Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

szczerbus9

Zamieszcza historie od: 23 maja 2018 - 20:00
Ostatnio: 14 sierpnia 2019 - 20:40
  • Historii na głównej: 18 z 56
  • Punktów za historie: 1346
  • Komentarzy: 161
  • Punktów za komentarze: 142
 
zarchiwizowany

#85106

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Około miesiąc temu opisywałem wypadek na obwodnicy mojego miasta i związana z nim komentarze... Trafiła niestety do archiwum. Ludzie popisali się wiedzą, a nawet spostrzegawczością czy yntelygencjom.

Tym ostatnim popisali się też zarządcy drogi. Jakieś 2 tygodnie temu pojawiły się piękne, jeszcze owinięte czarnym stretchem nowe znaki przy wjazdach. Koło, trujkąt i prostokąt...

Tak, tak... Zaraz odsłonili ograniczenie do 60, ostrzeżenie o innych zagrożeniach (ostrzegawczy z !) i tabliczkę informującą o ciągnikach i pojazdach wolnobierznych.

Jak dla mnie to przesada. Przypominam to droga dwupasmowa, przyszykowana na drogę ekspresową. Piekielne jest też zachowanie kierowców. Żaden się nie stosuje, więc to martwy przepis dający jedynie pole policji do nadgonienia statystyk... Na szczęście tam nie łapią...

Wypadek: https://www.dziennikwschodni.pl/pulawy/wypadek-w-bronowicach-kolo-pulaw-utrudnienia-w-ruchu,n,1000246355.html

Droga

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (12)
zarchiwizowany

#85096

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia usłyszana od kolegi... Ale chyba nie spodziewaliście się czegoś innego niż samochodów? Tym razem zachłanność sprzedawców części...

Kolega, co prawda sporo starszy, ale niech tak zostanie, ma Teścia, a Teść małe, leciwe autko. Coś wielkości corsy, fiesty, clio w wersji z początku lat 90-tych. W sumie liczy się, że wartoś już liczona w kg...

Senior sobie jeździł i jednej zimy zderzak mu pękł, prawdopodobnie na grudzie. Zrobiło się ciepło i Kolega udał się do pobliskiego autozłomu w poszukiwaniu zderzaka. Był ale za 200, co go trochę przeraziło. Spodziewał się 80-100zł, a nawet się targował. No nic, powiązał na drut i trytytki i jakoś to było...

Seniorowi to jednak nie odpowiadało, ale co robić... Latem zbliżał się przegląd, więc Teść złapał tej specyficznej starszej paniki... Tym razem uparł się, że nie przejdzie przeglądu przez zderzak i nie dał sobie wytłumaczyć... Kolega drugi raz poszedł na złom, licząc, że tamten zmądrzeje. Kolejny raz się przeliczył, bo złomiarz wyrzucił zderzak, bo nie było zainteresowania...

Jak się dowiadywałem, Kolega szukał rady jak lepiej naprawić ten przeklęty zderzak. Spawanie, klejenie, szpachla itp. I oczywiście przeklinał tego ch00ja z złomu, co go chciał zerżnąć, a tylko wk00rwił...

Autozłom

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (24)

#84823

(PW) ·
| Do ulubionych
Znowu polskie drogi… Tym razem nie moja lokalna DK/S12, tylko wygoniło mnie pod Warszawę i wracałem S7.

Ruch dość spory, ale idzie gładko, bez zatorów. Widok chyba znany, typowy dla polskich dróg, czasem spotykany gdzie indziej... Czyli na lewym sznur jeden za drugim, a na prawym pojedyncze auta co 3-4 długości. Efekt różnicy prędkości ok. 30-50 km/h i klasycznej kultury prowadzenia.

Jadę sobie spokojnie lewym pasem, w lusterku od dłuższego czasu to samo BMW, ale mój spokój mąci coś białego na prawym pasie. Okazuje się, że to dostawczy fiat zabudowany na kontener. Wyprzedza mnie po prawej i dosłownie zajeżdża mi drogę. Nie mógł gonić prawym, bo przed nim było wolniej poruszające się auto, a gdybym nie podejrzewał, co się dzieje... Dobrze, jakbym miał błotnik, lampę i zderzak do wymiany. Razem z hamulcem, już chyba z przyzwyczajenia, nacisnąłem klakson...

To jeszcze nie koniec. Chwilę później deja vu. Ten sam numer, tylko że tym razem niedoszłą ofiarą stało się nieduże miejskie auto, które jechało przede mną. Również unik, ale kierowca zaraz zjechał na prawy pas, być może, żeby ochłonąć. Prawdopodobnie to była kobieta i miłe jest przypuszczenie, że mój klakson jakoś ją zaalarmował... Ale to tylko przypuszczenie.

Fiat już siedział na ogonie kolejnego auta, a ja miałem pustą drogę do niego. Podgoniłem i dałem znać, co o nim myślę, klaksonem i długimi światłami. Poskutkowało, uspokoił się, zjechał na prawy i więcej go nie widziałem.

WISIENKA

W sumie nie opisywałbym tej historii, ale gdy zjeżdżałem z s7, na nitce w stronę Warszawy stały Straż Pożarna i Policja. Ewidentnie jakiś wypadek, ale jak przejeżdżałem, to już kończyli akcję, a w internecie jeszcze nic nie ma... Węzeł Białobrzegi Południe.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 17 (67)

#84804

(PW) ·
| Do ulubionych
Tym razem odpowiedziałem niemal piekielnością na z pozoru normalną sprawę... Oceńcie sami.

Mój podjazd jest dość dobrze i ładnie zrobiony, może poza rozwalonym słupkiem od bramy, ale właśnie nowy zaczęliśmy robić...

Wspomniana brama jest cofnięta od ulicy o jakieś 3,5-4 m, by spokojnie zjechać i z podjazdu otwierać. Dodatkowo na podjeździe jest wylewka betonowa. To kusi, jak ktoś ma nakręcać i normalnie nie budzi to żadnych podejrzeń... Ale zawsze jest to „ALE”...

W pobliżu jest gospodarstwo agroturystyczne, dość popularne, bo mają zwierzaki z Ameryki Południowej (jak ktoś ciekawy, na pw podeślę link). W poprzednią sobotę, w godzinach już popołudniowych, zaczęło się. Chyba organizowali jakiś piknik czy inną zabawę w rodzinnych klimatach i zjechało się kilkadziesiąt samochodów, wszystkie nakręcały u nas.

Od 17 do ok. 22 co chwilę ktoś podjeżdżał i mącił spokój, w najliczniejszym momencie na raz nakręcały 3 auta. Za każdym autem odzywały się psy i niektórzy ludzie sprawdzali, co się dzieje. By spokojnie spać, przytargałem większy kamień i rzuciłem na środek podjazdu. Spokojnie, jest lampa uliczna, która oświetla podjazd i kamień było dość dobrze widać... Pomogło!

Dzisiaj wracałem do domu po robocie na polu i akurat jechałem za podejrzanie zachowującym się samochodem. Dojeżdżamy do mojej bramy i myk, skręcił do mnie na podwórko, prosto w otwartą bramę. Niewiele myśląc, podjechałem na swój podjazd, zgasiłem silnik i pośpiesznym krokiem ruszyłem w stronę garażu. Osoby na podwórku mało się nie powywracały ze śmiechu, a dwie panie ruszyły za mną, pytać, co się dzieje... Odpowiedziałem grzecznie, że właśnie podjechałem do siebie do domu. Nie dałem się długo prosić, odjechałem i zaraz wjechałem w podwórze...

Dziś chyba też trzeba będzie wyjąć kamień... ;D

Sprawa jest mocno irytująca. Mam 3 psy, którym jeść daję, żeby szczekały, jak ktoś idzie, co się teraz mści na mnie, bo co chwilę jest koncert...

Bardziej jako ciekawostkę dodam, że droga jest szeroka i jak się umie jeździć, to wykręcić na jedno cofanie nie ma problemu. A jak tydzień temu położyłem kamień, to ludzie jeździli prawdopodobnie aż do Remizy.

Tam jest skrzyżowanie z drogą polną, której wyjazd jest na tyle szeroki, że lokalni kierowcy ciężarówek nawracają tam bez cofania...

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 79 (123)

#84935

(PW) ·
| Do ulubionych
Znowu droga... Czasem się zastanawiam, czy to aż takie święto kiedy nikt mnie nie chce skasować...

Tym razem lokalne kręte drogi i ścinanie zakrętów. Zazwyczaj dla mnie na tyle piekielne, że bez problemu mieszczę się w pasie z większą prędkością niż kierowcy ścinające zakręt... Ale nie tym razem...

Sobota wieczór, wracam do domu mniej więcej w godzinach kiedy 90% grilli jest w użyciu. Dojeżdżam do specyficznego zakrętu w prawo (dość ostry w dołku, ograniczenie na zakręt 50, widoczność bliska 0 przez las).
Coś mnie tknęło gdy zobaczyłem samochód z przeciwka i zwolniłem bardziej i wcześniej niż zwykle. Z przeciwka okazało się był nie jeden, a 4 samochody (pierwszego nie pamiętam, reszta bmw jak moje). Pierwszy jeszcze się liczy, że najechał na linię, a każdy następny coraz ostrzej ścinał zakręt. Po ostatnim było widać, że się przestraszył, widziałem bo przez chwilę miałem go niemal na wprost...

Do zderzenia finalnie nie doszło. Wyhamowałem niemal do zera, a on odbił... Nie strąbiłem go, a jedynie przeklinałem, że w końcu czegoś nie zauważę, instynkt zawiedzie lub coś z mechaniki i wjadę komuś w coś... I aby zagrzechocze...

Droga las zakręty

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 120 (144)
zarchiwizowany
Jak pisałem wcześniej, dalej będę opisywał dziwne sytuacje na DK/S12 w okolicy Puław związane z czasowym zamknięciem tzw Starego Mostu...

Dziś nad około 3:30 zdarzył się wypadek. Zderzenie ciężarówki z ciągnikiem rolniczym. Jak jechałem do pracy na 6 to jeszcze pojazdy stały, a jeden pas był wyłączony z ruchu. Ale tak na prawdę rozwaliły mnie komentarze na FB czy stronach informacyjnych (Lublin112, Dziennik Wschodni), gdzie większość ganiła traktorzystę, że w ogóle się tam znalazł, a reszta prostowała tamtych, że miał pełne prawo tam być... Brawo dla inteligencji i wiedzy, bo niektóre pomysły to już przegięcie... Od chłosty, po zabranie gospodarstwa, czyli zupełnie jak g00wnoburza za lewy pas...

Wyjaśnienie
Ten fragment ma zdjęte oznaczenia S i zakazy wjazdu, na potrzeby objazdu...

Ciężarówka miała uszkodzoną kabinę, ale ciągnik pękł jeden raz w połowie, a drugi rozleciał się tylny most (tylna oś). Było też widać resztki konstrukcji i rozrzuconą kapustę. Jak słyszałem "Jedna osoba jest ranna", czyli pewnie traktorzysta, bo musiało go zdrowo obić w tej kabinie...

Jak dla mnie to traktorem jechał na targ (środa), a kierowca ciężarówki go nie lub za późno zauważył i bum... Pewnie jechał całą noc i być może już go senność brała...

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (35)

#84642

(PW) ·
| Do ulubionych
W poprzedniej historii pisałem, że zamknęli most... Czyli niemal cały ruch został skierowany na obwodnicę, czyli na trasę szybkiego ruchu. Spodziewałem się, że osoby mniej rozgarnięte za kółkiem będą miały z tym problem... Nie spodziewałem się jednak, że aż tak mnie to uświadomi w ludzkiej niewiedzy, strachu i/lub ignorancji.

Jeżeli dobrze pamiętam z kursu, to do początku pasa zjazdowego należy dojechać prawym pasem, utrzymując prędkość ruchu (90-120), płynnie zmienić pas i zacząć zwalniać. Zrozumiałe jest zjechanie na prawy pas nawet 500 metrów przed zjazdem i czołganie się równo z ciężarówkami, a nawet przejazd całej trasy w ten sposób. Ktoś się boi, nie ma doświadczenia... Trudno.

Jednak jak skomplikować tak prostą czynność? Coraz częściej spotykam ludzi, którzy nawet 300 metrów przed zjazdem zjeżdżają na pas awaryjny, a niektórzy nawet już zwalniają. Problem w tym, że pas awaryjny nie jest szeroki, więc lewe koła samochodów są na prawym pasie (opony w całości za linią). Po pierwsze jazda pasem awaryjnym nie jest ani legalna ani bezpieczna, a po drugie jednak blokują prawy pas...

I właśnie się zastanawiam, co myślą sobie ci kierowcy. Czy jest to może zła interpretacja znaków, czy może nie do końca przemyślana uprzejmość, a może kierują się strachem i chcą jak najszybciej uciec od tych wariatów na lewym pasie.


P.S. Facebook donosi, że na tym zjeździe potrafią się robić korki o 14, dłuższe niż opisywane przeze mnie odległości zmiany pasów. Ze zdjęć jednak jasno wynika, że auta w zatorze grzecznie stoją na prawym pasie do samego zjazdu... Czyli jednak można?

DK/S 12

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 93 (121)

#84534

(PW) ·
| Do ulubionych
Serdecznie pozdrawiam panią w stalowym Hyundaiu ix35 na blachach LZA, która przystanęła niemal na wprost mojej bramy, wywaliła śmiecia na pobocze, zawróciła u sąsiada w bramie i odjechała, jakby nic się nie stało...

Uprzedzając pytania, czy aby na pewno nie machałem jej chusteczką, to NIE. Sobota rymuje się z robota, ręce miałem zajęte i jakoś głupio mi było puścić wszystko w tej chwili...

Wieś

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 66 (110)
zarchiwizowany
Jak zostać pozornym strażnikiem lewego pasa? Czyli jak się pomyliliśmy... I za prawdę nie wiem co gorsze...

Wracam do domu z miasta, czyli mam kawałek do przejechania obwodnicą. Wjeżdżam spokojnie, ruch nadzwyczajnie mały i w oddali widzę dość typowy widok. Dwóch kierowców zdaje się z sobą ścigać. Audi na lewym i duży SUV na białoruskich blachach na prawym. Ogólnie nie tak źle...

Dogoniłem ich niepokojąco szybko. Chcę jechać, więc już sięgam do manetki by wbić lewy kierunek i w tym momencie Audi zaczyna hamować. Już Luba na miejscu pasażera wyklina "Strażnika lewego pasa", a ja wbiłem ten przeklęty kierunkowskaz. Audi zwolniło na tyle, że spokojnie dałbym radę objechać go z prawej strony, ale nigdy nie lubiłem tego rozwiązania... Użyłem więc klaksonu i kierowca przede mną zmienił pas...

Historia by się zakończyła gdybym się nie obejrzał przez ramię. Liczyłem, że zobaczę zdenerwowanie lub kamienną twarz... A ujrzałem dwie osoby tępo wpatrzone w cokolwiek na tunelu środkowym...

P.S. A Białorusin. Jechał spokojnie prawym pasem z prędkością pomiędzy 90 a przepisową...


EDIT:
Dla tych co nie rozumieją...
I jestem szczerze załamany jednym z pytań z komentarza...

Jadę sobie dwupasmówką, lewym pasem. Niestety muszę zwolnić, bo gość w audi jedzie na równo z SUV-em na prawym pasie.

Chcę włączyć lewy kierunkowskaz jako umowny, europejski sygnał dla innych, że chce jechać i żeby mi zjechali, ale zanim to zrobiłem Audi zahamowało. I to dość ostro...

Pierwsza myśl, "Strażnik Lewego Pasa" chce się ze mną pobawić, chyba z nudów...

Zamiast wyprzedzić go prawym pasem, włączam jednak ten przeklęty lewy kierunkowskaz i używam klaksonu... Kierowca łagodnie zjeżdża, a ja mogę dalej gonić...

Z ciekawości spoglądam przez ramię. Kierowca i pasażer w Audi są zajęci oglądaniem czegoś co leży prawdopodobnie gdzieś w okolicach drążka zmiany biegów i dźwigni ręcznego. To miejsce nazywane jest tunelem środkowym...

Trochę głupie mi się wydaje takie blokowanie pasa, ale mega głupim jest takie odwrócenie uwagi w tej sytuacji... Oni byli pochyleni i chyba raczej nie podziwiali gałki od zmiany biegów z tak bliska...

Tunel środkowy to element konstrukcji samochodu. Przetłoczenie wzdłuż auta. W RWD tam jest wał napędowy do tylnej osi, a w większości aut obecnie to już tylko wzmocnienie... Najlepiej go widać jako garb na podłodze przy tylnych fotelach...
Tak więc szerokości w tunelu środkowym na autostradzie XD

DK12

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (24)

#84615

(PW) ·
| Do ulubionych
Spotkałem dziś na tyle nieodpowiedzialnego strażnika lewego pasa, że mogło się to skończyć dość poważnie, a w najgorszym razie tragicznie...

Długa prosta, niegdyś trasa przelotowa przez miasto. Dwupasmówka bez rozdzielonych kierunków, zakończona zwężeniem i rondem, do którego zmierzałem. Co więcej tablica o sugerowanym ruchu na "Suwak" wisiała tam na długo przed pierwszymi plotkami o obowiązku...

Dojeżdżam lewym pasem, a tam jak to w godzinach szczytu kolejka, parę samochodów za wysepkę. Przede mną czarny passat, a na prawym TIR (ciężarówka z naczepą). Przed passatem pusto to już liczę, że przyspieszy i zatrzyma się dopiero na zwężce... Gość jest w połowie naczepy i TIR coś dziwnie się zachowuje. Powoli zmienia pas, czym spycha passata. Kierowca ucieka na pas dla przeciwnego kierunku. Co więcej wydawało mi się, że TIR przez chwilę go tam trzymał (zwolnił, oby mi się wydawało) i już do samego ronda blokował obydwa pasy. Na szczęście chwilowo nic nie jechało...

Wpuściłem biedaka w passacie i sam wcisnąłem się na prawy pas. Przez chwilę miałem ochotę zblokować TIR-a na lewym, ale nie dość, że niewiele mu brakowało do jazdy okrakiem, to przede mną jechał ktoś bardziej bojaźliwy...

P.S. Niedawno zamknęli jeden z dwóch mostów (remont). Więc ruch się robi ciut "Dziwny"... Jest więcej korków, robią się w dotychczas nietypowych miejscach, a ludziom chyba ze szczęścia odbija (widać na Facebooku)... Wróżę więcej tym podobnych historii...

Lewy pas

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 54 (66)