Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

digi51

Zamieszcza historie od: 22 września 2010 - 8:54
Ostatnio: 17 stycznia 2021 - 18:06
  • Historii na głównej: 211 z 235
  • Punktów za historie: 118904
  • Komentarzy: 4180
  • Punktów za komentarze: 34914
 
[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
16 stycznia 2021 o 20:40

@Crannberry: Ten sam powód, dla którego niektóre kobiety widząc "ciacho" z jego kobietą powiedzą, że jest gruba, ma małe cycki albo ubiera się wieśniacko. Zazdrość, nawet nie o tego konkretnego faceta czy kobietę, ale o to, że ktoś, kto jest nieidealny ma fajnego partera, a oni nie. Bo takich komentarzy nie sadzą ludzie, którzy są w szczęśliwych związkach. Albo są singlami, bynajmniej nie z wyboru, albo tkwią w związku, z którego są niezadowoleni i odbyt ich piecze, że ktoś, w ich mniemaniu, mniej atrakcyjny, głupszy, mniej zarabiający, świetnie sobie radzi na tym polu.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
15 stycznia 2021 o 16:31

Ale Ty chyba też mieszkasz w bloku, a masz psa, to apelujesz sama do siebie? Po drugie myślisz, że jak ktoś ma dom z ogrodem to psa tylko na odgród wypuszcza i nie wychodzi z nim na spacery? A nie, po prostu chodzi o to, żeby koło Twojego bloku psy nie chodziły :D Nie każ normalnym psiarzom cierpieć za zachowania idiotów, tylko reaguj na debilizmy i nieodpowiedzialność właścicieli psów. Bo nie powiesz mi, że mówisz tu o 90% właścicieli dużych psów.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
14 stycznia 2021 o 22:24

Typowa Azjatka wygląda 30 lat młodziej niż ma w papierach, aha, ok, wygląda na to, że Azjatki to głównie w artykułach o sekretach ich urody widujesz.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
14 stycznia 2021 o 20:40

@KoparkaApokalipsy: Jest w zasadzie tylko jedna opinia sąsiadki, że to jest rodzina, której się nie przelewa. Nie wiadomo, czy dlatego, że matka jest typu "dej mnie, bo ja nierobotna" czy sąsiadka oceniając swoimi kryteriami oceniała, że są biedni bo np. dziecko nie ma najnoszewego srajfona albo pierdyliarda sukieneczek, a matka jeżdzi autobusem, a nie BMW. Nawet jeśli rodzina jest z tych uboższych to wyjście raz na czas do fryzjera i kosmetyczki to nie zbrodnia. Jeśli dopraszałaby się o ciuchy dla dziecka albo inne podstawowe potrzeby jak jedzenie czy kasa na czynsz jednocześnie co miesiąc wydając parę stów na pazury i nową fryzurę to wtedy jest to piekielne! Ale tego nie ma w historii...

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
13 stycznia 2021 o 15:59

@Ohboy: Jest to debilny pomysł, ale marcelka też ma rację. 60-latkowie to w dużej mierze osoby pracujące, dla których wyjście do sklepu między 10 a 12 to jakaś abstrakcja. Takie osoby, nie to, że nie chcą się chronić, ale nie zawsze mają taką możliwość. Ludzie poniżej 60 mogą robić zakupy cały dzień poza dwoma godzinami, a zobacz ile jest narzekania. A co dopiero, gdyby np. Twojej grupie wiekowej pozwolono robić zakupy dwie godziny w ciągu dnia? Czy wszyscy by się dopasowali? Nawet gdyby były to godziny typu 17-19? Jest, niestety, cała masa sklepów, która w tych godzinach stoi pusta i to jest absurd, ale nie wińmy tych ludzi. Swoją drogą z tym, że większość seniorów przychodzi po 12 to chyba kogoś fantazja poniosła. Emeryci najczęściej chodzą na zakupy rano, nawet od 7, po południu już ich bardzo mało widać.

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 7) | raportuj
10 stycznia 2021 o 6:56

@Cyraneczka, mają wyebane. Pitolą o miłości do kitka i w imię tej miłości dają mu wolność. Wszystkie organizacje ratujące zwierzęta apelują o niewypuszczanie kotów, bo codziennie zbierają zwłoki albo zwierzęta do uśpienia, bo leczenie nic nie da i tylko wydłuża cierpienia, a potem zgłaszają się "właściciele", że "ej podobno mojego kitka znaleźliście?" Dotrze? Nie. Bo Janusz i Grażyna wiedzą lepiej, że kot musi się "wyszaleć"

[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 10) | raportuj
10 stycznia 2021 o 6:49

@Kitty24: Ten sam instynkt drapieżnia odpowiada u psów za ataki na ludzi - atakują, bo widzą w kimś zagrożenie dla stada. Czyli w sumie spoko, bo to naturalny instynkt, co poradzisz... Twój pech, że się napatoczyłaś @kijek rzecz gustu. Ciekawe czy tak samo byś śmieszkowała o puszczanyhc luzem psach, która by ci kitka zagryzły albo o niedopilnowanych dzieciach, które by ci gwożdziem auto porysowały. Niech zgadnę, nie? Branie sobie zwierzaka domowego, żeby go potem wypuszczać, żeby robił co chciał "ej no bo instykt XD" - żenua level max

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
8 stycznia 2021 o 19:35

@Nasher: Ty chyba nie wierzysz na poważnie, że gdyby rządziło PO to byłaby jakakolwiek różnica?

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
8 stycznia 2021 o 19:30

Ja im się dałam podobnie nabrać na początku mojego pobytu w Niemczech, już nawet nie pamiętam szczegółów, głupia młoda doopa ze mnie była i końcem końców za jakiś badziewny stick internetowy płaciłam bez sensu. Wzięłam, bo darmowy, a opłaty naliczane tylko po użyciu rozliczając zużyte mb, ryczałt miał być naliczany dopiero po roku. Terminowo wysłałam wypowiedzenie i stick... i zaczęły przychodzić rachunki. Potem zaczęły się przepychanki na infolinii, ciągle musiałam dosyłać kopie wypowiedzenia. Jak anulowali jeden rachunek to przychodził drugi, odsetki za nieopłacony w terminie poprzedni rachunek. Cyrk na kółkach. Do dziś mi przychodzą na maila rachunki na 0€... Syf i kiła. Jak trochę o nich poczytałam to zwyczajni oszuści w białych rękawiczkach.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
7 stycznia 2021 o 16:09

@mlodaMama23: Widzisz, to wynika z bardzo zerojedynkowego myślenia zarówno pracowników jak i pracodawców (niektórych). Jak pracownik ma problemy zdrowotne to łatwiej to zaakceptować, bo zdrowy pracownik jest pracodawcy poytrzebny, lepiej, aby go nie było jakiś czas, ale wrócił zdrowy i pełnowartościowy. Raz, że nie każdego łatwo zastąpić, dwa - niechby np. zasłabł w trakcie czynności zawodowych... Z kolei rodzina, dzieci? Niektórzy nie uznają tego za "część" pracownika, co za tym idzie, no ok, masz chore dziecko, ale przecież jesteś zdrowa, więc TY możesz pracować. Zawsze są przecież opiekunki, koleżanki, rodzina itd. Oczywiście, wiadomo, że tak nie jest, ale niektórym się wydaje, że to takie łatwe sobie znaleźć kogoś do opieki nad dzieckiem w takim wypadkach. Łatwo to zauważyć w internecie, gdzie ludzie prezentują myślenie typu: "Jestem chora. Wiadomo, że nie pójdę do pracy! Wiadomo, że pracodawca ma mi zapłacić! Wiadomo, że koledzy nie powinni narzekać, że w tym czasie wykonują moją pracę", a za chwilę "Koleżanka ma chore dziecko. Wiadomo, że mnie to nie obchodzi! Wiadomo, że jej dziecko, jej problem, powinna mi oddać swoją pensję za wykonywanie jej obowiązków". Bo chory może być każdy, więc każdy chce być chroniony w takiej sytuacji. A nie wszyscy mają dziecko, więc niektórzy mają to gdzieś i nie mają zamiaru wykazywać się empatią. Przykład z pracy. Koleżanka, prawdopodnie alkoholiczka. Chroniczne problemy z żołądkiem, średnio raz w miesiącu wypadała na 2-3dni z grafiku, bo oficjalnie dopadały ją biegunka i wymioty. Nieoficjalnie... no nieważne. Zero poczucia winy, wszyscy kiwają głowami ze zrozumieniem, biorą jej zmiany. Potem, gdy od 6 miesiąca ciąży odmówiłam robienia nadgodzin i wykonywania pewnych obowiązków (według kodeksu pracy jakby kontrola zobaczyła, że ciężarna to robi, szef byłby w d...). I ta koleżanka była pierwsza do tego, żeby krzyczeć, że ciąża to nie choroba i jak nie chcę pracować tak jak wszyscy to powinno mi się pensję obciąć :)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
6 stycznia 2021 o 12:07

@Puszczyk: Samozatrudnienie jest w wielu przypadkach kwestią wyboru osoby zatrudnianej - bardzo popularne np. wśród lekarzy pracujących w więcej niż jednym miejscu. Problem podnoszony od lat, z którym nikt nic nie robi, więc tak samo użalamy się nad pracodawcami, którym np. pracownica miesiąc po podpisaniu umowy oznajmia, że jest w ciąży i ucieka na zwolnienie. Wszystkim nie dogodzisz. W takich wypadkach jak choroba własna albo najbliższej osoby, wypadek losowy, ciąża etc. przepisy chronią pracownika, a dlaczego? Bo jakby tego nie regulowały, to w wielu przypadkach ludzie by zdychali w pracy, bo by do niej chodzili nawet w przypadku poważnych chorób i zaniedbywali by dzieci, bo macierzyńskiego, tacierzyńskiego, wychowawczego, opiekuńczego niet. I wtedy naprawdę ludzie nie mogliby sobie pozwolić na dzieci, a wtedy system pitolnie z hukiem.

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 14) | raportuj
6 stycznia 2021 o 9:08

@Etincelle: nie, że nikt nie widzi problemu, ale to jest ryzyko wkalkulowane w zatrudnianie ludzi, a nie robotów. Po to powstało prawo pracy, abyś właśnie w przypadku złamania nogi nie dowiedziała się, że szef Ci nie wypłaci pensji za 6 tygodni, bo nie pracujesz. Po to ludzie idą do pracy na etat, aby mieć pewność, że w przypadkach losowych nie zostaną kopnięci w dupę. Są też inne formy zatrudnienia i ci ludzie muszą sobie radzić bez płatnego L4, urlopu macierzyńskiego itd. Nikt się nad nimi nie użala. Jakbyś chciała pracować w kraju, gdzie szef może Ci odmówić wypłacenia pensji, bo jesteś chora, to takie kraje są, droga wolna

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
2 stycznia 2021 o 8:17

@bazienka: Nie. Nic nie chroni przed toksycznymi związkami. Są kobiety, które nie dość, że dają sobą pomiatać, to jeszcze finansują swoich oprawców, bo dały sobie wmówić, że nikt inny ich nie zechce i muszą się na to godzić. Toksyczność polega właśnie na tym, że człowiek przestaje racjonalnie myśleć, uzależnia się emocjonalnie od oprawcy. Jak to się mówi, kto chce (zostawić toksycznego partnera) szuka sposobów i ucieknie do rodziny, znajomych albo schroniska państwowego. Kto nie chce szuka powodów - a bo on nie jest taki zły, bo to moja wina, bo to jest normalne w związku...

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
31 grudnia 2020 o 7:47

@bazienka @habiel napisałam "niezależna do bólu" - tu chodzi o sytuację, gdzie odradzano mi pójście na urlop macierzyński, bo stracę część dochodu i będę na "smyczy" faceta, który powinien zapłacić za opiekunkę, abym ja mogła tydzień po porodzie wracać do pracy albo zdziwko, że po 8 latach związku, 6 latach mieszkania razem i wspólnym dziecku mamy wspólny budżet i nie każe mu oddawać pieniędzy jak mu gacie kupię. Własne mieszkanie - w kontekście tego, że jeśli facet ma mieszkanie własnościowe np. Po rodzicach to jego żona powinna sobie kupić własne, bo tam nie jest u siebie. Moim zdaniem w poważnym związku nie ma miejsca na "niezależność do bólu". Warto być samodzielnym i umieć o siebie zadbać i zarobić pieniądze, ale jak się z kimś dzieli życie to rzeczy są wspólne, a nie stawianie ostrej granicy, co jest moje, a co jego.

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 18) | raportuj
30 grudnia 2020 o 18:40

Wiesz, są lewicowcy i lewacy, są prawicowcy i prawaki. Prawak i lewak to idioci o esktremalnych poglądach. Widzę sama, że mogę mieć przyjaciół o różnych poglądach, również skrajnie innych niż moje, ale się dogadujemy, bo każdy ma poglądy w granicach rozsądku, a nie spaczone i ekstremalne. Od lewaczek (a nie kobiet o lewicowych poglądach) to słyszałam raczej, że trzeba być niezależną do bólu, najlepiej nie mieć dzieci, bo w ten sposób mężczyźni zniewalają kobiety, zawsze być niezależnym finansowo, mieć swoje mieszkanie. Z kolei od jednego prawaka słyszałam, że on za babę nie ma zamiaru płacić nawet jak ją zaprosi na randkę, bo przecież nie będzie inwestował do póki nie przekona się, że się opłaca. Z lewaczek wyrastają zgorzkniałe stare panny z kotami, za dobre dla byle kogo, więc "wolą" być same, a z prawaków incele, burzący się, że baby to materialistki i szony.

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 18) | raportuj
28 grudnia 2020 o 2:05

@Crannberry: to nie ta sama historia, tylko te same fantazje o dowaleniu byłej/byłemu. Pamiętam, że dokładnie identyczną, schematyczną bajeczkę wrzucił znany bajkopisarz, Scorpion.

[historia]
Ocena: 54 (Głosów: 54) | raportuj
21 grudnia 2020 o 0:17

@Attentat: dokładnie, może nadal by "zrzucał z krzyża" do czasu aż wielka miłość nie zaprosiła go do łóżka. A potem może tak z przyzwyczajenia odwiedzałby koleżankę, jak wielka miłość miałaby ból głowy albo okres.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
20 grudnia 2020 o 15:13

@AnitaBlake: Ciężko czasem to przewidzieć. Weźmiesz przyjaciółkę - rozluźnią się kontakty, że nawet na pierwszą komunię tylko kasę wyśle. Weźmiesz siostrę - pokłócicie się i obrazicie na lata. Weźmiesz kogoś z dalszej rodziny - będzie wiadomo, że to tak tylko i też nie będą sie starać. Nigdy nie wiesz :)

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 27) | raportuj
20 grudnia 2020 o 14:16

Piekielne to jest, że rządy zmuszają ludzi do tego, że boją się zgłosić. Tak Cię śmieszy, że kobieta boi się, że mąż nie będzie mógł zarabiać tego "hehe ojro"? No, no to pozazdrościć, że Ty nie boisz się utraty połowy dochodu w miesiącu, JEŚLI TYLKO, bo nie wiadomo, kiedy ich z kwarantanny wypuszczą.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
20 grudnia 2020 o 4:21

@Moloch: o, kolejny podwójny standard - wyzywasz i dogryzasz kobietom - spoko. Wyzwą i dogryzą - oho, zaczęło się, uciekam z piaskownicy! :D

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
19 grudnia 2020 o 20:01

@Moloch: hahaha typie. Weź już przestań serio. Jakby temat był o podwójnych standardach krzywdzących mężczyzn to bym pisała, że mi się to nie podoba. Ale nie jest. A co, powinnam być zachwycona krzywdzącym sposobie myślenia o kobietach? Pogięło cię? Serio? Jedyny podwójny standard? A to, że matka dobrze zajmująca się dzieckiem to normalka, a ojciec troszczący się o dziecko to bohater? A że jak zdobędzie dobre stanowisko to "pewnie przez łóżko"? A to, że no. Niechlujny wygląd się facetom wybacza znacznie częściej niż kobietom? Nie istnieje no nie? Bo wy, biedni faceci, tacy pokrzywdzeni, że żeby umoczyć musicie się taaaak wysilić. Daruj sobie personalne przytyki, różnica jest taka, że ja kiedyś miałam okres w życiu i nie mam problemu z tym, żeby przyznać, że tak było, bo może byłam za gruba, a może zbyt zdesperowana, a może niemiła, ale i wcześniej i potem miałam normalne relacje z facetami aż do założenia rodziny. A ty w wieku 30+ gnijesz sam nic dziwnego, bo żadna baba nie chce takiej jeczybuly nawet na raz.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
19 grudnia 2020 o 17:06

@bazienka: yfa to pewnie kolega Molocha, który twierdzi, że kobiety z dużą liczbą partnerów seksulanych to szmaty, ale już kolesie to bohaterowie, bo oni muszą się bardziej postarać. Pewnie pod "kobieta" rozumie ładną, towarzyską laskę, bo jak pisałam wcześniej, dla niektórych inne kobiety nie istnieją albo nie są kobietami, a pod "facet" rozumie zakompleksionego nudziarza, który pewnie wyglądem też nie zachęca. Są faceci, przed którzy od bab chętnych na jednorazowe numerki z nimi nie mogą się opędzić, ciekawe czy oni w tej logice też są "szmatami" czy nadal bohaterami.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
19 grudnia 2020 o 15:11

@yfa: Przecież ja od razu napisałam, że doszłam do pewnych wniosków po czasie doszłam do pewnych wniosków, a Twoja odpowiedź była taka, że popełniam błąd nie analizując dlaczego konkretny facet mnie odrzucił i skończy się do wizytą u psychiatry. Sorry, ale Ty oceniasz całą populację facetów przez pryzmat siebie i nie wiem, może jeszcze Twoich kolegów. Żeby nie jarać się seksem z przypadkową dziunią będąc singlem nie trzeba być zamkniętym wśród książek nerdem. Poznałam już na tyle wielu facetów w różnym wieku, o różnej pozycji zawodowej i zainteresowaniach, żeby wiedzieć, że jest masa, ale to masa "normalnych" facetów, którzy jednorazowym numerkom z byle kim po prostu mówią "nie". Jaranie się przypadkowym seksem to domena mężczyzn: - niewyżytych seksualnie - baaaardzo młodych - zakompleksionych

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
19 grudnia 2020 o 10:20

@yfa: Średnio na jeża chce mi się odpowiadać na wszystko, co napisałeś, ale powiem Ci tylko jedno. Refleksja nad sobą i swoimi porażkami to dobra rzecz, ale powiedz mi jaki sens ma pozmamiętywania kosza od jednego czy drugiego faceta kilka lat po fakcie, mając od tego czasu kilka innych relacji z mężczyznami, a od paru lat stały związek? Rozumiem, że jeśli niepowodzenia z płcią przeciwną trwają kilka lat i są poniekąd stanem pernamentnym, który uprzykrza Ci życie to ok, warto przeanalizować swoje zachowanie i wyciągnąć wnioski. Ja po tamtym okresie po jakimś czasie doszłam do wniosku, o którym mówiłam wyżej - odstraszałam desperacją. A to czy dla jednego faceta były to trzy słowa za dużo, czy gruby tyłek czy nachalne zachowanie - nie ma dla mnie znaczenia. Mało tego - kilka lat po tamtym okresie kolega, który wtedy dał mi kosza powiedział, że żałuje, ale wtedy był zakochany w innej kobiecie. Czy coś to zmieniło w moim życiu? Nie. Czy coś by zmieniło jakbym się dowiedziała, że była to kwestia tuszy? Nie. Życie popłynęło sobie dalej i uważam, że oznaką co najmniej wątpliwego zdrowia psychicznego byłoby biczowanie się tamtymi niepowodzeniami. Powiem więcej, po jednej nieudanej relacji, na której mi bardzo zależało, ale facetowi już nie, płakałam dzień w dzień analizując, co mogłam zrobić inaczej, aby jednak mnie nie zostawił. Najgorsze co można samemu sobie zrobić. Banał ale jednak - jeśli ktoś Cię nie chce takiego jakim jesteś, to po prostu Cię nie chce i tego nie zmienisz. Czytam Twoje wypowiedzi i nasuwa mi się jeden wniosek na Twój temat - jesteś strasznie zafiksowany na to, że wszystko w życiu obraca się wokół próby nawiązania relacji damsko-męskich. Doszukujesz się w każdym zachowaniu kobiet zachęcania lub odstraszania facetów. Nie. Wysoka kobieta może nosić szpilki, bo lubi, a nie po to, aby odstraszyć niskich facetów. W dodatku wychodzisz z błędnego założenia, że każdy facet jest chętny na numerki z ledwo poznaną kobietą. Nope. Nawet jeśli są singalmi to nie musi ich rajcować szybkie bzyknięcie prawie nieznajomej. To znaczy może fizjologicznie tak, ale nie robią tego, bo mają przed tym moralne czy psychologiczne opory. Jak pisałam - nie każdy ma pernamentną erekcję i musi sobie coś udowadniać albo szukać wrażeń przy przygodnym seksie.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10164 165 następna »