Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 20 sierpnia 2018 - 22:35
  • Historii na głównej: 53 z 61
  • Punktów za historie: 8548
  • Komentarzy: 235
  • Punktów za komentarze: 1331
 
poczekalnia

#82966

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Debilu, tzn. szanowny panie kierowco poruszający się zielonym samochodem firmowym szkoły nauki jazdy na literę "I" z włoska brzmiącej nazwy, której nie będę przytaczał, ale zapewne mieszkańcy Warszawy czy okolic powinni kojarzyć.
A zatem, szanowny panie kierowco, może instruktorze: Znak ustąp pierwszeństwa na skrzyżowaniu oznacza, że ma się ustąpić pierwszeństwa i wymuszając je i dodatkowo machając grabiami nie zmieni pan tego, że powinien ustąpić pierwszeństwa. Jazda na zderzaku też nie należy do rozsądnych rozwiązań, a poza tym "poganianie długimi" w terenie zabudowanym gdy jadę troszkę mniej niż 60km/h przy dopuszczalnej 50km/h też wydaje się pozbawionym sensu, zwłaszcza, że szybciej nie pojechałbym ponieważ przede mną jechał autobus. Palec to pan może sobie wsadzić tam gdzie panu wygodnie, a poza tym na drodze ekspresowej raczej inne prędkości są dopuszczalne niż pan się poruszał.

szkoła jazdy

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 49 (69)

#82915

(PW) ·
| Do ulubionych
Szwagier od jakiegoś czasu mieszka na swoim, na wsi.

Ogólnie, oprócz małych przygód, można powiedzieć, że wiedzie sielskie życie. Chociaż czasami zdarzy się uciążliwa osoba, która, mimo że bezpośrednio nie sąsiaduje, może uprzykrzyć życie innym.

Pan z wielkiego miasta (jak sam mówi), stwierdził, że rów melioracyjny mu przeszkadza, bo wójt za rzadko zleca koszenie, a on kosiarką nie ma jak wjechać. Skoro przeszkadza, to postanowił sobie go zasypać.

O ile gdy nie pada nie widać problemu, to po ulewach okazało się, że zalane zostały niektóre działki, podwórza czy piwnice. Jak stwierdzili sąsiedzi-tubylcy, nigdy czegoś takiego nie było.

Winowajcę szybko znaleziono i wójt nakazał przywrócenie stanu pierwotnego. Nakazał, a pan ma to głęboko w d... Ostatnie gwałtowne opady pogorszyły tylko stan rzeczy i, o ile nie uda się wyegzekwować naprawy rowu, część osób odgraża się sprawami cywilnymi ze względu na poniesione koszta osuszania fundamentów czy zniszczonych przydomowych ogrodów.

wieś

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 170 (172)

#82793

(PW) ·
| Do ulubionych
Brat wrócił z kąpieliska miejskiego i opowiada, co to się działo, a mianowicie pijany gość razem z kompanem pobili ratownika.

Goście pomimo upału mocno grzali, zaprawiając się wódką i piwami i do czasu, gdy siedzieli na plaży było ok, ale gdy ruszyli popływać, ratownik, będący w pobliżu, zabronił im wchodzenia do wody. Od słowa do słowa i doszło do rękoczynów.

Ratownik pojechał do szpitala, panów do czasu przyjazdu Policji pacyfikowali 3 inni ratownicy i strażnicy miejscy.

Tak, zapewne panowie są świetnymi pływakami, a alkohol wcale nie pogorszy ich umiejętności, podobnie jak i kilku innych osób w poprzednich latach, które pływały, gdy kąpielisko było zamknięte lub po niestrzeżonej stronie.

zalew

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 155 (157)

#82783

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie wiem czy ktoś u nas w pracy jest debilem czy ignorantem, ale drugi raz ktoś sobie robił parówki w czajniku elektrycznym. Rozumiem improwizowanie, chęć zjedzenia ich na ciepło, ale na stołówce jest mikrofala i mała kuchenka, gdzie można sobie ugotować parówki. Efekt teraz mamy taki, że drugi czajnik elektryczny do wyrzucenia idzie i do czasu zakupu kolejnego nie można sobie zrobić herbaty czy kawy.

stołówka zakładowa

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (90)

#82597

(PW) ·
| Do ulubionych
Pan dzisiaj w nocy po 4 godzinach pracy stwierdził, że za ciężko ma na swoim stanowisku pracy i powiedział kierownikowi, że idzie do domu.

Pan z Ukrainy miał stanowisko, które dla nas, pracowników Polaków nie jest dostępne już od ponad roku, bo mamy za duże kwalifikacje by pracować na tym stanowisku (czytaj: jest stanowiskiem gdzie przy rotacji, co godzinę odpoczywało się). Na czym polegała praca? Skaner w rękę i skanujesz ok 100-120 paczek na godzinę, możesz siedzieć, możesz stać. Skanujesz, zielone światełko, maszyna sama zwalnia paczkę ze stanowiska, czerwone światełko guzik wciskasz i pudełko zjeżdża do weryfikacji, czasami trzeba wstać i poprawić pudełko, bo te zatrzymało się przy wylocie z sortera. Praca "lajtowa", ale oczywiście zarezerwowana nie dla nas.

Może by to nie irytowało gdyby nie różnica w zarobkach, bo taki pan na start ma więcej niż osoba na etacie z wieloletnim stażem, a później zdziwienie, że pracownicy odchodzą by zarabiać więcej. Tych oczywiście oczernia się, bo przez nich ci, którzy zostają mają ciężej, bo muszą nadzorować więcej stanowisk obsadzonych przez "świeżaków", którzy często "nie panimaju" nawet jak dobrze wytłumaczysz, przy tobie dobrze robią, a gdy zostawisz ich puszczają buble. Tłumaczysz się kierownikowi, że robił dobrze, ten się pyta Ukraińca, ten swoje nieśmiertelne "nie panimaju". Chyba wytłumaczenie lvl ekspert, bo za chwilę...

Gromy spadają na ciebie, bo ty ich nadzorujesz.
Oczywiście jest chęć pomocy, dyrekcji, przedstawicieli rady zakładowej, związku zawodowego, oni pracują nad rozwiązaniem problemu. Rozwiązują od prawie roku. Póki co, skutecznie to rozwiązało umowy ok 20 osób pracujących na etacie.

praca

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 175 (213)

#82644

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak swego czasu wspominałem, szwagier pobudował się na wsi, już dłuższy czas mieszka, asymiluje się z lokalsami, działa aktywnie, oczywiście w miarę możliwości przy OSP i sołectwie, ale nie o tym historia.

Mój samochód z racji obcych blach już na celowniku lokalsów, a że troszkę po wsi tu i ówdzie jeździliśmy to tym bardziej. Spacery wieczorem z żoną też nie pozostały bez echa.

Dzwoni szwagier przed chwilą, że dzielnicowy z sołtysem chodzą po wsi i ostrzegają przed włamaniami, jakimś handlem, bo dostali sygnały, że po wsi kręcił się ciemny samochód na innych niż lokalne numery, poza tym jakaś para (nie miejscowych) kręciła się po wsi i rozglądali się. Włamań jeszcze nie było, ale proszą o zachowanie czujności.

Kiedy byli ci podejrzani ludzie? Okazało się, że pokrywa się to mniej, a raczej więcej z naszym pobytem. Szwagier się zaśmiał i mówi, że dziwne, że nie pokierowano od razu pana dzielnicowego do niego, bo z racji, że mieszka przy kościele to na bank z drogi widać byłoby mój samochód stojący tuż za bramą. Chociaż może było takie zgłoszenie, ale policjant nie potwierdził tego.
No cóż, przynajmniej można się czuć prawie bezpiecznym na "szwagrowej" wsi ;)

wieś

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 104 (118)

#82547

(PW) ·
| Do ulubionych
Niektórzy przedstawiciele gatunku ludzkiego to zwykłe k…

Inaczej nie da się nazwać osoby wrzucającej szczeniaka do pociągu tuż przed zamknięciem się drzwi.

Psem na następnej stacji zaopiekowała się Straż Miejska, szacunek dla kierownika pociągu, że sprawy nie olał, dla dyżurnego ruchu, że przekazał informację do Straży Miejskiej i dla strażników, że szybko dotarli i zabrali psiaka.

kolej

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 113 (123)
zarchiwizowany

#82381

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Łuki umyśliły sobie na półwiecze powstania Big Maka sprzedawać go w weekend po 5 zeta.
Ludzie tłumnie ruszyli do złotych łuków, sądząc po zamawianych potrawach ogromną większość stanowiły promocyjne Big Maki a że zamawiających sporo to i czas oczekiwania dość spory, zwłaszcza, że priorytet wg polityki firmy ma makdrive.
Piekielność w panu podchodzącym co chwila do odbiorów i komentującym ile można czekać, ruszać się tam na kuchni, gratisa jakiegoś mam dostać za czas oczekiwania. W końcu odebrał zamówienie, chyba bez gratisa.
Druga osoba to matka, olewająca to co robi jej dziecko, a te zabrało ze stojaka baloników i rzucało na stoły. Matka żadnej reakcji, dopiero gdy odebrała zamówienie, zawołała niuniuś, idziemy.

Mak

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (26)

#82266

(PW) ·
| Do ulubionych
Zakończenie historii z urwanym lusterkiem (#81677) miało miejsce w sądzie, bo Policja ustaliła właściciela pojazdu i wezwała go w celu złożenia wyjaśnień, a Pan nie przyznał się, że to on urwał. Stwierdził, że nie wie, kto wysiadł z jego samochodu, ani kto mógł urwać lusterko (to samo potwierdził w sądzie), przyznał się jedynie do wcześniejszej kłótni.

Sędzia, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy, ukarał pozwanego kierowcę kosztami sądowymi i nakazał zwrot kosztów naprawy.

Na pytania, czy to jego samochód, i czy on kierował nim potwierdzał, a kto wysiadał z miejsca kierowcy? Nie on, nie wie kto.

Monitoring według pana mógł i na pewno był zmanipulowany.

sąd

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (146)

#82208

(PW) ·
| Do ulubionych
Z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, Urząd Miasta zorganizował rajd rowerowy, planowane tempo piknikowe. Rejestracja udziału na 3 sposoby, internet, pocztą lub złożenie formularza w wydziale promocji. Wydawanie pakietów od godziny 8:30.

Piekielności: początek wydawania - wielu uczestników napiera na punkt wydawania pakietów, jednocześnie, awantura, bo niektórzy nie wiedzieli o rejestracji i nie dostają pakietów (informacja widoczna na plakatach). Sam rajd organizacyjnie dobrze wypadł, gorzej z uczestnikami, dzieci jeżdżą jak chcą, niektóre chyba dopiero uczył się jeździć, polecenia porządkowych spływają po niektórych jak... Bezpieczeństwo? No porządkowi mają dbać o ich bezpieczeństwo.

Dwa planowane postoje - prośba organizatora o nieśmiecenie, zapewniony kontener na odpady, ale co tam niektórzy wiedzą lepiej.
Na koniec "walka" o darmowe kiełbaski do ogniska, pierwszeństwo osoby z pakietami, ale nie, on też przejechał trasę z dziećmi, więc ma dostać chleb i kiełbasy, bo głodni są, piwa nie ma? No jak to? Ognisko bez alkoholu?

Urząd Miasta postarał się, chociaż może jakby pakiety był płatne to podejście byłoby inne, ale że darmowy udział to i chyba kultura została gdzieś daleko.
Pakiety startowe: koszulka, woda, breloczek w barwach narodowych, długopis i kubek z logiem miasta. Ach i kiełbasa na końcu trasy i sok owocowy na regenerację sił.

Rajd rowerowy

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 121 (137)