Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

timi14

Zamieszcza historie od: 13 lipca 2011 - 22:00
Ostatnio: 17 lutego 2020 - 15:13
  • Historii na głównej: 15 z 18
  • Punktów za historie: 2733
  • Komentarzy: 181
  • Punktów za komentarze: -107
 
zarchiwizowany

#85906

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Dziś o zajeżdżaniu drogi przez ciężaró..., ajć, co ja piszę. Przecież nie chcecie o tym czytać. Zmiana tematu.


Światła samochodowe. Opisywałem już historię wskazując na niewiedzę i nadmierne zaufanie kierowców do elektroniki samochodowej. Dziś jednak o nadużywaniu świateł drogowych.

Po co w ciężarówkach są te małe światełka na góry pojazdu? To są światła obrysowe, które mają innym powiedzieć, że z naprzeciwka jedzie pojazd ciężarowy. Po co Wam ta wiedza? Czytajcie dalej:)

1. Autostrada A1, odcinek Włocławek-Toruń. Na pasie zieleni rozdzielającym jezdnie są zamontowane słupki ograniczające ryzyko oślepienia światłami drogowymi. Niestety nie działa to w przypadku ciężarówek. Jadę i jestem oślepiony przez auto osobowe. Kierowca na pewno widzi moje światła obrysowe (kontroluję oświetlenie przed ruszeniem), ale zwyczajnie to ignoruje. Zmienia światła na mijania dopiero kiedy ja włączam światła drogowe.

2. DK 12 na odcinku od węzła autostrady A1 w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. Odcinek drogi ze wzniesieniami. Wjeżdżam pod górkę (jestem na szczycie) i widzę naprzeciwko auto osobowe na światłach drogowych. Kierowca również ignoruje moje światła obrysowe. Zanim jednak włączyłem "długie", zauważył, że jadę i przełączył na mijania.

3. Ekspresowa S5, odcinek Poznań-Leszno. Zjeżdżam ze wzniesienia i jestem oślepiony przez auto osobowe. Na tym odcinku nie ma zabezpieczeń przeciw oślepieniu. Kierowca osobówki nie reaguje również moje "błyskanie" światłami drogowymi (nie mogłem ich włączyć na stałe, bo chwilę wcześniej wyprzedziło mnie auto). Kiedy się wymijaliśmy, nacisnąłem na klakson.

Współtowarzysze drogi. My siedzimy wysoko i Wasze światła nas oślepiają. Wierzcie mi, że to nie jest miłe, ani przyjemne dla oczu być w ten sposób oślepiony nawet kilkanaście razy w ciągu jednej nocy. Po to właśnie mamy światła obrysowe. Są wymagane przez prawo, a Wam mówią, że zbliża się pojazd o większych gabarytach. Zwracajcie na to uwagę i zadbajcie o wspólne bezpieczeństwo.

Autostrada A1 Ekspresowa S5 DK12 TIR osobowe droga oślepienie

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 9 (47)
zarchiwizowany
I znowu powracam:) Będzie to druga historia pokazująca że kierowca skutera/motocykla musi myśleć za wszystkich. Dla przypomnienia poprzednio było o rowerzystach w wieku szkoły podstawowej, nie znających podstawowych zasada ruchu drogowego. Akcja się znowu dzieje w niewielkim miasteczku koło Ciechocinka.
A wiec lecimy...

Wracałem z pracy skuterem ul. Chopina. Przejechałem przez tzw. "rondo" (podobno skrzyżowanie dawniej było rondem ale jak zamykano szlabany na przejeździe, powstawały potężne korki więc je przebudowano ale nazwa pozostała) i jechałem w kierunku przejazdu kolejowego. Przed przejazdem z prawej strony jest miejskie targowisko. Jadę i widzę że do ruchu próbuje włączyć się samochód osobowy stojący na wjeździe do targowiska, równolegle do jezdni. Analizuję sytuację: mam pierwszeństwo, kierowca mnie widzi w swoim lusterku więc jadę dalej. W momencie gdy byłem w martwym polu samochodu, kierowca ruszył!!! Momentalnie wciskam przedni hamulec i trąbię na faceta. A co on zrobił? Nie spojrzał w lusterko żeby zobaczyć co spowodował (udało mi się w niego nie przywalić), nie zatrzymał się, w żaden sposób mnie nie przeprosił tylko pojechał spokojnie dalej. Musiałem ochłonąć ale nie mogłem stanąć przed samym przejazdem więc pojechałem dalej, skręciłem w ulicę Wojska Polskiego i tam się dopiero zatrzymałem żeby ochłonąć.

Czy tak trudno jest podczas włączenia się do ruchu wychylić się do przody żeby zobaczyć co się dzieje w martwym polu? Niemal każdy wypadek w udziałem skutera/motoru to przecież konieczność wezwania karetki, policji i ogromnego stresu dla kierowcy samochodu i rodziny kierowcy skutera. A jeśli tak ciężko się troszkę wychylić to odżałujmy 100zł i zakupmy dodatkowe lusterka eliminujące martwe pole (gdyby ktoś nie wiedział, takie same lusterka mają "elki"). No chyba ze estetyka pojazdu jest ważniejsza od bezpieczeństwa na drodze.

ruch drogowy

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (29)
zarchiwizowany

#58920

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Będzie o głupocie rowerzystów w wieku szkolnym (podstawówka), którzy często sami proszą się o wypadek i śmierć.

Jadę sobie dzisiaj swoim skuterem ulicą szkolną w stronę bloków w pewnym niewielkim miasteczku koło Ciechocinka. Widzę dwóch rowerzystów jadących obok siebie na ulicy i trzeciego jadącego chodnikiem, więc podwajam ostrożność. Wyprzedzać ich nie mogę bo z naprzeciwka widzę już samochody i nie chcę ryzykować że chłopaki się przestraszą. Przejechałem przez próg zwalniający i jadę dalej cały czas za rowerzystami, którzy jechali już jeden za drugim (trzeci cały czas na chodniku więc koncentruję na nim swoją uwagę). Trzeci postanowił do nich dołączyć. W jaki sposób? Bez oglądania się za siebie, bez sygnalizowania ręką, wjeżdża mi tuż przed skuter!!! Momentalnie wciskam przedni hamulec (u mnie jest kilkakrotnie silniejszy od tylnego) i niemal stanąłem w miejscu ale udało mi się w gówniarza nie przywalić. On nawet nie usłyszał że zmusił kogoś do awaryjnego hamowania a ja nie zdążyłem nacisnąć na klakson. Przetrawiłem sytuację i jadę powoli dalej za nimi. Zbliżamy się wszyscy do przejścia dla pieszych na które wchodzi kobieta z dzieckiem. Dwóch pierwszych jeszcze zdążyło przejechać ale trzeci zamiast się zatrzymać jedzie dalej!!! Szczęście że kobieta widziała co się święci i szybko przebiegła przed nim. Oni pojechali dalej a ja żałowałem że nie mogłem powiedzieć temu smarkaczowi co o nim myślę.

A co by było gdyby zamiast mnie, dzieciak wjechałby pod koła starszemu facetowi jadącemu samochodem? Albo nie daj boże jechałaby jakaś mniejsza ciężarówka której kierowca miałby chłopaka w martwym polu? Tacy jak oni sami proszą się o śmierć a plotkarze od razu okrzyknęliby winnym kierowców. Apeluję do młodych rowerzystów: nikt nie lubi myśleć za innych. Rowerzysta niemal w każdym wypadku poniesie obrażenia!

szkoła

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 82 (150)

1