Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

calodniowysen

Zamieszcza historie od: 7 czerwca 2011 - 20:17
Ostatnio: 18 września 2019 - 14:04
  • Historii na głównej: 15 z 22
  • Punktów za historie: 5529
  • Komentarzy: 209
  • Punktów za komentarze: 859
 
[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
16 stycznia 2014 o 14:32

A później 12 latki w ciąży...

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 9) | raportuj
14 stycznia 2014 o 9:15

Czasami w szpitalach nie chcą przyjmować w godzinach, kiedy przyjmują jeszcze rodzinni. Takie zasady, że najpierw lekarz pierwszego kontaktu, później szpital jak trzeba.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
12 stycznia 2014 o 19:06

Mój wujek - jest jakimś kierownikiem w firmie produkującej programatory np. do pralek odpowiada też za rekrutacje nowych pracowników. Że ta firma została kupiona przed człowieka z Indii, który mówi po angielsku, wiadomo - na każdym stanowisku jest wymagane znanie angielskiego, zwłaszcza technicznego języka (tzn. nazwy chociażby części, które firma produkuje, by móc odebrać zamówienie). Za każdą rekrutacją (a przyjmują dodatkowego człowieka średnio raz na rok) wujek opowiada o młodzieży, która mówi, że zna angielski, ale prosi o czas na przygotowanie się do zwykłej scenki rozmowy przez telefon i ponad 2 tygodnie na 50 technicznych słówek. A najbardziej mnie śmiesz "ja nie znam tego programu, bo go nie było na studiach, to ja zrobię na tym co znam." Tłumaczenie, że ten w firmie jest lepszy nic nie daje...

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 7) | raportuj
11 stycznia 2014 o 9:09

To samo miałam pisać...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
9 stycznia 2014 o 18:16

Ja też traktuje psa jako członka rodziny, ale to nie ma wpływu na to, że pies ma być osłuchany i jak ja go wołam do nogi, to ma przyjść bez szemrania, już nie mówiąc o skakaniu na kogoś i atakowanie... Nigdy się nie zdarzyło, może kwestia tego, co już pisałam - w miejscach publicznych pies jest zawsze na smyczy przy nodze.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
8 stycznia 2014 o 19:51

Teraz jest 5 godzin w gimnazjum, w tym u mnie w gim, obowiązkowo raz w tygodniu miały być dwie godziny po sobie, a w LO cztery godziny ;)

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
8 stycznia 2014 o 19:12

Widzę, że nick adekwatny do wypowiedzi ^^

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
8 stycznia 2014 o 19:04

W Niemczech zawsze można tankować gaz samemu ;) Z tego co się orientowałam, to z tego względu, że u nich nie wolno założyć inaczej wlewu jak przy tym normalnym. I mają inny zawór, jakiś bezpieczniejszy.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
8 stycznia 2014 o 15:43

Ja dopiero co skończyłam LO i jakoś nie widziałam takiego problemu u nas w szkole, jak ten opisany w historii (do której ta historia jest odpowiedzią, czy coś...) Dlatego trudno się z Tobą nie zgodzić. WF zawsze był odpoczynkiem od pomiędzy lekcjami (zawsze znajdował się po środku). Po WFie i owszem był pot, ale zawsze można było się wytrzeć (jak nie ręcznikiem, to nawet koszulką - przecież i tak idzie do prania). Chłopcy z klasy radzili sobie tak, że jak któryś wiedział, że poci się mocniej nosili ręczniczki, którymi się wycierali. Co do podwórka - nie byłam fanką, ale na dworze wf był luźniejszy - chłopcy godzinę grali w nogę, dziewczyny kosz/siatka, nawet jakieś "paletkowe" sporty. Co to "tych dni", jedna dziewczyna z klasy miała zwolnienie tylko na wtedy, ponieważ bardzo źle się czuła. Zgłoszenie problemu przez kogoś innego skutkowało mniej intensywnym ćwiczeniem (brzuchów się nie robiło itp) Pani w gimnazjum miała też sposób na dziewczyny - można było zgłosić "te dni" i praktycznie nie ćwiczyć, jednak pani wfistka notowała każde takie zgłoszenie, a po pół roku wskazywała osoby, które powinny iść do lekarza, bo okres co dwa tygodnie normalny nie jest ^^

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
7 stycznia 2014 o 22:52

Nie ma szans, żeby było zielone - działo się to w miejscu, gdzie wydzielone od ruchu ulicznego dwa pasy są tylko dla autobusów i tramwajów. Zielone jest tam rzadko i nigdy, gdy autobus podjeżdżający na przystanek ma zielone. Babka po prostu przeszła przez pół ulicy, doszła do przystanku z jednej strony i nie chciała czekać dłużej, więc wybrała się w rajd przez tory tramwajowe wprost pod koła autobusu...

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 14) | raportuj
7 stycznia 2014 o 21:39

Posiadam posokowca bawarskiego - psa myśliwskiego, tropiącego za śladami krwi. Jest on specjalnie "stworzony" do chodzenia w górach, a nos ma tak czuły, że nawet po 2 dniach wyczuje ślad krwi. Rasa została stworzona, ponieważ jamniki nie nadawały się w góry. Są one wykorzystywane do dziś, a mój pies - nigdy nie szkolony, a instynkt ciągnie go za nos. W lesie, nie robi nic innego, niż tropienie. Inny przykład, ta sama rasa - pies młody, ledwo rok ma, właściciel kupił, bo poluje. Przywozi zwierzynę z lasu, a młody pies nieszkolony jeszcze po 5 godzinach idzie dokładnie po drodze, po której przejechał samochód ze zwierzyną. Także nie mów, że wychowanie robi swoje. Oczywiście, że tak jest, ale są rasy nieobliczalne (jak wspomniane rasy uważane za groźne - amstafy itp.), można go ułożyć, że będzie spokojny, ale raz mu odbije i odgryzie sąsiadowi rękę, ponieważ ma to zapisane w instynkcie - atak bez "myślenia".

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
5 stycznia 2014 o 12:39

Teraz, to ja Ciebie nie rozumiem... Gdzieś napisałam, że to wiedza "tajemna"? Dla mnie to oczywiste, skoro dla Ciebie nie jest, to tak jak Ty mi, zaleciłam Ci poszperanie wśród książek. I łał, to był zły przykład, będzie lepszy - przesilenie zimowe, które następuję na koniec grudnia, było czczone przez Słowian - naszych przodków, a teraz mamy tam święta. Czy to nie jest zapożyczenie od innej religii czegoś, by przejście było mniej gwałtowne?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
4 stycznia 2014 o 23:40

Radziłeś mi zajrzeć Wilkołaku do literatury - może sam to zrób? Bo jeśli nie chcesz wierzyć mi, może uwierzysz naukowcom (sama zaciągnęłam języka u kolegi po teologii), że każda religia jest zlepkiem rzeczy, które przynajmniej w 50% są wymyślone przez ludzi. Skoro brak argumentów, to chociaż niech przykład będzie - 10 przykazań, a przykazania kościelne - jedno boskie, drugie ludzkie. Jakiś zlepek to reprezentuje, lecz to tylko moje zdanie skromnego ignoranta.

[historia]
Ocena: 24 (Głosów: 32) | raportuj
4 stycznia 2014 o 23:01

Dokładnie! Kiedyś od mamy usłyszałam, że jak by mój tato kiedykolwiek uderzył mnie, moją siostrę lub ją, to byłaby ostatnia rzecz, jaką by zrobił przed podpisaniem papierów rozwodowych. Kwestia tego, że ojciec mojej mamy, tłukł swoją żonę, jak zawodowy bokser, a ta nie potrafiła nic z tym zrobić...

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
3 stycznia 2014 o 22:07

Zdecydowanie piekielnie... Nie mogę pojąć, dlaczego ludzie, którzy powinni znać swoje psy i wiedzieć, że tak jak tu zachowują się agresywnie w stosunku do biegaczy to uciążliwie je puszczają wolno. Sama mam psa i w ruchliwych miejscach (tzn. centrum miasta, park), pies zawsze jest na smyczy, chyba, że ruch mały (mróz i 3 osoby w całym parku to pies też ma trochę wolności). A jak spacer ma być dłuższy, to gdzieś na odludzie, łąkę jakąś, puścić psa. A nie się do ludzi pchać...

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 6) | raportuj
3 stycznia 2014 o 9:37

A jeszcze tak by the way ross, dlaczego Ci muzułmanie przyszli na myśl? Bo ja piłam raczej do przesilenia, które przez Słowian było świętowane właśnie 24 - 25 grudnia.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 11) | raportuj
3 stycznia 2014 o 9:35

Ależ nie jestem do nikogo uprzedzona! Nawet wręcz przeciwnie - podziwiam ludzi, którzy wierzą i czasami nawet im tego zazdroszczę, bo ja nie potrafię. Jednak sama instytucja kościoła i różne nieścisłości w ich naukach mi się nie podobają tak samo jak fanatyzm. Wydaje mi się, że w każdej religii tak jest. Że czerpie się z przeszłości innych wyznań, żeby załagodzić zmianę (nawet teraz się to odbywa - beatyfikacja JP2 w dniu Święta Pracy?) Na pewno nie chciałam nikogo obrazić... I wilkołaku - nigdy nie czytałam Fokusa Historia, nawet nie wiedziałam, że takowy istnieje, a wiedzy nie zamierzam pogłębiać, ponieważ staram się nie interesować tematami, które sprawiają tylko, że podskakuje mi ciśnienie.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 20) | raportuj
2 stycznia 2014 o 23:34

Cóż, nie jedna osoba już udowodniła, że chrześcijaństwo, to zlepek największej ilości religii różnych maści. Przejmowali daty świąt i ważnych wydarzeń od pogan, bo tak było łatwiej ich "przestawić" na jedyną słuszną...

[historia]
Ocena: 18 (Głosów: 22) | raportuj
2 stycznia 2014 o 14:46

O ile się da co roku staram się zrobić imprezę w domu, kilku znajomych i oglądanie fajerwerków, a nie kupowanie ich - bezpiecznie, fajnie a i zabawa jakaś lepsza bez możliwości spowodowania tragedii...

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
2 stycznia 2014 o 11:10

Zgadzam się z tym co według Ciebie jest tak kontrowersyjne ;) W tym roku jeden z największych przedsiębiorców w moim mieście przy swojej sali balowej (powiedzmy) zorganizował prawdziwy pokaz fajerwerków trwający jakieś 15 minut i było co podziwiać. Można na taki pokaz zaprosić ludzi (a widać go było zresztą z okien większości bloków na osiedlu) a nie sprzedawać petardy dzieciakom, które na tydzień przed 31 grudnia latają z nimi po mieście rzucając pod nogi ludziom (sama prawie padłam na zawał serca, kiedy takie coś strzeliło mi pod nogami, gdy szłam przez miasto, normalnie super zabawa!) Jednak ludzi nie powstrzymał to od puszczania fajerwerków między blokami w godzinach, kiedy imprezy sylwestrowe nie miały okazji jeszcze się zacząć, a psy i ludzie tłumnie wyłazili na dwór, by jeszcze przed 20 spacer był. A najbardziej mnie dziwi, że niedaleko mojego bloku jest plac - taki z 50 metrów kwadratowych, a ludzi i tak strzelają tuż pod blokiem...

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 2) | raportuj
1 stycznia 2014 o 22:38

Jest prosty sposób, by się przed tym przestrzec - trzymanie dwóch kart "wysyłających sygnał" koło siebie. Np. kartę płatniczą i kartkę miejską, która jest sczytywana elektronicznie.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
1 stycznia 2014 o 4:00

Ja dzisiaj to samo - wyszłam o 22 z psem, bo później już nie ma sensu, a tu drzwi od klatki na oścież otwarte, sąsiad z dzieckiem strzela... Gdyby nie to, że mój pies jest łasy na głaskanie i zatrzymał się przy synu sąsiada, to pewnie siedziałabym teraz na jakimś dyżurze weterynarza z poranionym psem...

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
31 grudnia 2013 o 11:45

A bo to trzeba na sposób xd żeby kupić coś fajnego i atrakcyjnego w dobrym rozmiarze, to musisz tydzień wcześniej zapisać się do komitetu kolejkowego u przewodniczki ruchu kupujących, zadeklarować ilość, rozmiar. Następnie od 6 rano stać pod drzwiami (w większym mieście nawet od 5), by w ogóle zobaczyć, czy coś jest to warte ;)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 6) | raportuj
31 grudnia 2013 o 11:42

Ochrzcić się nie da a i w tedy pochować nie chcą. Chowają dopiero jak jest urodzone czyli jakoś od 6 miesiąca, tak mi się wydaje. I też często z wielką łaską. Jedna moja ciocia bez problemu zorganizowała pogrzeb swojej córce, urodzonej w 6 miesiącu ciąży, bo rodzina zna księdza, który się pogrzebami zajmuje. Inna ciocia nie miała tyle szczęścia i sporo kosztowało ją miejsca na cmentarzu i ceremonia, bo to był dopiero 5 miesiąc...

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna »