Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

mabmalkin

Zamieszcza historie od: 4 stycznia 2017 - 1:24
Ostatnio: 8 grudnia 2019 - 13:29
  • Historii na głównej: 94 z 103
  • Punktów za historie: 16467
  • Komentarzy: 525
  • Punktów za komentarze: 2145
 

#76797

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajomy (student) szuka nowego mieszkania w jednym z większych miast. Stwierdziłam, że pomogę mu w poszukiwaniach. Autentyk z jednego z ogłoszeń:

"Witam, mam do wynajęcia świeżo wyremontowane mieszkanie przy ul. X, dwa pokoje (w tym jeden przechodni), kuchnia, łazienka i przedpokój. Poza tym balkon oraz możliwość korzystania z garażu.
Cena to 2500 zł za osobę + opłaty i kaucja.
Jak już wyżej wspomniałem, mieszkanie jest po remoncie, który zrobiłem z własnej woli. Koszt remontu wyniósł mnie około 7 tysięcy złotych, dlatego warunkiem jest oddanie mi, jako właścicielowi, kosztów tego remontu".

I że niby serio ktoś na to pójdzie? :D

PS Podałabym link, ale "oferta" zniknęła chyba dzisiaj.

Breslau

Skomentuj (53) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 237 (263)

#76726

(PW) ·
| Do ulubionych
To już chyba tradycja, że w małych miejscowościach ludzie nudzą się do tego stopnia, że nie ma lepszej rozrywki od wtykania nosa w nie swoje sprawy. W całej historii trochę mi szkoda mojej mamy, która nasłucha się złośliwych komentarzy, jednak na szczęście jest na tyle mądra, by nie brać ich do siebie, tylko śmiać się razem ze mną; jednak sytuacja jak dla mnie jest jednocześnie przykra z jednego powodu, a mianowicie jak szybko potrafi się ludzi ocenić tylko na podstawie... w sumie nie wiem czego. Do rzeczy.

Od początku ubiegłego roku, spotykam się z mężczyzną (obecnie narzeczonym). Wspominałam wcześniej, że jestem na pierwszym roku studiów, On jest ode mnie starszy o 11 lat. Znamy się kilka lat (ze względu na wspólne pasje, no i mieszkał jakieś 10km od mojej miejscowości). Teraz mieszkamy razem, u Niego, w górach na cudownym, kompletnym odludziu. A na piętrze mieszka jego mama (starsza, niestety schorowana kobieta, którą trzeba się zająć, ale która jest bardzo kochana).

Ja wiem, że: "jestem jeszcze młoda i głupia, że wszystko w życiu się może zdarzyć, że w moim wieku to powinnam korzystać z życia" i takie tam. Jednak nie widzę problemu w niczym, skoro jestem w związku z mężczyzną, którego kocham, który jest troskliwy, wierny, z którym dzielimy pasje, którego moi rodzice uwielbiają. Mój wybór.
A teraz podzielę się "mądrościami" koleżanek mamy, z którymi czasem pije kawę:

-Jak ty możesz pozwalać, żeby córka się z pedofilem spotykała?
-A może on jest z nią tylko dla waszych pieniędzy? (no tak, bo przecież jesteśmy milionerami... ).
-Zobaczysz, zaraz zajdzie w ciążę żeby 500+ dostać.
-I co, pewnie jeszcze im do rachunków się dokładasz?
-(Jedna z nich zna Jego byłą dziewczynę) Zostawił X po tylu latach, to pewnie ją też dla młodszej zostawi.
-Ale jak to zaręczyła się? Przecież dziewczyna życie sobie zmarnuje.
-Pewnie ją wykorzystuje, żeby tylko matki pilnowała.
-Przecież to obrzydliwe, że oni się spotykają.
-I pewnie wszystko jej każe w domu robić, ostatnio widziałam jak wychodziła od ciebie z takimi siatami wielkimi!
I moje ulubione: -No tak, na takie auto, to każda by poleciała :D

Studiuję w innym mieście, jednocześnie udało mi się dostać dosyć fajną pracę, do rachunków dokładam się SAMA, mimo, że On nigdy o to nie prosi, zaręczyny to nie przysięga małżeńska, Jego była dziewczyna zdradziła go w jego własnym domu, gdy wyjechał na delegację; przez 5 lat harował na nią i na siebie jak przysłowiowy wół; nie wygląda na starszego ode mnie, wygląda jak normalny facet; logiczne chyba jest, że zamiast codziennie jeździć do miasta po zakupy, lepiej zrobić więcej na zapas. Jakoś nie widzę niczego złego w zrobieniu zakupów, gdy mój facet ciężko pracuje. A auta mnie nie interesują, bo wolę jednoślady.

I takie mądrości prawią trzy kobiety, które znam od dzieciństwa - dwie z nich mają synów, wiek 23 i około 26, którzy nadal z nimi mieszkają, nie pracują, wykształcenie skończyli na podstawówce, a ich jedynym zajęciem są gry komputerowe. Jedna z nich ma córkę, młodszą ode mnie, która (tadadaam) zaszła w ciążę jak miała niecałe 17 lat i obecnie pracuje jako "mama na pełen etat".
Mojego narzeczonego widują tylko czasem- NA KORYTARZU. Jak przyjeżdżamy do rodziców. Czasami akurat jedna schodzi na dół do sklepu czy coś... (A wtedy jest "a dzień dooobry dzień dobry! Jacy wy ładni!" itd.
Także tak. Mamuśka ostatnio wspomniała im o ich dzieciach i ich "osiągnięciach". Już chyba nie będą pić kawy przez dłuższy czas ;).
Po prostu denerwują mnie tacy ludzie.

ener

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 187 (253)

#76563

(PW) ·
| Do ulubionych
O znajomościach i głupocie.

Jestem na pierwszym roku studiów, mam koleżankę z liceum, młodszą o rok. Jest córką szefa jednej z większych firm ochroniarskich w Polsce. Jej chłopak (K) to mój przyjaciel.

Parę dni temu, na stacji benzynowej, spotkałam z Lubym w.w przyjaciela. Nieźle wciętego.
(Ja)- Cześć K, co Ty tu robisz?
K- A wiesz, pobalowałem z X i czekam aż moja po mnie przyjedzie.

Przyjechała. Wysiadła... wytoczyła się z auta. W momencie, gdy zajęła się rozmową ze swoim chłopcem i mną, mój facet wyciągnął kluczyki ze stacyjki w jej aucie, o których zapewne zapomniała.
O "kradzieży" zorientowała się chwilę później. Wywiązała się awantura między moim narzeczonym, a nią. (Zarówno on jak i ja - dużo zniesiemy i dużo tolerujemy, ale na pewno nie pozwolimy nikomu prowadzić pod wpływam alkoholu.) To nasi znajomi, więc nie chcieliśmy od razu wzywać policji.

Zadzwoniliśmy do jej rodziców, z którymi znamy się od dłuższego czasu.
Przyjechał tato. Poprosił nas o klucze od auta. W zaufaniu, które dotąd było niezachwiane - oddaliśmy.
- Córuś, napiłaś się?
- Nnnooo trrrrohhchhhhhhęee.
- No, to jedź powoli przede mną!
Dał jej kluczyki i pojechali.

Mam spisane numery blach, zrobione zdjęcia, lecz trzy rzeczy mnie zastanawiają...
Jaki OJCIEC pozwoliłby swojej CÓRCE jechać PO PIJAKU? Jak w ogóle można siadać za kółko po alkoholu? I dlaczego w momencie, gdy dzwonię na policję i podaję dokładną lokalizację oraz zgłaszam jazdę po pijaku, to nikt nie reaguje?
:/
Z chęcią opiszę dalszą część "akcji", jak coś będzie się działo.

Kotl-a KKa

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 306 (326)