Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

muflon63

Zamieszcza historie od: 25 listopada 2016 - 14:34
Ostatnio: 28 sierpnia 2019 - 9:39
  • Historii na głównej: 0 z 1
  • Punktów za historie: 35
  • Komentarzy: 140
  • Punktów za komentarze: 382
 
[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
14 sierpnia 2019 o 10:58

@starajedza: Są jeszcze kobiety, które CHCĄ być samodzielne. Bo właśnie ciąża to nie choroba. I nie życzę sobie, żeby tylko z powodu ciąży ktoś mnie wyręczał i robił za mnie coś, co mi sprawia frajdę (meblowanie pokoiku i ogólnie mieszkania sprawia mi frajdę) tylko dlatego, że akurat mieszka we mnie lokator. Jestem aktywna całą ciążę, włącznie z chodzeniem na fitness i nie potrzebuję, żeby mnie ktoś woził czy cokolwiek, bo sama też mam dwie ręce, dwie nogi i prawo jazdy, a czuję się świetnie.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
14 sierpnia 2019 o 10:55

@starajedza: A gdzie wyczytałaś, że to ja będę ten pokój przemeblowywać? Ja wymyśliłam koncepcję i kliknęłam w internecie zamówienie opłacone z wniesieniem, to chyba nie przerasta możliwości ciężarnej?

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 9) | raportuj
14 sierpnia 2019 o 10:51

Nadmieniłam we wstępie ile mam dzieci, żeby uzasadnić utrudniony kontakt telefoniczny. Ale widzę, że był to błąd, którego z pewnością więcej nie popełnię, bo większość komentujących skupiła się tylko na tym. Przykre jest to, że każdy mający więcej niż dwoje dzieci (a czasem już nawet przy jednym dziecku) jest uznawany za pasożyta i madkę. Ja pracuję (tak, nawet w ciąży, bo dobrze się czuję i lubię to, co robię), mój mąż pracuje i między innymi dlatego wolałam zapłacić 80 zł za dostawę kilku półek niż tracić czas na jazdę do sklepu. Czas wolny wolę spędzać przyjemniej. Co więcej, nie uważam, żeby moje dzieci miały prawo uprzykrzać komukolwiek życie i dlatego nie latam z nimi po sklepach. A mimo to niektórym i tak przeszkadza, że w moim własnym domu komfort mój i dzieci jest dla mnie ważniejszy niż odebranie telefonu. Mnie nie interesuje i nie boli, że ktoś nie ma dzieci albo ma jedno, bo potrafią dać w kość i nie każdy się do niego nadaje. Spoko. Przykre, że najwyraźniej posiadanie dzieci jest równoznaczne z byciem madką bo przecież pińcet plus...

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
2 grudnia 2018 o 18:52

Jako weteranka porodów indukowanych (ha ha) powiem Ci, że niestety tak - boli bardziej. Tylko, że czasami inaczej się nie da i tyle. Ja miałam trzy indukcje i wspominam je BARDZO źle. Co więcej, ostatnim razem z powodu przeładowania organizmu sztuczną oksytocyną doszło do niewydolności mięśnia macicy i krwotoku. Nie polecam. Ale, jak już napisałam, czasami inaczej się nie da. Indukcja i tak jest moim zdaniem lepsza niż cesarka (tak, miałam też jedną cesarkę). I wszystkim, którzy pitolą o tym, że kobieta wymyśla i przecież macica jest stworzona do rodzenia, więc jaki problem wziąć i urodzić, powiem: serce jest stworzone do pompowania krwi, a jednak ludzie umierają na zawał i to dość często. Czasem organizm nie spełnia swoich naturalnych zadań i super, że żyjemy w czasach, kiedy medycyna potrafi pomóc. Na koniec życzę powodzenia i szybkiego porodu :) Przy indukcji lekarze często zalecają znieczulenie, wtedy nie jest tak źle.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
2 grudnia 2018 o 18:28

@Armagedon: Ja miałam dokładnie taką sytuację. Czekałam na kilka paczek, jedna z nich była za pobraniem. Wpuściłam kuriera do bloku i poszłam odłożyć dziecko do łóżeczka. Nie wiedziałam czy to ta paczka za pobraniem czy nie. Dzwonek do drzwi. Zanim do nich doszłam za drzwiami nikogo już nie było tylko stała paczka. Chwilę mi zajęło zalogowanie się do rzeczywistości po tym, co się właśnie stało, ale ok. Po otwarciu okazało się, że tak! To właśnie była ta pobraniowa paczka! Panu kurierowi przypomniało się wieczorem, pewnie przy rozliczeniu na koniec dnia. Za swoje buractwo pieniędzy ode mnie nie zobaczył. Bo co, gdyby paczka była opłacona to jego zachowanie z nieposzanowaniem mojej już opłaconej własności i podrabianie podpisu byłoby ok?

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
20 września 2018 o 12:30

@rodzynek2: Wina nawet nie tyle kierownika sklepu, co wyżej - kierownika regionalnego najpewniej, który w imię produktywności nie pozwala zatrudniać. Mimo, że ludzie się zgłaszają, przynoszą CV i kierownik chciałby ich zatrudnić choćby zaraz. Taki urok korporacji i ich pożal się Boże produktywności liczonej za biurkiem, bez kontaktu z prawdziwymi klientami i realiami na miejscu w sklepie / restauracji.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 21:15

@BlueBellee: Nie widzę sensu dalszej dyskusji, bo wkładasz w moje usta słowa, których nie powiedziałam. NIGDY nie mówiła o żadnych wydobycinach. CC jest operacją ratującą życie i nią powinno pozostać. Nie robi się operacji ratujących życie na życzenie. Nie jest to lepsza ani gorsza forma porodu i NIGDY bym nie powiedziała, że matka mająca dziecko dzięki CC nie rodziła zwłaszcza, że sama też ją miałam. Ale nadal uważam, że zdecydowanie nie powinno się jej robić dla widzi-mi-się. Ja przez nie działające znieczulenie doznałam takiego szoku, że miałam zapaść i krwotok. A jedynym wskazaniem do przeprowadzenia CC było podejrzenie makrosomii płodu, z resztą, jak się okazało, pomyłka. Dziecko miało ważyć 4,700, ważyło 3,700. "Zdarza się". CC to nie zabawa. Ale nie przypisuj mi poglądów i słów, których nie wypowiedziałam. I to nie jest żadne zmuszanie kobiet do rodzenia. Jak nie chcesz rodzić to nie zachodź w ciążę. Jak już dziecko jest w brzuchu to musi jakoś z niego wyjść i będzie to bolesne. Zarówno CC jak i SN może pójść gładko, a może być traumą. Z tą różnicą, że SN to jednak fizjologia, a CC operacja. Swoją drogą ciekawa jestem, ile dzieci urodziłaś i jakie masz własne obeznanie w temacie.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 18 sierpnia 2018 o 21:18

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 19:35

@Meliana: Myślę że zamiast wprowadzać CC na życzenie należy poprawić jakość opieki nad rodzącą i świadomość samych kobiet w kwestii przygotowania do porodu. Bo czy gdyby kobieta wiedziała, że położna i lekarz zrobią wszystko co w ich mocy, żeby jej pomóc i przy tym możliwie uśmierzyć ból, że nie będą odkładać decyzji o CC w nieskończoność, a krocze wcale nie musi być zmasakrowane - to nadal chciałaby ryzykować operację? Myślę, że nie. Mojej koleżanki dziecko wychodziło z rączką przy główce i była strasznie porozrywana, 2 czy 3 stopień, nie pamiętam już. Moje dziecko też wychodziło z rączką przy główce, ale położna umiała i przede wszystkim CHCIAŁA mi pomóc, cofnęła dziecko w kanale i poprawiła ułożenie. Da się. Nie pękłam ani nie byłam nacięta ani razu. Ale ćwiczyłam i masowałam krocze na całe tygodnie przed porodem, a w trakcie poprosiłam o skorzystanie z procedury ochrony krocza. Ciekawe ile kobiet wie, że jest coś takiego. Poród SN nie musi zostawić takich obrażeń, wystarczy ćwiczyć mięśnie kegla przed i po porodzie i żadne nietrzymanie moczu ani obniżanie się narządów nie grozi. Ja wiem, że kobiety mają różne doświadczenia, mój pierwszy poród SN też trwał 18 godzin i nie było to nic przyjemnego. Podczas drugiego doznałam szoku i wpadłam w panikę, bo jechałam z nastawieniem, że trochę się przemęczę dostanę znieczulenie i luz. A tu klops - znieczulenie nie działa! Ale nie gloryfikujcie też CC. Po prostu wszystko ma wady i zalety, ale jednak tego rodzaju operacja nie powinna być na życzenie. W sumie nawet teraz można mieć CC na życzenie tyle, że w prywatnej klinice. Ja bym się jednak bardziej skupiła na tym, żeby położne i lekarze byli mniej przemęczeni na dyżurach i chcieli się lepiej zająć pacjentkami. Myślę, że większość strasznych historii o przeczekanej cesarce czy braku dostępu do znieczulenia zniknie automatycznie. EDIT: Mi się na przykład w głowie nie mieści, jak w dzisiejszych czasach można rodzić na wieloosobowej sali, a przecież wiele jest takich w Polsce. W szpitalach, w których ja rodziłam, miałam osobną salę, dostęp do prysznica, wanny, drabinek, piłki i co tam można sobie jeszcze wymarzyć, do tego położna przyniosła radio. Na NFZ. Do takiego standardu trzeba dążyć, a poród przestanie być traumą.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 18 sierpnia 2018 o 19:42

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 11:09

@lady0morphine: Zmartwię Cię: poród boli. Zawsze. I nie jest to kwestia zawiści, życzę wszystkim kobietom szybkich i bezbolesnych porodów. Nie jest to też kwestia braku dobrych chęci czy kiepskiego personelu. Nie wmawiajcie kobietom, że poród może być bezbolesny. Prawda jest taka, że to, jak bardzo będzie bolało zależy od przebiegu samego porodu i indywidualnych preferencji. Ja miałam prywatną położną w świetnym szpitalu, nikt mi znieczulenia nie odmawiał. Ale zanim doszłam do tych nieszczęsnych 3 cm, kiedy można je podać minęło 10 godzin w bardzo bolesnych skurczach, bo rodziłam z oksytocyną. Bolało. Jak cholera bolało. Po podaniu znieczulenia... poszłam spać, tak byłam wykończona. Przy dwóch pozostałych porodach (jednej SN i jeden CC) znieczulenie nie zadziałało. I nie piszę tego, żeby generalizować. Ale żałuję, że mi 6 lat temu nikt nie powiedział: słuchaj, znieczulenie MOŻE nie zadziałać. Jeśli możesz ruszać nogami, to na pewno coś jest nie tak! Być może dzięki mojemu komentarzowi jakiejś kobiecie uda się uniknąć piekła CC na żywca, bo będzie to wiedziała. Ja nie wiedziałam. Albo może jakaś kobieta marząca o CC bez wskazań medycznych się jeszcze zastanowi, czy W RAZIE CZEGO woli rodzić bez znieczulenia SN czy CC. Bo tak się może stać, choć oczywiście nie musi. Zgadzam się, że standardy opieki porodowej w Polsce należy podnosić. Żeby kobieta miała dobą opiekę nie tylko, kiedy zapłaci ciężkie tysiące, ale zawsze. Żeby traktowano ją jak człowieka i słuchano, co ma do powiedzenia. Żadnego dziecka nie karmiłam piersią, bo nie mogłam. I niestety też się nasłuchałam niemiłych komentarzy od personelu i każdej położnej z osobna musiałam tłumaczyć, dlaczego nie mogę karmić piersią. A powinno być to po prostu uszanowane i już, nawet jakbym po prostu nie chciała. Każda kobieta powinna mieć możliwość łagodzenia bólu, włącznie ze znieczuleniem, jeśli nie ma co do tego przeciwwskazań. ALE nie jest powiedziane, że taki poród nie będzie bolał. Będzie. Tak samo jak połóg i ciąża bolą. Jedną bardziej, drugą mnie, ale bolą. I nie jest to kwestia światopoglądu, tak po prostu jest. Nie mówcie kobietom, że poród może być bezbolesny, bo to kłamstwo. Pytanie tylko jak bardzo będzie bolał, a nie czy.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 9:47

@BlueBellee: Żeby nie było, że jestem jakaś wyjątkowa i generalizuję. Proszę bardzo: https://f.kafeteria.pl/temat/f10/komu-nie-zadzialalo-znieczulenie-przy-cc-p_6206317 "Mi nie zadziałało podpajęczynowkowe. Mimo,ze kluli mnie w kregoslup dwa razy i dostslam dwie dawki. Nie czulam tylko pierwszego ciecia skory,a potem masakra. Darlam sie jak opetana. Uspili mnie dopiero jak wyjeli corke. Jestem ciekawa czy czesto sie to zdarza." "mnie wmawiali że musi działać,już mnie kroili a ja jeszcze umiałam poruszać nogami,dopiero jak zauważyli że faktycznie tak jest dostałam jakiś płyn dożylnie chyba głupiego jasia bo chwilowo odleciałam" "Mi puscilo zaraz po wyjeciu dziecka i dozylnie podawano mi mocne przeciwbolowe bo nie chcialam juz byc usypiana" "Mi tez sprawdzali... kluli mnie igla i pytali co czuje. Niektore miejsca czulam. Inne nie. Po pierwszym cieciu stwierdzili,ze juz ok,bo nie poczulam i,ze i tak wiecej znieczulenia dac nie moga.. A nagle potworny bol,ale dla bezpieczenstwa dziecka nie mogli sie juz zatrzymac " I tak dalej. A oprócz tego również na innych stronach kobiety piszą to samo: http://forum.mjakmama24.pl/threads/1923-Cesarka-w-narkozie/page2 "kurcze to widzę ze nie jestem sama mi również znieczulenie nie zadziałało tak jak powinno i wszystko czułam samo cięcie nie było takie złe w porównaniu z rozrywaniem i uczuciem wyrywania brrr niestety narkozę podano mi dopiero po wyjęciu dzidziusia pani anestezjolog potem stwierdziła ze jestem w małym odsetku kobiet na które znieczulenie nie działa" https://forum.trojmiasto.pl/jakie-znieczulenie-przy-CC-t129728,1,16.html "ja mialam prezy pierwszym porodzie zzo, rodzilam naturalnie. znieczulenie nie zadzialalo. jestem ciekawa jak to jest właśnie przy cesarkach" http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=652850 "mnie znieczulenie spowodowało, że przestałam czuć ból podczas skurczy, natomiast jako znieczulenie do cc w ogóle nie podziałało, bo pamiętam tylko, że uprzedzałam lekarza jak mi coś tam robił przy brzuchu przed cięciem, że czuję, ale on się tym nie przejął i następne co pamiętam, to okropny ból rozcinania, okropny krzyk mój i odpłynięcie w obłoki (znieczulenie ogólne mi podali) także super miałam poród." To nie jest żaden mój wymysł i tylko moje doświadczenie. I lepiej, żeby kobieta, która chce mieć CC wiedziała, że coś takiego się MOŻE wydarzyć.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 6) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 9:29

@BlueBellee: Ja po prostu pokazuję, że CC nie zawsze jest kolorowe i nie jest tak, że 15 minut bez bólu i już. I dlatego nie powinna być na życzenie, tylko jako konieczność. Zwłaszcza, że również dla dziecka, o ile jego życiu nic nie zagraża, lepiej jest przejść przez kanał rodny niż zostać wyjętym. Powiem więcej, w dobrych szpitalach, o ile nie ma zagrożenia życia matki lub dziecka, nawet planowe CC jest wykonywane dopiero po wystąpieniu skurczy (albo nawet wywołaniu). Dlaczego? Żeby organizm kobiety i dziecka "wiedział co się dzieje", żeby wytworzył odpowiednie hormony, bo CC na zimno to szok dla organizmu. I tak, te pierwsze skurcze też bolą. A trend wywyższania CC jako bezpiecznego, szybkiego i bezbolesnego porodu jest chory i zwyczajnie nieprawdziwy.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 7) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 8:46

@BlueBellee: "Dług w sensie ekonomicznym oznacza niespełniony przez dłużnika na rzecz wierzyciela obowiązek pewnego świadczenia w formie pieniężnej lub rzeczowej w określonym czasie" Dłużnik to nie ten, co pożycza tylko ten, kto nie spłaca w terminie. Poza sytuacjami, o których pisze @didja, gdzie nie jest się tak naprawdę dłużnikiem tylko miało miejsce oszustwo, bycie dłużnikiem jest piekielne. Bo jak brać kasę / zrobić dzieciaka (dłużnik alimentacyjny) albo wyrządzić krzywdę (dłużnik zadośćuczynienia / odszkodowania) to jest komu, ale jak spłacać to już nie. Bo on nie ma pieniędzy i ciężką sytuację. A wierzyciel, który być może też ma ciężką sytuację to co? Jemu się te pieniądze należą, a dłużnik często się śmieje w twarz bo np. pracuje na czarno i oficjanlnie, biedactwo, nic nie ma. W tej historii dług był mały i piekielne samo w sobie, jak już ktoś pisał, jest to, że w ogóle zadłużony doprowadził sprawę do komornika. Dogadał się z komornikiem? Super. A nie można było z wierzycielem? Wtedy sprawa by w ogóle do komornika nie trafiła. Jak się pieniądze wzięło to trzeba je oddać. Jak ktoś tego nie robi to jest piekielny. A z historii nie wynika, że dług był nieprawdziwy. Aha, jeśli chodzi jeszcze o historię. To być może komornik ściągnął więcej niż zadłużenie, bo jest jeszcze coś takiego jak koszty egzekucji. I koniec końców je również się ściąga od dłużnika. Wynagrodzenie komornika kto ma niby zapłacić? Komornik nie jest urzędnikiem. I niestety jak już ściąga komornik to ściąga więcej, bo z odsetkami i kosztami komorniczymi właśnie. A jeśli niewypłacalność wynika z niezawinionej, losowej sytuacji, to jest jeszcze coś takiego jak upadłość konsumencka. W Polsce coraz popularniejsza i łagodniej obwarowana. Pięć lat i niezależnie czy spłącisz wszystko czy nie, jesteś wolnym człowiekiem. I gadasz z syndykiem a nie z komornikiem. Ale żeby ją ogłosić to naprawdę trzeba w sposób niezawiniony i losowy popaść w tarapaty, a nie cwaniakować.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 18 sierpnia 2018 o 8:51

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 8:31

@BlueBellee: Z czasu podania również może nie zadziałać. Niestety anestezjolog jest zwykle jeden i zwłaszcza u wieloródek czas między 3 a 7 cm może minąć bardzo szybko. Tak szybko, że nie zdąży i potem samo znieczulenie też zadziałać nie zdąży. Nie jest to niczyja zła wola tylko realia szpitali. A ja rodziłam w jednych z lepszych i nikt mi problemów nie robił, po prostu najpierw anestezjolog idzie do znieczuleń operacyjnych. A piszę dokładnie żeby właśnie uniknąć zarzutu, że to moje zdanie. No nie, to nie jest moje zdanie tylko fakt. Zapytaj jakiekolwiek położnej. I niestety szukając współtowarzyszek niedoli dowiedziałam się, że sporo kobiet ma problem z niedziałającym znieczuleniem albo znieczuleniem działającym na połowę ciała. Tak to już jest. Często przy CC podaje się w kręgosłup, a potem jeszcze narkozę, bo w kręgosłup nie działa jak trzeba. Może gdzieś odkopię fora, gdzie babki o tym pisały, to tu wkleję. Znieczulenie do porodu niestety nie rozwiązuje sprawy bólu tak do końca. No, nie mówiąc o bólu po porodzie. Jak już pisałam, połóg również boli i nie wolno brać nic poza paracetamolem i to bez przesady. Bolą szwy / blizna, bolą sutki od karmienia, piersi z nawałem pokarmu a czasem nawet zapaleniem, obkurczająca się macica. I nawet w XXI wieku nie da się tego wyeliminować. Bezbolesnych porodów nie ma.

[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 6) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 8:24

@Meliana: Właśnie dlatego, że każdy znosi inaczej nie zgodzę się ze stwierdzenie, że CC jest łatwiejsza. Nie jest. Nie napisałam, że ZAWSZE tak jest. Ale kobieta chcąca CC na życzenie może się mocno zdziwić jaka męka ją czeka po i być może również w trakcie. Mi nie zadziałało znieczulenie do CC, co wbrew pozorom nie jest odosobnionym przypadkiem. Podobno przeciętnie w szpitalu dziennie dwóm - trzem pacjentkom nie działa. Dlaczego? Różnie. Pół biedy, jak wyjdzie przed operacją. Gorzej, jak w trakcie. A uwierz, że SN bez znieczulenia to jest NIC w porównaniu z CC bez znieczulenia. Wiem, bo mam porównanie.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 5) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 8:21

@maat_: Nie podaję swoich doświadczeń jako dowód koronny, ale Ty nie wpieraj również swoich, bo to świadczy o ograniczeniu umysłowym. Wystarczy się chwilę zastanowić co za sobą pociąga cesarka. To jest przecięcie WSZYSTKICH powłok brzusznych, które się później muszą zagoić, trwa to o wiele dłużej niż regeneracja po SN. Jak ktoś tego nie może pojąć, to chyba ma problem z przyswajaniem podstawowych informacji. Poza tym, po cesarce kolejne ciąże to również coraz większe ryzyko, po drugiej góra trzeciej już się nie zaleca kolejnych ciąż. A jak się "wpadnie" to jest to ogromne zagrożenie dla matki i dziecka. Mi niestety w ciąży po cesarce łożysko zrosło się z blizną, choć minęło już trochę czasu od cesarki. Blizna boli mnie czasem do dziś. I znam mnóstwo kobiet z podobnymi doświadczeniami, wystarczy poczytać fora. Też myślałam, że cesarka jest spoko, a to ja miałam pecha. No jednak nie, okazuje się, że takich kobiet jest więcej, które gorzej zniosły CC niż SN. I tak, poród i połóg boli czy się to komuś podoba czy nie. Przy czym potem napisałam również, że należy próbować ten ból zmniejszać w miarę możliwości. Tyle, że poród jest tak nieprzewidywalnym doświadczeniem, że czasem nawet najlepszy personel nie może nic wskórać. Pisałam już w poprzednim komentarzu, że znieczulenie nie zawsze działa. I co z tego, że Ci je podadzą? I tak boli. Nie jestem przeciwniczką znieczulenia, wręcz przeciwnie. Ale to nie jest panaceum. Znam również kobiety, którym znieczuleni się skończyło podczas parcia i żałowały, że w ogóle je wzięły, bo to był dla nich szok. A na podanie kolejnej dawki nie było już czasu. I akurat moja cesarka była zupełnie niepotrzebna a mało brakowało, aby skończyła się tragicznie. Co nie zmienia faktu, że CC ratuje życie wielu dzieciom i ich mamom i jest potrzebne. Ale na pewno nie na życzenie.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
18 sierpnia 2018 o 8:11

@maat_: Człowieku, czytaj to co jest napisane a nie to, co chcesz przeczytać. Gdzie ja napisałam, że plastyki nie robi się na NFZ? Napisałam, że też się musisz nabiegać, żeby ją na NFZ zrobić. Bo jak idziesz prywatnie to w pakiecie masz już wszystkie niezbędne konsultacje i badania, szybko idzie, często jedna czy dwie wizyty i już. A na NFZ musisz przynieść stos papierków od różnych lekarzy, oczywiście z wizyt również w ramach NFZ, na które czekasz miesiącami albo i latami, bo zaświadczenie od prywatnego lekarza jest be. Może jakąś inną medycynę kończył. Wiem, o czy piszę, bo od lat usiłuję się załapać na operację plastyczną na NFZ i pomimo spełniania wszystkich warunków nie mogę znaleźć lekarza na NFZ właśnie, który wystawi odpowiednie skierowanie.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 27) | raportuj
17 sierpnia 2018 o 22:48

@maat_: Cesarka na życzenie to głupota, dobrowolne okaleczanie siebie. To naprawdę nie jest wcale takie kolorowe, jak się wydaje. Ja ledwo uszłam z życiem właśnie po CC, po porodach naturalnych czułam się świetnie poza tym, że zmęczona. A znieczulenie obecnie jest standardem, przynajmniej w szpitalach, w których rodziłam. Tylko co z tego, skoro trzeba je podać w określonym momencie, żeby zadziałało (między 3 a 7 cm rozwarcia) i niestety bywa bardzo zawodne? U mnie przy SN raz zadziałało, a raz nie, bo było pewnie za późno podane albo przez zwyrodnienie kręgosłupa, bo to ponoć ma znaczenie. Także nie z winy personelu, po prostu nie zawsze się da / zdąży znieczulić. Nie mówiąc o tym, że czasem nawet działające znieczulenie zaczyna "puszczać" podczas parcia i to jest dopiero odlot. Tak też się zdarza. Poród i połóg jest bolesny i nic tego nie zmieni, choć oczywiście można i należy próbować w tym bólu ulżyć.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 17 sierpnia 2018 o 22:50

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 11) | raportuj
17 sierpnia 2018 o 22:29

@Drago: Dłużnik to nie tylko ten, co pożyczył. I ja akurat musiałam pożyczać właśnie te pieniądze, z zapapłaceniem których zwleka mój dłużnik. I tak ja teraz płacę odsetki bankowe, a on - ustawowe. Czyli, że ja i tak jestem w plecy. Są również dłużnicy np. alimentacyjni, którzy świadomie ukrywają majątek i nie płacą na własne dzieci, bo nie. Albo dłużnicy z zasądzonym odszkodowaniem/zadośćuczynieniem, którzy też się migają na wszelkie sposoby, a człowiek przez nich pokrzywdzony nie ma np. na rehabilitację. I to jest dopiero dramat. Jak mówię, będąc dłużnikiem banku - bank i tak tego nie odczuje, bo niespłacony kredyt wrzuca w koszty i obniża sobie podatek. Dla nich w sumie bez różnicy, wychodzą na swoje. Ale jak się nie dostaje zadośćuczynienia bo dłużnik ma w nosie wyroki, którymi się możesz podetrzeć, to kto jest w gorszej sytuacji? Ja właśnie w takiej jestem. I chciałabym, żeby komrnik wreszcie ściągnął te pieniądze, wszystko jedno z czego.

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 27) | raportuj
17 sierpnia 2018 o 22:20

Komornik złamał prawo, fakt. Powinien zostawić na koncie określoną kwotę, która jest nietykalna. Niemniej dla mnie sam fakt bycia dłużnikiem jest piekielny. Ja wiem, że różnie bywa w życiu, ale może na te pieniądze czeka ktoś, kto też nie ma za co żyć? A dłużnik jest chroniony. Nie mam twoich pieniędzy i co mi zrobisz? Jak się jest dłużnikiem banku czy dużej firmy, zwłaszcza na niewielką kwotę, to może tak dramatycznie nie wygląda - dla nich to i tak drobne. Ale ja od dwóch lat nie mogę ściągnąć zasądzonych prawomocnym wyrokiem pieniędzy i co to szanownego dłużnika obchodzi? Nic. A ja też nie mam za co żyć, i co? I szczerze, to jak dla mnie komornik mógłby mu zabrać nawet ostatnią skarpetkę, o ile udałoby mu się ją spieniężyć, byleby wreszcie odzyskać MOJE pieniądze, które powinny być na moim koncie od dwóch lat. A nie są.

[historia]
Ocena: 32 (Głosów: 34) | raportuj
17 sierpnia 2018 o 22:13

Ale plastykę "na życzenie" robisz za kasę, prywatnie. Żeby zrobić plastykę na NFZ też się musisz nieźle nabiegać. A cesarka to operacja, w dodatku dosyć poważna i nic dziwnego, że potrzeba do niej skierowania i zalecenia lekarskiego. Gdyby w trakcie porodu SN okazała się konieczna, to nikt by od Ciebie żadnych dodatkowych papierków nie wymagał, ale na planowy zabieg zawsze jest potrzebne skierowanie i uzasadnienie. Nic dziwnego w tym nie widzę. Osobiście cesarkę przeszłam dużo gorzej niż porody SN i choć wiem doskonale, że czasem nie ma innego wyjścia, to jednak to jest poważna operacja i też się może skończyć tragicznie, zwłaszcza dla matki. Więc jeśli z góry wiadomo, że będzie CC, a nie robi się jej na cito, to należy sprawdzić wszystko, żeby ograniczyć ryzyko do minimum. Kobieta bez wskazań do CC nie ma np. konsultacji z anestezjologiem, a przed planowana cesarką tak. Nie po to, żeby coś komuś utrudniać tylko dla jej dobra.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
20 czerwca 2018 o 17:30

@weron: Nie, żebym się czepiała, bo co do zasady się zgadzam. Ale rzeczowa pomoc niekoniecznie pomoże. To, że dasz rodzinie mąkę czy mleko nie znaczy, że dzieci dostaną naleśniki. Miałam przykład takiej rodzinki na starym osiedlu, nawet pieluchy gość sprzedawał po sąsiadach. I niestety kupowali.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
18 czerwca 2018 o 17:47

Tutaj artykuł: http://www.organisciak.pl/oplata-pobyt-dps/ w przypadku osoby w rodzinie, jeżeli posiadany dochód na osobę jest wyższy niż 300% kryterium dochodowego na osobę w rodzinie, z tym że kwota dochodu pozostająca po wniesieniu opłaty nie może być niższa niż 300% kryterium dochodowego na osobę w rodzinie;

[historia]
Ocena: 18 (Głosów: 18) | raportuj
18 czerwca 2018 o 17:45

Przy takich zaro bkach nic nie musicie płacić. DPS owszem, będzie Was wzywał co jakiś czas i spraw.dzał czy Wam się sytuacja nie poprawiła. Ale poniżej pewnego progu na osobę w rodzinie (nie pamiętam jakiego, poszukaj w internecie) nic płacić nie musicie.

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 19) | raportuj
15 czerwca 2018 o 23:42

@dorota64: Chwilę wcześniej, znaczy tydzień czy dwa. Nie rozpisywałam historii choroby, bo i po co? Po prostu w kilka dni w wyniku olania przez lekarzy pogarszającego się samopoczucia babci i coraz gorszych cukrów kobieta w całkiem niezłym stanie, 65-letnia, zabrała się na tamten świat. Teraz już wiem, że przy cukrzycy infekcja, na przykład zapalenie pęcherza, może wywołać rozchwianie cukru i udar. Wtedy nie wiedziałam. Ale lekarz powinien wiedzieć i mając do czynienia z pacjentką cukrzycową, u której mimo leczenia sytuacja się nie ustabilizowała i są oznaki znaki stanu przedudarowego, powinien odpowiednio zareagować. Powód był tak naprawdę błahy i gdyby tylko lekarzowi zechciało się zainteresować, to mogłaby żyć dalej.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 18) | raportuj
15 czerwca 2018 o 22:39

Witamy w polskim szpitalu. Moja babcia siedem lat temu przyjechała do szpitala z rozregulowanymi cukrami, zapaleniem pęcherza i złym samopoczuciem (przywieziona przez nas, bo karetka nie chciała jej zabrać). Czekaliśmy kilkanaście godzin, nie pamiętam ile. Jeszcze na izbie przyjęć babcia dostała udaru i dopiero po kolejnej godzinie ktoś się nami zainteresował (tak, interweniowaliśmy kilka razy, nic to nie dało). Zmarła tydzień później, po kolejnym udarze już na oddziale. Także ten... a chwilę wcześniej była zupełnie zdrowa, miała uregulowaną cukrzycę. No i przypałętało się zapalenie pęcherza. Śmiertelna choroba, jak się okazuje.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna »