Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

digi51

Zamieszcza historie od: 22 września 2010 - 8:54
Ostatnio: 20 stycznia 2019 - 13:27
  • Historii na głównej: 201 z 225
  • Punktów za historie: 137065
  • Komentarzy: 2863
  • Punktów za komentarze: 18452
 
[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
19 grudnia 2018 o 11:23

@Brzeginka: "Musiałam dojechać na drugi koniec miasta na godzinę 6 rano, więc postanowiłam.zamówić taksówkę".

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 17) | raportuj
19 grudnia 2018 o 11:18

@Lobo86: tylko, że nikt jej o zdanie nie pytał, a po drugie po narzucać się z takimi tekstami osobie, której się w ogóle nie zna

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
12 grudnia 2018 o 12:18

Diler, który wylatuje za niepłacenie czynzzu? Chyba Ci trochę tego zielska opchnął, że takie bajki piszesz :) trochę wygląda na to, że to ty masz jakiś problem ze sobą I się do wszystkiego dowalasz I wyolbrzymiasz.

[historia]
Ocena: 22 (Głosów: 46) | raportuj
18 listopada 2018 o 13:07

@83anu: A ile było I jest takich sytuacji, gdzie kobieta zajmuje się domem I wychowaniem domu, a potem facetowi odbija I wymienia ją na młodszy model? Jak nie mają ślubu to może ją zostawić z niczym. Więc to raczej nie sposób na zdobycie korzyści majątkowych a zabezpieczenie.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 12) | raportuj
16 listopada 2018 o 13:30

Myślę, że po prostu czasem także i rodzic ma zły dzień i brak mu cierpliwości, aby zachwycać się "dziełami" dziecka, a może akurat w ten dzień prosiła Cię o zrobienie czegoś, czego nie zrobiłaś i fakt, że bawiłaś się wycinankami jeszcze bardziej ją zdenerwował? Piszesz, że mamę denerwowało rysowanie obrazków i inne "artystyczne" poczynania. Nie wiem, może widziała, że Ci to nie wychodzi i nie chciała Cię fałszywie zachęcać do rozwijania nieistniejącego talentu. Rodzice mają czasem dobre intencje, ale nie potrafią tego odpowiednio wytłumaczyć dziecku i tak niestety powstają negatywne wspomnienia z dzieciństwa. Ja jako dziecko też lubiłam wycinać, rysować, malować - jak to dziecko, ale w którymś momencie rodzice przestali się zachwycać moimi bohomazami, a wręcz dali mi do zrozumienia, że nie za bardzo mam talent plastyczny. Za to w liceum, gdy nauczycielka zwróciła mi uwagę, że mam talent do nauki języków obcych, porozmawiali ze mną na ten temat i zaproponowali wszelkie możliwe wsparcie w rozwoju w tym kierunku. Moim zdaniem, jeśli tak jak piszesz, Twoja matka jest dobrym rodzicem to naprawdę dziwię się, że rozpamiętujesz to, że nie zachwyciła się figurką z papieru. Ja naprawdę rzadko wspominam przykre rzeczy usłyszane od rodziców, bardzo ich kocham i szanuję i chociażby z tego powodu nie opisywałabym ich zachowania w negatywnym świetle przed obcymi ludźmi w internecie.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
15 listopada 2018 o 12:48

Jazda zgodnie z przepisami niestety nie jest remedium na wszystkie korki. We Wrocławiu jest ten problem, że powstaje mnóstwo nowych inwestycji budowlanych w częściach miasta, z których zwyczajnie nie da się lub jest bardzo trudno dojechać komunikacją miejską. Dzisiaj rano musiałam pojechać z Kuźnik na Jarnołtów. Stanie przed zamkniętym przejazdem kolejowym razy dwa - 20min. W drugą stronę - korek w stronę centrum. Na tej trasie jeżdżą bodajże 1-2 autobusy z częstotliwością co 30 min i one tez muszą stać w korkach. Ulica Kosmonautów od Leśnicy do Pilczyc, nitka tramwajowa niby jest i tramwaje jeżdżą dość często, ale mimo wszystko - spróbuj się wbić do tramwaju o 7 rano. Miasto musi szukać nowych rozwiązań komunikacyjnych, bo ani liczba aut ani ludzi nie spadnie, a będzie wzrastać.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
6 listopada 2018 o 16:00

Kiedyś połasiłam się na te chińskie cudeńka z aplikacji Wish. Cudów nie ma. Dostaje się to za co się płaci. Tanie ubramia, typowe bazarówy, które na żywo.odstraszają krzywymi szwami I kiepskiej jakości materiałem. Zegarki, lampki, inne sprzęty domowe po.kilku użyciach do wyrzucenia.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
25 października 2018 o 20:34

@kudlata111: swoje problemy rozwiązuj sama :)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
25 października 2018 o 20:27

@singri: mi w pierwszych latach szkolnych babcia wciskała na siłę śniadania przed pójściem do szkoły. I co, I guano, byłam ospała I do dziś mi to zostałi, że jak zjem rano za wcześnie, nie czując głodu to kompletnie brakuje mi energii I towarzyszy mi uczucie ociężałości. Także, po pierwsze nie mierz wszystkich swoją miarą, po drugie skoro masz świadomość tego, że sama idealna nie jesteś, okaż trochę zrozumienia dla innych rodziców I daruj sobie teksty o znęcaniu się nad dziećmi.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 7) | raportuj
25 października 2018 o 19:49

No nie wiem, moźe zadzwoń po policję, bo ktoś nie jest tak idealnym rodzicem jak ty?

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 12) | raportuj
18 października 2018 o 17:46

Ostatnio moja mama odebrała wynajmowane mieszkanie w podobnym stanie od lokatorów. Dorobili się grzyba dosłownie wszędzie, w lodówce pleśń na ściankach, wszystko lepiło się od tłuszczu. Gdzieś w dość żywiołowej dyskusji przyznali, że okien to w sumie nie otwierali. Najbardziej przerażające, że była to rodzina z dwójką małych dzieci.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 6) | raportuj
18 września 2018 o 11:34

@bazienka: straszne jest sugerowanie, że zajęcie się domem to nie jest dla ciebie wkład w rodzinę. Jeżeli facet zarabia 10tys, to serio czas poświęcony dzieciom jest więcej wart niż 2tys.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 26) | raportuj
16 września 2018 o 15:20

@Habiel: Ponosi cię. Masz dużo racji, ale z płaceniem żonie za pracę w domu. Tzn facet ma zarabiać, utrzymać żonę, dzieci, a płacić żonie extra za prowadzenie domu? Czyli w efekcie facet pracuj za utrzymanie kilku osób, a żona pracuje tylko na swoje zachcianki? To są właśnie efekty upadku moralnego. Może zabrzmię teraz jak zrzędząca stara baba, ale kiedyś ludzie jak się pobierali to ufali sobie, facet utrzymywał rodzinę, żona prowadziła dom, ufali sobie i to rozumiało się sam przez się, a teraz małżonkowie najchętniej spisywali by ze sobą umowy na wszystko dotyczące finansów. Rozumiem, że każdy się zabezpieczyć na wypadek jakichś nieciekawych zdarzeń, ale brać z kimś ślub, a potem traktować go jak partnera biznesowego? A z miłością, rodziną, czymkolwiek, ma to jeszcze coś wspólnego? Tu niech chodzi nawet o podział ról, nie musi być "klasyczny", każdy może decydować czy chce się rozwijać zawodowo, czy raczej zając się domem, a najczęściej w przypadku obu płci jest to jedno i drugie, tu chodzi o to dziwne podejście do małżeństwa jak do transakcji biznesowej.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
3 września 2018 o 23:51

@nursetka: nie, to prostu znudzona życiem panienka, która na piekielnych kreuje sobie rzeczywistość alternatywną.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 23) | raportuj
19 sierpnia 2018 o 12:49

@Devotchka: Zgodzę się częściowo, w Polsce rzadko zdarzało mi się chodzić do restauracji z prawdziwego zdarzenia, bo wyjechałam jeszcze w trakcie studiów, a wiadomo, na studiach trochę szkoda wydawać kasę na eleganckie kolacje, ale jak chciałam się napić kawy czy piwkować ze znajomymi, to chodziłam do lokali o profilu dostosowanym do zamiarów. Owszem, kultura gastronomiczna jest w Polsce nieco inna, jednak bez przesady, w Polsce również istnieją lokale różnych kategorii i wydaje mi się, że wypada dostosować wybór miejsca do sytuacji. Przecież są miejsca, gdzie ktoś, kto chce sobie spokojnie popracować przy kawie, jest mile widziany, ale jednak wypadałoby choćby zapytać obsługi czy nie będzie to problem. U nas też się zdarza, że jak mamy jeszcze wolne stoliki i ktoś zapyta czy może np. klapnąć sobie na pół godziny na piwko to w spokojniejsze dni i takiej osobie nie odmówię. Rozumiem jednak, że rozkładanie się z laptopem w miejscu przeznaczonym i nastawionym na serwowanie jedzenia bez uzgodnienia tego z obsługą może zdenerwować. Nie popieram jednak z żadnym wypadku wypraszania takiej osoby, po tym jak już jej się da stolik i coś zaserwuje. Albo się daje stolik albo nie. Można grzecznie zwrócić uwagę, że zachowanie jest w jakiś sposób nieodpowiednie do miejsca, ale jednak wyrzucać kogoś, bo za mały rachunek nabił? Nie podoba mi się. Też bym trochę nie przesadzała z tym, że w Polsce w gastronomii jest tak źle, że lokale muszą akceptować każdego klienta jak leci, bo jak lokal nie jest w stanie wyżyć z serwowania tego, na czym im najbardziej zależy (nieważne , czy towarem jest tu jedzenie, kawa, piwo czy lody), to chyba właściciel popełnia gdzieś błąd. W moim poprzednim miejscu pracy szef właśnie wychodził gościom naprzeciw tym, że dawał stolik każdemu jak leci, czy to kawę czy na piwo, choć najbardziej zależało mu na jedzeniu. I wiecie co? Ciągle był na pograniczu plajty, mimo, że chętnych na obiad nam nie brakowało. Ale niestety - zdarzało się, że ludzie godzinami siedzieli z jednym napojem, czasem w pojedynku przy stoliku na 4/5 osób, a potem brakowało stolików dla gości, którzy chcieli zjeść. Ja wiem, że w historii to inny przypadek i nie do końca rozumiem zachowanie tej kobiety, ale cóż, może np. właściciel nie życzy sobie takich zachowań i obsługa nie może tego tolerować. Nie popieram wyrzucania kogokolwiek, kto już coś zamówił, ale rozkładania się z laptopem w restauracji przy jednej kawie bez uzgodnienia tego z obsługą, w myśl zasady "płacę, wymagam, żądam" - też nie.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 47) | raportuj
19 sierpnia 2018 o 9:44

@Kitty24: W restauracji. Serio, nie rozumiem tego oburzenia, bo w Niemczech standardem jest, że w restauracjach w godzinach szczytu można dostać stolik tylko na obiad/kolację, a nie na piwo czy kawkę. Dla mnie jest logicznym, że do restauracji idzie się zjeść, a nie siedzieć na kawce, bo po to się idzie kawiarni. Z tego, co czasem czytam w internetach wydaje mi się, że w Polsce nadal panuje nastawienie typu "knajpa to knajpa" bez rozróżnienia na restauracje, kawiarnie, bary itd. A przecież to ogromna różnica. Właściciel kawiarni, gdzie jest "one man show" i jedna osoba robi wszystko od sprzątania do obsługi stolików ponosi trochę inne koszta niż restaurator, który ma na zmianie 5 osób w kuchni, 3 w serwisie, a i sprzątaczce musi zapłacić. Normalna ekonomia i serio nie wiem, w czym problem, ja zawsze odmawiając komuś stolika tłumaczę dlaczego, polecam lokale w okolicy, gdzie można się napić dobrej kawy czy piwa i może w 10% przypadków niedoszli klienci są oburzeni czy wściekli, reszta wykazuje zrozumienie i dziękuje grzecznie za wskazówki dot. innych lokali.

Komentarz poniżej poziomu pokaż
Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
10 sierpnia 2018 o 13:23

@HermionaGranger: a ty o życie seksualne kanarzycy.

[historia]
Ocena: 26 (Głosów: 40) | raportuj
9 sierpnia 2018 o 11:01

@HermionaGranger: Każdy twierdzi, że niedopchnięta? To jakich ty masz znajomych, że każdą nerwowość/brak profesjonalizmu/zły dzień czy cokolwiek, co mogło być powodem zachowania kanarzycy tłumaczą niedopchnięciem?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
10 lipca 2018 o 7:37

@Ascara: A co bym miała mieć, przecież i tak logiczne i z sensem ;)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
4 lipca 2018 o 15:23

Problemy pierwszego świata

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
5 czerwca 2018 o 19:11

@niemoja: napisałam wyraźnie, że kilku osobom wymieniliśmy jedznie, więc o co Ci chodzi?

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
5 czerwca 2018 o 16:58

U mnie akurat wahania wagi wynikają wyłącznie z obżarstwa lub jego braku, ale cóż, nie dogodzisz. Jak byłam gruba, to słyszałam albo przesłodkie "dobrze wyglądasz, nie przejmuj się" albo na odwrót "zrób coś ze sobą, taka fajna laska kiedyś byłaś". Jak schudłam "nooo, w koncu wyglądasz jak człowiek" "co ty robisz? Pewnie się głodzisz". A dodam, że raczej nie poruszam tematu swojej wagi wśród znajomych. Wyglądam, jak wyglądam, jak uznam, że chcę to zmienić, to to zmienię, głupie komentarze nie pomogą, tylko dieta.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 5 czerwca 2018 o 16:59

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
5 czerwca 2018 o 9:44

Tobie na serio trzeba wszystko łopatologicznie? Użyłam sformułowania "nie jest złe", aby podkreślić, że reakcja gości nie wynikała z jakości jedzenie, tylko z niedopasowania tego menu do ich gustu. To jak postawić baletnicom steka z frytami pod nos i blachę ciasta na deser i dziwić się, że wybrzydzają. Nawet gdybyśmy byli w stanie wymienić w całości 5-daniowe menu dla 40-50 osób, to co mieliśmy zrobić ze składnikami zamówionymi specjalnie pod ten zestaw? Nie mamy tych potraw w standardowej karcie, więc albo musielibyśmy przepisać kartę, aby się tego pozbyć albo wyrzucić albo czekać, aż zgnije. Nie wszystko da się zamrozić. Klientki tymi kosztami nie obciążymy, bo z jakiej racji. Wiesz dlaczego się "spinam"? Bo widzę, ile trudu wkłada i szef, i kuchnia i my w serwisie, aby każda taka impreza była udana i każdy szczegół był dopięty na ostatni guzik, a potem ktoś, kto jak widać, z gastronomią ma niewiele wspólnego, próbuje wmawiać, że to przecież takie łatwe wyjąć z kieszeni 50 kurczaków i 10 kg frytek i uważa, że to załatwia problem bezmózgiego planowania imprezy przez solenizantkę.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10112 113 następna »