Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

skrzypaczek612

Zamieszcza historie od: 2 maja 2011 - 18:53
Ostatnio: 19 września 2013 - 12:02
  • Historii na głównej: 3 z 8
  • Punktów za historie: 1275
  • Komentarzy: 8
  • Punktów za komentarze: 23
 
zarchiwizowany
O tym dlaczego powinnismy mowic otwarcie o swoich oczekiwaniach wobec innych.
Historia znajomej sprzed ok,5 miesięcy.
Owa znajoma wyjeżdżała na stale do Londynu,jednak jest pies z którym cos trzeba zrobić. Wybrała się wiec do weterynarza i prosi zeby go "uśpić". Pan Weterynarz psa wziął, dal zastrzyk bez pytania o cokolwiek,pies odszedł do psiego raju. Po zabiegu wyszedł na korytarz gdzie stała znajoma i pyta
-Panie Doktorze,jak z pieskiem?
Pan Doktor- Z pieskiem juz dobrze,nie będzie problemu...
-no to dobrze,bo on tak nie lubi jeździć autem a co dopiero samolotem, to kiedy on się obudzi jak juz dolecimy na miejsce?

Mina doktorka ponoc bezcenna,tylko psa szkoda.

Sulechow

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 190 (370)
zarchiwizowany
HIstoria eleganta o samochodzie brata przypomina mi historie pewnej Pani z zachodniej POlski,otóż kupiła ona na rynku wtórnym kilkuletnie "BeeMWu" za wyjątkowo okazyjna cene,auto cud,malina...
Po pewnym czasie jednak trzeba zrobić przeglad i okazuje sie ze to super auto zostawia 4ślady zamiast dwóch. Po dokładnych ogledzinach okazało sie ze auto bylo po mocnym uderzeniu w bok wszystkie elementy z prawej strony były grubo szpachlowane i nie do konca dobrze zrobione,podczas naprawy okazało sie również ze elementy zawieszenia sa do wymiany. Wydała prawie 30tys złotych zeby doprowadzić auto do normalności. POwtórzę wiec za elegantem: przy kupnie auta doradzcie sie specjalisty.

lubuskie

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (28)
zarchiwizowany
kolejna historia ze sklepu. Tym razem piekielnyn jestem ja. Szwagierka i moja dziewczyna wróciły ze sklepu,rozpakowuja zakupy,wyciągaja kiełbasę a tu szok! Oslizla jakas,troche pośmierduje i niemalze chodzi po kuchni,myślę sobie "o nie,no to juz przesada!!" chwytam kiełbasę,paragon i biegiem do sklepu. Wpadam do tesco pod punkt obsługi klienta i od razu z grubej rury
J-co to ma byc? Takie cos sprzedajecię? Wstyd! Oddawać mi tu zaraz kase!
Sprzedawczyni po przyjrzeniu sie kiełbashe mowi
S-to pomyłka chyba.
J-pomyłka? Żadna pomyłka! Sprzedajecię byle co a teraz pomyłka? Ni cholery,kasa i zabieraj to Pani.
S-ale to pomyłka,to nie nasze...
J-jak nie Wasze! Zabierać to! Sanepid Was załatwi.
Po kilku chwilach awantura jak cholera,ja krzycze,kierownik zmiany krzyczy,klienci sie przyglądają,czesc z nich wyszła nie kupując. Po jakimś czasie patrzę na paragon a tam zupełnie inny sklep, w drugiej części miasta. Wydukalem tylko "przepraszam,faktycznie pomyłka" i uciekłem jak szczur. Przepraszam sprzedawczynie ktorej oberwalo sie z mojej winy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 85 (197)
zarchiwizowany
Historia sprzed ok 6-7lat,dotyczy zapewne wielu Polakow którzy jeździli do pracy do Niemiec dorobic parę euro. Mi i kilku znajomym trafiła sie okazja do wyjazdy na szparagi do naszych zachodnich sąsiadów. Bez większych perspektyw na pracę Polsce,zgodziliśmy sie niemal od razu pojechac do miejscowości Gross Kreuz za Poczdamem. Po krótkim zapoznaniu sie z obozem i systemem pracy ruszyliśmy na pole. Pierwszy dzień nie byl zbyt łatwy ze względu na nowy system pracy a i pogoda byla tragiczna,gorąco i duszno,dla szparaga idealne warunki,dla nas nie bardzo. Po kilku dniach upałów,postanowiliśmy pójść do szefowej,Polki z reszta,zeby dała nam choc po butelce wody na pole. Nie zgodziła sie twierdząc ze wymyślamy sobie problemy,dziwne to troche ze roma setka osób wymyśla to samo. Następnego dnia ok 13-w przerwie obiadowej,odwiedziła nas szefowa.
Sz-a co Wy robicie? To ja Wam za siedzenie płace?
Kierownik-obiad mają teraz to i siedzą.
Sz-obiad? To oni jeszcze zra na mój koszt?
K-nie na Pani koszt tylko właściciela i nie zra tylko jedzą!
Sz-dobra,dobra... Do roboty,juz! Pokaże Wam jak sie pracuje!
Ruszyliśmy wiec wszyscy w swoje tzw rajki i zbieramy. Szefowa chwyciła nóż,koszyk i ruszyła biegiem w pole. Dodam ze upały były straszne. Po przejściu ok 200m byla pierwsza,wyprzedziła nawet wieloletnich pracowników. Stanęła na końcu pola i krzyczy
Sz-i co? Można? Można! Tylko chęci trzeba a nie tu woda Wam sie marzy nieroby z Polski.
Któryś z pracowników zasugerował zeby przebiegła sie tak jeszcze z dwa razy. No to ruszyła z powrotem, jednak po ok 100metrach padła nieprzytomna pyskiem w ziemię. zabrał ja śmigłowiec ratownictwa medycznego prosto z pola. Swoja droga dziwne dla mnie jest jak Polacy traktują swoich rodaków za granicą,pracujemy na czarno za pol darmo ,więcej godzin niz normalnie powinno byc,mieszkamy w barakach które do minimum standardów ma duże braki to jeszcze butelki wody za 2-3zł żaluje.

szparag

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 191 (249)
zarchiwizowany
razu pewnego,ok 3lat temu,znajomym pracującym w Niemczech zepsuł sie samochód. Dzwonia wiec do kierownika w Polsce zeby przyjechał po nich bo po co lawete wynajmować skoro to blisko. Ruszył wiec na ratunek,po ok 8godz każdy dotarł do miejscowości jaka mu podali,umówili sie pod poczta jednak nie mogli sie odnaleźć. Po godzinie tłumaczen okazało sie ze oni stali 80km od Polskiej granicy a on pojechał do miejscowości o tej samej nazwie pod Szwajcarska granicę,grubo ponad 800km od domu;)

Innym razem mial odebrać znajoma z Niemiec i odwiezc do Zamościa. Po całonocnej jeździe spod Zielonej Góry dotarł pod dom znajomej,dzwoni do niej a ona na to ze przeciez 4miesiące jest w Magdeburgu w Niemczech gdzie sam ja wysłał.
Kier.-hmm..to ja chyba jednak jutro przyjadę po Panią.

To tylko 2z wielu historii które możnaby opowiedzieć o kierowniku który zwykł obciazac nas za paliwo kiedy gubilismy sie w Niemczech:)

marna firma

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 2 (36)

1