Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

mejoza

Zamieszcza historie od: 21 kwietnia 2011 - 9:55
Ostatnio: 9 lipca 2020 - 19:23
Gadu-gadu: 42576917
O sobie:

spokojna i miła chyba że ktoś mnie wku...wi :D

  • Historii na głównej: 12 z 23
  • Punktów za historie: 5121
  • Komentarzy: 188
  • Punktów za komentarze: 1153
 
zarchiwizowany

#82529

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Proszę, niech ktoś mi wytłumaczy bo nie rozumiem.


Byłam ostatnio w dość długiej trasie, bo 6 godzinnej (zazwyczaj 15 minut do pracy i z powrotem więc dla mnie mega długa trasa) i jedna rzecz nie dawała mi spokoju przez całą drogę.

Jest ograniczenie do 90 km/h
Ja jadę 90/95 czasem sięgam 100 gdy bardziej skupię się na drodze zamiast na prędkościomierzu. I co? WSZYSCY mnie wyprzedzają. Nie tylko osobówki ale i dostawczaki. I nie nie jest to moja pomyłka, że może mogłam jechać więcej na tym odcinku. Sprawdziłam to. Dodatkowo mam nawigację pokazującą ile w danym momencie mogę maksymalnie jechać.

I nie jest to jednorazowa sytuacja!

Zwykła "S" maksymalnie 100 km/h
Wszyscy mnie wyprzedzają.

"S" oddzielona pasem zieleni- maksymalna prędkość 120 km/h
Wszyscy mnie wyprzedzają.

Autostrada ograniczenie 140 km/h. Jadę równo 140 cały czas.
Wszyscy poza ciężarówkami mnie wyprzedzają.


Przypominam jadę równo z licznikiem, czasem trochę więcej o te 5 km. Mimo to podczas całej trasy dosłownie JEDEN SAMOCHÓD jechał równo za mną przez jakieś 45-60 minut po czym skręcił w swój zjazd.

Ja rozumiem, że czasem komuś się śpieszy, czasem się "depnie". Ale wszyscy? Serio? Może dlatego mamy w kraju taki odsetek wypadków drogowych? Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że jak już się ktoś rozbije to na drzewie nie na moim aucie.

Skomentuj (67) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 50 (136)
zarchiwizowany

#39875

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Krótka jak dla mnie bardzo piekielna historia.

Mam astmę. Nie jest to dość poważne, objawia się bardzo rzadko
właściwie tylko jak się mocno zmęczę lub przy większym przeziębieniu. Dlatego też zbagatelizowałam sprawę i nie leczyłam jej prawie wcale.


Jednak jakiś tydzień temu w nocy obudziłam się dusząc się okropnie. prawie nie mogłam oddychać ale do szpitala za nic iść nie chciałam. Domowe sposoby nie pomagały. (Kofeina, teina, para, głębokie oddechy zazwyczaj rozszerzają oskrzela i oddech wraca do normalności) Nic to. Wytrzymałam jakoś do rana gdy zaczyna się rejestracja do mojego lekarza.

Odbiera pielęgniarka(P)
P: Dzień dobry przychodnia X w czym mogę pomóc?
J: chciałabym się zarejestrować do doktora X
P: Przykro mi ale nie ma wolnych miejsc
J: Proszę pani ale sprawa jest pilna.
P: No, może uda się pani wejść o godzinie 18...
J: Jest godzina 6 rano,a ja mam kłopoty z oddychaniem i nie mogę złapać powietrza...- Wyjaśniam kobiecie na wszelki wypadek, choć mój oddech można było usłyszeć w pokoju obok- Obawiam się, że nie dam rady czekać do 18...
P: Ma pani problem z oddychaniem? Ojej... Skoro nie może pani o 18 to ja nic nie poradzę. Do widzenia.
TRZASK

Cóż. Jednak byłam zmuszona udać się na pogotowie.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (200)
zarchiwizowany

#25639

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia napisana przez DIS o niesfornym panu Jacku przypomniała mi inną, podobną.

Pochodzę z małej wioski, niezbyt znanej. Tam również znalazł się osobnik, który był takim właśnie "wioskowym wariatem" Nazwiemy go Pan O. Pił on na umór częsta znajdywaliśmy go w rowie razem z jego ukochanym psem perełką.
Opiszę tu dwie jego historie, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

Historia numer pierwsza :)

Pan O nie rozstawał się ze swoim psem. Nigdy. Jednak był on strasznie stary no i zdechł. Pan O rozpaczał strasznie jednak w końcu, siłą udało mu się trupa zabrać i pochować... CO w tym strasznego? Otóż z rozpaczy Pan O poszedł się upić. I stwierdził, że on bez psa nie wytrzyma. I go wykopał. Dopiero po dłuższym czasie jego znajomy zorientował się co jest grane po smrodzie który dobiegał z jego łóżka. Tak Pan O spał z tym psem w jednym łóżku.



Historia numer dwa.


Pewnego dnia Pan O kompletnie pijany wyszedł przed dom. I tam zaczął się chwalić wszystkim wokół, że podpalił swoje mieszkanie. Oczywiście nikt nie zwrócił na to najmniejszej uwagi, bo gadanie od rzeczy to u niego był chleb powszedni.
Do czasu. Z okna zaczął unosić się dym. Tak Pan O mówił prawdę.
po tym numerze zabrali go do szpitala dla psychicznie chorych.

mała wioska na zachodzie polski

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 104 (142)
zarchiwizowany

#24282

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Otóż krótki wstęp do historii.

Jestem studentką, nie jakąś wybitną, ale na zajęcia chodzę, notatki robię (czasem zdarza się wziąć od kogoś ale to rzadko)
Nie jestem święta ale pracuje na swoje oceny, uczę się do egzaminów i ogólnie staram się choć w miarę.
Historia będzie o pewnej damie, która nie uznaje takiej polityki.


Bo niby dlaczego ONA ma chodzić na zajęcia? Po co jej to?
Przecież ONA dojeżdża! I dwa kierunki studiuje! (ten drugi to zwykła szkoła policealna)
A jeśli już musi przyjść na zajęcia to przecież nie będzie siedzieć 1,5 godziny jak każdy... W końcu można wyjść 45 minut przed końcem...

Notatki? A cóż to takiego?
Uczenie się? - herezja...
W końcu są ściągi...




Ale nie to jest najgorsze.
Zaliczenie przedmiotu- ocena z kolokwium. Napisała na 3. Punkt mniej i nie zdałaby. Wszyscy poszli po wpisy ONA czekała.
Miałam coś do załatwienia i również czekałam i usłyszałam ich rozmowę. Otóż trójka to za mało dla niej. Chce czwórkę, choć za żadne skarby jaj nie wychodzi- więc odpytywanie.

Duka, stęka, jęczy za nic jej nie wychodzi.
Diagnoza trzy z plusem.
Ale jak to?!? Trzy z plusem?!? ONA?!?

I zaczęły się jęki, że ona potrzebuje tej czwórki, musi ją mieć!


Prawie na kolana się rzuciła.

Dlaczego? Bo jej do stypendium będzie brakowało.

Oklapłam.


A ona.... Dostała tę czwórkę.

uczelnia

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 227 (249)
zarchiwizowany

#24124

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Dawno już nie miałam żadnej ciekawej historii do napisania, jednak ostatnia wizyta u mojej babci zmieniła ten stan rzeczy.


Otóż siostra mojej babci nie jest jedną z tych "moher comando"
I właśnie podczas mojej ostatniej wizyty dowiedziałam się dlaczego. Otóż kiedyś dawno temu była ona bardzo wierząca, chodziła do kościoła dawała na tacę i w ogóle...


I tak się złożyło, że nastała u nich w domu straszna bieda (nie ważne jak i czemu po prostu nastała) Dzieciaki chodziły głodne, ogólnie w domu nie było dosłownie nic.

Więc moja ciocia poszła do księdza prosić o pożyczkę, żeby mogli choć trochę stanąć na nogi. Ksiądz jednak odmówił, twierdząc, że sam nie ma pieniędzy.
Piekielnie? Otóż, nie było by w tym nic złego gdyby nie to, że wracając do domu ciocia szła kolo plebani i tam zauważyła, jak gosposia (nie wiem jak nazwać panią która gotuje i sprząta dla księdza) Wyrzuca wielki garnek makaronu z twarogiem do zjedzenia dla kur...

Mała wioska dawno temu

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 237 (305)
zarchiwizowany

#11515

(PW) ·
| było | Do ulubionych
http://piekielni.pl/11504 ta historia o piekielnej nauczycielce polskiego przypomniała mi moją historię z liceum o tym samym przedmiocie :)



na wstępie dodam że zawsze bardzo lubiłam czytać książki więc wszystkie lektury wręcz pochłaniałam, nawet te najbardziej nudne.
tego dnia przerabialiśmy Pana Tadeusza, a nasza nauczycielka miała zły dzień jak się okazało. Wynik? pół klasy do odpowiedzi przy tablicy. Ja na nieszczęście byłam pierwsza.
N: opowiedz mi proszę wszystko co wiesz o Tadeuszu.
Na to ja obszerny opis tejże osoby, mówiłam dobre pięć minut. W końcu pewna dobrej oceny skończyłam.
N: Dobrze siadaj dwójka
J:słucham?!? ale dlaczego powiedziałam wszystko przecież!
N: Nieprawda, pozwól że sama to ocenię.
J: a może mi pani chociaż powiedzieć czego nie ujęłam w swojej wypowiedzi?
N: No jak to czego?!? połowy rzeczy nie powiedziałaś. Nic nie powiedziałaś o jego domu, nie opisałaś obyczajów jakie panowały w tamtych czasach nic o historii księdza Robaka...
J: Ale pani mnie zapytała o charakterystykę Pana Tadeusza a nie o streszczenie książki!
N: Tak ale to się wszystko razem łączy.

Na to już nie miałam odpowiedzi. Tego dnia pół klasy dostało marne oceny, ponieważ wszystkich czepiała się w podobny sposób. Np zapytała kogoś o tradycje a czepiała się że nie opisał sporu między Telimeną a Zosią... A rodzice mi oczywiście nie uwierzyli, że dostałam tę dwóję nie z własnej winy tylko przez zły humor nauczycielki

szkoła

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 37 (177)
zarchiwizowany

#11037

(PW) ·
| było | Do ulubionych
historia takatam przypomniała mi historię gdy w sklepie Auchan przez głośniki wciąż w kółko leciał komunikat

(komunikat): szanowni klienci dziś niesamowita promocja za zakupy powyżej 200 zł płacone kartą skarbonka otrzymujecie państwo szansę na wygranie niesamowitej nagrody którą jest CZTERODRZWIOWY skuter marki ..... zachęcamy do zakupów!

LOL :D

Auchan

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (174)
zarchiwizowany

#9861

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia mojej siostry sprzed kilku lat


Moja siostra wybierała się wówczas do domu (skąd jechała nie pamiętam) niestety spóźniła się na autobus i musiała czekać na następny. Gdy siedziała na ławce podszedł do niej chłopak usiadł koło niej i zaczęli rozmawiać. Okazało się że chłopak wracał właśnie z Woodstocku do domu. Mimochodem zapytał się czy nie ma może pożyczyć pięciu złotych na coś do jedzenia bo stracił wszystkie pieniądze i jest po prostu głodny.
ta niestety nic przy sobie nie miała, za to w plecaku miała jakiś serek czy coś w tym guście i go nim poczęstowała a chłopak rzucił się na niego jak wilk :) Powiedział że od 3 dni jadł tylko ryż który dostał w Hari-krisznie (kto był to wie o co chodzi nie umiem tego wytłumaczyć)
rozmowa toczyła się dalej w pewnym momencie podeszła do nich jakaś babka. i tu rozpoczyna się właściwa historia

B: przepraszam mają państwo może jakieś pieniądze? zbieram na jedzenie...
C: (z wielkim żalem w głosie) przepraszam sam nie mam ani grosza... ale wie pani mam trochę ryżu jeszcze mogę go pani dać sam jem go trzy dni i nie mogę na niego już patrzeć...
B: Ryż?!? mam jeść suchy ryż?!? Ty jesteś chyba nie poważny! Jak chcesz to tu niedaleko jest Biedronka idź i mi kiełbase kup a nie suchy ryż będziesz mi wciskać...

Chłopaka zatkało i nie dziwo czasem aż po prostu brakuje słów...

Przystanek PKS

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 263 (289)
zarchiwizowany

#9598

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia może nie o piekielnych klientach ale że są tu historie o psach to dodam i swoją



Któregoś razu mój tata wybrał się z mamą na zakupy. Z racji tego że nie za bardzo lubi bieganie po sklepach został przy samochodzie i spokojnie palił papieroska.


w pewnym momencie podeszła do niego kobieta ze szczeniakiem na rękach.

K: Chce pan pieska? Zdrowy, śliczny da pan dzieciom.
i praktycznie wrzuciła mu go na ręce zanim w ogóle zdążył zaprotestować.
O: ale...
K: no przecież taki ładny jak podrośnie to domu będzie pilnował, a i rasowy jest masz pan tu książeczkę.- podała mu książeczkę i uciekła zostawiając go ogłupiałego z pieskiem na rękach. w ten oto sposób zostaliśmy właścicielami ślicznej suni o imieniu Fiona :D


z dwa tygodnie później zauważyliśmy że sunia zaczęła kuleć i strasznie schudła... zawieźliśmy ją do weterynarza i okazało się że miała jakąś wadę wrodzoną. Lekarz powiedział że jest ona do wykrycia już na krótko po urodzeniu i że pewnie tamta kobieta chciała się jej pozbyć właśnie z tego powodu...
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze kupiliśmy suni odpowiednie leki i do teraz trzyma się świetnie i biega sobie po podwórku razem z bokserem Shrekiem :D

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 217 (263)
zarchiwizowany

#9501

(PW) ·
| było | Do ulubionych
czasem pracuje s sklepie auchan jako kasjerka aby dorobic sobie troszku
:)


któregoś razu kolejki były dość spore przed kasami klienci niezadowoleni no ale cóż taki dzień po prostu.
pracuję dość długo na tych kasach (z rok będzie) i dość szybko idzie mi kasowanie ale wiadomo jak jest dużo zakupów to troche to trwa.
no i znalazł się wśród mojej klienteli pan piekielny...


P: (na cały głos): czemu to tak długo trwa?!? szybciej troch ja się śpieszę!!!

ja nic sobie z tego nie zrobiłam bo i co mogłam powiedzieć?
szybciej się nie dało i tyle.
po chwili koło mojej kasy przechodził kierownik i klient zwrócił się bezpośrednio do niego
P: niech pan coś powie tej kasjerce jak można tak długo kasować??? przecież kolejka praktycznie stoi w miejscu!!! o a na kasie obok to prosze jak szybko idzie!

kierownik tylko spojrzał na niego później na mnie uśmiechnął się wzruszył ramionami i poszedł. ale ja byłam wściekła

J: proszę pana jak coś się panu nie podoba w mojej kasie to proszę bardzo nikt pana tu nie trzyma i może pan iść do kasy obok
P: nie będziesz mnie z kolejki wyganiać!!! ja jestem klientem! masz mnie obsłużyć!
J: nie wyganiam pana to była sugestia. Za to w tamtej kolejce na pewno by pana wyprosili ponieważ tamta kasa jest tylko do dziesięciu sztuk i dlatego idzie jej tak szybko

(w tym momencie skasowałam już osobę przed panem i zabrałam się do kasowanie jego produktów)
P: ja jestem klientem a ty masz mnie obsłużyć to należy do twoich obowiązków! trzeba się było KU...wa uczyć teraz siedź na dupie i nie dyskutuj gówniaro.

(na marginesie jestem studentka :D)
ja nic kasuje dalej i robię to z pełną szybkością na jaką mnie stać a było to naprawdę szybko :) nagle facet zaczął na mnie wrzeszczeć
P: ku..wa! wolniej to rób! nie nadążam pakować!
J: jest pan TYLKO klientem nie panu decydować o szybkości mojej pracy a mam zamiar kasować pana z taką samą szybkością jak innych klientów.


Facet zrobił się czerwony jak burak ale juz nic nie powiedział i gdy zapłacił odszedł szybko od mojej kasy. byłam pewna że zlożyl na mnie skargę i trochę się bałam ale na szczęście nie było czego bo pod koniec zmiany podszedł do mnie kierownik (ten sam do którego wcześniej facio zwrócił sie o pomoc i powiedział że on na moim miejscu to wyrzuciłby gościa z kolejki :D)

Auchan

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 217 (253)