Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

morgoth

Zamieszcza historie od: 13 października 2019 - 20:58
Ostatnio: 28 listopada 2019 - 21:24
  • Historii na głównej: 1 z 2
  • Punktów za historie: 88
  • Komentarzy: 8
  • Punktów za komentarze: -2
 
zarchiwizowany

#85669

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Będzie o ustalaniu granic międzyludzkich.

Kilkanaście lat temu pracowałem w pewnej instytucji. Instytucja ta była ona podzielona na kilkanaście działów, z którego parę wchodziło w interakcję z naszym. Kierowniczką jednego z tych działów była - powiedzmy - pani Ela. Miała ona dość pewną pozycję w firmie, co skutkowało nieco aroganckim zachowaniem z jej strony. I to o ustaleniu granicy z panią Elą będzie ta historia.

Od dziecka należę do osób mających bardzo czuły zmysł powonienia. Wszelkie intensywniejsze zapachy powodują, że czuję się niekomfortowo i w ekstremalnych sytuacjach się zatykam. Na mojej liście najgorszych zapachów jest smród papierosów.

Jak się domyślacie pani Ela miała w zwyczaju przechadzać się tu i ówdzie z papierosem. Przez pewien czas dzieliliśmy pokój z innym działem do którego zaglądała pani Ela. Na moją uwagę, że byłbym wdzięczny za nieprzychodzenie do naszego pokoju z papierosem dostałem w odpowiedzi, że ona nie przychodzi do mnie, tylko do koleżanki.

Cóż, zagotowałem się. Poczekałem aż wróci do swojego pokoju i poszedłem porozmawiać 1:1. Stanowczo nakreśliłem swoje oczekiwania co zostało skomentowane - mniej więcej oddając treść - "o już tam panu ten dym tak nie przeszkadza...". Skoro tak to odparłem, że moje pierdy też chyba nie będą pani przeszkadzać jak przyjdę popatrzeć sobie przez okno. Kobieta się popłakała, ale uzyskałem to co chciałem. W moim towarzystwie nigdy więcej nie pojawiła się z papierosem.

Kto był piekielny oceńcie sami.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 0 (26)

#85442

(PW) ·
| Do ulubionych
Nasz narodowy bank uraczył mnie właśnie pokazem swojej "logiki".

Jeden z kodów, o który zostałem dzisiaj poproszony, nie był do końca czytelny. Drogą dedukcji wyszły mi 3 cyfry, które powinny pasować w tym miejscu. Skorzystałem więc z 3 prób i okazało się, że nie trafiłem. Skoro karta przestała być aktywna, zadzwoniłem na infolinię celem jej odblokowania. A teraz co ciekawego się działo.

1. Na początku zostałem poproszony o całą sekwencję danych sensytywnych celem weryfikacji.
2. Konsultant poinformował mnie, że po drugiej próbie powinienem zadzwonić na infolinię i poprosić o zablokowanie tego kodu.
3. Odblokowanie karty nie jest możliwe przez telefon za wyjątkiem kontaktu z infolinią poprzez skorzystania z uwierzytelniania w serwisie telefonicznym. By nadać hasło oczywiście potrzebna jest zdrapka.
4. Muszę wybrać się do oddziału, by to odblokować - ta informacja spowodowała, że para poszła mi uszami.

Co jest nie tak z tą logiką?
1. Bank wie o mnie wszystko włącznie z numerem buta, telefonem do psa sąsiadów i poborem prądu w piwnicy, ale nie jest w stanie w rozmowie stwierdzić mojej tożsamości.
2. Trzy razy wpisałeś zły kod? Masz przechlapane, jakbyś zrobił to dwa razy, to na pewno nie jesteś złodziejem i możesz spokojnie zadzwonić do nas, to zmienimy ci na inny kod.
3. Mamy dostęp do profilu zaufanego, ale z niego nie skorzystamy. Miałbyś za łatwo, a tak to przynajmniej zadbamy o twoją kondycję, fundując ci wycieczkę do oddziału.

Cóż, jak mi tego jutro nie odblokują zdalnie, to przyjdzie pora rozejrzeć się za innym bankiem, bez żalu z mojej strony.

Infolinia PKOBP

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 88 (118)

1