Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

marcelka

Zamieszcza historie od: 25 lipca 2017 - 14:34
Ostatnio: 20 września 2018 - 9:16
  • Historii na głównej: 16 z 16
  • Punktów za historie: 2255
  • Komentarzy: 186
  • Punktów za komentarze: 1406
 
[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 17) | raportuj
20 września 2018 o 9:16

Pkt 3.: tylko, że te cenówki często wprowadzają w błąd. np wielkie litery krzyczą o promocji, drobnym druczkiem dopisane że w dniach X-Y - a kartka wisi długo przed/po promocji. Albo cena jak wół, tylko że promocyjny produkt stoi trzy rzędy dalej. Bo w promocji jest tylko dżem o smaku porzeczkowym, a że kartka jest akurat przy brzoskwiniowym, to a nuż ktoś kupi, a robiąc większe zakupy ceny nie sprawdzi? Pkt 4.: Ale to nie wina klientów, że może pracodawca zatrudnia za mało pracowników, albo że mają za dużo innych obowiązków i się nie wyrabiają. jednak obsługa kas powinna mieć priorytet przed wystawianiem czy przestawianiem towaru - bo czym innym są pracownicy "bardzo zajęci na sklepie"?

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
19 września 2018 o 14:56

@falcion: ha ha, formujący się przez tydzień foch to nie foch, ale foszydło tudzież foszyszko! Już widzę to w programie E. Drzyzgi,temat: fochy, foszki, foszęta, na krzesełku siedzi Rudy (30 l.) i podpis: Z obawy przed fochem rozwiódł się z żoną :D

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
19 września 2018 o 9:50

bankowe procedury :D nie tak dawno wymieniłam dowód. w placówce banku pani najpierw stwierdziła, że musi uaktualnić dane (wklepać, że mam nowy dowód). Po czym powiedziała, że w placówce banku, w której zakładałam konto, mają ksero mojego starego dowodu. i że muszę się udać tam osobiście, wybrać to ksero i dostarczyć im. i że wtedy się da. przez chwilę myślałam, że jestem w jakiejś ukrytej kamerze (taak, już biorę z dzień czy dwa urlopu, jadę w te pędy ponad 200 km w jedną stronę do miasta, gdzie dekadę temu zakładałam konto... po kserokopię...). Ale użyłam magicznego zaklęcia i dało się bez wycieczki. PS. tym zaklęciem było słowo: skaner :D

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
19 września 2018 o 9:42

dobrze radzą wcześniej komentujący - odpuść. moja dobra koleżanka była w podobnej sytuacji. też xp, też się wieszał, mulił, a zepsuć całkiem się nie chciał. ona stawała na głowie, żeby robić to, co do niej należało, zdarzało jej się po godzinach robić niektóre rzeczy z domu, zaczęła przynosić swojego prywatnego laptopa do pracy (nie wszystko, ale pewne rzeczy mogła zrobić na innym komputerze). aż ją szlag trafił i odpuściła. komputer się zawiesił- to trwał sobie takie zawieszony. trzeba coś na już? "już" będzie za godzinkę, może dwie. klienci czekają? poczekają, kwadransik, pół godzinki... nie poczekali? smuteczek :( męczyła się ze starym komputerem z rok czasu. po "odpuszczeniu" w dwa tygodnie wymienili jej na nowy.

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 19) | raportuj
18 września 2018 o 21:38

Po lądowaniu przypomniał, że kocha i tęskni - skoro w tym samym dniu był już u adwokata, szykując pozew, to może na dwubiegunówkę cierpi? Ale jeśli nie odzywał się przez tydzień (zero smsów, telefonu, skype itd.), a Ty uważałaś, że to norma, spoko, to to jest jednak dziwne. Nie twierdzę, żeby wisieć na telefonie 24/7, ale jednak ja bym chyba napisała do męża nawet coś w stylu "jak tam" i jakbym nie otrzymała nawet zdawkowej odpowiedzi w stylu "ok, spoko jest", no to bym sie martwiła. Co nie zmienia faktu, że chłop bez cojones totalnie.

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 17) | raportuj
17 września 2018 o 15:56

Z jednej strony przedstawienia są wpisane w program szkolny i mają cel: zaznajomić dziecko z występowaniem przed publicznością, nauczyć je radzić sobie z tremą itd. ale nauczycielka powinna zaproponować rózne formy tej aktywności. ja np. nie miałam problemów z mówieniem do publiczności, nie stresowałam się, ale nie znosiłam przebieranek, śpiewania, odgrywania kogoś - dlatego zawsze mnie obsadzano w "roli" tego, kto zapowiada przedstawienie/dziękuje widzom za udział, zapowiada poszczególne etapy programu, jeśli takowe były. i wilk syty, i owca cała. a jeśli córka ma ogólnie problem z publicznymi występami, to może warto nad tym popracować. może nie akurat na "aktorskiej" drodze, ale w jakiś inny sposób.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
17 września 2018 o 15:50

Z basenem sprawa prosta - nie płacić. Skoro zajęcia obowiązkowe, to szkoła/gmina ma obowiązek dostarczyć dziecko na basen. ale jak rodzice pozwalają się "doić", to czemu nie. nie twierdzę, żeby wszystkich rodziców przekonać do niepłacenia, bo zapewne się nie da, ale wystarczy samemu powiedzieć: nie płacę. prace domowe - piekielne. ja się dziwię jedynie, że dorosłym ludziom się chce. za moich lat szkolnych gdybym poprosiła mamę o zrobienie za mnie zadania z czegokolwiek, to by mnie chyba śmiechem zabiła, a pewnie i jeszcze pogadanka o uczciwości byłaby gratis.

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
15 września 2018 o 11:14

zapisz dziecko do prywatnej szkoły katolickiej, dziw się, że jest tam religia. nie czytaj wcześniej regulaminu placówki ani nie zasiegaj przypadkiem żadnych informacji o szkole, do której posyłasz dziecko, żeby zdziwienie było stuprocentowe, w pakiecie z oburzeniem. to już nawet nie sama piekielność, to jest piekielna głupota...

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
15 września 2018 o 11:09

Balbina szczecińska? Widziałam nagrania z tą panią na YT, ona powinna w psychiatryku się znaleźć, a nie po ulicach jeździć...

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
15 września 2018 o 11:06

no sorry, ale jakby mi ktoś zniszczył telefon warty 3 koła, nawet nieumyślnie, i nie chciał oddać kasy, to sprawa skończyłaby się na policji (i na piekielnych być może też, ale jednak ta druga instytucja na "p" byłaby zaangażowana jako pierwsza;) )

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
12 września 2018 o 15:19

trudna sprawa, podobna była kilka lat temu w Rzeszowie - wygoogluj sobie - cała klasa, ba! cała szkoła nie mogła sobie poradzić z jednym (!) chłopaczkiem, który terroryzował innych. W efekcie utworzono w normalnej szkole osobną klasę dla jednego ucznia, ale jego rodzice biadolili, że oni posyłają dziecko do szkoły, żeby się socjalizowało, a w pojedynczej klasie to raczej ciężko... a to, że 30 innych dzieciaków miało traumę, to się przecież nie liczy...

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
11 września 2018 o 18:51

Z jednej strony to dobrze, że schroniska/fundacje nie dają zwierząt jak leci każdemu, kto chce, tylko starają się sprawdzić, czy faktycznie to będzie dobry dom, żeby psa/kota znów nie spotkało porzucenie albo coś gorszego. Ale trzeba w tym zachować zdrowy rozsądek. Kiedy szukałam psa, w rozmowie przedadopcyjnej padły pytania o budę. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że tak, pies będzie miał budę - drewnianą, samodzielnie przez nas budowaną, ocieplaną, z zadaszonym ganeczkiem, o powierzchni kilku m2 oraz do wyboru drugie pomieszczenie, około 6m2, pod tarasem. Chciuałam dodać, że chyba wiadomo, że w razie jakichś siarczystych mrozów, innych złych warunków pogodowych weźmie się go do domu, no ale pani przeszła do pytania o łańcuch. Nie chciałam kłamać, a biorąc pod uwagę, że spodziewałam się wizyty domowej, to nie miałoby też większego sensu, odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że jest. Używany przeważnie na jakieś 10 minut dziennie, gdy otwiera się bramę, żeby wyjechać autem - dla bezpieczeństwa psa, bo mieszkamy przy ruchliwej drodze wojewódzkiej. Kolejny minus, bo "olaboga, łańcuch!". Kolejne pytania dotyczyły mojego szczegółowego rozkładu dnia. Pani była oburzona, że pracuję, zatem - uwaga, zaskoczenie - przez około 8 godzin dziennie nie ma mnie w domu, bo... jestem w pracy. I nic to, że pies w tym czasie ma wielki ogród do hulania, i że praktycznie cały czas w domu jest moja mama. I takie podejście jest bardzo zniechęcające, a biedne zwierzaki w schroniskach jak cierpiały, tak cierpią...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
25 sierpnia 2018 o 13:49

Starsi ludzie (z niezrozumiałych dla mnie powodów) lubię dokarmiać ptaki. Ten dziadek pewnie nie robi nikomu na złość, zostaje mu może chleb czy kawałek bułki, to co się ma zmarnować, ptaszkom wysypie. Samochodu zapewne nie ma, to i problemu z odchodami też nie. Może na osiedlu jest jakiś odleglejszy od aut kącik, ławeczka, cokolwiek, gdzie by dziadek mógł się przenieść? Żeby i gołębie były nażarte i auta "całe"?

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
21 sierpnia 2018 o 11:52

sortowanie śmieci... w mieście, w którym mieszkam, jest sortowanie na odpadki suche, mokre i szkło. W sumie proste, dwa kubełki na śmieci, od czasu do czasu jakieś szkło się zdarzy. Ale u moich rodziców... szkło, plastik, papier+metal, inne, a od niedawana papier i metal osobno. W dodatku niby te śmieci mają trafiać do pojemników czyste. I w instrukcjach pisało, że np. jak się kupi śmietaną w woreczku, to przed wyrzuceniem trzeba ten woreczek umyć. i wysuszyć. i że papier po margarynie to nie papier, tylko plastik. Więc wychodzi na to, że trzeba w domu jeden pokój przeznaczyć na odpadki (5 koszy?!), a potem jeszcze myć śmieci (strata czasu+koszt wody) i przeprowadzać dogłębną analizę, czy papier to papier... a potem i tak to trafia na jedno wysypisko, bo gmina nie ma umowy z sortownią.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 16:37

@MowionoOnimKing: skoro pobrana kwota już pokrywa cały dług z nadwyżką, to może ta nadwyżka to koszty komornicze, które się komornikowi należą z chwilą, jak ściągnie cały dług? Ale nie wiem, czy te koszty miał prawo pobrać nie zostawiając kwoty minimalnej na koncie... - to już pytanie do niego/jakiejś darmowej poradni prawnej może?

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 16:34

@Tolek: to trochę tak jakby walnąć w mordę kasjerkę w Biedrze, bo pomidor był za gorzki...

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 16:31

wszystko wskazuje na to, że działanie komornika faktycznie piekielne i bezprawne - i już poprzedni komentujący napisali, co zrobić w tej sytuacji ale dług trafia do komornika, jak jest niespłacany... i to nie kwestia opóźnienia w jednej czy dwóch ratach... rozumiem, są różne sytuacje w życiu, ale pożyczając, trzeba się liczyć z koniecznością spłaty. i spłacając regularnie, zawsze można się z wierzycielem dogadać - rozłożyć dług na więcej rat, ale mniejszych, może nawet czasowo zwiesić spłacanie rat (zależy, kto był wierzycielem) bo niespłacanie długu, nieważne, w jakiej sytuacji się jest, jest samo w sobie piekielne...

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 15) | raportuj
31 lipca 2018 o 14:21

Ok, brak odpowiedzi w stylu "nie, dziękuję" lub "tak, poproszę" na pytania o reklamówkę, produkt promocyjny itd. jest niekulturalny, ale serio, wchodząc do rossa (lub innego sklepu nie typu mała klitka) w galerii mam mówić głośne dzień dobry? może jeszcze przywitać się z ochroniarzem i zajrzeć na zaplecze, co by moje dzień dobry dotarło do wszystkich pracowników?

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
23 lipca 2018 o 17:45

z jednej strony sprzedający, którzy nie opisują dokładnie tego, co sprzedają lub "lukrują" fakty - są piekielni. Choć to trochę jak przed pierwszą randką - dziewczyna ubiera obcisłą kieckę i szpilki, choć niewygodne, facet zamienia podkoszulek na koszulę z kołnierzykiem, żeby zrobić dobre pierwsze wrażenie - i też można się zapytać po co, skoro jak będzie ciąg dalszy, to ona się skapnie, że jego szafa nie jest wypełniona garniakami od armaniego, a on się zorientuje, że ona na co dzień to raczej dzinsy i trampki preferuje... Ale jak oczekujesz, że kupisz około 15-letnie auto bez rdzy, bez zadrapań na lakierze, bez śladów użytkowania na tapicerce i w stanie technicznym "zero-do-poprawy" w cenie około 5k, to... no cóż, szukasz miesiąc, i pewnie poszukasz dłużej...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
19 lipca 2018 o 16:18

piekielne w podejściu lekarzy jest to, że ich zadaniem jest zdiagnozować i wyleczyć problem, a tego nie zrobili. Ale koniec końców to ty zostajesz z problemem, więc w twoim interesie jest niejako wymóc na nich profesjonalne działanie. To, że zadawali pytania, jest normalną rzeczą. Ginekolog nie musi siedzieć, głaskać cię po rączce i po godzinie zdawkowej, przełamującej pierwsze lody rozmowie nieśmiało zapytać: ale jaki jest pani problem? Poza tym jeśli wstyd było zapytać mamę, to w wieku 20 lub 20+ lat nie miałaś ani jednej koleżanki, kuzynki, cokolwiek, żeby o tym pogadać? :o a przy okazji zapytać np. o sprawdzonego dermatologa lub gina...

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 4) | raportuj
18 lipca 2018 o 17:37

@niemoja: - cytując autorkę historii: "wodzirej dodatkowo ze śmiecham polecił gościom robić zdjęcia ustawiając się za jednym lub za drugim rzędem" - no to jak ktoś stał w odległości powiedzmy +/- 1 metra, to raczej oczywiste, że nie próbował uchwycić w kadrze paprotki w przeciwnym rogu sali - ok, możesz nie mówić wprost, ale ludzie różne rzeczy na fejsa i każdy rozsądny użytkownik portalu powinien się z tym liczyć tudzież zabezpieczyć się przed tym odpowiednimi ustawieniami. Prawo chroni prywatność, ale szerokiej drodze w szukaniu sprawiedliwości na drodze sądowej i wytoczeniu sprawy cioci Graży czy niepełnoletniemu kuzynkowi Brajankowi + co raz trafi do internetu, już tam zostanie forever...

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 15) | raportuj
16 lipca 2018 o 20:50

Też nie lubię większości zabawa typowo oczepinowych, będąc na weselach raczej nie biorę w nich udziału, a ta "zabawa" opisana w historii wg mnie to totalna żenada i poziom o wiele poniżej zera, ale...: państwo młodzi najwidoczniej nie mieli z tym problemu uczestnicy zabawy - oprócz wspomnianej 17-latki, która kiedy stwierdziła, że jej to nie odpowiada, się wycofała - nie mieli z tym problemu autorki historii raczej nikt siłą do zabawy nie wciągał demoralizacja dzieci - no cóż, to już kwestia odpowiedzialności rodziców, którzy pozwolili, by dzieci o tej porze były na sali zdjęcia - skoro uczestnicy widzieli, że są robione i nikt nie protestował - ich wola wstawianie zdjęć na fb - jw.; skoro ktoś nie powiedział wprost, że sobie tego nie życzy i nie ma ustawionego zatwierdzania postów na osi czasu - jego ryzyko piekielność: autorki, która choć ma prawo do własnego zdania na temat tej "zabawy" - i z którym nawiasem mówiąc się zgadzam - wtrącała się w nie swoje wesele, w rozrywkę, w której nie brała ani nie miała zamiaru brać udziału i w nie swoje dzieci... Po co?

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
13 lipca 2018 o 14:16

ok, to może szybki test geograficzny? Ale bez wujka Google ;) Stolica Omanu? Czarnogóry? Paragwaju? Poza tym czym innym jest brak polskich znaków, a czym innym robienie błędów ortograficznych, vide: "stolicom".

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 16) | raportuj
13 lipca 2018 o 14:13

ja tu widzę największą piekielność ze strony osób/instytucji odpowiedzialnych za wyposażenie stanowiska i ratowników w sprawny sprzęt, którzy tego obowiązku nie wypełniają...

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
28 czerwca 2018 o 13:51

czytając komentarze, przypomniał mi się pewien dowcip (suchar?;) ): Siedzi dwóch pijaczków na ławce. Podjeżdża gość autem na zagranicznych blachach, chce zapytać o drogę. Próbuje po angielsku, po rosyjsku, po niemiecku - nic, trudno, pojechał dalej. I pijaczek nr 1 mówi do swojego towarzysza: "widzisz, trzeba było się języków uczyć, to byś się dogadał". Na to pijaczek nr 2: "on znał aż trzy i co, dogadał się?" ;)

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 następna »