Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

pusia

Zamieszcza historie od: 16 grudnia 2010 - 22:03
Ostatnio: 25 listopada 2022 - 22:14
  • Historii na głównej: 26 z 39
  • Punktów za historie: 10893
  • Komentarzy: 236
  • Punktów za komentarze: 1960
 
[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 13) | raportuj
25 listopada 2022 o 12:29

Też zupełnie nie rozumiem tych komentarzy. W dzisiejszych czasach naprawdę nie jest trudno uzyskać pomoc, jeśli się o nią poprosi. Jest mnóstwo zbiórek, fundacji, domów samotnej matki. Gdyby kobieta chciała pomocy dla swojego dziecka to by zrobiła wszystko. Dwuletnie dziecko to jest jeszcze maleństwo i zamieszkanie z nim w namiocie przy takich temperaturach to nie jest znalezienie się w trudnej sytuacji, tylko kompletna bezmyślność i brak odpowiedzialności za małego człowieka. A argument, że przecież nie zabiła to jest już przegięcie. Czyli jakby dziecko biła do nieprzytomności ale byłoby żywe to wtedy ten argument też by działał?

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
6 kwietnia 2020 o 12:13

Zgodzę się tutaj z niektórymi komentującymi. Są takie kobiety, które po prostu nie potrafią z mężczyznami utrzymywać zwykłych, niewinnych kontaktów. Mój mąż pracował z jedną taką dziewczyną. Nieważne do kogo się odzywała, czy to szef, czy klient, czy współpracownik, jeśli był płci męskiej, to zachowywała się jak "słodka idiotka". W jej mniemaniu to były zwykłe przyjacielskie pogawędki, a w oczach innych kobiet była wieczną flirciarą. Ponieważ znałam większość załogi, męskiej jak i żeńskiej, to dowiadywałam się co ona wyprawiała. Szef poprosił ją o zrobienie kawy, a ona przy jego żonie wypala z tekstem: "a może jakiś lodzik na deser"? Co zwieńczyła oczywiście słodziutkim chichotem. Kto odebrał by to jako zwykły, przyjacielski żart? Może jeszcze jakby mieli lody w ofercie.. ale to był pub, a nie kawiarnia. Moja przyjaciółka jeszcze z czasów licealnych to był ten sam typ. Mimo, że do tej pory bardzo ją lubię, to akurat ta jej cecha czasem doprowadzała mnie do szału. I też nieraz skarżyła się na zazdrosne idiotki, ale znając jej podejście wcale się im nie dziwię. Może w przypadku autorki też tak jest, bo to, że każdy z tych facetów ma chorobliwie zazdrosną partnerkę, wydaje mi się mało prawdopodobne.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
16 lutego 2020 o 1:43

@digi51: dokładnie tak bo sama większość czasu "zapominałam stroju". W liceum za to nasza nauczycielka uwielbiała aerobik i głównie to robiłyśmy. To były super zajęcia, muzyka na full i jakieś nieskomplikowane ruchy taneczne. Mimo, że potrafiłyśmy się nieźle napocić, to każda ćwiczyła.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
14 lutego 2020 o 22:52

Skakanie przez kozła czy skrzynię to beznadziejne ćwiczenie i nigdy tego nie rozumiałam. Miałam tak paniczny lęk przed skoczeniem, tym bardziej, że widziałam kilka upadków koleżanek, że potrafiłam się tylko rozbiec i ewentualnie podskoczyć w miejscu. Powiedziałam, że nie zmuszą mnie do skoczenia i faktycznie nie zmuszali. Wolałam dostać milion jedynek niż się wywalić i uszkodzić. Do dziś bym nie skończyła, a jak tylko o tym myślę to się stresuję tak jak wtedy, gdy byłam dzieckiem.

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 15) | raportuj
13 lutego 2020 o 21:11

Masakra. Kupienie dziecku takiego zestawu jest głupie, ale pozwolenie, żeby uczyło się od innych dzieci z tik toka jest poza skalą. Moja bratowa zrobiła sobie paznokcie w salonie kosmetycznym. I nie wiem czy to była ta bakteria, ale w każdym razie paznokieć jej zszedł i wyglądało to makabrycznie, a z tego co mówiła bolało jeszcze gorzej

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 15) | raportuj
12 lutego 2020 o 15:05

A to czasem nie jest taki typ, że nawet jak go złapiesz za rękę, to powie, że to nie jego? Moja była kierowniczka, której szczerze nie znoszę, była podobna. Idź zrób to, idziesz robisz, a dlaczego tamto nie zrobione? Bo kazałaś mi robić coś innego? To na to była odpowiedź "ty sama powinnaś wiedzieć co powinnaś robić", ale jeśli sama ustalałaś priorytety wykonując najpilniejsze zadania, to wielka nagana, że przede wszystkim najważniejsze do zrobienia jest to, co ona każe. Więc nigdy nie dogodzisz takim ludziom.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
12 lutego 2020 o 9:19

A co do włosów, to przecież zaproponowali, że się zrzucą, to bardzo fajnie z ich strony i należy podziękować, a nie.mieć pretensje, że dopiero latem. Może sama siostrze zafunduj, a nie czekaj na innych?

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
12 lutego 2020 o 9:12

Ja też siedzę z dzieckiem cały czas w domu i nie uważam się za biedną czy nieszczęśliwą. I do głowy by mi nie przyszło, żeby podrzucać komuś dziecko na dwa tygodnie bo ktoś siedzi i nic nie robi. No sorry, co innego jakby siostrzenica wyszła z propozycją, że jakby co się zaopiekuje, ale takie stwierdzenie, że ona siedzi i ma wolne, to znaczy, że musi ten czas przeznaczyć na bawienie cudzego dziecka? I to nie parę godzin, dzień, no góra 3 dni. Tylko od razu dwa tygodnie, bo przecież wakacje. To jest przegięcie

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 16) | raportuj
11 lutego 2020 o 10:36

@Tolek: bez przesady, ja tu nie widzę, żeby lekarka "jeździła po niej jak po łysej kobyle". Może i niedouczona a chciała pokazać swoją wyższość "bo jest lekarzem", ale nie wyzwała autorki od najgorszych. Swoją drogą jest pierdylion pacjentów, którzy serio nie wiedzą jakie badania czy zabieg mieli wykonywany. Ostatnio stałam w kolejce do rejestracji za jednym panem, który chciał wyniki badań ale nie wiedział jakich. Pani się go zapytała jaki lekarz je zlecił, o jakiej specjalizacji to pan stwierdził, że taki doktor w okularach i był wielce oburzony, że pani w rejestracji nie wie.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 7) | raportuj
9 lutego 2020 o 19:41

@digi51: moja matka nie zabraniała mi zdroworozsądkowo o nie. Kilka razy robiłam test na narkotyki, bo mi nie wierzyła. Raz nawet dała mi pigułkę dzień po, bo była pewna, że po spotkaniu ze znajomymi zaciążę. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy poszłam na czyjeś urodziny. Na 18stkę koleżanki mnie nie puściła bo post jest, mimo, że postu się nie trzymała bo do kościoła nie chodziła. Bardziej o to mi chodzi, że opis autorki jest taki, jakby dalej tego nie przepracowała, trochę tak jakby dalej była w liceum. Ja poszłam na psychoterapię i autorce radzę to samo. Kontakt z moją matką utrzymuję, ale nie podchodzę do niej emocjonalnie, nie pozwalam żeby mnie jej zachowanie dotknęło. Gadamy o pracy, o pogodzie, o dupie marynie. A jakbym miała opisać wydarzenia z dzieciństwa, to nie pamiętałabym połowy tych szczegółów, kiedy matka mi zabraniała i mi nie wierzyła, bo to już za mną. Mimo, że wtedy to był dla mnie koniec świata. Pamiętam bardziej dramatyczne wydarzenia, a to są po prostu pierdy, z których trzeba się wyleczyć

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 17) | raportuj
9 lutego 2020 o 12:24

Szczerze to też mam mnóstwo takich wspomnień, gdy matka zabraniała mi się spotykać z ludźmi, nawet na żadnej 18tce nie byłam, ale jako dorosła kobieta raczej nie mam już żalu. Mam wyrąbane bo to za mną, a nie oszukujmy się, że te nastoletnie znajomości i tak się wypalają po czasie. Z kim miałam utrzymywać kontakt, z tym utrzymuje mimo, że widzimy się raz na rok to się tego nie odczuwa. I tak byś się z nim nie spotykała, nawet jakby matka inaczej do tego podeszła. Co więcej za niektóre zakazy jestem jej dziś wdzięczna bo dopiero teraz widzę jakie żenujące rzeczy robiłam. Czas dorosnąć

[historia]
Ocena: 22 (Głosów: 22) | raportuj
8 lutego 2020 o 18:45

@Fahren: nie przesadzaj, jakiś czas pracowałam na dworcu w sklepie, a z jednym z ochroniarzy powiedzmy że się kolegowałam bo często do nas przychodził pogadać. Kiedy chciał pogadać to siedział w sklepie godzinę i nie łapał aluzji żeby już sobie poszedł bo mamy robotę i najlepiej wziął się za swoją. Ale kiedy przyszedł do nas jakiś naćpany klient i się rzucał a my się go byłyśmy, to jedna z koleżanek poszła po "zaprzyjaźnionego" ochroniarza, żeby nam pomógł go wyrzucić, to nagle miał tyyyyle roboty i on nie może i w ogóle to on musi pójść gdzieś tam. Tak właśnie wygląda praca ochroniarza, być gdzieś indziej, kiedy coś się dzieje. I co z tego, że były kamery

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
7 lutego 2020 o 21:06

@Dominik: jest też sposób, żeby pomagać innym ludziom bez gardzenia nimi i nazywa się empatia. To co zrobił autor było tylko żałosną próbą połechtania własnego ego, a nie próbą pomocy. Może ten bezdomny byłby roszczeniowym dupkiem gdyby powiedział, żeby autor wsadził sobie tą pomidorową w dupę, a on tylko powiedział, że zjadłby flaki, autor mógł się zgodzić albo nie, a on się uniósł i w finale nie kupił nic

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 14) | raportuj
7 lutego 2020 o 13:58

Ludzie no jakby zażądał kawioru to ja rozumiem, ale flaczki o 8zł droższe. Wyobraź sobie, że nawet jak ktoś jest biedny, czy bezdomny to ma godność i upodobania smakowe. Jakbyś na to odpowiedział, że niestety masz tylko na pomidorową a on mimo wszystko by grymasił to rozumiem, ale w ten sposób myślał, że po prostu nie będzie to dla ciebie problem. Trzeba było normalnie jak człowiek odpowiedzieć, że niestety to różnica w cenie i ma dla ciebie znaczenie, a nie się unosić i odchodzić. Co niby chciał ugrać wybierając flaczki? Bo wątpię czy pomyślał "ha naciągne frajera na flaki, niech ma!"

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
7 lutego 2020 o 9:50

@bazienka: a jakby wrzuciły to do sieci to myślisz, że pozycja polityka by nie wygrała? Za nagrania z prywatnego domu w trakcie wykonywania obowiązków? Z góry przegrana sprawa

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
7 lutego 2020 o 9:46

A tak w sumie to skargę złożyłeś za to, że śmierdział czy za to że obsikał ci kibel?

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
5 lutego 2020 o 21:25

@Bubu2016: poprawna, na tyle ile można zbudować więź będąc w domu tylko gościem, moja mama opowiadała, że jak wracał to witał się z córką i poświęcał jej chwilę, ale większość czasu go nie było

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
5 lutego 2020 o 21:21

@MrSpook: nie porównywałabym tych historii. Tam matka traktowała strasznie tą córkę, a tutaj nie poświęcała jej czasu. Kiedy była to podobno była miła i dobrze się odnosiła do córki, ale jeśli o 16 szła na jogę, to bez skrupułów oddawała dziecko

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
5 lutego 2020 o 20:49

@annabel: matka kiedy była dla dziecka, była miła, brała ją na kolana, dawała buzi. Ale wyznaczała dla niej tylko tą chwilę w ciągu dnia plus buzi przed spaniem. Wiem tyle ile mama mi opowiedziała, że opiekunki zmieniały się bardzo często, ta która zwolniła się z moją mamą, pracowała miesiąc i to podobno był rekord.

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 12) | raportuj
5 lutego 2020 o 11:11

Historia piekielna ale napisana bez polskich znaków razi w oczy. To nie sms, wypada się trochę wysilić jednak

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
28 stycznia 2020 o 16:41

Nie znoszę takich ludzi. Zamknięci na wszystkie, nawet logiczne argumenty bo ona wie, że jest tak a nie inaczej i kropka. Rozmowa z takimi przypomina rozmowę ze ścianą. Podziwiam za utrzymanie nerwów na wodzy

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
27 stycznia 2020 o 2:52

@Agness92: sama niedawno byłam w ciąży, co więcej dokuczała mi tak silna rwa kulszowa, że utrudniała mi funkcjonowanie. O ile wtedy odkurzaniem czy myciem podłóg zajmował się mój mąż, tak przetarcie ścierką zlewu czy umycie klozetu zajmuje kilka minut i nie wymaga jakiś akrobacji.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
27 stycznia 2020 o 2:47

@Meliana: mieszka tam od co najmniej 2lat więc odpada. Z resztą kamień w muszli jeszcze rozumiem, ale tam wszystko było brudne, włącznie z deską i całą porcelaną. Bez wątpienia mieszkanie potrzebuje remontu i pierwszej świeżości to nie jest, ale moim zdaniem to nie tłumaczy zwykłego syfu. Szczerze to mi też brakuje systematyczności, co więcej jestem raczej leniem i często wolę pooglądać serial niż latać ze ścierą, ale mam jakieś poczucie estetyki. Koleżanka nie czuła się w żaden sposób skrępowana, więc nie wiem czy ona tego syfu nie widzi, czy jej po prostu nie przeszkadza.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
25 stycznia 2020 o 22:03

@andrew78: nie chcę być stereotypowa, ale albo w szkole nie uważałeś albo wciąż do niej chodzisz i jeszcze nie nauczyleś się czytać ze zrozumieniem. Ani nie mam chorobliwego poczucia, że wszystko musi być ułożone, ani w domu nie mam super czysto, żeby nie było, że się czepiam, ani nie jestem samotna z wyboru, tym bardziej nie jestem starą panną. I na dodatek to wszystko jest w historii, a jeśli nie wprost to można sobie wywnioskować

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
25 stycznia 2020 o 16:27

@GoshC: może z tymi zakupami nie taki zły pomysł. Żartowałyśmy, że skoro nasze dzieci będą w podobnym wieku, to da nam pretekst żeby się częściej spotykać. Chciałam tego, dopóki nie zobaczyłam tej łazienki :) Nie chcę w żaden sposób zwracać uwagi, ani jej pouczać, ale nie potrafię też pominąć tematu i patrzeć na nią tak samo jakby nigdy nic.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna »