Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ejbisidii

Zamieszcza historie od: 13 stycznia 2014 - 17:18
Ostatnio: 3 października 2018 - 9:33
  • Historii na głównej: 14 z 18
  • Punktów za historie: 4129
  • Komentarzy: 182
  • Punktów za komentarze: 778
 

#83078

(PW) ·
| Do ulubionych
Szanowni Kierowcy!

Wiecie, że jeżeli na asfalcie w czasie prac drogowych namalowana jest żółta linia i biała linia, to należy stosować się do żółtej?

Autostrada A4, kier. Kraków.

Na połowie lewego pasa stoją barierki. Na połowie prawego pasa przebiega żółta linia. Na połowie pasa awaryjnego również namalowana jest żółta linia.

Łatwo więc domyślić się, że żółte linie wyznaczają nowe pasy ruchu: lewy składa się z połowy starego lewego i połowy starego białego, a prawy składa się z połowy starego prawego i połowy awaryjnego.

Co robi część kierowców?

Jedzie wg starych oznaczeń prawym pasem, czyli zajmuje aktualne dwa (żółtą linię ma między kołami).

No błagam...

autostrada

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (146)

#82989

(PW) ·
| Do ulubionych
Problem, który opiszę na swoją genezę ponad 30 lat temu.
Ale od początku.

30 lat temu na terenie zielonym wybudowano osiedle. Było ono otoczone z jednej strony lasem, z drugiej strony drogą (tu znajdował się wyjazd), a z dwóch pozostałych - domkami jednorodzinnymi. Problem zaczął się, gdy okazało się, że mieszkańcy mają bardzo utrudnione piesze wyjście z osiedla (wyjazd był na ruchliwą drogę bez chodnika).
Spółdzielnia zgłosiła się więc do moich dziadków i ich sąsiada o udostępnienie ścieżki, między płotami. Tu dochodzi do wielu dziwnych zawirowań, bo doszło do przesunięcia płotów, nieuczciwej sprzedaży kawałka ziemi, złego ustalenia granic itp. W te szczegóły nie chcę się wdrążać.

Koniec końców ścieżka biegnie już od 30 lat.
Jej granice boczne wyglądają mniej więcej tak: płot mojego domu, pas trawy o szerokości 1.5 m, należący do nas, ścieżka, płot sąsiada. Ścieżka wychodzi na chodnik, przy którym stoi duży krzyż. Pod krzyżem palą się znicze i stoją kwiaty.

O co mi chodzi.

O psy.

Mieszkańcy osiedla od kilku lat urządzają sobie wybieg dla psów.

Psy sikają na krzyż, na kwiaty, na znicze. Psy sikają i kupczą na płot oraz bramę (sprzątanie to oczywiście rzecz zbędna). Walają się butelki, papierki po chipsach i lodach. Często są wrzucane za nasz płot. Leniwi parkują na pasie zieleni.

Hitem okazała się babka, która po obfitym deszczu zaparkowała na trawie, w miejscu, gdzie ścieżka biegnie pod górkę. Ziemia była bardzo mokra. Kretynka próbowała wyjechać pod górę. Utknęła, przeorała całą trawę i uciekła.

Dziadek przy okazji remontu w ogrodzie zaorał pas zieleni i zasiał nową trawę. Postawił metalowe słupki i połączył je biało-czerwoną taśmą, żeby nikt tam nie wjeżdżał na czas wzrostu, czyli na całe lato (młoda trawa jest przecież delikatna).

Mieszkańcy osiedla zaczęli do nas przychodzić, że słupki są brzydkie, psy nie mają gdzie sikać (sic!) i mamy je pościągać.
Dziadek się wkurzył i słupki trzymał następne 3 lub 4 lata. ;)

W tym roku słupki zniknęły.
To był błąd.
Trawa jest spalona prawie na całej długości.

Wszelkie prośby nie docierają.
Często jest to działanie celowe, np. uporczywe stanie pod bramą wjazdową, aż pies się nie załatwi.

Moim zdaniem to już podchodzi pod niszczenie mienia.

osiedle

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 193 (207)

#82396

(PW) ·
| Do ulubionych
Studia lekarskie jakie są - każdy widzi.
Żart.
O tym jakie są, wiedzą tylko studenci.

Sesja egzaminacyjna.
Egzamin z BARDZO ważnego przedmiotu. Kluczowego do zrozumienia mechanizmów chorób i leczenia.
Test 100 pytań zamkniętych (w tym pytania wielokrotnej odpowiedzi). Przygotowania trwały miesiącami.

Mamy koleżankę. Mam wrażenie, że jest trochę opóźniona. Na zajęciach myli podstawowe pojęcia, kolokwia szły jej bardzo źle.

Na egzaminie wyszła po godzinie (samo przeczytanie pytań trwało więcej czasu, nie mówiąc o dopasowaniu odpowiedzi i przeniesieniu na kartę kodową).

Dzień wyników. Połowa roku oblała.

Koleżanka zdała na 90%.

Już nie chodzi o sprawiedliwość. W przyszłości będą nas leczyć tacy lekarze :)

studia

Skomentuj (44) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 153 (179)

#81298

(PW) ·
| Do ulubionych
Powiem Wam, co mnie okropnie wkurza.

Kiedyś droga z miasta A do Z była okropna. Prowadziła przez centrum, wieczne korki, stanie na światłach itp.
Jakiś czas temu wybudowano obwodnicę, omijającą centrum. Trasa ta jest dłuższa, ale czas przejazdu powinien być krótszy.

Powinien być. Bo nie jest.

Przy wjeździe na obwodnicę stoi sobie piękny znak: biały prostokąt z przekreślonymi domkami. Co robi 90% kierowców po minięciu owego znaku?

Zwalnia.

Np.: kierowca wcześniej poruszał się w zabudowanym z prędkością 60-70 km/h, a przy wjeździe na obwodnicę zwalnia do 50. I Nobel dla tego, który to zjawisko wyjaśni.

Wyprzedzić nie ma jak, bo podwójna ciągła.

W założeniu miało być szybciej. Często po prostu nie jest.

drogi

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (144)

#80758

(PW) ·
| Do ulubionych
Kiedy byłam w szóstej lub piątej klasie podstawówki, pojechałam na swój pierwszy 4-dniowy biwak harcerski. Plecaki wypakowane, nastroje pozytywne, łono natury przyjazne... Cóż więcej chcieć?

Spaliśmy drużynami w dużych namiotach, tzw.: "beczkach" (chłopcy po jednej stronie, dziewczęta po drugiej).
Pierwszego poranka oboźna obudziła nas tradycyjnym: "Pobudka, pobudka, wstać! Czas na przygotowanie do zaprawy - 3 minuty!". Nikt nie marudził, wszyscy pędem wstaliśmy i rozpoczęliśmy ubieranie się. Prawie wszyscy.
Kiedy minęły wyznaczone 3 minuty, oboźna rozpoczęła odliczanie do 10, podczas którego mieliśmy ustawić się w dwuszeregu.

Okazało się wtedy, że jesteśmy wszyscy z wyjątkiem jednej zastępowej (Oli), której nie chciało się wstawać, pomimo naszych próśb.
Oboźna po raz kolejny rozpoczęła odliczanie: 10. 20. 30 i tak dalej. Ola od razu rozpoczęła szybkie ubieranie się i dołączyła do nas w momencie, kiedy oboźna doszła z odliczaniem do 300. Wszyscy wiedzieliśmy, co to oznacza.

Czwartego dnia, kiedy byliśmy już zebrani i przygotowani do powrotu, oboźna przypomniała, że cała drużyna musi odbyć karę za Olę (jeden za wszystkich...). Karą były przysiady. Dokładnie 300 przysiadów. Z bagażem na plecach. W temperaturze około 30 st. Bez żadnej rozgrzewki. Dodatkowo trzeba było przysiąść bardzo nisko, prawie dotykając pupą ziemi, a ręce musieliśmy mieć wyciągnięte przed siebie.
Nie powiem, była to okropna męczarnia; nie byłam dzieckiem bardzo aktywnym fizycznie, od wf-u wolałam matematykę. Kilkukrotnie plecak przeważył i wywróciłam się na plecy. Za co była kolejna kara (tym razem personalna): dodatkowe 50 przysiadów.

Po powrocie do domu nie potrafiłam chodzić przez kilka dni, a ze schodów musiałam schodzić na siedząco. Pomimo tego, że minęło prawie 10 lat, do tej pory mam problemy z więzadłami i rzepką, męczy mnie również okropny ból kolan.

Ze strachu przed podobnymi karami nie pojechałam już na żaden biwak i obóz.

zhp

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (210)

#79784

(PW) ·
| Do ulubionych
Właśnie remontujemy mieszkanie na 10-tym piętrze, do którego wprowadzę się w przyszłym miesiącu.

Dzisiaj wynosiliśmy starą kanapę po poprzednich lokatorach. Warto zaznaczyć, że w bloku znajduje się winda mikroskopijnych rozmiarów, zatem nie daliśmy rady zmieścić całego mebla na raz. Rozkręciliśmy więc kanapę na części pierwsze na korytarzu i zrobiliśmy kilka rundek z poszczególnymi elementami, zjeżdżając windą i pakując części do auta. Na koniec zostały nam poduszki (dwie duże i kilka jaśków).

Kiedy po raz ostatni przyjechaliśmy na górę, okazało się, że poduszki wyparowały.

Chyba muszę uważać na sąsiadów...

Sąsiedzi

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 104 (132)

#79058

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w kawiarni.

Pewnego dnia przyszła do mnie pewna starsza pani z wnuczką (ok. 10-12 lat). Dziewczynka wyglądała na zdenerwowaną/zestresowaną. Miała na sobie koszulkę, taką samą jaką posiadam i ja. Dla rozluźnienia powiedziałam jej, że ma ładną koszulkę, zapytałam się czy jej się dobrze ją nosi i dodałam, że na niej lepiej leży niż dla mnie.

Babcia dziewczynki od razu podchwyciła temat. Uwaga uwaga. Zażądała (nie poprosiła) RABATU, ponieważ jej wnuczką ubiera się TAK SAMO jak sprzedawczyni. Zapytałam się babki, na jakiej podstawie rabat mam jej naliczyć, bo nawet na ten konkretny produkt pracownicy zniżki nie mają. Zamknęła się.

PS. Kobieta chciała rabat na produkt, za który zapłaciła 2,49. Chytra baba z Radomia?

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (164)

#77706

(PW) ·
| Do ulubionych
Nowa mania niezadowolonych klientów.

1. Zamów deser/shake/czekoladę na gorąco/kawę.
2. Po jednym łyku/gryzie stwierdź, że jednak ci nie smakuje, chociaż z produktem wszystko okej.
3. Zażądaj zwrotu pieniędzy.
4. Po odmowie ze strony kasjera, wróć na swoje miejsce.
5. Posiedź jeszcze chwilę.
6. Przypadkiem rozbij talerz/szklankę/filiżankę z całą zawartością na środku pomieszczenia.
7. Wyjdź jakby nigdy nic.

Made in Poland.

Praca

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 204 (270)

#76866

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w kawiarni.
Mamy w ofercie małe ciastka z różnymi owocami. Kiedy większość się sprzeda i zostaną 3-4, ustawiamy je bliżej klientów, żeby były lepiej widoczne.
Kolejka długa, obsługuję pewną parę, za nimi w kolejce stoi Czech.

Nagle facet naciąga się, bierze do ręki jedno ciastko, ogląda i odkłada. Kiedy przyszła jego kolej, poinformowałam go, że musi za to ciastko zapłacić.
Cóż, oburzenie po czesku brzmiało co najmniej śmiesznie ;)

Pan tłumaczył się, że chciał zobaczyć z czym ciasteczko jest... A przecież wystarczyło zapytać... Wziął je ponownie do ręki, rzucił na ladę i z obrażoną miną zapłacił. I teraz moje pytanie brzmi: a gdyby tak każdy chciał sobie ciastka pooglądać?
Nie wiem jak Wy, ale ja macanego produktu jeść bym nie chciała.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 269 (303)

#75884

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczorajszy wieczór był bardzo mglisty. Ciemno, szaro, widoczność bardzo słaba. Jadę sobie spokojnie autkiem, dojeżdżam to skrzyżowania i zamierzam skręcić w lewo. Patrzę przed siebie, wytężam wzrok, stwierdzam, że nic nie jedzie i ruszam.

Jednak jechało. Pewien pan postanowił jechać wieczorem we mgle na światłach postojowych. Kompletnie nie było go widać, bo auto czarne. Ehh, na szczęście zdążyłam przejechać, ale ręce mi się zatrzęsły.

PS. Nie ma opcji, żeby pan zapomniał o światłach - droga taka, że chyba jadąc bez świateł musiałby mieć noktowizor w oczach, żeby cokolwiek dostrzec.

Droga

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (160)