Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

dornt

Zamieszcza historie od: 3 sierpnia 2016 - 8:14
Ostatnio: 5 listopada 2020 - 14:04
  • Historii na głównej: 1 z 3
  • Punktów za historie: 153
  • Komentarzy: 8
  • Punktów za komentarze: 44
 

#87356

(PW) ·
| Do ulubionych
Witam,

Ostatnio pod Lidlem pakowałem zakupy do auta i słyszę kilka aut dalej "żebry". Domyślam się, ze zaraz mnie ktoś przyatakuje, ale jak pewnie większość z nas,już przywykłem do tych sytuacji.

Nie myliłem się. Podchodzi jakiś koleś, o dziwo miał maseczkę na twarzy i wywiązuje się dialog:

(P) - Dobry miałbym do Ciebie prośbę.
(Ja)- Ok, ale pieniędzy nie rozdaję.
(P) - Nie chce pieniędzy (aha jasne), potrzebuję karmy dla kota.
(Ja)- No niestety nie kupiłem.
(P) - No to dasz mi pieniądze, ja pójdę kupię, potem Ci resztę odniosę.

Tutaj następuje szybka analiza, koleś podchodzi do ludzi, którzy właśnie się zbierają po zakupach, nawet nie spojrzy na tych, którzy dopiero na nie przyjechali, ani tym bardziej nie poprosi kogoś już będącego w sklepie.

Szkoda mi czasu na dłuższe sprzeczki, trochę się poczułem urażony braniem za barana. Szybko skwitowałem po raz kolejny, że pieniędzy nie rozdaję i zająłem się kończeniem pakowania zakupów, dalszych komentarzy nie słuchałem.

Piszę aby się podzielić moim przemyśleniem o tym jakich to teraz sposobów nie wymyślą aby wyciągnąć pieniądze.

Łóć

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 110 (154)
poczekalnia

#87357

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Witam,

Przy pisaniu poprzedniej historii przypomniała mi się jeszcze jedna.


Wydarzył się to około 10 lat temu za czasów licealnych/studiów, zanim człowiek dorobił się brzuszka piwnego, a sport zajmował wysokie miejsce w codziennym życiu (po prostu robiłem wrażenie dobrze zbudowanego i wysportowanego).

Umówiłem się z moją mamą gdzieś na mieście, miała podjechać po mnie samochodem. Idąc na miejsce zauważyłem już z daleka auto matuli, ale również jakiegoś gościa podchodzącego do niego do drzwi od strony kierowcy. Mama uchyliła okno i po chwili dialogu gość odchodzi widocznie niepocieszony. Byłem już na tyle blisko, że zauważyłem jak pluje na tylną szybę. Nie ukrywam zagotowało się we mnie. Zanim zdążył zrobić kilka kroków już byłem przy nim (gość mniejszy o głowę).
(Ja)- Widziałem, że oplułeś auto
(P) - Co? Nie oplułem.
(Ja)- Nie pertol. Zdejmuj koszulkę.
(P) - Co?
(Ja)- Głuchy jesteś? Zdejmuj koszulkę albo szykuj pysk.

Po groźbie grzecznie usłuchał.
Wziąłem jego ubranie i dokładnie wytarłem szybę auta (matula dość często korzystała z myjni, więc się (niestety) za bardzo nie pobrudziła, ale plwocina została usunięta. Odrzuciłem szmatę i kazałem spertalać świńskim truchtem.

Mama widziała całą sytuację i oczywiście wychowawczo nie przyklasnęła temu, ale ja w głębi serduszka byłem zadowolony.

I standardowo kto był piekielny pozostawiam do oceny.
Sytuacja dobrze mi zapadła w pamięć, dlatego w dialogu nie ma większych odstępstw.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 36 (118)
zarchiwizowany

#79840

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Witam,

Od jakiegoś czasu z narzeczoną rozglądamy się za fotografem do ślubu. Oglądamy portfolia wielu osób prywatnych jak i agencji i w większości przeraża mnie to co tam widzę. Zdjęcia robione na moje oko tanią lustrzanką z około 2-3k (wraz z jednym i zapewne jedynym obiektywem), tryb auto, nieporadne kadrowania itd. Poza wykonaniem zdjęć ważna jest również ich obróbka, niestety tutaj większość to po prostu nałożenie jakiegoś badziewnego filtru i koniec. Ceny od 2 tysięcy wzwyż.
Dla mnie to nie mała kasa jak za kilka dni pracy (ślub, wesele i 1-2 dni praca przy komputerze).

Cała polsza

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -9 (25)

1