Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

fury

Zamieszcza historie od: 25 kwietnia 2017 - 23:05
Ostatnio: 16 sierpnia 2019 - 11:09
  • Historii na głównej: 3 z 3
  • Punktów za historie: 402
  • Komentarzy: 47
  • Punktów za komentarze: 156
 

#84938

(PW) ·
| Do ulubionych
Wyjście do pracy w godzinach porannych. Spotykam sąsiada w windzie, gadamy, idziemy w kierunku swoich samochodów, wsiadamy.

Po chwili widzę, jak sąsiad wysiada i zaczyna przeklinać. Pytam, o co chodzi, a on: „Spójrz na moją przednią szybę”. Więc patrzę… i widzę na wysokości wzroku kierowcy popularną naklejkę (tą z karnym męskim narządem za męskonarządowe parkowanie).

Co w tym piekielnego? Otóż sąsiad zaparkował w sposób całkowicie poprawny, zgodny ze znakami oraz zwyczajem na naszym parkingu (auta z obu jego stron również, ale tylko on jeden miał naklejkę).

Dobrze, że za jakiś czas się przeprowadza, bo najwidoczniej komuś podpadł…

parking osiedlowy

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (120)

#80381

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajomy ma firmę (w uproszczeniu). Wiadomo, w firmie potrzebny jest telefon. Wybór padł na pomarańczowego operatora. Z czasem firma znajomego się rozrosła - zatem i zapotrzebowanie na telefony było większe.

Prolog:
Przez pomyłkę (nie wiadomo do końca czyją) pierwszy telefon firmowy był na innym koncie abonenckim, niż pozostałe trzy dokupione później. Nie było to piekielne. Ot, dwie faktury od pomarańczowych zamiast jednej. "Uprzejma" Pani z BOK-u stwierdziła, że nie da się ich połączyć.

Historia właściwa:
Forma dostarczania faktur została zmieniona na elektroniczną (znajomy dostał za to rabat na wszystkie numery). Ale wróć... przecież coś musi być piekielne...

Pewnego miesiąca przyszła tylko jedna faktura (za te 3 późniejsze numery). Telefon do BOK-u - mają jakiś problem techniczny - nie martwić się, doślą.
Następny miesiąc - znowu brak faktury za pierwszy numer. Telefon na BOK, zgłoszenie mailowe - nie martwić się, wyślą obie - tym razem pocztą tradycyjną. Chyba się domyślacie, że nie wysłali. Zatem znowu telefony, maile do BOK. Odpowiedź: tak, znają problem, nie da się wygenerować tych faktur, dział techniczny się już tym zajmuje.
Miesiąc trzeci - to samo jak wyżej, przy czym ilość wykonanych telefonów do BOK-u oscyluje w granicach 20, wysłanych maili podobnie. Odpowiedzi cały czas takie same: oni nic nie mogą zrobić, bo to dział techniczny nie może sobie poradzić (nie, nie mogą przełączyć do technicznego; nie, nie można porozmawiać z przełożonym), ale proszą, aby się nie martwić, problem jest znany i na pewno numer nie zostanie zablokowany.

2-3 dni później niespodzianka - numer został zablokowany z powodu nieopłaconych faktur. Kolejny telefon do BOK-u - oni już wyłączają, system automatycznie zablokował.
Kilka dni później - powtórka z rozrywki - numer zablokowany.
Finał: po grubo ponad 3 miesiącach, dziesiątkach telefonów i maili, znajomy otrzymał faktury.

Ale... Znajomy cierpliwy z natury nie jest i w międzyczasie wkurzony przeniósł wszystkie numery do fioletowego operatora (umowy na 3 późniejsze numery właśnie się kończyły, więc właściwie zerwał przed terminem tylko jedną umowę). Parafrazując jego słowa: "nie zapłacę pomarańczowym męskim narządom kary umownej - to ich wina!".
Nastąpiły miesiące przepychanek pisemnych z wyjaśnieniami dlaczego znajomy uważa, że rozwiązał umowę z winy pomarańczowych (uprzedzając pytania: raczej nie miał racji - w skrócie: opierał się na tym, że obowiązkiem operatora jest poprawne wystawienie faktury, a oni się z tego nie wywiązywali). Ostatnie pismo zawierało informację o sprzedaży długu (nieco ponad 4000 zł) firmie windykacyjnej.

Epilog:
Firma windykacyjna złożyła wniosek do e-sądu, szybki wyrok, finalnie nakaz zapłaty pełnej kwoty + odsetki.
Znajomy się odwołał od wyroku, wyjaśniając powody wcześniejszego rozwiązania umowy (przedstawiając również około 100 stron wydrukowanych maili do i od pomarańczowych). Przypuszczalnie by przegrał, gdyby nie fakt, iż firma windykacyjna nie dotrzymała jakiegoś tam terminu (czy czegoś innego - nie znam się, nie jestem prawnikiem), zatem finalnie znajomy przez przypadek "wygrał".

Do tej pory, jak znajomy odbiera telefon z jakąś fantastyczną pomarańczową ofertą, każe im sobie ją wsadzić w ... (no wiecie gdzie).

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (128)

#78037

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczorajsza sytuacja skłoniła mnie do założenia konta na piekielnych.

Tło: promocja w jednym z marketów "nie dla idiotów": kup smartfon, a folię ochronną z montażem dostaniesz gratis - brzmi nieźle, więc kupujesz smartfon, idziesz do punktu, żeby ową folię założyli, po czym orientujesz się, że założyli ją, nie ściągając folii fabrycznej...

Nie wiem czy się śmiać, czy płakać nad ludzką głupotą.

market nie dla idiotów

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (174)

1