Profil użytkownika
myscha ♀
| Zamieszcza historie od: | 12 czerwca 2011 - 14:35 |
| Ostatnio: | 2 stycznia 2026 - 15:04 |
- Historii na głównej: 43 z 69
- Punktów za historie: 23736
- Komentarzy: 207
- Punktów za komentarze: 2249
| Zamieszcza historie od: | 12 czerwca 2011 - 14:35 |
| Ostatnio: | 2 stycznia 2026 - 15:04 |
|
Zobacz też inne serwisy:
|
|||
| Pewex | Faktopedia | Stylowi | Moto Memy |
| Demotywatory | Mistrzowie | ||
@szary_mysz: Xerox, jest rozsuwane, ale max 297 mm. Teoretycznie można by wkładać krótszym bokiem, zostaje tylko wymuszenie obrotu obrazu na wyjściu, trochę zabawy z ustawieniami, bo inaczej automatycznie uzna, że to idzie na A3, albo kawał obetnie.
@iks: ale może mają takie wymagania i kto najtaniej utnie taki większy, to wygrywa. Nie wiem, ale w podajnik nie wchodzi tylko ZUS.
@Michail: Ludzie najczęściej kserują dokumentację medyczną, urzędową, akty notarialne i plany architektoniczne. Rzeczy, które nadal trzeba złożyć na papierze, choć elektronicznie byłoby łatwiej
@Michail: Działają, ale utrzymać się z tego, jeżeli nie jest się obok jakiejś uczelni, to się nie da. W 30-tysięcznej gminie został tylko mój punkt i kolejek nie ma. Traktuję to jako dodatek do poważniejszych prac.
A ja uważam, że jeżeli nie odpowiada ci stawka, nie zawierasz umowy, szukasz pracy dotąd, aż będzie wystarczająco. A jeżeli już umowę podpiszesz, to pracujesz dokładając wszelkich starań, żeby praca wykonana była jak najlepiej.
Ile ja bym dała. żeby mój tata chciał sięgnąć do źródeł, zamiast uważać, że wszystko wie najlepiej i najlepiej umie wytłumaczyć. Począwszy od nauki gry na flecie, przez fizykę, po ćwiczenia logopedyczne. I kilka innych jeszcze zagadnień.
No nic nie można zrobić z upartym staruszkiem. Taki samochód to dla niego jednak potwierdzenie niezależności, samodzielności i sprawności (widzisz, jeżdżę i nic się nie stało). To samo miałam z moim tatą, chociaż jeździł tylko po znanych trasach naszego miastecka, najczęściej do sklepu, to raz jak miał pojechać w inną część miasta, pomylił drogę, przejechał przez Wisłę, zadzwonił i powiedział, e nie wie gdzie jest. ja też nie wiedziałam, jakoś wrócił. Z głową ma nadal wszystko w porządku, nie jest ubezwłasnowolniony, nie mogłam zabrać kluczyków, zabronić, zostało tylko bać się i sugerować, że może już wystarczy. Jak sprzedawał samochód to płakał, zdany był tylko na nas (komunikacja miejska w naszych okolicach nie istniała),ale juz pogodzil się z tym, że prowadzić nie będzie i co jakiś czas upewnia się, że to była dobra decyzja
Nie wiem, co z ludźmi się dzieje, z tymi, którzy świadczą "usługi". Prowadzę punkt ksero. Jedyny w 30-tysięcznej gminie, było kilka, ale już nie ma, niedawno zamknął się ostatni. Ludzie przychodzą i opowiadają o tym, jak nieprzyjemnie byli traktowani u konkurencji, zarówno tej lokalnej, jak i w pobliskim większym mieście. Czy usługodawcy, nie mający większej konkurencji tak muszą traktować ludzi, ktorzy im płacą?
Nie lubię się czepiać szczegółów, ale, ale wiekowo jest w tym rozgardiasz. Najmłodszy brat urodził się w 1980 roku, czyli ma jakieś 45 lat, reszta rodzeństwa jest starsza. Nie piszesz nic o swoim stanie rodzinnym, ale wychodzi, że matka spieprzyła życie czworgu ludziom w obecnie mocno zaawansowanym wieku. Starszy brat ma dziecko, nazywane tu "wnuczusiem", co by wskazywało na bardzo młody wiek, więc brat też został ojcem po czterdziestce, a matka chyba do 80 się zbliża. Późno na układanie życia na nowo.
Jest jeszcze taki zwyczaj żeby zwierzęta oddawać do domów tymczasowych. Od razu wiadomo, że nie jest to rozwiązanie na stałe, czasem kilka dni, czasem kilka miesięcy, po czym pies, czy kot idą w inne miejsce, a nawet wracają do schroniska lub fundacji. I jakoś nikt się nie oburza, że zdążyły się przyzwyczaić i teraz są oddawane. A tu "złamane serce", bo "liczył na dom"
@wiecznie_wqrwiony: najpierw odrąbać ręce, a potem dać rentę za niepełnosprawność, bo tak już pracować się nie da. Żeby przeżyć, musiałby znowu żebrać, albo oszukiwać, a przez internet nikt nie zobaczy, czy ma ręce, czy nie, więc nie będzie to ostrzeżenie.
Ale skoro już przyjechała, to jaki miała problem, żeby kilka minut poświęcić? Niektórzy ludzie to zagadka.
@Tolek: ale system nie odpowiada za niechlujność wypełniania dokumentów, podawanie do wiadomości sąsiadów domniemanej choroby spotkanej po drodze kobiety. Wypełniając niestarannie kartę zgonu dołożył sam sobie pracy, bo musiał ją poprawiać i przywieźć, ludziom nerwów. Sam czas oczekiwania nie był najgorszy. Jak coś się już robi, to nie robi się byle jak. System jest taki, że to lekarz musi wystawić i tego się nie przeskoczy.
Jest takie forum mojej miejscowości, gdzie każdy mógł wrzucić bieżące ogłoszenie typu: gdzie kupić ryby, albo co śmierdzi w centrum, dlaczego jechała straż pożarna, sprzedam, kupię. Posty publikowały się na bieżąco, najwyżej były potem usuwane. Najpierw zrobiono zatwierdzenie przez admina, czasem po kilku problem stawał się nieaktualny, potem zaczęto wrzucać posty agresywno-polityczne, co uczestników forum porządnie wkurzyło, więc w komentarzach zaczęli pisać, że to nie dotyczy naszej miejscowości i wypad z tym z grupy, ale admin wiedział lepiej, że to ma być. Jedna moja znajoma, która wypowiadała się na temat politycznych postów, oczywiście niezgodnie z intencją admina, chcąc dać ogłoszenie o nauce języka, dowiedziała się, że takich jak ona tu nie potrzebują. W grupie zostało już niewiele osób
A jeżeli co miesiąc składasz deklaracje przez e-ZUS, to jaki problem tak samo wysłać roczną deklarację? Ale uważaj, wysłana przed majem również nie zostanie przyjęta. ZUS to nie US, żeby dać kilka miesięcy na składanie zeznań.
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 20 lutego 2025 o 10:25
@Habiel: Tia ja też myślałam, że to dobry pomysł, do momentu, kiedy dowiedziałam się, że ODMÓWIŁAM przyjęcia paczki za pobraniem. Zanim się zorientowałam, to paczka była już odesłana do nadawcy. Nie była ciężka, może objętościowo duża, ale mieszkam w domu jednorodzinnym, więc jaki problem zatrzymać się bez wchodzenia po schodach. Tak DPD. Zresztą z żadnym kurierem nie mam takich przepraw jak z DPD, na przykład powiadomienie, że nie było mnie w domu, szybko dzwonię do kuriera, że jestem. A to pomyłka w systemie, zaraz będzie. Za 5 minut ciepnął paczką przez płot. Nie sprawdzał czy jestem.
@rodzynek2: Myślę, że te obawy są bardziej spowodowane wyobrażeniem, że zdrową, sprawną starszą osobę (bo przecież zawsze będę sprawna, no najwyżej chodzić będę o lasce) dzieci oddadzą jak niepotrzebną rzecz, zajmą mieszkanie, oszczędności, przestaną odwiedzać, pogrzebią za życia. Osoby zdające sobie sprawę, że starość może wyglądać inaczej, raczej myślą, żeby dzieciom nie robić kłopotu. I wtedy dzieci twierdzą - nie wyobrażam sobie, żeby matkę oddać, bo co powie rodzina, że oddałam jak niepotrzebną rzecz... pogrzebałam za życia.
Niedawno moja wiekowa pralka również wyzionęła ducha, serwisant próbujący ją reanimować doradził wymianę na nową, bo będzie taniej niż naprawa. Na moje pytanie, jakiej firmy sprzęt poleca powiedział, że właściwie wszystko jedno, byle nie Whirlpool.
Najlepsze jest to, że gdy pracowaliśmy tu obydwoje, to nie pytali, z czego żyjemy, dopiero gdy zostałam sama, to wyszło, że nic nie robię. I może, gdyby budynek z firmą stał ulicę dalej, a nie na podwórku, uznaliby za pracę. Ja nie siedzę tylko przy komputerze, przyjmuję klientów, drukuję, tnę druki, przewalam ryzy papieru, ale mam za blisko do pracy
Ciekawe, na kim bardziej się odbije, na niej, czy również na tym, który ją przyjmował
Próbowałam sobie to złożyć do kupy i nie bardzo rozumiem, na czym Twoja rola polegała. Czy miałeś wrzucić te wszystkie .jpg w kolejności w coś bardziej strawnego dla drukarni, czy przeskładać/przełamać od początku, na co 30 godzin to trochę mało przy takiej liczbie stron. A jeżeli to tylko .jpg-i, to co można zrobić z gotowymi spłaszczonymi plikami, żeby numery stron nie zachodziły na tabelę? Czy to Ty spieprzyłeś, czy raczej Helga? Chociaż wiadomo, że jak trzeba urwać wynagrodzenie, to winny zawsze będzie po stronie biorącego pieniądze.
Moja mama za to zrobiła w moim pokoju wystawkę lalek i innych ładniejszych zabawek w oszklonej szafce. Lalki wystrojone, usadzone w równym rządku - i zostaw, bo zniszczysz. Masz tam dwie lalki, którymi możesz się bawić, a reszta pod ochroną. A ja wcale nie niszczyłam zabawek i byłam bardzo zdyscyplinowanym dzieckiem, więc siedziały tam sobie, nie pamiętam do ilu moich lat, aż wyszło na to, że to już obciach bawić się lalkami i... nie wiem co się z nimi stało, czy zostały wyrzucone, czy oddane. W każdym razie pożytku z nich nie miałam.
@Habiel: na przelewach brutto też by dobrze nie wyszli, bo pracę księgowego musieliby wziąć na siebie, albo (odpłatnie) poprosić kogoś o pomoc. Większość niewykwalifikowanych pracowników nie miałaby pojęcia, jak rozliczyć potrzebne składki, podatki, zapomniałaby wpłacić, wydałaby całe brutto na bieżące potrzeby, zdziwiona, że trzeba cokolwiek oddać. Niestety, lepiej policzyć i odprowadzić za nich, bo nagle wzrosłoby zapotrzebowanie na księgowych, komorników, radców prawnych, dziennikarzy, którzy opisywaliby jawną niesprawiedliwość, że biednemu człowiekowi US wszedł na konto, a ZUS nie wypłacił chorobowego, bo składki nie wpłynęły. Ja bym sobie poradziła, Ty zapewne też i wielu innych, ale ci, którzy nie rozumieją dotąd ile państwo od nich zabiera, nie daliby rady.
Mój mąż namawiał mnie nawet na dwuczłonowe nazwisko, chociaż nie do końca byłam przekonana. Chciałam przyjąc jego, ale po przemyśleniu zaczęłam brać pod uwagę podwójne. Do momentu, gdy do akcji nie wkroczyła moja przyszła wtedy jeszcze teściowa, która na wieść o podwójnym zaczęła przekonywać mojego narzeczonego, żeby wymusił przyjęcie tylko jego nazwiska, nawet grożąc zerwaniem, bo to żona ma być poddana mężowi. Spytałam wtedy faceta, czy to jemu osobiście przeszkadza pomysł na nazwisko. jak powiedział, że nie - wiedziałam już, że będzie podwójne. Dla mamusi, niech się wkurza. No i teraz muszę się długo podpisywać.
@jan_usz: 5-10% tak, ale nie 300