli wjeżdżać kurierzy. Parking dla dostawców dotyczył przede wszystkim dostawców np. z tesco, którzy przywozili mleko itd. Ze kurierzy tam stawali? Ich wola, musieli chodzić na około, bo im się nie chciało wjeżdżać na parking podziemny.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
10 września 2019 o 12:30

Moja mama miała podobne podejście i sama zaczęłam się tego uczyć. Ale w pewnym momencie powiedziałam "dość!", pogadałam z mamą poważnie (miałam jakieś 15-16 lat), że jak widzę, że np. gotuje obiad, to ja się nie będę domyślać, że trzeba jej pomóc coś zrobić, bo ja sama tego nie oczekuję, bo jak ja potrzebuje pomocy, to o nią proszę i chce tego samego w drugą stronę. Oczywiście odpowiedź "że ona nie będzie się całe życie prosić o pomoc" (mentalność z domu, gdzie tekst "ja wszystko muszę sama robić, nikt mi nie pomaga" był na porządku dziennym). Jednak powoli doszłyśmy do porozumienia. Jak mama potrzebuje pomocy, to prosi, albo sama zapytam, żeby coś przyspieszyć. Z chłopakiem na szczęście dość naturalnie nam to wychodzi - ja gotuje, wyznaczam zadania, on zrobi, w drugą stronę identycznie. I żadnych pretensji, żadnego gadania "bo ja ci zawsze pod nos podaję" itd. ROZMOWA jest kluczem do porozumienia :)

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna »