Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

digi51

Zamieszcza historie od: 22 września 2010 - 8:54
Ostatnio: 5 stycznia 2026 - 6:19
  • Historii na głównej: 213 z 237
  • Punktów za historie: 120037
  • Komentarzy: 6596
  • Punktów za komentarze: 51899
 
[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 18) | raportuj
31 grudnia 2025 o 1:09

Czy ty serio właśnie napisałaś "historię" o tym, że ktoś napisał pod twoją historią niepasujący do twojej narracji i opinii komentarz? Mam nadzieję, że twoje dzieci o tym nie wiedzą, bo inaczej właśnie nauczyłaś je, że jeśli ktoś nie zgadza się z twoją opinią i być może również nie ma racji, to należy natychmiast pokazać go paluchem i zrobić z niego piekielego, zamiast przedyskutować to tam, gdzie jest na to miejsce, czyli w sekcji komentarzy pod historią właściwą. Good job!

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 2) | raportuj
23 listopada 2025 o 21:22

@aja123: ciekawe, że podobny wątek był ostatnio na grupie vinted, gdzie pewna karyna wpierala, że zaznaczenie znanej marki na produkcie z temu jest ok dopóki w opisie jest info, że jest to tylko "wzorowane na x" a nie x

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
23 listopada 2025 o 11:26

@SmoczycaWawelska: Nie każdy potrafi uczyć i paradoksalnie trudniej jest uczyć własne dziecko.

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 16) | raportuj
22 listopada 2025 o 11:55

Piekielne jest przedszkole, bo zasłonięcie dziecku twarzy przed opublikowaniem zdjęcia to kilka sekund. Moja siostra i szwagier też nie wyrazili zgody na publikacje wizerunku dziecka i po prostu ma opublikowanym zdjęciu zasłoniętą buzię. Proszenie dziecka o usunięcie się ze zdjęcia (gdzie te zdjęcia w pierwszej kolejności są dla dziecka i rodziny na pamiątkę, a nie na fanpeja przedszkola) brzmi jak czysta złośliwość. Szkoda, że ze strony podobno wykwalifikowanych pedagogów, którym wymyślenie rozwiązania szanującego wybór rodziców, a jednocześnie niewykluczającym dziecka z jakichkolwiek aktywności, nie powinno przysporzyć większych trudności.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
16 listopada 2025 o 12:21

@kKKKK: że niby 1km w 15 min to jest jakoś bardzo wolno? XD Akurat ta część twojego komentarza jest mocno z dupy, to jest aboslutnie normalne tempo, zwłaszcza jeśli zakładamy, że dzieci mogą się trochę grzebać.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
13 listopada 2025 o 12:07

@Peppone: Na przykład taki, że jak para nie chce dzieci, a oboje są płodni, to zazwyczaj stosuje się antykoncepcję, ponieważ najczęściej prezerwatywy są niewygodne, drogie i w pewien sposób ograniczające, w stałych związkach stosuje się inne formy antykoncepcji, najczęściej antykoncepcję hormalną, którą musi stosować kobieta. Antykoncepcja hormonalna nie jest obojętna dla kobiecego organizmu. Ciekawe, czy uważałbyś za uczciwe, że żona przez X lata każe ci łykać hormony, aby chronić się przed ciążą, a potem odkrywasz, że i tak jest bezpłodna i była tego świadoma, a ty np. dorobiłeś się przez hormony otyłości, trądziku, wahań nastroju itd.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
29 października 2025 o 11:19

@Ata11: o kurde, ale masz nieodpowiedzialnych rodziców XD

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 17) | raportuj
28 października 2025 o 13:50

@Ata11: z ciekawości - do którego roku życia chodziłaś rodzicom przy nodze?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
28 października 2025 o 9:15

@Rudolf: Wcale nie tak nie musiało być, że pies był przez babcię bity. Ludzie czasem skłonni do agresji wobec kogoś, kogo nie lubią (bo babcia autorki raczej za nią nie przepadała), za to lubianą osobą (lub zwierzę) będą rozpieszczać i nie dadzą nawet złego słowa powiedzieć. Nawet rodzice czasem jedno dziecko potrafią bić, poniżać i zaniedbywać, a z drugim obchodzić się jak z jajkiem.

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 2) | raportuj
27 października 2025 o 11:39

@Ohboy: Jeśli gdzieś znajdziesz fragment mojej wypowiedzi, w którym napisałam, że samo puszczanie psa bez smyczy jest karygodne to Ci przyznam, że się błaźnię. Sam pies bez smyczy nie musi być problemem, bo jak nauczyło mnie doświadczenie i chociażby wypowiedź @jass, smycz to nie jest remdium na wszystko. Z dwojga lepiej puścić bez smyczy na naprawdę rzadko uczęszczanym terenie i być w gotowości do zapanowania nad nim, niż chodzić ze skłonnym do agresji psem w zatłoczone/często uczęszczane miejsca, dopuszczacz do bliskich odległości między z ludźmi/psami psa bez kagańca, o którym właściciel wie, że ten może ugryźć. Dla mnie pies bez smyczy sam w sobie nie jest problemem. Problemem jest przede wszystkim, i to jes clou mojej wypowiedzi, to, że część i to niemała, psiarzy w razie stresowej sytuacji albo nie daj Boże krzywdy fizczynej, nie jest gotowa przyznać się do błędu i wziąć odpowiedzialości za wydarzenie, tylko szuka sobie wydumanych wymówek i winy drugiej strony. I z tym, i myślę, że wiele osób, które oględnie mówiąc krytukuje psiarzy. Pomylić się, zrobić błąd, nie dopilnować, nie dopatrzyć czegoś to rzecz ludzka i nigdy nie będzie tak, że wszyscy będziemy idealni, tylko już rzygać się chce, jak pod kolejnych artykułem od pogryzieniu, stado psiarzy drze mordę, że pewnie ofiara sama jest sobie winna albo, że osoba totalnie postronna ma się uczyć obchodzenia z psami, żeby psiarzom i ich pupilom robić dobrze.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
26 października 2025 o 13:55

@trolik1: Standardem jest to, że ludzie nie czytają artykułów, które komentują, ale co się dziwić, jak artykuł skonstrukowany jest tak: Nagłówek: Radosne nowiny w rodzinie Iksińskich! Iksińska ogłosiła to na Instagramie Akapit o tym, że wpis na Instagramie wywował falę czegoś tam Akapit o tym, kim są Iksińscy Akapit o sukcesach zawodowych Iksińskiej Akapit o sukcesach zawodowych Iksińskiego Akapit o tym jak się poznali Akapit o tym, że od roku mają psa Akapit o rasie tego psa Na koniec jedno zdanie o tym, że radosną nowiną jest zakończone sukcesem wyciągięcie psu kleszcza.

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 9) | raportuj
25 października 2025 o 21:39

@Brzeginka: Nie, mamy przed oczami dokładnie tę samą sytuację, kiedy psiarz nie jest w stanie zapanować nad psem nawet mając go na smyczy, zazwyczaj twierdzi, że pies nie może nosić kagańca, bo coś tam, pcha się w miejsca, gdzie są inni ludzie i psy i ma pretensje, że nikogo poza nim nie intertesuje, że pies jest straumatyzowany (a i tak w większości przypadków traumą tłumaczą kompletny brak wychowania), pies wykazuje się agresją, a psiarz ma pretensje do wszystkich na około, tylko nie do siebie. A z psami i psiarzami mam doświadczenia od blisko 30 lat i jestem w stanie wymienić co najmniej kilkanaście indycetów, w których nieodpowiedzialny psiarz zwalał winę za sytuację na kogoś innego, pyszczył, wyzywał, a nawet wygrażał się przemocą fizyczną, przykładowo moja wówczas 14-letnia(!) niepełnosprawna suka, która ledwo chodziła została zaatakowana przez psa, którego baba nie potrafiła utrzymać na smyczy i de facto on prowadził ją, a pretensje oczywiście do mnie i moja wina, bo ja widząc, że pies ją ciągnie w naszą stronę powinnam się magicznie ulotnić z psem, który ledwo chodził. O innych pogryzieniach moich psów przez inne psy nawet nie chcę mi się pisać, wyżej pisałam o tym, że wielki pies goniąc za piłką przewrócił mojego dziecko, a odpowiedź psiarz: "ooo, chodzisz z dzieckiem tam, gdzie psy chodzą luzem, bardzo odpowiedzialnie" - czy to nie jest buta, arogancja i chęć podporządkowania widzimisię psiarzy całego społeczeństwa? Ja mam rezygnować ze spaceru na łące 200m od domu, bo ktoś chce tam sobie psa puścić luzem? Jako dziecko doświaczyłam próby pokrycia przez psa, którego ktoś zostawił luzem pod sklepem. Jak tylko napiszę gdzieś coś krytycznego pod adresem PSIARZY, to zaraz stado nawiedzonych psiar rzuca się, że skoro nie lubię piesków to jestem złym człowiekiem. Nie. Ja nie piszę nigdy nic złego o psach, bo psy uwielbiam. Za nie cierpię coraz większej części psiarzy - konkretnie tej, która usiłuje z psów zrobić pełnoprawnych członków społeczeństwa, a wręcz jego centralny punkt. A pies nie ma uskakiwać przez człowiekiem. Pies ma nie zaczepiacz człowieka nawet jeśli znajduje się w bliskiej jego odległości. Jeśli pies zachowuje się inaczej, to WYŁĄCZNIE na jego właścicielu spoczywa obowiązek zachowania potrzebnego odstępu. Zrozum, że ja wiem,o co ci chodzi, po prostu nie zgadzam się z tobą, uważam twoją narrację, która nakłada na całe społeczństwo obowiązek umiejętności obchodzenia się z psem za szkodliwą i zdejmującą z właścicieli część odpowiedzialności. Możesz sobie napisać jeszcze 1000 razy, że odpowiedzialość za psa spoczywa na właścicielu, dopóki potem dopisujesz, że postronni ludzie też mają obowiązek przewidywać reakcje psa i uczyć się psiej psychologii, twoje słowa są nic nie warte.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
25 października 2025 o 21:21

W lokalnym dziennikarstwie o wielu sprawach decydują lokalne układziki. Kiedyś czytałam taki artykuł na fanpeju lokalnego portalu informacyjnego, gdzie opisany był wypadek samochodowy, w którym wskazywano na winę jednego kierowcy. Rzeczony kierowca napisał pod tym artykułem komentarz, że to nieprawda i policja stwierdziła winę drugiego kierowcy, wrzucił zresztą na to kwity za zasłoniętymi danymi. Ktoś z tego fanpeja najpierw brzęczał coś tam o RODO, ale generalnie w aroganckim i nieprzyjemnym tonie, a gdy facet odpisał, że przecież dane wrażliwe zasłonięte dostał odpowiedź "no i nie zesraj się".

[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 8) | raportuj
25 października 2025 o 20:47

@jass: Tak, i ty jako psiarz masz przyjąć na klatę, jak twój pies zrobi niewinnej osobie albo innemu psu, który go nie prowokał krzywdę, a nie szukać wymówek i winy w innych. Po prostu. Gdyby większość psiarzy przyjmowała postawę, w której po prostu przeprasza za to, że doszło do nieprzyjemnej sytuacji, a tym bardziej fizycznej krzywdy, a nie wykłóca się, szuka winy w ofiarach i używa wyzwisk w stosunku do osób, które całej sytuacji nie są winne to gwaratuję Ci, że o wiele więcej ludzi miałoby zrozumienie dla tego, że pies może być taki czy inny. Wierz mi, że nie jedną stresową sytuację między psami czy niekomfortowe zachowanie moich psów wobec ludzi zamiotłam pod dywam zwykłymi przeprosinami bez pyskowania i dyskutowania. I sama reaguję zupełnie inaczej , gdy ktoś mi czymś zawini i przeprosi z autentyczną skruchą, a nie inaczej jak ktoś nawet niby przeprosi, a potem wywala do mnie z pretensjami, że byłam gdzieś, gdzie on uważa, że nie powinnam być bo tak sobie wymyślił albo szłam takim, a nie innym krokiem. Psy są luksusem i zachcianką właścicieli, oprócz psów pracujących i terapeutycznych nie są żadną wartością dodaną w społeczeństwie i dlatego nikt się do nich nie musi dopasowywać, a perdolenie w kółko "tak, tak, właścicel ma panować nad psem, ale ty człowieku i tak się do psiarzy dostosuj, bo jak nie to jesteś częściowo sam sobie winien" to de facto pasywna agresja i victim blaming. I tak, są sytuacje, jak na przykład wtargnięcie na posesję albo celowe drażnienie psa, gdzie wina leży w większości po stronie ofiary, ale to, że ktoś idzie takim czy innym krokiem, że może nie pomyśli o większym odstępie albo olaboga, spaceruje sobie przypadkiem tam, gdzie psiarze mają ochotę akurat pospuszcać sobie psy ze smyczy i wyłączyć mózg, nie zalicza się do takich sytuacji. Sorry, ale od 7 r.ż zajmowałam się psami i porównując lata 90, 00, czy 10 z obecną sytuacją nie da się nie zauważyć, że psiarze stali się po prostu roszczeniowi.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 9) | raportuj
25 października 2025 o 19:56

@jass: No popatrz, ja o Tobie też miałam inne zdanie, bo ciągle usiłujesz się tu prezentować jako rozsądny i odpowiedzialny psiarz, a tutaj obwiniasz poprawnie jadącego rowerzystę o to, że nie potrafisz ogarnąć swojego psa, o ktorym wiesz, że jest skłonny do ataków i uważsz, że normalna większość ma się dać terroryzować patologicznej mniejszości i rezygnować ze swobodnego poruszania się w obrębie własnego osiedla, bo jakimś kretynom z psami się to nie podoba, że muszą panować nad swoimi psami. W dupie to mam czy ci się podoba ten poziom dyskusji czy nie. To wy, ludzie wiecznie szukający winy wszędzie, tylko nie w sobie, jesteście problemem, a nie ludzie, którzy po prostu żyją swoim życiem i chcą się czuć bezpiecznie zachowując się normalnie, a nie trząść dupą i robić wielkie kółko wokół psa i przewidywać, jakie ma traumy i jak na co zareaguje. Po dobroci nie rozumiecie, może trzeba wam powiedzieć dosadniej, że to wy macie się dostosować do zasad życia społecznego i przepisów prawa, a nie wymagać od ludzi studiowania psiej psychologii, bo pupil ma taki czy sraki charkater, nikogo poza wami to nie obchodzi.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 25 października 2025 o 19:58

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 7) | raportuj
25 października 2025 o 18:33

@jass: Tak, patopsiarzu, chodzę sobie na spacer na piękny zielony teren z moim dzieckiem, rodzicami i naszymi psami i nie mam zamiaru pozbawiać dziecka, który zachowuje się wzorowo wobec zwierząt, czyli nie zaczepia, nie prowokuje, nie zbliża się samowolnie do obcych zwierzęt, tego przyjemnego doświadczenia, tylko dlatego, że patopsiarstwo uważa, że może sobie zawłaszczać teren publiczny i robić sobie co im się podoba na terenie notabene w bezpośrednim sąsiedztwie bloków mieszkalnych "bo tak". Na szczęście jakieś 80% psiarzy, których znam nie jest aż tak roszczeniowa, aby zabronić sobie przychodzenia komu im się akurat podoba w dane miejsce, bo oni są chcą tam psa spuścić ze smyczy i jeszcze są na tyle głupi żeby rzucać piłką wielkiemu psu w kierunku obcych ludzi. Cóż, maski opadły, na twoim przykładziee tylko widać, że większość psiarzy, którzy udają wielce odpowiedzialnych i świadomych wystarczy lekko pociągnąć za język, żeby zobaczyć, że nie potrafią żyć w społeczeństwie i nie nadają się do opieki nad psem. PS. w latach 90. po moim osiedlu latało kilkanaście psów, których właściciele zamiast wyprowadzać ze na spacer, tylko wypuszczali i wpuszczali je do klatki. Rozumiem, że twoim zdaniem nie powinnam wtedy jak dziecko np. wychodzić sama do szkoły, bo było by to nieodpowiedzialne, skoro wiedziałam, że po osiedlu latają psy bez nadzoru?

[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 8) | raportuj
25 października 2025 o 18:26

@Brzeginka: Kobieto, ogarnij dupę, bo czytać się tych bzdur nie da. Żyjemy w społeczeństwie stworzonym przez ludzi dla ludzi, gdzie psy są uroczym, ale jednak dodatkiem. Każdy człowiek, który żyje w społeczeństwie ma mniej lub bardziej rozwinięte kompetencje społeczne, a darcie się komuś nad uchem choć jest niegrzeczne i głupie również nie jest powodem do ataku i zdrowy psychicznie człowiek nie reaguje na to niekontrolowanymi ciosami, tylko raczej strachem i odruchowym cofnięciem się, już pomijąc, że nie wiem o jakim darciu do ucha ty mówisz? O celowym, aby kogoś przestraszyć czy po prostu durnym zachowaniem, gdzie np stojąc blisko kogoś krzyczysz do kogoś po drugiej stronie ulicy? Celowo straszenie kogoś jest zachowaniem agresywnym i pod pewnymi warunkami karalnym, wiesz? Współistnieć z innymi gatunkami? Ta narracja forsowana obecnie w Polsce nie ma nic wspólnego współistnieniem, tylko z podporządkowywaniem ludzi pod psiarzy i ich zwierzęta. Spróbuj np. popsikać gazem w oczy komuś kto idzie za tobą szybkim krokiem w nocy, bo czujesz się zagrożona, a potem tłumacz się przed sądem, że poprzez szybki chód naruszył twoje poczucie bezpieczeństwa i miałaś prawo go potrakować. Psa można porównać właśnie do osoby z PTSD, która reaguje nieracjonalnie i agresywnie na zachowania, który dla ludzi są normalne. I tak jak ten syndrom nie usprawiedliwa randomowych aktów agresji wobec postronnych ludzi, tak, to, że pies miał swój powód, żeby się na kogoś rzucić nie przesuwa odpowiedzialności na ofiarę.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 9) | raportuj
25 października 2025 o 16:24

@Shi: A przestań. U moich rodziców na osiedlu jest psiarska łąka, gdzie psy często biegają luzem i ok, nie powiem, psy moich rodziców też, ale rodzice naprawdę mają oczy i uszy do okoła głowy i jak tylko ktokolwiek pojawi się na horyzoncie psy na smycz i krótko, nawet jeśli psy nie wykazują daną osobą zupełnie żadnego zainteresowania. Raz gdy byłam tam z mamą na spacerze, wielki pies, od którego stałyśmy w odległości dobrych 200m biegnąc za piłką wpadł na moje dziecko i je przewrócił - a pies był znacznie większy od mojego wówczas 3-latka. Co na to właścicielka? "A po co pani tu z dzieckiem przychodzi, jak tu psy chodzą luzem". Bo mogę? Bo to nie moje dziecko biegnie w stronę psa i przygniata go cielskiem, tylko na odwrót? Więc to obecność mojego dziecka jest problemem?

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 8) | raportuj
25 października 2025 o 16:19

@Brzeginka: Jeśli ty uważasz, że przejście szybkim tempem koło psa można uznać za zachowanie prowokacyjne, które powinno być karalne, to jesteś chora psychicznie i nie nadajesz się do życia w społeczeństwie, a tym bardziej do opieki nad psem. Pies pod opieką właściciela nie powinien stwarzać większego zagrożenia niż człowiek przestrzegający przepisów prawa. Jeśli pies potrafi zaatakować kogoś, kto nie robi nic złego, to winę za to ponosi wyłącznie właściciel, chyba, że godzisz się na to, że ktoś na przykład zdzieli cię po twarzy, bo odniesie wrażenie, że masz wobec niego złe zamiary. Nie mam ci nic więcej do powiedzenia.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
25 października 2025 o 15:24

@jass: O ile rowerzysta poruszał się zgodnie z przepisami (bo nie po każdym chodniku wolno rowerzyście jeździć), to to, że twój pies go ugryzł to WYŁĄCZNIE twoja wina. Ja chodziłam swego czasu na spacer z trzema psami na raz, więc wyobraź sobie ile miejsca zabierałam. Jakbym widziała, że zbliża się grupa na rowerach to zlazłabym na tyle daleko, aby paszczą nie sięgnęły rowerzysty, a jeśli nie ma tyle miejsca, to trzymałam za obrożę. To nie rowerzysta był tu czynnikiem problematycznym, tylko ty i twój pies. I tak to działa. To nie człowiek ma się dopasowywać do twojego psa, bo twój pies to twój problem, a nie wszystkich na około. To ty masz zadbać o to, żeby twój pies nikomu nic nie zrobił, a nie liczyć na zdrowy rozsądek. Wyobraź sobie,że są osoby nierozsądne, chore psychicznie, bardzo młode, z chorobami otępiennymi, poruszające się pieszo pod wpływem substancji psychoaktywnych albo zwyczajnie zmęczone, rozkojarzone, które naprawdę w tym momencie myślą o czymś innym niż o tym, że twój pies je ugryzie jak przejdą nieco za blisko czy nie.To, że psiarnia ciągle zwala winę na ofiary ataków, bo..., bo...,bo... to tylko pokazuje, że prawo do posiadania psa powinno być drastycznie ograniczone i ściśle kontrolowane. Jak nawet osoba pozująca na rozsądnego psiarza, jaką jesteś ty, uważa, że cały świat ma przewidywać co zrobi twój pies, to myślę, że 50% psiarzy, którzy nie powinni mieć psów, o których kiedyś pisałam, to chyba pobożne życzenia, pewnie jest ich z 70/80%.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
25 października 2025 o 10:21

@Brzeginka: Jprdl, ogarnij się. Ten przepis dotyczy CELOWEGO drażnienia psa i tak naprawdę na oskarżycielu ciąży tu obowiązek udowodnienia premedytacji. I wiem o czym mówię, bo X lat temu pewna baba, która miała zatarg z moją rodziną, zaczęła podpuszczać swojego dzieciaka, żeby drażnił mojego psa (na smyczy) na oczach strażników miejskich sądząc, że dostanę mandat za to, że pies reaguje agresją, a sama dostała finalnie pouczenie. Jogging, jazda na rowerze, gwałtowna gestykulacja w rozmowie czy inny gwałtowny ruch, który nie ma na celu rozdrażnienia psa, tylko akurat dzieje się w jego bezpośredniej obecności to nie jest wykroczenie. Podobnie jak nie jest wtargnięcem w jego przestrze osobistą. Nazwiesz wtargnięciem w przestrzeń osobistą przechodzenie kilkanaście centymetrów od psa? To rozumiem, że w zatłoczonym autobusie wszyscy popełniają wykroczenie wchodzenia w przestrzeń osobistą innej osoby, bo często tam ludzie zmuszeni są się o siebie ocierać XD Co ty perdolisz w ogóle?

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 10) | raportuj
25 października 2025 o 8:04

@Brzeginka: Nie żartuj sobie. Przepisy drogowe obowiązują także pieszych. Owszem, nikt nie sprawdza zanim wyjdziesz z domu, czy wiesz, że nie wchodzi się pod jadący tramwaj, co nie zmienia faktu, że jeśl dojdzie do wypadku, gdy wejdziesz prosto pod jadący tramwaj, to będzie to twoja wina, bo nieznajomość prawa szkodzi. Tymczasem nie ma przepisu zabraniającego zachowania, które pies może odebrać jako prowokujące, bo też psy są różne. Jednego będziesz ciągnąć za ogon czy uszy i pozostanie niewzruszony, przy innym wykonasz niepozorny gest, który źle mu się kojarzy i zaatakuje. Wiesz, ja jestem zdania, że osoby zrównoważone psychicznie nie atakują ludzi, bo im się ich morda nie podoba, a jednak dochodzi też do ataków ludzi na ludzi z powodu błahostek. Czy to oznacza, że mam się teraz uczyć i przewidywać, że np. moje grzeczne zwrócenie komuś uwagi spowoduje atak fizyczny? Ludzie mają prawo zachowywać się swobodnie dopóki nie dopuszczają się wykroczeń i przestępstw, nawet brak kultury osobistej czy zachowanie nierozsądne nie może być usprawiedliwieniem dla robienia komuś krzywdy. Pytania typu " a co zrobił ktoś tam, że pies zaatakował" to nic innego jak victim blaming. Niestety, w kontekście psów jest to plaga. Jak najbardziej rozumiem (jako zresztą osoba bardzo psolubna), że psa nie można winić za pewne zachowania tak jak wini się ludzi, ale już właścicieli za niedoplinowanie/złe wychowanie/ bagatelizowanie agresywnych psów już tak. I nie ma co szukać powodów czy ktoś biegł, czy głośno się zachowywał, czy wykonywał gesty czy był pijany - bo to nie czyni go winnym bycia ofiarą pogryzienia. A do tego to się sprowadza. A psiarze nie chcą wcale zrobić tym dobrze pieskom, tylko sobie, aby uargumentować, że przecież oni mogą pieska puścić luzem i to nie ich wina, że ktoś koło psa przebiegł. Ostatnimi dniami dochodzi nawet do tego, że psiarze domagają się, aby media nie informowały o pogryzieniach, bo to NAGONKA. Czy to nie jest jakiś zbiorowy psiarski perdolec? Raz w życiu mój pies, bardzo łagodny na co dzień, którego można by okładać kijem i nic by nie zrobił, rzucił się w stronę starszej kobiety z dzieckiem, która wyszła z krzaków. I choć ja rozumiem, że gdyby kobieta szła normalnie drogą pewnie tego incydentu by nie było, ale do głowy mi nie przyszło szukanie takich wymówek czy obwiniania kobiety, bo przecież nie musiała iść przez krzaki i wychodzić na psa znienacka. Nie. To była moja wina. Ona mogła sobie tamtędy iść. Odpowiedzialność za agresję psa spoczywała na mnie.

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 17) | raportuj
24 października 2025 o 23:17

@Brzeginka: A co to zmienia w kontekście spierniczenia umysłowego psiarzy, którzy obwiniają pogryzionych, bo COŚ zrobili. No zrobili - może biegli, a może tylko gwałtownie się obrócili, a może jechali na rowerze, a może, a może... To nie zmienia faktu, że nie jest ich winą, że ktoś nie dopilnował swojego psa. Twój komentarz brzmi mniej więcej tak "szłam sobie w mini na imprezę, byłam lekko pijana, zostałam zgwałcona, nie potrafię już zaufać mężczyznom" - "ale sama napisałaś, że byłaś pijana i w miniówie, to tylko dowodzi, że mężczyźni bez powodu nie gwałcą". Osoba postronna nie musi wiedzieć, jak ma się zachowywać, gdy na horyzoncie jest pies, ma prawo zachowywać się swobodnie, także biec i to nie jest "zrobienie czegoś", to jest normalne zachowanie, które nawet jeśli prowokuje psa, to psiarz ma nad nim panować, a nie wymagac od innych chodzenia na paluszkach. Tutaj babcia sama kazała dziecku lecieć po plaster, a potem jej jeszcze wtłukła za prowokowanie psa - prekursorka współczesnych patopsiarzy.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
24 października 2025 o 14:50

@czaj: Nie wszędzie tak jest. Niestety, to domena raczej korporacji, bo tam wszystko odbywa się wedle jakichś wydumanych standardów, ostatnio koleżanka pracująca w korpo powiedziała, że dostali od przełożonych maile, w których uprzejmie proszono icho wystawianie pozytywnych opinii na portalach dla pracowników, chwaląc jakim to cudownym pracodawcą jest owe korpo. A tym właśnie korpo pracownik nie ma prawa zakończyć połączenia z klientem, który wyzywa go od "ujów" czy innych "urew".

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10260 261 następna »