Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

metaxa

Zamieszcza historie od: 7 września 2012 - 12:18
Ostatnio: 4 lutego 2024 - 17:02
  • Historii na głównej: 45 z 48
  • Punktów za historie: 9437
  • Komentarzy: 706
  • Punktów za komentarze: 3670
 

#90929

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Ludzie nie przestają mnie zadziwiać...

OLX, wystawiam mieszkanie na wynajem - zależy mi na szybkim wynajmie. Przez kilka dni nie było zainteresowania za cenę jaką podałam, więc edytowałam ogłoszenie i podałam nową cenę, niższą. Dziś dostałam wiadomość od pani, która napisała mi, że skoro obniżam cenę to najwyraźniej nie jestem zdecydowana po czym mnie zablokowała...

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (71)

#90618

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Bareja wiecznie żywy...

Spaceruję sobie dziś spokojnie z psem aż tu telefon - dzwoni poradnia ginekologiczna z informacją, że Młoda miała mieć dziś wystawioną receptę ale świeci się na czerwono w EWUŚ, więc ni wuja nie wystawią. Robię szybki rachunek sumienia - dopisywałam ją do swojego ubezpieczenia na bank. Ba! Tydzień temu była u lekarza i wszystko było ok.

Po powrocie do domu dzwonię do kadr zapytać gdzie jest problem. I koleżanka sprawdza - jest dziecię dopisane. Dumamy obydwie przez chwilę i nagle pada pytanie:
- Czy córka nie podjęła żadnej pracy?
- Owszem - odpowiadam - w roku akademickim pracuje na pół etatu.
I już sprawa jasna - system widzi tylko ostatnie ubezpieczenie.

Młoda pracowała od października do czerwca więc już wygasło. Teraz żeby wszystko było lege artis muszę ją odpisać i dopisać ponownie. I takie operacje co roku aż skończy studia.

Kocham ten kraj. "Kocham".

ewuś

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (184)

#90483

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Z wykształcenia jestem lektorką języka angielskiego. Nie pracuję w szkole, ale udzielam korepetycji. Jestem wybredna - biorę tylko uczniów szkół średnich i dorosłych, mieszkających na tyle blisko, żebym nie musiała dojeżdżać. Jakoś w lutym trafiłam do uczennicy pierwszej klasy renomowanego liceum. Poziom rozszerzony, dziewczynka sobie nie radzi.

Podczas pierwszej lekcji okazało się, że dziewczyna ma cudny akcent, piękną wymowę. Zapytana z czym ma problem odpowiada, że "NIE WIEM JAKIEGO CZASU UŻYWAĆ". Spoko, wyjaśnimy - to dość powszechny problem, bo Polacy ogólnie są zafiksowani na czasach. Nie lubię takiego podejścia, bo uważam że na pierwszym miejscu powinna być komunikacja i brak strachu przed mówieniem. Ale jakoś musi sobie w szkole radzić, więc ratujemy.

Z czasem wyszło na jaw, że profesorka w szkole stosuje dziwną metodę uczenia języka obcego po polsku - kazała się uczniom wyuczyć regułek, po czym dawała zdania do tłumaczenia - bez robienia przykładów i ćwiczeń w klasie.

Znam tę nauczycielkę, rozmawiałam z nią - nie widzi nic złego w swoim postępowaniu. Tylko uczniów szkoda...

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (158)

#90463

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Corocznie organizowana jest impreza pod nazwą Rowerowy Rajd Przodownicki - frajda dla miłośników turystyki rowerowej.

Każdego roku odbywa się w innym rejonie Polski - akurat tegoroczny zaczyna się jutro na Żywiecczyźnie. Rowerzystka z Gdańska wykupuje bilet PKP na trasie Gdańsk - Katowice (a pociąg jest relacji Gdynia - Wiedeń) - opłaca miejsce dla siebie i przewóz roweru.

Na stronie PKP widnieje informacja, że tym konkretnym pociągiem można rowery przewozić. Następuje dzień wyjazdu, pociąg podjeżdża i - surprise - nie ma miejsc do przewozu rowerów. Na kolejnej stacji wsiadają jeszcze 4 rowery, których też nie ma gdzie bezpiecznie ulokować. A trasa długa...

Jednym słowem brawo PKP!

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 103 (113)

#89946

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Kontynuacja wątku z Pusią https://piekielni.pl/89244

Bliskie spotkanie nastąpiło dziś. Usłyszałam, że ktoś idzie z przeciwka, przywołałam psa, zapięłam na smycz. Zza zakrętu wyszedł facet z Pusią i jeszcze jeden z małym pieskiem.

Na mój widok panowie w tył zwrot i chcą się oddalić. Ale pieski już się zaciekawiły moim futrem, usiadły na ścieżce i obserwują. Jak wspomniałam w poprzedniej historii na ten temat, te pieski nie znają pojęcia smycz, a nawoływania nie na wiele się zdały, panowie musieli wrócić. Ja stoję, moja suka nie okazuje żadnych oznak agresji, tylko kręci łebkiem tak jak to tylko owczarki potrafią.

Jak już panowie podeszli, zadałam dręczące mnie pytanie:
- Dlaczego panowie nie pozwolą podejść? Widzicie, że żaden z psów nie warczy, nie szczeka - może warto, żeby się poznały i pobawiły.
Na to jeden z nich odpowiada:
- Nie możemy im pozwalać się bawić z owczarkiem.
- ?
- Owczarki były szkolone przez hitlerowców do zabijania.

Cóż ja biedna mogłam na to odpowiedzieć? Dałam komendę "naprzód" i poszłyśmy wybiegać futro gdzie indziej.

pies rasa

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (175)

#89980

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Mam koleżankę w pracy. Miła kobieta, nieco starsza ode mnie i o ciekawym sposobie interakcji z drugim człowiekiem.

1. Głównym tematem rozmów z nią jest komunikacja miejska. I o ile rozumiem kłopot z dojechaniem do pracy (ma dość daleko i musi z przesiadką), o tyle nie pojmuję dlaczego za każdym razem kiedy mnie widzi musi ze szczegółami opowiedzieć jak dojechała dwa dni wcześniej do domu. Albo dziś do pracy.

2. Czasami zdarza mi się przyjechać do pracy samochodem - raczej rzadziej niż częściej, bo dojazd MPK mam dobry i do tego darmowy. Ale chciałam być miła i kilka razy zaproponowałam koleżance podwiezienie do tramwaju/autobusu. Był to duży błąd - każdą, ale to KAŻDĄ sytuację drogową komentuje. Szlaban nie chce się otworzyć od razu - komentarz że "dlaczego nie jedziemy". Korek - komentarz. Zmiana pasa - komentarz. Non stop. Szczytem było, kiedy zatrzymałam się w dogodnym do tego miejscu żeby ją wysadzić, a przy tym nie przeszkadzać innym - zażądała przejechania kilka metrów dalej, żeby miała bliżej dojść do przystanku. Za to był tam zakaz zatrzymywania. No, ale ona nie ma prawa jazdy.

Skutek jest taki, że przestałam proponować podwózki. Unikam też wspólnego wracania komunikacją. W zeszłym tygodniu koleżance chyba się kulki zderzyły, bo powiada:
- Wiesz co, ty chyba nie chcesz ze mną jeździć.

Naprawdę? Sama bym na to nie wpadła.

praca dojazd

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 147 (167)

#89952

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Niektórzy powiadają, że Łódź to stan umysłu. Być może. Z całą pewnością Łódź jest miastem rozkopów. Nie mnie oceniać czy to dobrze, czy źle - faktem jest, że obecnie urzędująca pani prezydent dużo remontuje w mieście. Faktem jest również, że logika przeprowadzania tych remontów jest mocno dyskusyjna. Poruszanie się autem po mieście jest udręką. Na to wszystko ktoś, kto chyba nigdy w Łodzi nie był, wymyślił organizację szczytu OBWE. W związku z tym od dwóch dni mamy policję na każdym skrzyżowaniu, przejazdy korpusu dyplomatycznego w konwoju policji i takie tam atrakcje. Ja mam to szczęście, że do pracy dostarcza mnie komunikacja miejska, door-to-door, i to bardzo sprawnie. I otóż dziś z okien tramwaju miałam okazję zaobserwować taką sytuację:

Tzw. trasa W-Z - wiedzie z zachodu na wschód miasta, łączy - przez centrum - dwa ogromne osiedla. Trzy lub cztery pasy ruchu w każdą stronę, w środku wydzielone torowisko tramwajowe. Godzina ok. 7:30, więc ruch spory, trzeba swoje odstać na światłach, ale nie ma jakichś przesadnych korków. Stoimy wszyscy zatem czekając na zielone i pojawia się konwój - dwa radiowozy, w środku jakiś (zapewne) dyplomata w limuzynie. Kierowcy pięknie, zgodnie z zaleceniami, utworzyli korytarz życia, żeby kolumnę przepuścić - lewy pas zjechał na swoje lewo, reszta na prawo - byłam naprawdę zaskoczona, jak sprawnie im to poszło. Ale państwo policjanci ani myśleli z tego skorzystać - bo oni chcieli przejechać prawą stroną! I się na lewo ruszać nie będą. Bo nie i już. No to poczekali na następną zmianę świateł. Chyba. Bo tramwaj przejechał jak zmieniło się światło. Oni zostali przyspawani do prawego pasa.

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (146)

#89877

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Nastąpił ciąg dalszy historii https://piekielni.pl/89861 ;)

Akademik - tfu! - Dom Studencki AWFiS w Gdańsku, składa się z dwóch połączonych łącznikiem segmentów. Użytkowany obecnie jest "nowy" akademik, "stary" stoi chyba pusty. Panowie studenci po ponad miesiącu urzędowania odkryli, że w "starym" akademiku są lodówki - i to w liczbie mnogiej! Zebrali się we trzech czy czterech i wczoraj w nocy przytargali jedną do "nowego" - tam gdzie nie było żadnej. Nikt im nie zabraniał tego robić. Nikt nie zwrócił uwagi, że mają ją odnieść. Zatem zainstalowali ją w jednej z kuchni - niestety nie u Młodej na piętrze.

Za to dziś, na drzwiach wejściowych pojawiła się kartka o następującej treści: "Dnia 8.11.2022 o godzinie 14.00 zostanie zamknięte przejście z Budynku C do Budynku B". Informacja jest nawet dwujęzyczna. Jeszcze by bezczelne studenty chciały tych lodówek więcej przynieść! A figę!
Zanosi się na dłuższy serial - przez zamykane jutro przejście chodzi się do pralni.

AWFiS Gdańsk

Skomentuj (60) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (146)

#89861

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Nigdy nie mieszkałam w akademiku - tfu! - w Domu Studenckim. Moja córka już musi.

Na pierwszy rzut oka wszystko jest cacy - akademik jest świeżo po remoncie (jakość przeprowadzenia tegoż to temat na osobną historię) - pokoje wprawdzie maleńkie, ale czyściutko i pachnąco. Luksusów nie wymagamy - no bo to akademik.

Ale! Czy lodówka jest luksusem? Chyba w obecnych czasach już nie. Najwyraźniej "dowództwo" AWFiS w Gdańsku jest innego zdania - od początku roku akademickiego nie wstawiono tychże. Nikt nie wymaga, żeby lodówka była w pokoju - chociaż na każde 2 sypialnie przypada tzw. łącznik - jest tam mały aneks kuchenny i miejsce na lodówkę. Nie ma ich nawet we wspólnych kuchniach - a taka jest jedna na piętro. Kierownik tego przybytku twierdzi że BĘDĄ. Kiedy? Żodyn nie wie, kierownik też nie. Studenci - jak to studenci - radzą sobie jak mogą - niektórzy trzymają jedzenie w pracy (o ile mają taką możliwość), inni zorganizowali sobie lodówki turystyczne. Okazuje się, że to niezgodne z regulaminem - nie wolno. Dlaczego nie wolno? Bo nie i już.

Ponad miesiąc czekania na podstawowe wyposażenie to jednak ciut przydługo - a Młoda musi trzymać swoje leki w chłodzie. Powoli dojrzewamy do decyzji o zakupie tego „luksusu” bez oglądania się na władze uczelni.

Akademik AWFiS Gdańsk

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (143)

#89749

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Przygody z kurierami, część pierdyliard któraś.

Dziecię moje na studia się dostało. Radość w domu wielka, bo kierunek wymarzony i do tego w połączeniu z innym, już ukończonym, daje duże możliwości. Tyle że uczelnia zamiejscowa - my w Łodzi, studia w Gdańsku. Czas na dostarczenie dokumentów rekrutacyjnych mocno ograniczony - jechać nie mogła, bo praca, wysłać pocztą za duże ryzyko.

Zatem kurier - padło na DHL. Młoda wybrała dostarczenie do godziny 12. Kurier paczkę odebrał, następnego dnia przesyłka była już w dziekanacie. Zachwycone byłyśmy, zatem po dwóch tygodniach, kiedy trzeba było złożyć papiery o miejsce w akademiku, zamawiamy kuriera po raz drugi. Identyczna usługa jak wcześniej, również DHL.

I tu zaczynają się schody. Zamówiony kurier nie pojawił się w wyznaczonym przedziale czasowym - przyjechał wieczorem, przesyłkę zabrał. Następnego dnia sprawdzamy - koperta, która miała być do 12 w Gdańsku nie wyjechała nawet z Łodzi. Dzwonimy na infolinię. Pani zdziwiona że co my chcemy, przecież jeszcze nie ma 12. Rozmawiało się z nią gorzej niż z botem od fotowoltaiki, serio.

Kolejnego dnia przesyłka dotarła już do Gdańska, ale uwaga - nieudana próba doręczenia. No żesz w pytkę zbynia. Dzwonię drugi raz i okazuje się, że "kurier nie wiedział gdzie zostawić". Przed południem, w dziekanacie uczelni, w trakcie rekrutacji. Dopiero kiedy poprosiłam o numer służbowy kuriera, pani łaskawie zaproponowała, że zadzwoni do niego i poprosi o ponowną próbę doręczenia - rzeczywiście pojechał i tym razem doręczył. Młoda akademik dostała.

Złożyła też skargę na kuriera i reklamację usługi - bo nie dostarczyli następnego dnia do 12 tak jak było opłacone. Na skargę odpowiedzi nie ma do tej pory (a sprawa działa się w lipcu), na reklamację odpowiedź jest - dostaliśmy 4 (słownie CZTERY) złote rekompensaty. Chyba pójdziemy się upić...

kurier

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (139)