Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 17 października 2018 - 17:48
  • Historii na głównej: 55 z 62
  • Punktów za historie: 8786
  • Komentarzy: 247
  • Punktów za komentarze: 1372
 

#82266

(PW) ·
| Do ulubionych
Zakończenie historii z urwanym lusterkiem (#81677) miało miejsce w sądzie, bo Policja ustaliła właściciela pojazdu i wezwała go w celu złożenia wyjaśnień, a Pan nie przyznał się, że to on urwał. Stwierdził, że nie wie, kto wysiadł z jego samochodu, ani kto mógł urwać lusterko (to samo potwierdził w sądzie), przyznał się jedynie do wcześniejszej kłótni.

Sędzia, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy, ukarał pozwanego kierowcę kosztami sądowymi i nakazał zwrot kosztów naprawy.

Na pytania, czy to jego samochód, i czy on kierował nim potwierdzał, a kto wysiadał z miejsca kierowcy? Nie on, nie wie kto.

Monitoring według pana mógł i na pewno był zmanipulowany.

sąd

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 136 (148)

#82208

(PW) ·
| Do ulubionych
Z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, Urząd Miasta zorganizował rajd rowerowy, planowane tempo piknikowe. Rejestracja udziału na 3 sposoby, internet, pocztą lub złożenie formularza w wydziale promocji. Wydawanie pakietów od godziny 8:30.

Piekielności: początek wydawania - wielu uczestników napiera na punkt wydawania pakietów, jednocześnie, awantura, bo niektórzy nie wiedzieli o rejestracji i nie dostają pakietów (informacja widoczna na plakatach). Sam rajd organizacyjnie dobrze wypadł, gorzej z uczestnikami, dzieci jeżdżą jak chcą, niektóre chyba dopiero uczył się jeździć, polecenia porządkowych spływają po niektórych jak... Bezpieczeństwo? No porządkowi mają dbać o ich bezpieczeństwo.

Dwa planowane postoje - prośba organizatora o nieśmiecenie, zapewniony kontener na odpady, ale co tam niektórzy wiedzą lepiej.
Na koniec "walka" o darmowe kiełbaski do ogniska, pierwszeństwo osoby z pakietami, ale nie, on też przejechał trasę z dziećmi, więc ma dostać chleb i kiełbasy, bo głodni są, piwa nie ma? No jak to? Ognisko bez alkoholu?

Urząd Miasta postarał się, chociaż może jakby pakiety był płatne to podejście byłoby inne, ale że darmowy udział to i chyba kultura została gdzieś daleko.
Pakiety startowe: koszulka, woda, breloczek w barwach narodowych, długopis i kubek z logiem miasta. Ach i kiełbasa na końcu trasy i sok owocowy na regenerację sił.

Rajd rowerowy

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (139)

#82099

(PW) ·
| Do ulubionych
Pogoda nie rozpieszcza, zwłaszcza osób po zawałach, ciśnieniowców.
Tata czuł się fatalnie, leki nie pomagały, więc albo wzywamy karetkę, albo na SOR.

Tata uparł się na SOR, w wolne dni przeżywają tam oblężenie, a czas oczekiwania to czasami kilka a w skrajnych przypadkach kilkanaście godzin. Zarejestrowaliśmy tatę i czekamy w kolejce, w międzyczasie pierwszeństwo mają osoby z karetek i pilniejsze przypadki.

Po 3 godzinach jeszcze 2 pacjentów przed nami, a za nami kilkanaście osób. Jedna z tych ostatnich w pewnym momencie zemdlała. Poruszenie na korytarzu, na wózek i do sali ją zabrano.

Komentarz osoby przed nami:
- Czego to nie zrobią, żeby nie czekać w kolejce.
Ktoś podjął dyskusję z tą osobą przyznając jej rację, mnie szkoda było strzępić języka.

SOR

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 107 (119)

#81974

(PW) ·
| Do ulubionych
Biegam od czasu do czasu, dla zdrowotności, dla siebie. Nie jakoś zawodowo, półamatorsko, bardziej jak amator. Swoim tempem, chodnikiem, a gdy tego nie ma jezdnią, gdzie samochody jadą dość sporadycznie, przeważnie zahaczam o stadion z bieżnią.
Zrobiło się ciepło więc i ludzi więcej, biegacze, kijkowcy.
Na bieżni:

1. Jak się okazało mam mieć oczy z tyłu głowy, ponieważ dzieciak na oko 4-5 lat jedzie rowerkiem i mam mu zejść z drogi (tak, tak stwierdziła matka dzieciaka jadąca na rowerze za nim), bo on jak szybko jedzie to nie umie dobrze skręcać.
2. Mam biec po innym torze, bo jaśnie pan do zawodów się szykuje, a ja za wolno biegnę. (ten chyba też nie nauczył się skręcać/ wyprzedzać).

Oczywiście jest cała masa biegaczy, którzy potrafią pozdrowić, zapytać ile dziś nabiegane, powodzenia życzyć i drugi typ "fitterrorystów" jakoś mnie bardziej śmieszy, a może zapomnieli jak sami kiedyś biegali?

stadion

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (142)

#81841

(PW) ·
| Do ulubionych
Czasami mamy pracę wyjazdową, jest kilka samochodów, a że firmowe, to w zależności od ekipy różnie się je traktuje. Wszelkie usterki zgłasza się flotowcowi, on wysyła samochód na naprawę większą albo mniejszą.

Nasz kierowca dzisiaj przyszedł mocno zdenerwowany, miał powód, bo ze wszystkich kierowców to on przoduje w statystyce uszkodzeń pojazdu.

Nowy kierownik wymyślił sobie, by takiego kierowcę motywować do lepszego traktowania pojazdu zabraniem dodatku dla kierowcy. Czy nasz kierowca katuje samochód? Nie, jeżdżą nim różne ekipy, ale nasz poczciwy pan Henio zgłasza usterki, inni kierowcy mają to głęboko w d... i stąd pan Henio jest tym złym.

Pan Henio po rozmowie z kierownikiem wrócił wściekły, ale przed końcem zmiany porozmawiał z dyrektorem i powiedział, że albo samochód będzie przypisany do konkretnego kierowcy, albo on dziękuje za taki układ i pomysły nowego kierownika.

Odpowiedź ma dostać po świętach. Wierzę w rozsądek dyrekcji, inaczej może się okazać, że jazda pojazdami będzie niebezpieczna, bo kierowcy nie będą zgłaszać usterek w obawie przed utratą dodatku.

praca

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 200 (206)

#81677

(PW) ·
| Do ulubionych
Żona podjechała na większe zakupy do marketu. W soboty zawsze jest większy ruch, dzisiaj chyba spotęgowany horrorem zamkniętych marketów w niedzielę. Powolutku sobie jechała by zaparkować, trafiło się miejsce blisko wejścia, ponieważ kierowca wyjeżdżał. Kierunek wrzucony i czeka na możliwość wjazdu. Wjeżdżając słyszy klakson i widzi po lewej samochód prawie w jej drzwiach i pana mocno gestykulującego. Zaparkowała, a pan wyskoczył z samochodu i krzyczy, że to jego miejsce. Mocno gestykulując i rzucając "mięsem" podchodził coraz bliżej. Żona ręka do kieszeni, gdzie ma gaz i straszy, że zadzwoni na policję.
Pan odpuścił.

Koniec historii? Niestety nie, telefon od żony, że lusterko ktoś urwał. Nie przypadkowo, bo leży obok samochodu. Podjechałem, no faktycznie, ktoś się wysilił.
Dziękuję panu z ochrony, że miał ochotę sprawdzić monitoring i zabezpieczyć nagranie. Urwał pan frustrat, bo na nagraniu widać wcześniejszą awanturę i jak po 15 minutach pan wyjeżdżając z parkingu wysiada z samochodu i szarpie się z czymś przy drzwiach samochodu żony. Numer rejestracyjny widać na nagraniu, więc nie jest najgorzej.
Patrol policji przyjechał, ale i tak odesłali nas na komendę, by tam złożyć zeznania, a zabezpieczony materiał dowieźli.
Panu życzę mniej stresów w życiu i pożyteczniejszego wyładowywania emocji. Kierowca niestety z innego powiatu, a zapewne z okolicznej wioski, więc pozostaje oczekiwanie na ustalenia policji.

parking

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 177 (197)

#81615

(PW) ·
| Do ulubionych
Ludzie starsi to łakomy kąsek dla wszelkiego rodzaju oszustów i naciągaczy.
Tata jest osobą w wieku emerytalnym i chwilami dość łatwowiernym.

Pierwszy błąd - wpuścił do mieszkania przedstawiciela firmy energetycznej, celem kontroli faktur za prąd. Drugi błąd to pokazanie faktur i przyznanie, że rachunki są wysokie.
Oczywiście cudownym środkiem na niskie rachunki miało być podpisanie jakiegoś dokumentu, bo jako emerytowi należą mu się zniżki, bo taką politykę wprowadziła firma energetyczna, a jeśli chce to i gaz będą dostarczać i wtedy rachunki będą jeszcze niższe, bo abonamentu nie będzie płacił.
Gadką pan zakręcił mocno tatę i już był skłonny podpisać wszystko co mu proponowano. Żadna lampka ostrzegawcza mu się nie zapaliła.

Miał szczęście, że mój brat wrócił z pracy, wysłuchał pana, jaka to wspaniała oferta. Na pytania co to za firma i dlaczego nie mówi, że abonament będzie dalej płacony, tyle że u dotychczasowego dostawcy. Pan robił się już czerwony i czuł, że klienta nie będzie miał, szykował się by wyjść. Brat zabrał papiery, które pan chciał schować do swojej teczki.
Jak się okazało była to umowa z wpisanymi wszystkimi danymi właściciela.
Protesty przedstawiciela handlowego i odgrażanie się policją nie zrobiły wrażenia na bracie i stwierdził tylko:
- Czy pan wychodzi czy pomóc panu, a może to ja mam dzwonić na policję?

Ostrzeżcie swoich rodziców, dziadków. Tata nie uczy się na swoich błędach, bo już kiedyś odkręcałem podobną historię z telefonem stacjonarnym.

"korzystna oferta"

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (162)

#81532

(PW) ·
| Do ulubionych
Dobrze, że klient ma czujnych sąsiadów, szkoda, że czujność wzmogła się po pięciu godzinach, jak skończyliśmy pracę.

Wchodzimy do bloku na parterze, otworzyły się drzwi i ciekawski pan pyta, po co my tu?

Zdawkowo odpowiedziałem, że do pracy, bez większych szczegółów. Nie, do niego nie szliśmy, udawaliśmy się 2 piętra wyżej, z 2 walizkami, kablami, dodatkowo jeszcze dwa kursy po sprzęt specjalistyczny.

Zlecenie wykonane, kursy z góry na dół ze sprzętem. Już mamy odjeżdżać, gdy na parking pod blokiem wjeżdża radiowóz na sygnale.

Po chwili pojawił się też ciekawski sąsiad i krzyczy do policjantów, wskazując na nas:
- To te włamywacze!

Trochę potrwało wyjaśnianie, spisywanie danych, zleceniodawca potwierdził, że pracowaliśmy u niego. Ogólnie strata czasu dla nas w związku ze sprawdzaniem wszelakich danych od pojazdu poprzez nasze osobiste.

Pytanie do pana, czemu wcześniej nie zadzwonił na policję? Bo chciał, by nas złapano z fantami.
Jak dla mnie to pan chyba za dużo naoglądał się seriali kryminalnych, bo o ile czujność niezła, to czas reakcji i logika to chyba w lesie.

Ursynów

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 120 (166)
zarchiwizowany

#81421

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Skręcaj w prawo w uliczkę, zahamuj przed pieszym, strąb go, bo raz wpakował się przed maskę samochodu, dwa, jakieś dwa metry dalej miał przejście dla pieszych.
Na klakson oczywiście wielkie oburzenie.
Tak, na pewno wpisał sobie kod na nieśmiertelność lub 100% życia, ale później w razie czego kierowca zwyrodnialec, który na bank jechał ponad 100km/h, a w zakręt na ręcznym wchodził pijus jeden, albo też i narkoman.

pieszy

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 0 (32)

#81318

(PW) ·
| Do ulubionych
Jedziemy z pracą w teren. Buduje się jakiś zakład z halą i biurowcem. Miejsce nieszczególnie zurbanizowane, ale ktoś dostał pozwolenie na postawienie zakładu pośrodku niczego, to OK, tym lepiej dla mieszkańców, zakład nie będzie uciążliwy.
Sam zakład może nie będzie uciążliwy, ale droga dojazdowa do niego już może być kością niezgody pomiędzy inwestorem a mieszkańcami domków jednorodzinnych postawionych przez dewelopera (ten sam projekt, w sumie ładnie to wygląda, kilkanaście takich samych domków po jednej i drugiej stronie ulicy).

Dojeżdżamy do "zatoru", po kilku minutach nasz kierowca idzie sprawdzić co się dzieje. Wraca i oznajmia: Czekamy na policję, jakieś debile stanęły tak samochodami po obu stronach jezdni, że betoniarka i wywrotka nie zmieszczą się pomiędzy nimi, osobówka da radę, ale większy gabaryt nie ma szans, nasz bus też niestety nie przejedzie.

Policja przyjechała, mandatów za blokowanie przejazdu nie dała, jedynie pouczenia dla właścicieli pojazdów. Niby można postawić samochód przed posesją, owszem, ale spokojnie mogli tak postawić, by nie stał wyłącznie na jezdni, ale częściowo na poboczu. Od kierowcy gruszki dowiedzieliśmy się, że to nie pierwsza taka akcja, że policja tym razem szybko dotarła.
Kością niezgody jest to, że jest to jedyna droga dojazdowa do budowy przez to osiedle domków, a deweloper stawiając je był świadom tego, że planowana jest tam taka inwestycja.

budowa

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (156)