Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

kirilla

Zamieszcza historie od: 17 grudnia 2018 - 18:58
Ostatnio: 16 lipca 2022 - 9:40
  • Historii na głównej: 15 z 16
  • Punktów za historie: 1730
  • Komentarzy: 55
  • Punktów za komentarze: 301
 
[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
10 lipca 2022 o 12:31

@ja_2: Błąd: jak powiedzą, że nienawidzą PiS, to sąd ich nie uniewinni - przeciwnie. Ale jeśli powiedzą, że kochają PiS a niewybuch chcieli podłożyć Tuskowi, to jest szansa nie tylko na uniewinnienie ale i ciepłą posadkę w jakiejś spółce...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
9 kwietnia 2022 o 13:40

Szkoda dziecka, wczesna diagnoza i leczenie to szansa na normalne życie. Mam znajomą, ma dwóch synów ze spektrum autyzmu, ale dzięki bardzo wczesnej diagnozie i ciężkiej pracy jak ktoś nie wie, to się nie domyśli.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
9 kwietnia 2022 o 13:37

@mama_muminka: W takim razie ja też ma autyzm, bo otwarte szuflady i drzwi mnie drażnią i też zamykam. Jakoś w toku edukacji (także na studiach) oraz w życiu rodzinnym (mąż, dzieci) nikt się u mnie tego autyzmy nie dopatrzył, więc i dla Twojego dziecka jest nadzieja ;)

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
1 kwietnia 2022 o 0:49

@Grav: ok, część jest serio. Ale ja mam chyba ostatnio pecha - albo fotowoltaika, albo takie nie wiadomo co, jak powyżej. W sumie zawsze to jakieś nowe doświadczenie...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
4 grudnia 2021 o 13:12

Przecież tu była opcja znacznie szybszego i prostrzego załatwienia sprawy? Wystarczyło wydrukować wszystkie wiadomości i udać się do mamusi:) Pokazać dowody, powiedzieć, że już się ułożyło życie z innym partnerem a jak stuknięty synuś nie da spokoju i się nie odczepi, to sprawa trafi na policję. Mamusia by załatwiła szybko sprawę :)

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
6 listopada 2021 o 11:05

@Presti: Jeśli ktoś korzysta z internetu, to raczej takie rzeczy wie (przynajmniej większość ma taką świadomość). Mi przyszło do głowy inne, dość przykre wyjaśnienie: niektórzy są tak zdesperowani, by znaleźć pracę, że są gotowi zaryzykować - a może to nie fake i ktoś faktycznie z ofertą pracy dzwoni...

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
5 listopada 2021 o 19:18

@Allice: Albo bezmyślny i leniwy autor posta (znacznie łatwiej wejść w post, otworzyć komentarze i zadzwonić niż odpowiadać na xx wiadomości na priv), albo tak, jak piszesz. Raczej, moim zdaniem, to drugie.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
11 maja 2021 o 10:41

"Gdy mnie nie ma w domu to i dziećmi się zajmuje i obiad ugotuje, ogarnie i upierze" - no chyba jednak się nie zajmuje i nie ogarnia, skoro po powrocie mąż ma wszystko do zrobienia. Albo mąż przesadza i zrobienie dziecku kanapki i odrobienie z nim lekcji uważa za straszliwe obciążenie. Jednak w opowieść wierzę, bo sama naście lat temu byłam taką roszczeniową, leniwą pindą. Ale się ogarnęłam. Mam nadzieję, że i żona autora się ogarnie. Rozmawiaj do skutku. Jeśli jej zależy, to w końcu zrozumie. O ile dasz radę czekać do tego momentu.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
9 lutego 2021 o 12:32

@Armagedon: Nie do końca się z Tobą zgadzam. Mam czwórkę dzieci i tak - kocham je tak samo. Tak samo mocno, co nie znaczy identycznie. Bo każde z nich jest inne, ma inne potrzeby, inaczej trzeba z nim rozmawiać, inaczej motywować a kiedyś, kiedy byli młodsi - stosować inny sytem ewentualnych kar i nagród, przydzielać inne obowiązki i stawiać trochę inne wymagania. Ale żadne z nich nie jest, nie było i nigdy nie będzie dla mnie gorsze. I bardzo pilnuję, żeby unikać porównywania. To nie zawsze się udaje, ale jak ma się świadomość, jak bardzo na dziecko takie porównywanie może wpłynąć, to da się nad tym zapanować. Na pewno nie wszystko robię/robiłam dobrze (jestem świadoma wielu popełnionych błędów wychowawczych), ale tego, że faworyzuję bądź faworyzowałam któreś z dzieci z pewnością nie można mi zarzucić.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
27 czerwca 2020 o 18:11

@Crannberry: Mnie na siłę przestawiono, ale tylko z pisaniem. W zasadzie to zrobiono mi przysługę: piszę zarówno lewą jak i prawą ręką. W reszcie jestem jestem "lewakiem". Jakby nie patrzeć: wyszłam z tego obronną (lewą) ręką :-)

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
20 czerwca 2020 o 13:58

Na miejcu autorki przesłałabym całą korspondencję do swojego przełożonego z zapytaniem, jak (zgodnie z polityką firmy) powinna zareagować na tę sytuację. I tyle. Jak klient spóbuje robić jej problemy, będzie miała podkładkę.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
13 stycznia 2020 o 14:05

@Allice: Sprawdziłam przed chwilą, bo troszkę mnie nastraszyłaś. Ale u mnie nic takiego na szczęście nie ma. Może dlatego, że co jakiś czas sprawdzam ustawienia prywatności, aplikacje itp. Poza tym nie mam na FB podanego swojego nr. telefonu, a zdanych wrażliwych jest tylko imię, nazwisko i data urodzenia. Zero informacji o miejscu zamieszkania, związku itp. Kto ma wiedzieć, ten wie, inni nie muszą :-)

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 9) | raportuj
10 grudnia 2019 o 10:26

@yanka: A tu, że zebrałam głośny opieprz na ulicy od obcego faceta - za jego gapiostwo/brak wyobraźni czy ja inaczej to nazwać. I nie było to przyjemne. Niby drobiazg, ale dla mnie był piekielny.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 9) | raportuj
10 grudnia 2019 o 1:02

@Nimfetamina: Fakt. Ale można to było rozwiązać na spokojnie, bez krzyków.

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
16 października 2019 o 21:52

@mariamasyna: No też mi się to wydaje dziwne. Ale fakt, że opłatę pobrali. Może za dojazd z miejsca, z którego startował Uber, do miejsca, gdzie miał mnie odebrać? Ale jak w takim razie wytłumaczył podróż z Dworcowej na Puławską przez lotnisko? Przecież na aplikacji to musiało być widoczne...

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
16 października 2019 o 19:58

@Ophelie: Trochę się obraziłam na Ubera i teraz korzystam z Bolta. Za każdym razem dają kod promocyjny, i jak do tej pory trafiam wyłącznie ma Polaków, nie Ukraińców czy Hindusów. Nie jestem rasistką, ale jak ostatnio zamknęli u mnie jedną ulicę, to bardzo trudno było wytłumaczyć panu, który po polsku mówił niewiele ponad "dzień dobry" i "do widzenia" i jechał wyłącznie "po nawigacji", jak można tę zamkniętą ulicę objechać.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
15 października 2019 o 11:53

@Armagedon: Niestety, nie wyjaśnił. Wydaje mi się, że facet zwlekał licząc, że sama go odwołam, potem próbował namówić mnie do odwołania, a potem anulował przejazd z mojej winy - bo nie było mnie na skazanym miejscu. Niestety, absolutnie nie wiem, jak to faktycznie działa, ale wydaje mi się, że musiał podjechać, bo jest widoczny na aplikacji. Tyle, że było to po przynajmniej 30 min., więc to oczywiste, że nie czekałam.

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 12) | raportuj
15 października 2019 o 11:13

@Armagedon: Taka wiadomość mi się wyświetliła. Próbował mi wmówić, że nie może odwołać przejazdu, tylko ja muszę to zrobić. Bzdura, chodziło o to, że jak ja odwołuję, to moja wina i naliczają mi kasę, a jak on - to analogicznie, wina jest jego. Z doświadczenia wiem, że kierowcy mogą odwołać przejazd i czasem to robią. Wtedy ja dostaję komunikat, że kierowca odwołał przejazd i muszę szukać innego. Innymi słowy - od początku koleś nie zamierzał przyjechać i licyzł na to, że czekanie mi się znudzi i go odwołam.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
8 października 2019 o 22:35

@Caron: Masz rację, żle się wyraziłam. Chodziło o wenflon. Igły tam faktycznie, z tego co wiem, nie ma. Mój błąd.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
8 października 2019 o 20:02

@Konradek: W którym miejscu napisałam, że obskurna nora?? Odpowiedziałam tylko na komentarz, w którym użyto określenia "zadupie" i podłam miejscowość. Dla kogoś Piaseczno może być zadupiem, dla mnie nie jest. Może i są widoczne windy, ja ich nie zauważyłam. Podejrzewam, że z uwagi na mój stan, ale mogę się mylić. Niestety, nie pamiętam, jak to dokładnie było.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
8 października 2019 o 9:23

@Armagedon: Szpital w Piasecznie. Nie wiem, czy zadupie. Tam mnie dowiozła karetka i tam się mną zajmowali, najpierw na dole (założyłam, że to izba przyjęć, może był SOR), potem zawieziono mnie na oddział. Nie wiem, czy wszystko odbyło się zgodnie z zasadami szpitalnej sztuki, jestem laikiem, nie wnikałam. Co do pracy - zaspokoję ciekawość, czemu nie. Miałam wtedy własną działalność, głowę rozwaliłam szczęśliwie w piątek (dzieci wywiesiły na sklepie kartkę, że dziś nieczynne), w poniedziałek normalnie otworzyłam. Zwolnienie było mi potrzebne jak rybie krynolina.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
7 października 2019 o 21:14

@Neomica: Przez drzwi lodówki co prawda nie wychodziłam, ale też podobno było zabawnie. Ja tego nie pamiętam, od momentu upadku do przyjazdu karetki mam dziurę w pamięci, ale synowie mówili, że wmaszerowałam do do mu z zakupami, ale bez okularów (spadły podczas upadku i zostały na chodniku), wielokrotnie kazałam i m rozpakować zakupy, kilkanaście razy spytałam czy córka i młodszy syn wyszli już do szkoły. Ponoć mówiłam normalnie, powiedziałam nawet, że się przewróciłam. Kiedy jeden z synów zadzwonił na pogotowie, drugi skontaktował się z moim mężem i powiedział " tato, przyjedź szybko, bo mam walnęła się w głowę i gada głupoty". Teraz się z całej historii śmiejemy, wtedy raczej do śmiechu nikomu nie było.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 9) | raportuj
7 października 2019 o 17:06

@digi51: Rozumiem. Osobę po wstrząsie mózgu i nie do końca kontaktującą bezpieczniej chyba potraktować jak dzieciaka, który z głupoty może coś zrobić, niż świadomego dorosłego. Nie mam pretensji. Tylko się dziwię. Koniec końców cała historia skończyła się dobrze, a nie musiała. Jakbym np. zasłabła na schodach i rozwaliła sobie głowę solidniej.

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 7) | raportuj
7 października 2019 o 17:03

@Pixi: Zgłosiłam. Pielęgniarkom. Nie widziały problemu, nie pytały o szczegóły. Chciałam, to wyszłam fakt. Po schodach, chociaż nie powinnam, fakt. Teraz wiem, że nie było to mądre. Wtedy nie do końca wiedziałam, bo nie do końca kontaktowałam. Co do tego, że szpital nie więzienie, dorosła osoba ma prawo sobie wyjść i nic nikomu do tego. Nie wiem, jak to wygląda formalnie, ale osoba przyjęta na oddział wychodzi z niego albo na podstawie wypisu, albo podpisując papier, że wychodzi na własne żądanie. Inaczej, jak coś się stanie, szpital ma problemy. Gdybym na tych schodach upadła i poprawiła w głowę, nie wiem, jaki byłby efekt. Zarówno dla mnie, jak i dla szpitala.

« poprzednia 1 2 3 następna »