Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

raff319

Zamieszcza historie od: 13 maja 2011 - 17:40
Ostatnio: 4 listopada 2019 - 17:37
  • Historii na głównej: 16 z 16
  • Punktów za historie: 3408
  • Komentarzy: 54
  • Punktów za komentarze: 59
 

#85217

(PW) ·
| Do ulubionych
A dzisiaj o tym jak próbowano mnie okraść na 20 zł.
Mam niepotrzebne i już dość stare krzesło obrotowe. Postanowiłem je sprzedać za symboliczne 20 zł, żeby mi nie zajmowało miejsca w garażu.

Dzwoni facet że chętnie kupi. Umówiliśmy się na konkretną godzinę pod garażem. Przyjeżdża, ogląda, mówi że niestety nie ma odliczonej kwoty, ma tylko 50. Odpowiadam, że nie mam wydać, ale obok jest sklep, może rozmienić. On się zgadza, ale prosi żeby od razu wrzucić do samochodu, podjedzie do sklepu (ok 30 metrów od nas) i zaraz wróci z resztą. Odpowiadam żeby najpierw przyszedł z pieniędzmi, wtedy zapakujemy krzesło. Mniej chętnie, ale facet się zgodził. Wsiadł do samochodu, pojechał te 30! metrów i wszedł do sklepu. Wszystko obserwowałem. Dosłownie po chwili wyszedł, odjechał i już nie wrócił.

Gdybym się zgodził na jego chytry plan, to bym został i bez krzesła, i bez kasy.

Gdzieś w Polsce

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (156)

#85180

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem nauczycielem.

W czerwcu rozstałem się z poprzednią szkołą, ponieważ osoba, którą zastępowałem, wróciła z urlopu macierzyńskiego.

Niedawno zostałem zaproszony na rozmowę do innej. Oszczędzając Wam szczegółów, wszystko zostało ustalone z dyrektorką tak, jak bym chciał. Za kilka dni zadzwonią, żeby przyjść podpisać umowę.

Po tygodniu wracam, dyrektorki akurat nie ma, ale umowa jest i czeka tylko na mój podpis. Biorę do ręki, czytam i pojawia się duże „ale”. Wbrew wcześniejszym ustaleniom, kończy się 30 czerwca, a nie 31 sierpnia. Zgłaszam błąd sekretarce, ale ona jakoś dziwnie "zaskoczona" i nic nie wie. Tak jej dyrektorka kazała przygotować.

Mówię, że nie podpiszę tego, bo to się wiąże (znowu, trzeci rok z rzędu) z zupełnym brakiem kasy przez dwa miesiące. Sekretarka wielce zaskoczona, że odmawiam pracy, kiedy już wszystko dogadane i oni przecież ze względu na mnie zakończyli rekrutację na to stanowisko. Odpowiadam, że ustalenia były inne i gdyby od razu mnie poinformowano, że umowa nie obowiązuje w wakacje, tobym się nie zgadzał.

Proponuję jeszcze, żeby zadzwonić do dyrektorki lub przyjdę innego dnia i wyjaśnimy to nieporozumienie. Pani mówi że błędu nie ma, dyrektorka kazała dokładnie tak przygotować. W takim razie powiedziałem, że rezygnuję, proszę o zwrot dokumentów, które im dostarczyłem i życzę miłego dnia. Pani jakaś obrażona i w ogóle nie ogarnia, jak mogę odrzucać pracę.

Mogę, ponieważ nie lubię, jak mi się kłamie prosto w twarz i nie uśmiecha mi się znowu odkładać przez cały rok szkolny tylko po to, żeby mieć za co jeść i za co opłacić rachunki w wakacje.

Zauważyłem, że to jest dość częsta taktyka, brakuje czasu na szukanie nowej pracy, więc zdesperowany nauczyciel podpisze niekorzystną umowę.

Nie tym razem.

Szkoła

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 217 (237)

#84628

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilka słów o bezmyślności ludzi.

Niedawno było w pracy zebranie, na którym powinni być wszyscy, bo temat był ważny.

Dwa dni po spotkaniu podchodzi chłopak i pyta, czy wiedziałem o tym i byłem. Mówię, że tak, każdy dostał maila odpowiednio wcześniej.

On odpowiada, że nie wiedział, bo podał maila "jakiegoś starego, którego już praktycznie nie używa".

I zdziwienie, bo "nikt mu nie mówi, co się dzieje w firmie".

Praca

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 109 (163)

#84639

(PW) ·
| Do ulubionych
Pewna ekspedientka przekroczyła wczoraj moją skalę sku&^%$#stwa.

Stałem w kolejce za 6-latkiem (sąsiad z bloku), który kupował chipsy. Podał towar i 5 zł w jednej monecie. Pani skasowała i powiedziała, że to wszystko, nie ma reszty. W tym momencie nie wytrzymałem:
- (J) Co pani robi? Przecież te chipsy kosztują 3.99 zł (wiem, bo sam je czasami kupuję). Proszę wydać dziecku resztę.
- (E) Eee, nie, podrożały ostatnio.
- (J) Naprawdę? To proszę wydać dziecku paragon, a później sprawdźmy jeszcze na półce.
- (E) Aaa, nieee, faktycznie, to z innej firmy podrożały. Pomyliło mi się.
- (J) W dalszym ciągu dziecko czeka na paragon (trochę oszołomione sytuacją, ale zna mnie, bo mam syna w tym samym wieku, więc praktycznie codziennie na placu zabaw się widzimy i znam się z jego rodzicami). Proszę mieć pewność, że sytuacja zostanie zgłoszona pracodawcy. Mam nadzieję, że kamera skierowana akurat na ladę jest dobrej jakości.

Prosiła mnie jeszcze, żebym tego nie robił, ona naprawdę się pomyliła i nikogo nie chciała oszukać.

Nie, właścicielka sklepu oraz rodzice dziecka o wszystkim dowiedzieli się niedługo później.

sklep

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 250 (254)

#84550

(PW) ·
| Do ulubionych
Jechałem osiedlową ulicą, z prawej strony z PARKINGU wyjeżdża facet i widzę, że zaraz wjedzie we mnie. Klakson, on też klakson, ale udało się się uniknąć zderzenia. Facet wysiada, ja też:

(F) Co pan robi?! Przecież miał mnie pan z prawej?
(J) Przecież pan wyjeżdżał z parkingu. Włączał się pan do ruchu, więc to chyba ja miałem pierwszeństwo?
(F) Ale to JA byłem z prawej!
(J) A ja znam przepisy i się spieszę. Do widzenia. Proszę sprawdzić co jest, a co nie jest skrzyżowaniem.

Wsiadłem i pojechałem w akompaniamencie "gówniarze jeździć nie potrafią i jeszcze się wykłócają".

parking

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (139)

#84066

(PW) ·
| Do ulubionych
Poranne Polaków uprzejmości.

Byłem w sklepie, kupowałem dosłownie jedną rzecz. Stoję w niedużej kolejce i nagle jakaś pańcia +/- 50 lat z całym załadowanym wózkiem puka mnie w ramię i pyta, czy ją przepuszczę.

Spoglądam na jej wózek i mówię, że mam tylko jedną rzecz i niestety nie.

Na co ona:
- A to spierd*laj, gówniarzu.

Sklep

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (132)

#82280

(PW) ·
| Do ulubionych
Zaparkowałem równolegle w taki sposób, że między moim tylnym zderzakiem, a tylnym samochodu za mną było gdzieś 20cm. Upewniłem się czy samochód z przodu ma wystarczająco miejsca aby wyjechać i stanąłem obok żeby jeszcze zapalić. Po chwili podchodzi facet i taki dialog się wywiązuje:

Facet - Ale pan miał tu nie wjeżdżać!
Ja - Przepraszam, nie rozumiem.
F- No specjalnie tak stanąłem (czyt. myślałem że zastawiam dwa miejsca) żeby później bez problemu wyjechać. Pan mnie zastawił, proszę odjechać.
J - No ale przecież ma pan miejsce z przodu.
F - Ale będę musiał na kilka razy kręcić.
J - Mogę panu pomóc i mówić ile miejsca zostało przy cofaniu.
F - Nieważne, poradzę sobie. Nawet na parkingu muszą mnie wku****ć.

Tego niby miałem nie słyszeć, ale powiedział na tyle głośno, że dotarło to do mnie. Wzruszyłem ramionami i patrzyłem jak pan wyjeżdża. Po trzech poprawkach odjechał.

parking

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (162)

#66805

(PW) ·
| Do ulubionych
Postanowione. Kupujemy fotelik na rower i będziemy jeździć razem z dzieckiem.

Chcąc oszczędzić czas i pieniądze, szukałem na olx w moim mieście, aby móc odebrać osobiście i sprawdzić, czy wszystko jest tak, jak powinno.

Jest. Fajny model, rozsądna cena i nawet niedaleko mnie można odebrać. Środa, 3 czerwca ok. 10, dzwonię.

Niestety można kupić dopiero po 17, co mi nie pasuje, bo pracuję po południu. Ale pomimo święta w czwartek, pani chętnie mi go sprzeda w czwartek rano. Umówieni. Załatwione.

No właśnie jednak nie.

Podjeżdżam o umówionej godzinie w umówione miejsce i okazuje się, że pani nie miała jak odebrać z magazynu i przeprasza, i że zgubiła mój numer i nie miała jak mnie uprzedzić.

Dzwoniłem z komórki na komórkę, więc dziwnie by było "zgubić", bo nie mam zastrzeżonego, no ale trudno. Popsuło mi to plany, bo chciałem w długi weekend pojeździć rodzinnie, ale pani obiecała, że w poniedziałek sama przywiezie do mnie. W ramach zadośćuczynienia za jej błąd.

Super.

W poniedziałek rano zadzwoniłem jeszcze raz, ustaliłem datę, godzinę, wysłałem sms-em adres i czekałem.

I bym pewnie czekał do teraz. Chyba wybitnie nie chcą ode mnie pieniędzy, bo nie przyjechali, nie zadzwonili, nie odebrali ode mnie telefonu i nie oddzwonili do teraz (środa).

Trudno. Ja się napraszać nie będę, aby łaskawie mogli mi coś sprzedać. Pojechałem do sklepu sportowego, kupiłem od ręki. Co prawda trochę drożej, ale mam. Czekam na chwilę wolnego i pogodę - i jazda po zdrowie i frajdę dziecka.

białystok

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (198)

#82126

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłem z dzieckiem w centrum handlowym. Syn chciał przejechać się na tych samochodzikach, do których wrzuca się pieniążka i przez kilka sekund się rusza i gra muzyka. Niestety nie miałem dwuzłotówek, więc wszedłem do pobliskiej apteki żeby wymienić, niestety nie udało się.

I w tym momencie odzywa się Grażyna Biznesu stojąca obok.
- Ja mogę panu wymienić. Dam panu dwuzłotówkę, jak pan mi da trzy złotówki.
Aż się zaśmiałem z tej promocji, aptekarka też. Odmówiłem, na co Grażyna:
- Cóż, pana strata.

CH M1

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (149)

#79905

(PW) ·
| Do ulubionych
Żeby zobrazować sytuację, najpierw krótki opis.

Sklep, w którym przed chwilą byłem, ma na dziale mięsnym dwa stanowiska: jedno z mięsem surowym, a kawałek dalej (wzdłuż tej samej "lady") wędliny, kiełbasy itp. Do obu obowiązuje oddzielna kolejka. Po wejściu do sklepu naturalnie najpierw mija się "surowe", a później są wędliny.

Miałem kupić i jedno, i drugie, więc ustawiłem się w kolejce za jakąś "pancią" do surowego. Zauważyłem, że w wędlinach nie ma prawie kolejki, więc poszedłem najpierw tam. Po chwili "pancia" pakuje się przede mnie. Zwracam jej zatem uwagę, że kolejka jest za mną.

Dowiedziałem się, że mam ją przepuścić, bo ona "była pierwsza w tamtej kolejce i naturalne jest, że najpierw surowe, a później wędliny”, więc ona musi być przede mną również tu.

Zupełnie zbiła mnie z tropu swoim tokiem rozumowania, ale zdążyłem odpowiedzieć, że obowiązuje oddzielna kolejka i powtórzyłem, iż koniec jest za mną.

Widziałem, że "pancia" chce jeszcze mnie przekonywać do swojej "racji", ale ekspedientka zapytała mnie, co ma podać i "pancia" coś tam powiedziała pod nosem, ale ustawiła się za mną.

A więc info do wszystkich, jeżeli robicie zakupy, to koniecznie w takiej kolejności, jak są produkty wystawione. Nie można najpierw wziąć czegoś z końca sklepu i później wrócić do początku. No, chyba że przepuści się wszystkich w kolejce. ;)

sklep

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 100 (122)