Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

digi51

Zamieszcza historie od: 22 września 2010 - 8:54
Ostatnio: 20 stycznia 2019 - 13:27
  • Historii na głównej: 201 z 225
  • Punktów za historie: 137065
  • Komentarzy: 2863
  • Punktów za komentarze: 18452
 
poczekalnia

#83941

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Czasem z koleżankami czytam sobie dla rozrywki recenzje naszej restauracji w necie. Czasem robi się naprawdę miło, a czasem... no cóż, powiedzmy, że my niektóre sytuacje mamy inaczej w pamięci.

1. "Wyproszono nas z lokalu, bo kelnerkom nie spodobało się, że moja koleżanka z toalety przed zamówieniem, totalne chamstwo!"

Nie, droga Pani, zostałyście wyproszone, gdyż jeszcze przed zajęciem stolika, pani koleżanka zamknęła się w toalecie na 20 min, po tym jak ją zwolniła smród czuć było aż na sali, a wejście do kibelka powodowało odruch wymiotny i łzy w oczach. Winny temu był zapewne obiad zjedzony po taniości u chińczyka na dworcu i porozrzucany po kabinie osrany papier toaletowy, która pani koleżanka po sobie zostawiła.

2. "Bezczelna kelnerka zaproponowała mojej ciężarnej żonie alkohol i odmówiła podania deseru do alkoholu"

Ciężarna żona popijała cały wieczór winko z kieliszka męża, a o tym, że szczuplutka pani jest oczekująca dowiedziałam się, gdy już lekko wstawiona próbowała zamówić mus czekoladowy, ale bez alkoholu. Powiedziałam, że to niemożliwe, gdyż alkohol jest w musie, a nie dodawany przed podaniem. Stwierdziłam także, że to tak niewielka ilość, że raczej nie jest w stanie nikomu zaszkodzić. Pani zaczęła najpierw się drzeć, a potem prawie szlochać, że ona jest w ciąży i że ja chyba nienawidzę dzieci i chcę jej zaszkodzić. Aha.

3. "Obsługa była chamska, nerwowo reagowała na nasze prośby i zamówienia i trzaskała talerzami!"

Cierpliwie znosiłam wołanie mnie do stolika co 2 minuty, bo:

- więcej wody z kranu
- więcej chleba
- więcej masła
- widelec mi spadł, daj mnie nowy
- więcej serwetek
- nowy obrus, ten jest brudny (sami wybrudzili)
- przynieś mi płaszcz, idę zapalić
- już wróciłem, odwieś płaszcz
- proszę mi podać kartę - po czym bez otwierania karty - a jakie macie piwa, wina, dania wegetariańskie, danie rybne, desery, przystawki...
Przy sprzątaniu brudnych talerzy poprosiłam jednego z panów o podanie mi talerza, bo siedział w kącie stołu i ciężko mi było po niego sięgnąć bez nachylania się w sposób mało przyzwoity nad innymi osobami przy stole. Pan uniósł talerz i zajęty rozmową nawet nie czekał, aż ja talerz przechwycę. Talerz upadł na stół, dobrze, że ani się nie rozbił, ani nie rozchlapał się jakiś sos. Huk był, a owszem. Punkt kulminacyjny, kiedy przestałam być miła nastąpił, gdy jedna z pań poprosiła, abym skoczyła do apteki, bo kolacja ze znajomymi to najlepszy moment na test ciążowy, bo jak będzie pozytywny to można od razu opić. Zadałam jej ubrane ładnie w słowa pytanie, czy przypadkiem nie pomyliła i nie myli kelnerki z osobistą asystentką.


4. "Beznadziejna restauracja dla rodzin, brak propozycji dań dla dzieci".

Nie brak propozycji dań dla dzieci, tylko brak cheeseburgerów, frytek i milkshaków, których głośno domagał się uroczy grubasek przez bitą godzinę na kolacji z rodzicami.

5. "Odmówiono nam stolika, bo jesteśmy Azjatami. Kierownik powiedział, że wszystkie stoliki są zarezerwowane, a lokal był pusty. Para, która weszła po nas bez problemu dostała stolik, wyglądali europejsko."

Było pusty, bo weszliście tuż po otwarciu, a para po was dostała stolik, bo go zarezerwowali. Paranoja i kompleksy bardzo?

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (84)

1