Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ogorek

Zamieszcza historie od: 23 września 2014 - 22:40
Ostatnio: 21 lipca 2021 - 21:33
  • Historii na głównej: 4 z 4
  • Punktów za historie: 762
  • Komentarzy: 56
  • Punktów za komentarze: 173
 

#88317

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótko.

Od jakiegoś czasu na drodze dojazdowej na nasze osiedle (droga szutrowa) ktoś rozrzuca gwoździe. Nie przypadkowe gwoździe - gwoździe wbite w kartoniki i położone ostrym do góry. Co wieczór lokalna grupa aktywistów wybiera te gwoździe i co rano pojawiają się nowe. U lokalnego wulkanizatora kolejki są jak po pierwszym śniegu, nie mówiąc o rozerwanych dętkach rowerowych, pokaleczonych psach czy po prostu stopach.

Trwa to już trzy tygodnie.

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 186 (200)

#86370

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem na kwarantannie, aktualnie dzień szósty.

Dużo zamawiam. Zawsze proszę sprzedającego, żeby napisał o kwarantannie na paczce i w uwagach zamieścił prośbę o zostawienie paczki pod drzwiami. Tak się zawsze działo, paczki czekały na wycieraczce, ogólnie bez problemów.

Dzisiaj oczekiwałam na paczkę. Dzwoni kurier, jest pod klatką, mam zejść. Proszę, żeby wszedł na górę i zostawił paczkę pod drzwiami. Kurier, że nie może, mają zakaz wchodzenia do klatki, mam zejść. Tłumaczę znowu, że nie mogę, bo kwarantanna. Nie, mam zejść. Jak kwarantanna, to tym bardziej on nie może wejść do środka (klatka schodowa na 20 mieszkań). Mam zejść i wziąć paczkę od niego na dole. Pan żadnego absurdu w tym nie widział.

Ostatecznie paczkę zostawił przed wejściem do klatki, na co się zresztą nie zgodziłam. Na szczęście, kilka godzin później wciąż tam leżała, kiedy mąż wracał z pracy.

(Tak, mój mąż chodzi do pracy. Na kwarantannie jestem tylko ja, jego decyzja administracyjna nie objęła. Nie może więc przestać chodzić do pracy, nie ma podstaw, żeby wziąć wolne, a szef mu nie dał urlopu lub pracy z domu, mimo iż wie o mojej kwarantannie).

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (155)

#75946

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczoraj, godziny nocne. Nieoświetlony odcinek A4 Kraków-Rzeszów, przed zjazdem na Targowisko. W szaroburej kurtce i bez żadnego światełka prawym pasem (pasem, nie poboczem) jedzie rowerzysta.

Kierowca przede mną nie zabił rowerowego śmiałka, bo w ostatniej chwili uciekł na (na szczęście wolny) lewy pas. Ja go nie zabiłam, bo moje auto nie umie szybko jeździć pod górkę i miałam czas (kilka sekund) uciec w lewo.

Także ten. Uważajcie na rowery na autostradzie.

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 250 (258)

#67139

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótko, nawiązując do historii #66982 małej_rudej_wrednej i popularnej ostatnio kampanii o pani, która poleciała do Tokio i Paryża.

W zeszłym roku zdarzyło mi się podejrzewać ciążę. Podstawy do podejrzeń miałam solidne. Coby się w nich utwierdzić, albo je rozwiać, zadzwoniłam do mojej przychodni, gdzie przyjmował pan ginekolog, którego odwiedzałam już od kilku lat. Pani rejestratorka bez problemu zapisała mnie na wizytę - na 14 października. Był początek lipca.

Gdybym w tej ciąży była, cały pierwszy trymestr ciąży przeleciałby mi bez wizyty u lekarza.

Podobno na stwierdzenie, że się jest w ciąży, można wejść bez kolejki. Powiedziałam, nie pomogło, został październik. Budzi też mój opór, żeby o - bądź, co bądź - intymnych sprawach informować przypadkową rejestratorkę, nie samego lekarza. Chwała wszystkiemu, za gabinety prywatne.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (40) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 215 (337)

1