Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

niepodam

Zamieszcza historie od: 19 września 2018 - 8:51
Ostatnio: 13 czerwca 2024 - 12:22
  • Historii na głównej: 49 z 50
  • Punktów za historie: 5529
  • Komentarzy: 358
  • Punktów za komentarze: 1923
 

#19774

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Opowiem Wam, jak się znęcałem nad psem. Sadystycznie. Uwaga - tylko dla ludzi o mocnych nerwach...

Mieszkam w domku (typu "peerelowska kostka"), na osiedlu podobnych domków w małym miasteczku niedaleko Dużego Miasta. Mamy psa marki suka. Mamy też sąsiadów. Większość z nich to naprawę fajni i sympatycznie ludzie. Niestety, jedni (z sąsiedniej ulicy) okazali się mieć wyjątkowo piekielną teściową. Teściowa mieszka na drugim końcu Polski, przyjeżdża rzadko (na szczęście)... Kiedyś, przechodząc obok naszego płotu, zachwyciła się naszą suką. Że piękna, że taka efektowna, że ach-och i w ogóle. I poszła.

Kolejny raz była na naszym osiedlu bodaj trzy miesiące później. Była zima, temperatura - kilka stopni poniżej zera, śniegu sporo. Psica leżała sobie spokojnie na tym śniegu, leniwie obserwując wrony na drzewie.

I nagle - wrzask przy furtce! Teściowa sąsiadów. Awantura jak stąd na Kamczatkę. Dzwoni do furtki, drze się, k..wami rzuca. Ale o co chodzi?

Otóż pani chodziło o to, że na takim mrozie (!) psa trzymamy, że jesteśmy bez serca, że to jest znęcanie, że nawet budy nie ma, że ona to zgłosi... I tak dalej. Usiłowałem pani coś wytłumaczyć, ale się nie dało. Kompletna blokada danych przychodzących, że tak powiem. Poszła. Uff.

Ale po dwudziestu minutach - dzwonek do furtki. Straż miejska. Panowie strażnicy z dość surowymi minami, że się nad psem znęcam podobno.

Ręce mi opadły. Pokazałem panom psicę - razem z książeczką zdrowia, świadectwami szczepień i tak dalej - i zapytałem, czy wygląda na ofiarę znęcania. No, nie wyglądała.

Ale przecież na dworze... W mróz... Budy nie ma? Ano, nie ma.

Już się tłumaczę. Po pierwsze - pies budy nie ma, albowiem mieszka w przedsionku naszego domu, gdzie ma swoje posłanie, michy i w ogóle (wszyscy znajomi śmieją się, że do naszego domu wchodzi się przez psią budę...).

Po drugie, pies leży sobie na śniegu w mrozie, ponieważ to lubi. Ponieważ, co widać na pierwszy rzut oka, pies jest ALASKAŃSKIM MALAMUTEM.

Dla niewtajemniczonych: alaskan malamute to pies, który w warunkach naturalnych przy temperaturze do -30 stopni śpi sobie na śniegu. A jak temperatura spada poniżej -30, to kopie sobie w tym śniegu dołek - i śpi dalej. A takie tam -10 to dla niego jak plaża na Lazurowym Wybrzeżu...

Nasza psica w zimie - kiedy włączamy ogrzewanie - nawet do domu nie wchodzi. To znaczy wchodzi, robi krótki rekonesans pt. "co nowego w kuchni", po czym drapie w drzwi że chce wyjść, bo jej za gorąco...

Strażnicy pośmiali się, poszli. Godzinę później zadzwonił sąsiad, przepraszając mnie "za tę idiotkę". Myślałem, że to koniec historii - ale nie...

Pół roku później. Lato w pełni, upał, gorąco. Dzwonek do furtki. Strażnicy miejscy. CI SAMI. Widać, że im głupio - ale mają zgłoszenie. Pies. Znęcam się podobno.

Co, znowu? Co tym razem?

Pani tym razem zgłosiła, że... głodzimy psa. Że jak była zimą to był taki a taki, a tera przyjechała, patrzy, a pies chudy, zagłodzony...

Taaak...

Już się tłumaczę: jak już wspomniałem, to jest malamut. A malamuty (podobnie jak husky czy samojedy...) mają to do siebie, że na wiosnę LINIEJĄ. Ale nie tak, jak większość psów, że trochę kłaków z nich leci. Nie - malamut po zimie się kompletnie "przebiera w letnie ciuchy". Wygląda to tak, że przez jakies dwa tygodnie z psa wyłazi cały podszerstek - taka zbita, biała wata, rodzaj puchu który (jak sama nazwa wskazuje) jest pod sierścią właściwą. Lata toto po całym ogródku i czepia się wszystkiego... A jak skończy wyłazić - to pies rzeczywiście wygląda tak, jakby na szerokość została go połowa.

No cóż, następny raz pani teściowa będzie chyba tej zimy. Ciekawe, co wymyśli tym razem, jak znowu zobaczy psicę w pełnym futrze - może że ją spasłem?...

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 912 (944)

1