Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ewaewuniaewka

Zamieszcza historie od: 18 lipca 2019 - 13:03
Ostatnio: 23 lipca 2019 - 16:09
  • Historii na głównej: 1 z 2
  • Punktów za historie: 135
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 
zarchiwizowany
Gdzies w starszych wpisach na Piekielnych przeczytalam o chlopaku,ktory przeszedl z katolicyzmu na religie swojej zony i o podejsciu jego rodzicow,bardzo negatywnym, do calej sytuacji. Przypomniala mi sie rozmowa,ktora przeprowadzilam niedawno z moja dobra koleznka.

Moja Kolezanka (MK) jest zagorzala katoliczka. Ma meza i trojke dzieci. Angazuje sie w zycie kosciola i grup takich jak oaza itp. Rozmowa wygladala mniej wiecej tak.

MK: Ja uwazam, jak w Pismie Swietym jest napisane, ze homoseksualizm to samo zlo i grzech. Rodzina powinna sie skladac z kobiety , mezczyzny i dzieci.
Ja: No ale jesli ktoras z Twoich corek przyjdzie do Ciebie pewnego dnia i powie-mamo mam dziewczyne, lub Twoj syn powie,ze kocha innego chlopca to co?
MK: Nie wiem, zalamie sie, umre na miejscu.
Ja: Nie zaakceptujesz tego?
MK: NIE!
Ja: A jesli bedzie to ktos kto bedzie Twoje dziecko kochal/a i czynil/a szczescliwym?
MK: NIE! Absolutnie nie. Wole zeby byli nieszczesliwi a sami lub w zwiazku NORMALNYM (czyt. heteroseksualnym) a niz zeby byli z osoba tej samej plci!
Ja: Aha, a jesli chodzi o rozwod?
MK: Absolutnie nie!
Ja: Moja siostra sie rozwiodla bo maz ja wrecz torturowal, ponizal, ublizal. Ma z nim zyc do usr…usmiechnietej smierci ale sie nie rozwiezc?
MK: TAK! Bo tak Pan Bog mowi poprzez Pismo Swiete.
Ja: Aha, czyli nie ma prawa rozwiezc sie i byc szczesliwa, doceniana, kochana ale bez slubu koscielnego?
MK: NIE!

Wydawaloby sie, ze kobieta do rzeczy, mloda bo tyle co skonczyla 40 lat, a tu takie podejscie do zycia.

Nie krytykuje jej wiary, niech wierzy w co chce ale ludzie, gdzie w tym Milosc Boza i przede wszystkim matczyna?

Skomentuj (55) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 43 (83)

#84961

(PW) ·
| Do ulubionych
Ach te kierunkowskazy, a raczej ich brak.

Idę chodnikiem, po prawej rondo, przede mną droga w lewo, jest zebra. Stanęłam, rozejrzałam się w każdą stronę 3 razy, nikt nie ma włączonych kierunkowskazów, więc pewnie wkraczam na jezdnię, a tu z ronda zjeżdża babsztyl w lśniącym Audi. Zatrzymała się 2 cm przede mną, ja na środku pasów wrosłam w jezdnię. Zaczęła trąbić i otwiera okno. Ja w zwyczaju nie mam odpyskowywać, ale tu już była sytuacja poważna.
[J]a
[P]ani

P: Gdzie leziesz s*ko!
J: Gdzie kierunkowskaz!?!
P: A gdzie twój, s*ko! (?)

Przypominam, szłam na piechotę...

kierowcy

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (106)

1