Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

lemongirl

Zamieszcza historie od: 30 kwietnia 2012 - 16:40
Ostatnio: 23 czerwca 2019 - 12:07
  • Historii na głównej: 38 z 52
  • Punktów za historie: 8298
  • Komentarzy: 211
  • Punktów za komentarze: 842
 

#84643

(PW) ·
| Do ulubionych
Wymiana jedynej windy w klatce dziesięciopiętrowego bloku.

Założenia:
1. Prace zaplanowane od 9 maja. Mieszkańcy są proszeni o uwzględnienie w swoich planach faktu, że od tego dnia winda nie będzie działać.
2. Mieszkańcy klatki będą mieli możliwość przejścia drugą klatką i strychem.
3. Zsyp na śmieci zostanie odcięty i wszystkie śmieci będą musiały zostać zniesione do kontenera na dole.

Realizacja:
1. Ponieważ mam syna na wózku i mieszkam na szóstym piętrze, zorganizowałam sobie pomoc do wyjścia z nim z domu. 10 maja winda jeszcze jeździ. Pani w spółdzielni: "No chyba nie oczekiwała pani, że prace rzeczywiście się rozpoczną 9 maja?!"
2. 13 maja, w poniedziałek, pani w spółdzielni zdziwiona, że nikt nam nie podał kodu do domofonu drugiej klatki. Ale ona nie wie jaki jest.
3. 13 maja nadal nie ma kontenera na śmieci przed klatką. Pani w spółdzielni zaskoczona, że nikt nam nie powiedział, że możemy korzystać ze zsypu. Przecież jak zsyp będzie miał być odcięty to oni nas poinformują.

Dzisiaj chciałam wyrzucić śmieci, a zsyp był zaspawany...

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (182)

#84625

(PW) ·
| Do ulubionych
Sprzedaję na olx książki. Kilka serii. Odezwała się do mnie kobieta zainteresowana jedną z nich. W tytule ogłoszenia nazwa serii, autor i ilość książek, na zdjęciu wszystkie książki, a w treści:

9 książek, 3 tomy po angielsku
Stan bdb
Wysyłka 17 zł
Nie wysyłam za pobraniem.

Pani bardzo zainteresowana, wybrała jeszcze inną serię, szybko zrobiła przelew. Szykując dla niej paczkę znalazłam jeszcze dwie książki z pierwszej serii, które nie były zamieszczone w ogłoszeniu, zrobiłam zdjęcie (tytuły po angielsku) i spytałam czy też chce - chciała. Szybki przelew, szybka wysyłka, wszystko pięknie. Do czasu...

Dwa dni później dostaję wiadomość o treści:

Przesyłka dotarła. Szkoda,że nie uprzedziła mnie Pani,ze aż 5 pozycji jest w języku angielskim - to nie było uczciwe :(

No cóż, jak ktoś kupuje książki, to zakładam, że umie czytać.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (124)

#84345

(PW) ·
| Do ulubionych
Hipermarket. Ogólnie fajny, wszystko świeże, duży wybór, ceny niskie.

Potrzebowałam kilka zabezpieczeń do szuflad, więc z haka (wieszaka?) wzięłam cztery ostatnie. Zabezpieczenia były dwuczęściowe, jeden element przykleja się do szuflady, a drugi - do obudowy szafki.

Po przyjściu do domu zauważyłam, że w jednym opakowaniu jest tylko jeden element, chociaż opakowanie nie było otwarte ani w żaden sposób uszkodzone, ze wszystkich stron były fabryczne zgrzewy. Wadliwy produkt zwróciłam, wyjaśniłam o co chodzi, bez problemu zwrócili mi pieniądze.

Następnego dnia, w nadziei, że może dołożyli, wróciłam do sklepu i widzę, że jest tylko jedno opakowanie. To, które poprzedniego dnia zwróciłam. Wzięłam, zaniosłam do obsługi, powiedziałam o co chodzi.

Parę dni później znowu byłam w tym sklepie - niekompletne zabezpieczenie wisiało na swoim miejscu...

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 152 (154)

#84085

(PW) ·
| Do ulubionych
Jakiś czas temu czekałam z półtorarocznym synem na operację. Miał być "brany" jako pierwszy, czyli koło 8:30. Oczywiście na czczo.

Nikt po nas nie przyszedł o tej porze (bo jakiś nagły przypadek był), więc co jakiś czas chodziłam do pielęgniarek, dowiedzieć się, czy coś wiadomo w sprawie terminu.

Po 12:00 pytałam, czy jest jeszcze sens trzymać syna bez jedzenia i picia, bo o tej porze to już chyba lekarz nie będzie go operował. Syn cały czas płacze, bo głodny, a ja mu nawet wody nie mogę dać.

Po 14:00 już nawet nie chciałam, żeby był dzisiaj operowany, jeżeli jego neurochirurg od sześciu godzin stał przy stole. Ale pielęgniarki cały czas mówiły, że one nie wiedzą, i że nie wolno dziecku niczego dawać.

Po 15:00 przyszedł nasz lekarz i ze zdziwieniem pyta, dlaczego go jeszcze nie nakarmiłam, przecież on dwie godziny temu przekazał informację, że drugiej operacji nie będzie dzisiaj robił.

Miał syna wziąć następnego dnia o 8:00, na pewno, bo to była sobota - dzień bez planowych zabiegów.

Czekaliśmy do 14:00.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (186)

#83928

(PW) ·
| Do ulubionych
Cenzura w internecie. Na dosyć śmieszną skalę, ale jednak.

Facebook. Forum osiedlowe. Pojawiło się pytanie o salon fryzjerski na naszym osiedlu, w którym byłam raz i usługę wykonano mi fatalnie. Napisałam, że nie polecam i wstawiłam zdjęcie włosów po.

Po paru minutach dostałam prośbę od administratora grupy i w dodatku jakiegoś działacza samorządowego z prośbą o usuniecie zdjęcia. Zapytałam, czy w takim razie dozwolone są tylko pochlebne komentarze i jeżeli tak, to jaki jest sens pytania o opinię, dodałam też, że to chyba nie te czasy, żeby stosować cenzurę. Pomyślałam sobie jednak, że w sumie mogę wstawić to samo zdjęcie, ale "ocenzurowane". Niestety nie było mi to dane, bo najpierw administrator wyłączył możliwość komentowania, a chwilę później i sam post zniknął.

A myślałam, że mamy wolność wypowiedzi, zwłaszcza odpowiadania, jeżeli ktoś pyta. No cóż, myliłam się...

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 189 (191)

#83620

(PW) ·
| Do ulubionych
Poczekalnia w ośrodku rehabilitacyjnym. Pomieszczenie o wielkości około 5x8 metrów. W środku siedzą rodzice czekający na swoje dzieci, które mają zajęcia.

Jeden tata pracuje na laptopie. Jedna mama grzebie w telefonie. Dwie mamy czytają książkę, jeden tata właśnie ją odłożył. Ja w słuchawkach, słucham audioteki, głośność na maksa, ale i tak niewiele słyszę. Dlaczego?

W jednym rogu siedzą dwie mamy, a w drugim, po przekątnej - tata. I rozmawiają. Głośno, bo przecież inaczej nie będą się słyszeć. Nikomu z nich nie przyjdzie do głowy, że jak usiądą bliżej siebie, to nie będą musieli krzyczeć.

I nikomu najwyraźniej nie przyjdzie do głowy, że swoim zachowaniem przeszkadzają innym rodzicom...

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 89 (151)
zarchiwizowany

#83459

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Lato.
Przystanek.
Kilka osób czeka na autobus.
Ja też.

Podjeżdża samochód, od strony chodnika opuszcza się szyba, myślę, że kierowca chce o coś spytać, więc podchodzę.

Ale nie, kierowca lewą rękę trzyma na kierownicy, a prawą, ruszając nią w górę i w dół, trzyma na własnym... no na pewno nie drążku zmiany biegów.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 19 (67)

#83430

(PW) ·
| Do ulubionych
Mój mąż dużo podróżuje. Służbowo. Średnio raz w tygodniu lata na stałej trasie. LOTem. Zawsze kupuje ten sam zestaw biletów: wylot koło 7:00, powrót koło 19:00.

Zazwyczaj najczęstszą piekielnością, do której już zdążył się przyzwyczaić, sa komunikaty typu: "samolot jest opóźniony z powodu spóźnienia", ale...

Ostatnio zdarzyła mu się sytuacja, że rano normalnie poleciał, wieczorem chce wracać, a przy bramce dowiaduje się, że nie może, bo on nie przyleciał.
Ale jak to nie przyleciał, przecież jest?
No nie przyleciał, bo jego bilet jest niewykorzystany.
No ale przecież rano leciał, odprawiał się.
Nie, oni mają w systemie, że nie przyleciał, więc jego miejsce w samolocie powrotnym sprzedali komuś innemu.
Prośba o sprawdzenie monitoringu.
Oni nie będą sprawdzać, bo w systemie mają, że nie przyleciał rano.
Co z tego, że właśnie przed nimi stoi z kupionym poprzedniego dnia biletem powrotnym.

Mąż musiał wracać samolotem o 23:00, na który oczywiście musiał znowu kupić bilet.

Reklamacja poszła.
Odpowiedź: Pan XY nie poinformował o niewykorzystaniu biletu porannego, więc jego bilet powrotny został anulowany i nie należy się zwrot kosztów za zakup kolejnego biletu powrotnego.

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (189)

#83341

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam niepełnosprawnego syna. Potrzebuje on tych samych sprzętów, co zdrowe dziecko, tylko trochę większych. I za to "trochę większe" trzeba zapłacić kilka a czasem i kilkadziesiąt razy więcej niż za "normalnej wielkości".

Nocnik:
Dla zdrowego dziecka można kupić za kilkadziesiąt złotych. Nocnik dla syna kosztuje 2290 zł.

Wózek:
Najzwyklejszą spacerówkę typu parasolka można kupić za 200 zł, a jak się poszuka to i taniej. Taka sama spacerówka, tylko z większym udźwigiem, kosztuje 2500 zł. A taki trochę lepszy wózek, z odchylanym oparciem i daszkiem to koszt nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Przyczepka rowerowa:
Dla zdrowego dziecka taką wypasioną można kupić za 2000 zł.
Dla dziecka niepełnosprawnego podstawowa wersja kosztuje 9000 zł.

I takie przykłady można mnożyć. Czy naprawdę użycie materiałów zwiększających wytrzymałość tych produktów robi aż taką różnicę w cenie? Jestem też w stanie zrozumieć, że te rzeczy muszą być droższe, bo jest na nie mniejszy popyt. Ale czy narzucanie aż takiej marży nie jest przypadkiem żerowaniem na rodzicach, którzy po prostu nie mają wyboru?

Skomentuj (56) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 155 (175)

#83273

(PW) ·
| Do ulubionych
Dramat w trzech aktach

Akt I
W styczniu dostaję skierowanie z IMiD do Poradni Chorób Metabolicznych dla syna (z ustawą za życiem, która podobno ma dawać szybszy dostęp do specjalistów), od razu próbuję go zapisać, ale nie ma lekarzy, więc nie ma terminów. Proszę dzwonić. Dzwonię co parę tygodni, ciągle nie mają lekarzy.

Akt II
W maju w końcu oni do mnie dzwonią i proponują przyjęcie na oddział, na trzy dni, w listopadzie, i dodatkowo mam zeskanować kilkaset stron dokumentacji medycznej i przesłać przed wizytą. Syn bardzo źle znosi takie "atrakcje" (spanie w szpitalu, nie skanowanie), więc się umawiam, ale zaznaczam, że będę czekała na jednodniową wizytę.
I dobrze, że nie zaczęłam skanować, bo tydzień później znowu zadzwonili, że jest wizyta w Klinice Jednego Dnia IMiD, właśnie na 3 października. Biorę! Co trzeba przynieść? Książeczkę zdrowia, wszystkie badania i próbkę moczu. OK.

Akt III
Dzisiaj rano zjawiam się z synem, wszystkimi papierami i płynami w rejestracji, daję skierowanie, dostaję opaskę na rękę dla syna i inne papiery i mam iść do sekretariatu. Tam pani przyjmuje papiery, ale po chwili mówi, że to skierowanie to nie do nich.
Ale jak to nie do nich?
No nie do nich, bo do Poradni Chorób Metabolicznych, a oni są Kliniką Chorób Metabolicznych.
Oni nie mogą mnie przyjąć.
Ale dlaczego nikt mi nie powiedział, że mam przynieść inne skierowanie?
Oni nie wiedzą, to nie ich wina.
No tak, ale moja też nie. Co mam teraz zrobić?
Przynieść nowe skierowanie od lekarza, który wystawił to.
No tak, ale na wizytę czeka się rok (znowu fantastyczna ustawa...).
Pani z sekretariatu nie wie, jej nawet teoretycznie jeszcze nie ma w pracy, bo ona zaczyna o 8:00 (jest 7:57).
O 8:00 chcę iść jeszcze raz, ale pani wychodzi.
Po pół godzinie wraca, więc proszę, żeby oddała mi skierowanie, to spróbuję wziąć nowe, żeby dzisiejszy termin nam nie przepadł.
Poirytowany głos odpowiada mi: "pani siada i czeka, ja to załatwię!".

I jestem wdzięczna, że to załatwi, ale czy nie można było tak od razu...?

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (120)