Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

calodniowysen

Zamieszcza historie od: 7 czerwca 2011 - 20:17
Ostatnio: 4 stycznia 2020 - 11:14
  • Historii na głównej: 19 z 24
  • Punktów za historie: 5917
  • Komentarzy: 229
  • Punktów za komentarze: 881
 
[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 33) | raportuj
26 kwietnia 2014 o 18:58

Niestety, piekielnych czyta kilkoro lekarzy, którzy twierdzą, że skoro oni nie popełniają "takich prostych i podstawowych błędów", to innym też się nie to nie zdarza. Znam kilku dobrych lekarzy - profesjonalnych, spokojnych, ze sporą wiedzą, jednak też kilku, który są całkowitym przeciwieństwem tych cech. Lekarze jak i ludzie są różni, nie można generalizować, ale też twierdzić, że każda historia, w której lekarz popełnił błąd jest wyssana z palca.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
16 kwietnia 2014 o 7:37

@ZaglobaOnufry: W mojej klasie też była dziewczyna z problemem - wychodziła rano do szkoły, a do szkoły nie trafiała (w liceum, mieszkała 10 minut spacerkiem od szkoły). Zaczęło się od 15-minutowych spóźnień, później pojawiała się na drugiej lekcji, później w ogóle. My jako klasa pomimo, że nikt nie miał z nią kontaktu dobrego zainteresowaliśmy wychowawczynie tematem bardzo mocno, bo dziewczyna jest bardzo inteligentna, miała niepozaliczane sprawdziany, a zbliżała się matura i czas naglił nas wszystkich. Na kilku wyjściach na jakieś spacery czy na obozie biologicznym rozmawialiśmy z nią (my mięliśmy z nią najbliższy kontakt - ja i dwójka znajomych). Dziewczyna mówiła, że wychodzi rano o 7.40 z domu, ale nie zawsze trafia do szkoły, ale ona nie wie jak to się dzieje... Po wielu rozmowach z rodzicami była kilka dni lepiej i z powrotem to samo. Więc w dniu np. sprawdzianu z biologii wydzwanialiśmy do niej od rana, żeby pojawiła się i miała szansę skończyć szkołę. Ktoś z nią siedział w szkole i pracę na ustny polski pisał, żeby mieć pewność, że będzie miała (nie mam pewności, ale chyba ktoś ją nawet na ten polski odprowadzał). Maturę zdała, wyniki odebrała, a teraz po dziewczynie słuch zaginął... Także reagować trzeba, ale może nie całym gronem pedagogicznym, ale wychowawca - rodzice, później pedagog?

Komentarz poniżej poziomu pokaż
Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 14) | raportuj
10 kwietnia 2014 o 22:00

Czyżby antyreklama od konkurencji?

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
23 marca 2014 o 18:10

@mrKabanos: Za cenę, za którą kupują leki z hurtowni - owszem dostają kasę. Jednak nie dodając sobie czegoś do ceny nic by na sprzedaży nie zarabiali. A wyobraź sobie, że panie w aptece nie pracują charytatywnie.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
23 marca 2014 o 10:01

@panisko: Różnica z cenie leków to kasa, która idzie do apteki - każdy musi coś zarabiać, więc to rozumiem, jednak gdy cena jest zbyt wysoka to znaczy, że apteka przesadza. Także nie bredzę. A zarobek? Dla apteki zarobek, nie sądzisz?

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
21 marca 2014 o 19:47

@pasia251: Ależ oczywiście, że nie, jednak chciałam się odnieść do sytuacji w historii. Równie dobrze można zdradzić w pracy, w domu, na spacerze, na wakacjach... Lista jest proporcjonalna do pomysłowości ludzi, a ta jest wieeeeelka.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 15) | raportuj
21 marca 2014 o 7:59

@DeadAgain: Nie jesteś osamotniona w swoich poglądach! A w końcu jakiś mądry się znajdzie, który to zobaczy :) Głowa do góry i nie ma co się przejmować pustakami.

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
21 marca 2014 o 7:55

@Karl: Nie generalizuj, proszę Cię. Jakoś mi się nie zdarza latać po klubach i zdradzać...

[historia]
Ocena: 21 (Głosów: 21) | raportuj
21 marca 2014 o 7:52

Moja babcia co miesiąc wykupuje torbę leków dla siebie i dla dziadka. Chodzi do jednej, jedynej apteki, ale raz z powodu jakiegoś musiała iść gdzie indziej - nóż na gardle, tabletek nie ma, a muszą być. No to PANI FARMACEUTKA wmawiała babci, że ten lek już nie jest refundowany, ma babcia zapłacić 100% (czyli jakieś 200zł). Babcia telefon do mnie "sprawdź mi listę leków refundowanych", jest na liście, pani musiała się pogodzić z mniejszym zarobkiem...

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 13) | raportuj
12 marca 2014 o 21:23

@cija: Wydaje mi się, że w takich sytuacjach największym problemem jest definicja stroju "galowego". Bo biała koszula, granatowe spodnie/spódnica, to jak dla mnie słaby strój galowy. Wydaje mi się, że strój taki powinien być po prostu czysty, schludny i odpowiednio do sytuacji oficjalny. Bo na taki apel równie dobrze można założyć koszulę do jeansów, a jak ktoś woli zielony, a nie biały, a koszula jest to już nie elegancko? A jak dziewczyna ma śliczną i elegancką niebieską sukienkę, to też nie galowo? Wszystko zależy od sytuacji, chłopak akurat miał ciężką, mógł pomyśleć o zwykłej marynarce z second handu (a mógłby mieć za 20 zł włoskie cudo, bo takie się zdarzają), jednak jeśli nie miał takiego potencjału, to lepiej czysta koszulka i jeansy, skoro to nie jego święto, niż najlepsza koszula i dres ^^

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
12 marca 2014 o 21:10

@7sins: Rodzice chcieli, żeby one zabrały wszystko od razu, jednak były z jakiejś wioski, gdzie nie mogły dojechać ze wszystkimi tymi rzeczami, nie mówiąc o tym, że by tego wszystkiego nie dźwignęły. Także w między czasie jakoś się uzgodniło, że po rzeczy przyjadą następnego dnia samochodem. Przepraszam, wiem, że z historii nie wynika ten szczegół, jednak nie chciałam jej nadto wydłużać.

[historia]
Ocena: 19 (Głosów: 19) | raportuj
12 marca 2014 o 19:31

@Farmer: Może to dlatego, że takie historie to nic nowego? Happy End... Z panem też były przeprawy, ale w ogólnym rozrachunku wypada blado przy dziewczynach.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 21) | raportuj
11 marca 2014 o 21:18

Ja zauważyłam męski kompleks. Zdarza mi się jeździć autem taty - Zafira ze sportowym zawieszeniem, przyśpieszenie itp. Nie jeżdżę jak wariat, trzymam się przepisów, jednak czasami zdarza mi się kogoś wyprzedzić. Jeśli w wyprzedzanym autku jest kobieta, to nic się nie dzieje, jak facet, to nawet z 30 letniego rzęcha wyciśnie ostatnie poty, żeby tylko mnie wyprzedzić.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
11 marca 2014 o 11:03

@fenirgreyback: Wybacz źle skonstruowane zdanie! Czuje się z tym naprawdę źle... Jednak oddaje to chyba sens zdarzenia, prawda? Było naśmiecone, więc mundurowi się przyczepili, spisali ich. A został ten ciąg logiczny zawarty w 4 słowach, a każdy zrozumiał.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
10 marca 2014 o 21:07

Moi znajomi kiedyś po jakiejś imprezie szkolnej typu dyskoteka stali w klatce, gdzie mieszkał jeden z nich. Nie pili alkoholu, nawet nic ze sobą nie mieli, tylko stali i rozmawiali. Drzwi od klatki na ich nieszczęście były otwarte i weszło dwóch mundurowych (nie pamiętam, czy policja czy straż miejska) i spisali chłopaków na śmiecenie słonecznikiem, ponieważ podłoga była zaśmiecona łupkami. Na argument, że oni nawet słonecznika nie mają, mundurowi tylko stwierdzili, że skąd oni mają to wiedzieć, mogli to zrobić wcześniej. Cóż było robić, dokumentami się pochwalili...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
9 marca 2014 o 23:07

@sla: A na dole się toczy dyskusja, że pies musi się wybiegać. Nie mam na to lekarstwa. Jednak wiem jedno - dzwonienie na straż leśną/miejską/policje/pogotowie/straż pożarną bo nieagresywny pies biega bez smyczy, to już trochę paranoja. Tylko tyle.

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 2) | raportuj
9 marca 2014 o 21:37

@7sins: Rozróżnij dwie sytuację - jak pies za Tobą biegnie np. szczerząc zęby, szczekając i ogólnie będąc agresywnym, a pies, który wykaże umiarkowanie zainteresowanie sobie "wąchnie" za Tobą. Mój pies raczej wykazuje umiarkowanie zainteresowanie istotami żywymi jak jest na spacerze, więc patrze na to z mojej perspektywy. Moja ciocia miała psa, który się rzucał na koło od roweru - sama się go bałam, jednak mówienie, że jak każdy pies biegnie, to nie wiesz co zrobi, to chyba leciutka przesada? Zazwyczaj na pierwszy rzut oka widać, czy pies jest agresywny.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
9 marca 2014 o 21:33

@ynka: W życiu swoim nie puściłabym swojego psa samego do lasu a sama sobie siedziała! Ja spaceruje razem z psem, pies jest osłuchany, ostatnio troszkę nawet leniwy, więc chodzi raczej czy ścieżce, nikogo nie zaczepia, jest przyjazny. Więc ze swojego punktu widzenia nie widzę problemu, żeby psa puścić w lesie ze smyczy i nie bać się, że coś się stanie.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 13) | raportuj
9 marca 2014 o 18:29

@Sharp_one: Ja mam psa myśliwskiego - ciekawego świata wariata, wesołego, który uwielbia biegać przy rowerze, spacery po lesie czy łące niedaleko domu. Mieszkam w bloku. I co, pies jest pokrzywdzony? Lara (bo tak mój pies się wabi), ma 10 lat, jest to pies średni, więc jest już no stara. Jednak jest bardziej sprawna, niż psy o połowę młodsze. Ma dobrą dietę, regularne wizyty u weterynarza, jak coś się dzieje, to reagujemy. Pies jeździ z nami wszędzie (a często robimy wycieczki w góry, lasy). Zwiedziła z nami Bieszczady, całe wybrzeże, była w sztolniach (na smyczy w tedy), w Górach Skalistych. I pies jest pokrzywdzony? Krzywda się większa psu dzieje, jak na wsi siedzi cały dzień na łańcuchu, niż gdy ląduje u ludzi, którzy są aktywni fizycznie i psa kochają jak członka rodziny. Dlatego nie oskarżaj ludzi o męczenie zwierzaków. Sam widać nie masz zwierząt...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 4) | raportuj
9 marca 2014 o 17:46

@archeoziele: Ale ja nie mówię, że to zgodne z prawem, nic takiego nawet nie sugerowałam. Tylko sama kiedyś zapłaciłam mandat za psa bez smyczy w parku (nie zamierzam o tym dyskutować, chce tylko nakreślić sytuację), a od pana z miejskich usłyszałam, że on rozumie, że pies musi się wybiegać i że tego dnia w parku nikogo nie było, ale żeby wybierać ustronne miejsca na puszczanie psa, nikt się w tedy nie przyczepi. Tak mi powiedział człowiek, który ponoć ma pilnować, żeby ludzie przestrzegali prawa. Więc dla swojej własnej wygody i zadowoleniu psa stosuję się do tej rady. Nie mam koło domu tak dużego i swojego terenu, a jeździć 3 razy dziennie 12 kilometrów, żeby pies się wybiegał, kiedy trzeba rano iść do pracy, wieczorem samemu na pole na wiosce trochę strach... No kocham psa, ale wolę iść na wielką łąkę za blokiem i warunki te same. A czy to jest zgodne z prawem? No nie jest, lecz agresja słowna również nie jest, ale nikt nikogo nie pozywa, za kłótnie na piekielnych ^^

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 23) | raportuj
9 marca 2014 o 16:23

@7sins: Tylko jedno pytanie - w ilu miastach w Polsce, gdzie niedaleko domów jest las, są wybiegi dla psów? W dwóch, trzech? Nawet jak by taki był w pobliżu wybrałabym las - dla psa przyjemność i dla mnie też przy okazji. A co do strasznie i tak dalej - jeśli pies jest agresywny, to stwarza zagrożenie i reagowanie jest jak najbardziej usprawiedliwione, a jeśli mamy sytuację, że idę sobie z pieskiem, ktoś niezbyt szybko przejeżdża rowerem, a pies za nim kawałek podbiegnie łapiąc zapach, to też od razu na straż zadzwonisz? Trochę zrozumienia, bo jak wszyscy od razu będą dzwonić po służby mundurowe, to niedługo nie będzie można kichnąć w miejscu publicznym...

Komentarz poniżej poziomu pokaż

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna »