Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 24 czerwca 2021 - 15:50
  • Historii na głównej: 67 z 76
  • Punktów za historie: 11177
  • Komentarzy: 389
  • Punktów za komentarze: 2715
 
poczekalnia

#88132

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Warszawski odcinek drogi ekspresowej S8 prowadzący do A2.
środkowy pas zapchany, lewym kierowcy wyprzedzają tych na środkowym nie zachowując bezpiecznych odstępów, a skrajny prawy pusty. Chociaż nie, zdarza się jakaś ciężarówka czy kamper, ale spokojnie można wyprzedzić nim tych co cisną środkowym. To zamiłowanie do jazdy środkowym pasem chyba nigdy nie przeminie, a skrajny prawy to zło, którego trzeba się koniecznie wystrzegać. Rozumiem, że czasami 2 lewe są do dalszej jazdy na wprost, podczas gdy skrajny prawy prowadzi w innym kierunku, ale spokojnie można wtedy zmienić pas w tym kierunku, który nas interesuje.

S8 Warszawa

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 27 (43)

#88086

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolega prowadzi firmę, od poniedziałku do piątku zjeżdżają się do niego busy, ciężarówki. Niestety plac ma mały i nie wszyscy się na nim mieszczą. Czasami kierowcy musieli czekać przed firmą na rozładunek bądź załadunek. Czekali więc na jezdni nieco utrudniając ruch. Ktoś przeforsował zmiany i pojawił się znak zakaz postoju. Kilka interwencji Policji, początkowo pouczenia, później jednak sprawa kończyła się mandatem dla kierowców.
Awizacja na konkretną godzinę też nie zawsze się sprawdzała, z różnych powodów.

Kolega więc po uzyskaniu pozwoleń, zajmując część pobocza do ogrodzenia, zrobił zatokę dla pojazdów, która jest nieco ponad poziomem jezdni. Komuś jednak chyba i to przeszkadzało, gdyż kilka interwencji Policji było, bo zgłaszane było to, że pojazdy parkują na chodniku. Oczywiście mandatów nie ma, bo zatoka wyglądająca jak chodnik nie jest chodnikiem, nie ma połączenia z żadnej ze stron z chodnikiem, jest na posesji kolegi, w zasadzie w granicach jego działki, a Policja musi interweniować bo zgłoszenie było.

Na pytanie czy za bezzasadne wzywanie Policji zgłaszającego pociągną do odpowiedzialności. Takiej informacji nie mogą udzielić.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 153 (169)

#87783

(PW) ·
| Do ulubionych
Sobota, przedpołudnie, niestety zdarzyła mi się stłuczka na parkingu.

Jechałem alejką i przydzwoniłem w samochód, który wychylił się z miejsca parkingowego. Czuję, że moja wina, bo skupiłem się na tym co dzieje się po lewej stronie, zamiast na tym co z przodu, 2-3 sekundy rozproszenia i puk.

Prędkość nie była duża, bo jechałem na jedynce. Rozumiem zdenerwowanie kierowcy samochodu, w który uderzyłem, rzucał epitetami. Na spokojnie mówię, że spisujemy oświadczenie, że moja wina i się rozjeżdżamy, bo po co Policję wzywać, tracić czas.

Niestety uparł się, że jestem pijany albo naćpany(fakt, po nocnej zmianie średnio wyglądałem), wzywa Policję. Że kolizja parkingowa, brak ofiar Policja się nie śpieszy. Pan straszy prawnikiem, że nie wypłacę się, co chwila gdzieś dzwoni. Pretensje, że spotkania biznesowe odwołać musi, że czas traci i za to też zapłacę.

Policja przyjechała prawie po godzinie, więc i tak w miarę szybko. Wysłuchała Pana. Gdy ja mówiłem, Pan ciągle się wtrącał. Alkomat nic nie wskazał.

W końcu propozycja mandatu 100 zł dla Pana, ponieważ nie zachował ostrożności i nie ustąpił pierwszeństwa wyjeżdżając z miejsca parkingowego.

Mandat oczywiście nie został przyjęty więc za jakiś czas czeka mnie sprawa w sądzie.

parking

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 195 (201)

#87382

(PW) ·
| Do ulubionych
Wróciła nauka zdalna, już grupy dyskusyjne i internety się grzeją.

Znajoma, sekretarka w szkole mówi, że o ile pierwsze dni powrotu do nauki zdalnej były w miarę spokojne to później rodzice/opiekunowie dostali jakiejś wścieklizny.

Jeszcze nie ma godziny 8, czyli rozpoczęcia pracy, a już telefony dzwonią jak oszalałe, i tak przez sporą część dnia, chociaż może nie z takim natężeniem. O co chodzi? A no przede wszystkim o to, że nauczyciel prowadzi lekcje on line, ale niekoniecznie ze szkoły, lecz z domu, czyli nie jest w pracy.

Rodzicom nie odpowiada też to, że nauczyciel chce, by dzieci miały włączone kamerki, bo po co ma widzieć co dziecko ma w pokoju, albo by inne dzieci widziały co ma w nim.

Nauczyciel widziany był na mieście w godzinach pracy afera, nieważne, że na zwolnieniu lekarskim

Piekielność? Frustracje?

nauka zdalna

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (122)

#87291

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajoma policjantka opowiedziała mi, że w szkołach prowadzi zajęcia profilaktyczne z zasad bezpiecznego poruszania się po drodze. Zarówno rowerem, jak i po przejściach dla pieszych czy poza terenem zabudowanym, Dzieci doskonale odpowiadały na pytania, pochwaliła ich znajomość przepisów, na koniec takich zajęć rozdała gadżety w postaci odblasków, co nawet w terenie zabudowanym się przydaje, zwłaszcza gdy pada deszcz a piesi ubrani są przeważnie na ciemno są słabo widoczni. I na tym kończą się pozytywy tej historii.
Bo o ile dzieci zdają się wyedukowane to wracając po zajęciach pod tą szkołą prawie potrąciła wybiegającą zza samochodów matkę z dzieckiem. Która, nie dość, że wybiegała zza samochodu zaparkowanego na chodniku, robiła to w miejscu niedozwolonym (tak, wiem, nawet w miejscu dozwolonym nie przebiega się przez jezdnię) to pakując się niemal pod koła radiowozu stwierdziła "usprawiedliwiając się", że jest spóźniona bo szkoła jakieś durne zajęcia dodatkowe sobie wymyśliła, a ona nie ma całego dnia (zajęcia "Warto powracać bezpiecznie"). Dała tej kobiecie mandat, ale ma nadzieję, że mimo tego, że rodzic zrobił jak zrobił, dziecko będzie miało więcej oleju w głowie i nie będzie tak bez refleksyjnie przebiegało przez jezdnię.

Ulica

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 108 (110)

#86958

(PW) ·
| Do ulubionych
Remont drogi na odcinku 300 metrów. Ruch na zasadzie wahadła regulowany sygnalizacją świetlną. Moje nieszczęście polega na tym, że wyjeżdżałem z posesji znajdującej się pomiędzy sygnalizatorami i nie wiem jakie światło się świeci.

To znaczy mogę się domyślać, samochody jadą z lewej to miały zielone. Więc chwilę za tym ostatnim jadącym z lewej ruszyłem ja. Nie zdążyłem jednak, bo kierowca stojący wcześniej na czerwonym ruszył i machając rękoma kazał mi cofać. Niestety nie mam jak wjechać na remontowany pas, więc cofam jakieś 50 metrów. Wjeżdżam na czyjś wjazd, pan pozdrawia mnie środkowym palcem i z ogromnym uśmiechem, że wygrał. No i za chwilę sam szukał podjazdu, bo z drugiej strony w międzyczasie musiało zapalić się zielone, a ciężarówce z naczepą i ciągnikowi z dwiema przyczepami nie łatwo się manewruje.

Co pan zyskał? Satysfakcję, że nie dał mi zjechać(zabrakło mi kilku metrów), bo w jego mniemaniu byłem cwaniakiem jadącym na czerwonym? Argument, że z posesji wyjeżdżam? On ma na to wyyebane. Cieszę się, że też miał przyjemność poćwiczyć cofanie.

ulica

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 110 (114)

#85882

(PW) ·
| Do ulubionych
Wychodzimy z żoną z koncertu w ramach WOŚP-u, oklejeni serduszkami, humor dopisuje, bo grała m.in. kapela, którą lubimy, dodatkowo udało mi się wylicytować płytę z ich podpisami. Poszły na to wszystkie pieniądze jakie mieliśmy przy sobie (licytacja może nie za ogromne sumy, ale poszło wszystko co nam zostało po zakupie biletów-cegiełek).

Idąc do samochodu, podchodzi chłopczyk z puszką i pyta się czy dorzucimy coś. No chętnie, ale nie mamy nawet grosika. Chłopaczek podziękował za to, ale jego opiekun już nie był taki miły i odchodząc z dzieckiem powiedział:
- Skąpe pisowskie kur*y.

Dziecko potrafiło się zachować, podziękować, pomimo tego, że nic nie wrzuciliśmy, opiekun, może ojciec, niestety burak.

miasto

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 227 (251)

#84565

(PW) ·
| Do ulubionych
Dyskryminacja w szkołach, w pracy chyba bardziej dokuczliwa.

Kilka lat temu na produkcji okazało się, że na następnych kilka dni potrzebna jest mniejsza obsada, więc kierownik szuka chętnych na urlop, ale panów to nie dotyczy. Na pytanie, jak to się ma do zasad etycznych promowanych przez zakład: "wszyscy traktowani są równo”, padała wymijająca odpowiedź i kierownik szybko się ulatniał. Sprawa powędrowała wyżej, a rozmowa kierowników z dyrektorem zakończyła się tym, że mężczyźni i tak byli dyskryminowani, bo panie "chętne" na urlopy były szukane w tajemnicy.

Inna sytuacja, rozruch linii, w zasadzie praca spokojna, bez ciśnienia na wynik, bo w kilka osób tylko zapuszczało się produkcję i jak dobrze poszło, to po 5-6 godzinach można było iść do domu (płacone za 8 godzin), zgłosić się można było, ale przeważnie klucz doboru to kierownik, 3 liderów i dodatkowo 2 "przypadkowych" pracowników (o dziwo, zawsze te same osoby). Pal licho, ale gdy potrzeba było zostać, bo poprawić towar trzeba albo zrobić więcej, bo pilna wysyłka lub przyjść, by ciężko fizycznie pracować, to już pracownik zawsze był potrzebny i stwierdzenie, że w grafiku dzień wolny i dla mnie to wiążące, było niemile widziane. Gorzej jeszcze przyjmowano stwierdzenie, że mogą przyjść te osoby, co zawsze na rozruch chodzą.

Praca była dobra, ludzie wspaniali, ale ruchy kierownictwa niezrozumiałe. Dlatego cieszę się, że pracuję już w innym miejscu.

dyskryminacja

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (150)

#84344

(PW) ·
| Do ulubionych
A2 pomiędzy węzłami Grodzisk Mazowiecki, a Wiskitki.
Gorąco pozdrawiam kierowcę, który wyjeżdżał w dniu dzisiejszym z MOP Baranów w stronę Poznania swoim rydwanem z dumną fabryczną naklejką 2.0 i nie fabryczną - samochód sfinansowany z 500+ z prędkością... Nie wiem, coś koło 50km/h.

Ja musiałem hamować ze 120 do 50, by nie wjechać w kufer. Bo pan zamiast dojechać do końca pasa "rozbiegowego", postanowił sobie włączyć się w połowie tego pasa do ruchu.

Niestety nie miałem możliwości bezkolizyjnej ucieczki na lewy pas. Klakson pana uraził, więc po wyprzedzeniu go do węzła Wiskitki, troszkę pomrugał długimi, a mijając mnie pokazał, że ma sprawny klakson, choć nie koniecznie mózg.
PS. Nie Audi, nie BMW, a Volvo.

A2 autostrada

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (146)

#83977

(PW) ·
| Do ulubionych
Śnieży, narzekanie na to, że śnieży w zimę jest chyba normą, że drogowcy nawalili, że zimno.
Ja natomiast nie potrafię zrozumieć, czy ciężko jest odśnieżyć samochód?

Jadę za samochodem, ewidentnie komuś nie chciało się zbytnio go odśnieżyć, spora warstwa śniegu na dachu, tylna szyba też zaśnieżona, światła z tyłu samochodu na szczęście widać. Śnieżek trochę się osypuje z samochodu. Na skrzyżowaniu zapala się żółte i za chwilę czerwone światło, zaśnieżony samochód hamuje, sprawnie poszło, bo drogowcy sypią solą i jezdnia czarna, mokra. Sprawne hamulce spowodowały, że sporo śniegu z dachu zjechało na przednią szybę. Stoję na czerwonym na pasie do skrętu w lewo, widzę, że wycieraczki chyba nie dają rady zdjąć śniegu z szyby, bo kierowca wysiada i próbuje zrzucić śnieg z szyby. Zielone światło, kierowca walczy dzielnie, ktoś go pogania z tyłu klaksonem, więc wsiada i z odśnieżoną tylko połową szyby, od strony kierowcy wjeżdża na skrzyżowanie na żółtym a w zasadzie na czerwonym.

Czy naprawdę warto tak postępować?

Polska śniegiem okryta

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (126)