Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

nemooo

Zamieszcza historie od: 10 sierpnia 2018 - 12:22
Ostatnio: 8 stycznia 2019 - 13:53
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 305
  • Komentarzy: 1
  • Punktów za komentarze: 0
 

#83819

(PW) ·
| Do ulubionych
Trzy lata temu rozstałam się z moim byłym chłopakiem. Nie powiem, że poszło lekko i przyjemnie, bo przez półtora roku nie mogłam się pozbierać i nie potrafiłam przyjąć do wiadomości tego, że kiedyś w moim życiu może pojawić się jakiś inny facet i "zająć miejsce" byłego.

Jednak te półtora roku temu stwierdziłam, że przeszłam swoje i jestem gotowa na nowe znajomości. Niezbyt lubię chodzić do klubów, barów, na imprezy itp., więc mój wybór padł na internet.
Gdyby poszło łatwo, prosto i przyjemnie, nie pisałabym teraz tego.

1. Zalogowałam się na czat, weszłam na pokój adekwatny do mojego miejsca zamieszkania. Nie miałam żadnego "odważnego" nicku, tylko taki zawierający moje imię i wiek. Jak byk wpisałam, że mam 21 lat. Nie przeszkadzało to panom po 40-stce czy 50-tce do mnie pisać. I nie, nie pisali o pogodzie, ale to w następnym punkcie.

2. Oferty +18.
Wiedziałam, że takie "oferty nie do odrzucenia" się trafią, ale nie wiedziałam, że będzie ich aż tyle. 1000 zł za noc? Masz na sprzedaż majteczki? A może rajstopy?
Najlepsze jest w tym to, że jak odmawiałam, to byłam wyzywana od dz*wek, k*rew i innych "lekkich" pań. No tak, to logiczne - skoro dziewczyna odmawia, to takie określenie na pewno do niej pasuje.

3. Pisałam dłuższy czas z jednym chłopakiem, wymienialiśmy także SMS-y, bo wiadomo, że to łatwiej, niż złapać się na czacie. Pewnego dnia postanowiliśmy się spotkać. Na początku było miło, ale gdy poszliśmy na kawę, zaczął sunąć swoją ręką powyżej mojego kolana. Zwróciłam mu uwagę trzy razy. Za czwartym wyszłam bez słowa. Napisał do mnie SMS-a z pretensjami, że go olałam. Ciekawe czemu, nie?

Mam więcej takich historii związanych ze znajomościami zawartymi przez internet, więc w kolejnej "części" mogę je opisać. :)

internet

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 73 (153)

#82894

(PW) ·
| Do ulubionych
Zacznijmy od tego, że mam 21 lat i lubię dzieci - dzieci, a nie niewychowane bachory, a to spora różnica.
Mieszkam w bloku na parterze, obok jest plac zabaw. Wiadomo, że w wakacje dzieci się tam bawią, krzyczą, hałasują, ale to mi nie przeszkadza, bo po to jest plac zabaw.

Piekielność zaczyna się, gdy grają w piłkę. Przed każdym blokiem jest tabliczka z zakazem gry, a 2 minuty od mojego bloku jest boisko, zbudowane kilka lat temu, z bramkami itp.

Wiele razy już krzyknęłam na dzieci, które grały centralnie pod moim oknem w piłkę. W bloku okna nie są ani bardzo nisko, ani też zbyt wysoko, więc da się w nie kopnąć piłką. Podejrzewam, że gdyby któreś z nich zbiło szybę, to mamusia by powiedziała "ojej, to tylko dziecko".

Ale ostatnio wracałam z pracy, wykończona po 10h i jeszcze miałam okres. I pod moją klatką dzieciak tak kopnął piłkę, że uderzyła mnie w brzuch. Wiele kobiet pewnie aż zabolało po przeczytaniu tego, bo wiedzą, że jak ma się okres, to ból brzucha jest często tak silny, że trzeba jechać do szpitala.

Zje*ałam dzieciaka, wkurzona niesamowicie i obolała poszłam do domu. Nie minęło 10 minut i przyszła do mnie jego matka, że co ja sobie wyobrażam, że ja na jej niuniusia (!) nie będę się darła.
Spytałam jej się, czy jej "niuniuś" się pochwalił, co zrobił. Odpowiedziała, że tak, ale to tylko dziecko i piłka. Wkur*iona już niemiłosiernie rzuciłam w nią piłką mojego psa. Z tonu "niuniuś" przeszła na "Ty głupia szmato, co robisz?!". Odpowiedziałam jej, że to przecież tylko piłka, więc po co drze mordę.

Od tamtej pory dzieciaki już nauczyły się, gdzie jest boisko.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 232 (256)

1