Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

lemongirl

Zamieszcza historie od: 30 kwietnia 2012 - 16:40
Ostatnio: 21 września 2019 - 16:23
  • Historii na głównej: 44 z 58
  • Punktów za historie: 9149
  • Komentarzy: 223
  • Punktów za komentarze: 913
 

#85177

(PW) ·
| Do ulubionych
Gdańsk. Plaża. Sporo ludzi, dużo dzieci. Spaceruję z synem przy brzegu.

W pewnym momencie słyszę: "Siusiu ci się chce? To chodź zrobimy tam przy wózku".

Z niedowierzaniem patrzę, a obok mamuśka prowadzi na oko półtoraroczną dziewczynkę do wózka stojącego z pięć metrów od brzegu. Informuję ją, że toaleta jest kawałek dalej. "Ale to tylko dziecko". Mówię, że nie wiem jak ona, ale ja bym nie chciała, żeby moje dzieci się bawiły w cudzych sikach.

Zakłada córce majtki i kierują się do morza. Ale jako, że cały czas je obserwuję, mamuśka uznaje, że jednak nie wysika też dziecka do wody. Po paru minutach się zwijają.

Serio?! Na środku plaży?!

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (141)

#85179

(PW) ·
| Do ulubionych
Wyjeżdżamy z garażu podziemnego, nie wiem z jaką prędkością, może z 10 km/h, bo zaraz jest zakręt i szybciej się nie da. Ale kilka dni temu widziałam tam jakiś sportowy samochód wyjeżdżający z piskiem opon.

Po lewej stronie beztrosko idzie rodzinka, kilka osób dorosłych, kilkoro dzieci.

W pewnym momencie dwa metry przed samochód wybiega chłopiec. Ze dwa lata miał. Blondynek, w bluzeczce w brązowo-beżowe paski.
Mąż go nie widział, bo mały wybiegł zza lewego słupka przedniej szyby i tylko czubek jego głowy wystawał ponad maskę.

Krzyczę: STÓJ!

Zatrzymaliśmy się z metr od niego. Rodzinka nawet się nie zorientowała.

Ludzie, pilnujcie swoich dzieci nawet przy małych, osiedlowych, nieruchliwych uliczkach...

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 175 (193)

#85124

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłam z pięcioletnim synem w muzeum ewolucji. Nie jakimś wybitnym, ale uważam, że jednak jakieś standardy zachowania w takim miejscu obowiązują. Przed wejściem mu wytłumaczyłam, że w muzeum nie wolno krzyczeć ani biegać. W środku mówił do mnie szeptem.

Zaraz po nas weszła rodzina z dwójką dzieci. Starsze miało jakieś 8-10 lat, a młodsze - na oko 2.
Starszy syn latał od gabloty do gabloty i krzyczał: o, tata, patrz! Zobacz! Ale fajne! Tata! Nie byłam w stanie swojemu synowi niczego powiedzieć o wystawie, bo sama nie słyszałam własnych słów.
Młodszy syn walił rękami w szybę.
Rodzice najwyraźniej nie uważali, że nie jest to zachowanie nieodpowiednie w muzeum, bo w ogóle nie reagowali.

Jak się odwróciłam do rodziców, żeby zwrócić im uwagę, to młodszy akurat przygrzał w coś głową i zaczął strasznie płakać, ale rodzice musieli chyba zauważyć, że coś jest nie tak, bo ojciec zwrócił się do starszego ze słowami "wiesz, tu chyba nie można tak głośno się zachowywać".

No chyba faktycznie nie można. Szkoda tylko, że sam na to nie wpadł.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 111 (119)

#84970

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłam dzisiaj z synem w galerii handlowej. Już w drodze do windy słyszałam:
"Jaka z ciebie niedobra dziewczynka."
"Ale z ciebie niegrzeczna dziewczynka."
"Ja nie wiedziałam, że jesteś taką niegrzeczną dziewczynką."
I tak kilkanaście razy.

Podeszliśmy do windy, a tam stała mamusia z na oko roczną dziewczynką na rękach, która ani nie krzyczała, ani nie płakała, ani się nie wyrywała, a obok stała koleżanka mamusi i trzymała wózek. Czekając na windę jeszcze kilka razy usłyszałam jaka to ta mała dziewczynka jest niedobra.

W windzie była cisza, ale jak wyszliśmy, to znowu:
"Ale jesteś niegrzeczna. Jesteś bardzo niegrzeczną dziewczynką. Ja nie wiedziałam, że ty potrafisz być taką niegrzeczną dziewczynką."
I tak znowu kilkanaście razy.

Już się miałam odwrócić i powiedzieć matce, że zwracanie się do dziecka, które przecież już nic nie robi, nie jest może najlepszym pomysłem, ale najwyraźniej mała też nie wytrzymała i zaczęła płakać. Mamuśka zmieniła swoją litanię na: "Ojojoj, dam ci piciu-piciu, dam ci chrupunia."

Nie mam w zwyczaju wtrącać się w życia innych osób, ale tu moja umiejętność przymykania oka była na granicy.

Pewnie możecie powiedzieć, że dziewczynce się żadna krzywda nie działa, ale wyobraźcie sobie, że codziennie słyszycie, że jesteście źli, niedobrzy i to jeszcze od osoby, która prawdopodobnie jest dla Was kimś najważniejszym...

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 108 (152)

#84959

(PW) ·
| Do ulubionych
Zepsuł nam się wózek syna, już po okresie gwarancyjnym, więc trzeba kupić nowy. Najchętniej taki sam, ale to model sprzed trzech lat, więc może być ciężko.

Zadzwoniłam do dystrybutora, ten podał mi numery do kilku sklepów i udało się, znalazłam ostatnią sztukę gdzieś w czeluściach magazynu jakiegoś sklepu.
Wszystko dogadałam przez telefon, przesyłka pobraniowa, jeszcze tego samego dnia wyślą.

Następnego dnia dzwonią do mnie z tego sklepu i w tym samym czasie domofonem dzwoni kurier z paczką. Kuriera wpuściłam i dalej rozmawiam ze sklepem. Pani powiedziała, że "kurier się pomylił" i do mnie została wysłana paczka z łóżeczkiem, a mój wózek trafił do innego miasta. Więc kuriera przeprosiłam, paczki nie przyjęłam i czekam na rozwój wypadków.

Kolejnego dnia dostaję smsa, że paczka została wysłana, ale podana w wiadomości kwota pobraniowa jest o ponad 300 zł wyższa niż cena wózka. Dzwonię do sklepu, żeby wyjaśnić sytuację. Pani mówi, że "oj, przepraszam, to nie do pani miało być". Hmm... No dobrze, niby ok, ale zaczynam się trochę martwić.

Dzisiaj kurier przyniósł paczkę, na wszelki wypadek przy nim otwieram, ale wszystko jest ok. Pan mówi "Dziękuję, do widzenia". Ale zaraz, a nie chce pan pieniędzy? Kurier patrzy na mnie zdziwiony, dwa razy sprawdza czy na pewno, ale mówi, że nie...

Ale w tym sklepie muszą mieć niesamowity bałagan...

PS. Oczywiście skontaktuję się ze sklepem i zrobię przelew :)

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (175)

#84880

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie tak dawno temu byłam z mężem na lunchu w knajpce w galerii handlowej. Kelner przyjął zamówienie i poszedł.

Po pół godzinie, nawet bez napojów, pytamy ile jeszcze czasu będziemy czekać. Kelner ze słodkim uśmiechem odpowiada, że jeszcze 40 minut. Zapytałam czy nie zamierzał nas poinformować o konieczności tak długiego czekania, odpowiedział, że zawsze się tak czeka. Na moje stwierdzenie, że nie zawsze, bo do tej pory było to maksymalnie pół godziny, a w takim przypadku zawsze byliśmy o tym informowani, tylko wzruszył ramionami.

Podziękowaliśmy i zaczęliśmy się zbierać, a on: "Ale nie mogą państwo wyjść, zamówienie jest już nabite na kasę". No cóż, nawet nie odpowiedzieliśmy...

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 105 (111)

#84643

(PW) ·
| Do ulubionych
Wymiana jedynej windy w klatce dziesięciopiętrowego bloku.

Założenia:
1. Prace zaplanowane od 9 maja. Mieszkańcy są proszeni o uwzględnienie w swoich planach faktu, że od tego dnia winda nie będzie działać.
2. Mieszkańcy klatki będą mieli możliwość przejścia drugą klatką i strychem.
3. Zsyp na śmieci zostanie odcięty i wszystkie śmieci będą musiały zostać zniesione do kontenera na dole.

Realizacja:
1. Ponieważ mam syna na wózku i mieszkam na szóstym piętrze, zorganizowałam sobie pomoc do wyjścia z nim z domu. 10 maja winda jeszcze jeździ. Pani w spółdzielni: "No chyba nie oczekiwała pani, że prace rzeczywiście się rozpoczną 9 maja?!"
2. 13 maja, w poniedziałek, pani w spółdzielni zdziwiona, że nikt nam nie podał kodu do domofonu drugiej klatki. Ale ona nie wie jaki jest.
3. 13 maja nadal nie ma kontenera na śmieci przed klatką. Pani w spółdzielni zaskoczona, że nikt nam nie powiedział, że możemy korzystać ze zsypu. Przecież jak zsyp będzie miał być odcięty to oni nas poinformują.

Dzisiaj chciałam wyrzucić śmieci, a zsyp był zaspawany...

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 178 (188)

#84625

(PW) ·
| Do ulubionych
Sprzedaję na olx książki. Kilka serii. Odezwała się do mnie kobieta zainteresowana jedną z nich. W tytule ogłoszenia nazwa serii, autor i ilość książek, na zdjęciu wszystkie książki, a w treści:

9 książek, 3 tomy po angielsku
Stan bdb
Wysyłka 17 zł
Nie wysyłam za pobraniem.

Pani bardzo zainteresowana, wybrała jeszcze inną serię, szybko zrobiła przelew. Szykując dla niej paczkę znalazłam jeszcze dwie książki z pierwszej serii, które nie były zamieszczone w ogłoszeniu, zrobiłam zdjęcie (tytuły po angielsku) i spytałam czy też chce - chciała. Szybki przelew, szybka wysyłka, wszystko pięknie. Do czasu...

Dwa dni później dostaję wiadomość o treści:

Przesyłka dotarła. Szkoda,że nie uprzedziła mnie Pani,ze aż 5 pozycji jest w języku angielskim - to nie było uczciwe :(

No cóż, jak ktoś kupuje książki, to zakładam, że umie czytać.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (130)

#84345

(PW) ·
| Do ulubionych
Hipermarket. Ogólnie fajny, wszystko świeże, duży wybór, ceny niskie.

Potrzebowałam kilka zabezpieczeń do szuflad, więc z haka (wieszaka?) wzięłam cztery ostatnie. Zabezpieczenia były dwuczęściowe, jeden element przykleja się do szuflady, a drugi - do obudowy szafki.

Po przyjściu do domu zauważyłam, że w jednym opakowaniu jest tylko jeden element, chociaż opakowanie nie było otwarte ani w żaden sposób uszkodzone, ze wszystkich stron były fabryczne zgrzewy. Wadliwy produkt zwróciłam, wyjaśniłam o co chodzi, bez problemu zwrócili mi pieniądze.

Następnego dnia, w nadziei, że może dołożyli, wróciłam do sklepu i widzę, że jest tylko jedno opakowanie. To, które poprzedniego dnia zwróciłam. Wzięłam, zaniosłam do obsługi, powiedziałam o co chodzi.

Parę dni później znowu byłam w tym sklepie - niekompletne zabezpieczenie wisiało na swoim miejscu...

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 157 (159)

#84085

(PW) ·
| Do ulubionych
Jakiś czas temu czekałam z półtorarocznym synem na operację. Miał być "brany" jako pierwszy, czyli koło 8:30. Oczywiście na czczo.

Nikt po nas nie przyszedł o tej porze (bo jakiś nagły przypadek był), więc co jakiś czas chodziłam do pielęgniarek, dowiedzieć się, czy coś wiadomo w sprawie terminu.

Po 12:00 pytałam, czy jest jeszcze sens trzymać syna bez jedzenia i picia, bo o tej porze to już chyba lekarz nie będzie go operował. Syn cały czas płacze, bo głodny, a ja mu nawet wody nie mogę dać.

Po 14:00 już nawet nie chciałam, żeby był dzisiaj operowany, jeżeli jego neurochirurg od sześciu godzin stał przy stole. Ale pielęgniarki cały czas mówiły, że one nie wiedzą, i że nie wolno dziecku niczego dawać.

Po 15:00 przyszedł nasz lekarz i ze zdziwieniem pyta, dlaczego go jeszcze nie nakarmiłam, przecież on dwie godziny temu przekazał informację, że drugiej operacji nie będzie dzisiaj robił.

Miał syna wziąć następnego dnia o 8:00, na pewno, bo to była sobota - dzień bez planowych zabiegów.

Czekaliśmy do 14:00.

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 165 (187)