Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

timi14

Zamieszcza historie od: 13 lipca 2011 - 22:00
Ostatnio: 19 września 2020 - 10:23
  • Historii na głównej: 24 z 29
  • Punktów za historie: 3554
  • Komentarzy: 303
  • Punktów za komentarze: -317
 

#87053

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira"

Znacie takie drogowe zasady jak "nie widzę, nie jadę"? Zastanawiam się, dlaczego jesteśmy tak ograniczeni umysłowo, że nie potrafimy tego zastosować i wyznajemy przy tym zasadę "ja jeszcze przeskoczę/zdążę".

Bardzo nieprzyjemna sytuacja. Wyjeżdżam po rozładunku z Legnicy, kieruję się dw 323 (dawniej dk3) w stronę ekspresowej S3. Przejeżdżam przez Rzeszotary. Tam na 2 zakrętach jest skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną i od strony S3 jest przeszkoda, którą trzeba ominąć zjeżdżając na przeciwny pas. Przejeżdżam przez skrzyżowanie. Jestem widoczny dla innych kierowców, ale wszyscy wyznają zasadę "ja przeskoczę" i uparcie się pchają. Zostaję zmuszony do hamowania i włączam klakson. Ostatnie osobówki się chowają, kiedy widzę jego. Przecież on też musi jeszcze przeskoczyć. Wjeżdża, mimo, ze jestem już naprawdę blisko. Do mojego klaksonu dołączyły światła drogowe (zawsze tak robię, może mnie nie widzi?). Zostanę zmuszony do kompletnego zatrzymania zestawu ostrym hamowaniem, bo idiota nie umie poczekać 20 sekund, aż przejadą 3 pojazdy (za mną tylko 2 osobówki, zaskoczone moim ostrym hamowaniem. Na szczęście nie uderzyły). Kierowca nawet nie przeprosił, nagranie już trafiło na policję.

Naprawdę trzeba tak traktować ciężarówki? A co by było, gdybym wiózł ładunek podatny na przeciążenia? W tej chwili byłby tylko do utylizacji, a za straty zapłaci taki głupek z własnej kieszeni, bo żadne ubezpieczenie OC czy AC nie obejmuje takich sytuacji.

PS: opisałem najniebezpieczniejszą sytuację jaka mi się przydarzyła, bo cm dzieliły nas od kolizji, ale miałem takich dużo więcej.

tir = "ja zdążę" Legnica dw323 S3

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (142)

#86910

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Wielkie brawa dla pajaca na KNT57**. Jeśli myślisz, że unikniesz kary, bo nie wcisnąłeś hamulca to się grubo mylisz. Nagranie Twojego wyczynu już trafiło na policję.

Sytuacja z wczoraj tj. 24.07 ok. tuż przed 14:00 na autostradowej obwodnicy Poznania (A2) w kierunku Warszawy. Jak zapewne wiecie mamy tam do dyspozycji 3 pasy w obie strony, dlatego nie ma zakazu wyprzedzania dla dużych. Zjechałem z S5 na A2. Jadę prawym pasem, na środkowym cały czas jedzie ciężarówka, której kierowca jakby zapomniał, żeby zjechać na prawy, ale mniejsza z tym.

Jedziemy tak już ze 2 km, kiedy nagle na mój pas z lewej strony wjeżdża w/w idiota. Zjechał bez zachowania ostrożności i odstępu czym mnie tak zaskoczył, że odruchowo wcisnąłem klakson (obyło się bez hamowania, a mam na kierownicy 3 przyciski do klaksonu i na jednym zawsze mam rękę). Cóż, kierującemu Golfem IV się nie spodobało, że duży na niego trąbi. Nagle przestało mu się śpieszyć. Najpierw wcisnął hamulec i zrównał się prędkością z kolegą na środkowym pasie (jeszcze na wysokości kabiny). Biorę gruszkę od cb radia i ostrzegam kolegę, żeby nie zmieniał pasa ruchu. W tym momencie widzę, ze pajac zaczyna się zbliżać (hamuje silnikiem). Dojeżdżam do niego, środkowy pas wolny więc kierunkowskaz i zjeżdżam na środkowy, żeby wyprzedzić. Nic z tego. Idiota wciska gaz i się oddala. Wracam na prawy pas. "Kierowca" widząc to znowu odpuszcza gaz i zbliżam się do niego. Ponownie zjeżdżam na środkowy pas i ponownie w tym momencie kierujący Golfem dodaje gazu i znika w oddali.

Serio myślicie, że takie "ukaranie" mi coś zrobi i to jeszcze na 3 pasmowej autostradzie? Zaszkodziłeś kolego sam sobie, ponieważ zamiast mandatu tylko na wyhamowanie, dostaniesz 2 mandaty: za utrudnianie ruchu i przyspieszanie będąc wyprzedzanym. Z ciekawości sprawdźmy ile możesz dostać łącznie kary: od 400 do 550 zł i 5 pkt karnych.

A2 wyprzedzanie hamowanie

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (146)

#86846

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Motocykliści czy dawcy? W tym sezonie w 100% uczciwie mogę powiedzieć, że nie spotkałem na drodze żadnego motocyklisty. Każdy kierowca na dwóch kołach był dawcą. Dziś dwa przykłady ukazujące bezczelność, brak myślenia i brawurę.

1. DK 15/25, jadę na Inowrocław i jestem blisko obwodnicy tego miasta. Trzymam odstęp od poprzedzającej ciężarówki ok. 80 m. Zestaw przede mną zaczął hamować, dlatego włączyłem zwalniacz na 1 poziom. Zaczęła się linia ciągła, a odstęp się jeszcze zmniejszał, więc uruchomiłem 3 - najmocniejszy poziom hamulca. W tym momencie usłyszałem z lewej strony ryk silnika i zobaczyłem dwóch dawców, którzy rozpoczęli manewr wyprzedzania. Chwilkę później zobaczyłem, że z naprzeciwka jedzie kolejna ciężarówka. Dawcy mnie wyprzedzili i zjechali w lukę między mną a poprzedzającym kolegą, która w tym momencie wynosiła już ok. 30 m, a swoim manewrem zlikwidowali mi całkowicie przestrzeń do hamowania. Wciskam klakson uruchamiając wszystkie hamulce. Ciężarówka z naprzeciwka mnie wyminęła, a wiedziałem, że nie jestem w stanie wyhamować przed motocyklistami, uciekłem na przeciwny pas, żeby nie zabić gnojków. Podczas zjeżdżania usłyszałem kolejny klakson. Co się okazało? Zaczynał wyprzedzać mnie kolejny dawca (cały czas linia ciągła). Jednak on zdążył jeszcze zareagować i wcisnął hamulec, chowając się za mnie.
Czy oni byli w ogóle świadomi, co właśnie zrobili? Wątpię, bo nawet w lusterka nie popatrzyli, nie wspominając o jakimkolwiek geście przeproszenia.

2. Nie pamiętam gdzie, ale przejeżdżałem przez mniejsze miasteczko. Ruch spory, mnóstwo pieszych, ruch uliczny zwalnia do ok. 30 km/h. Zbliżam się do małego skrzyżowania z drogą podporządkowaną po lewej stronie. W związku z tym po mojej lewej powstał pas do skrętu w lewo. Wjeżdżam już na skrzyżowanie, kiedy słyszę przyśpieszanie motocyklisty, a ułamek sekundy później wciskam klakson z hamulcem. Co zrobił dawca? Wykorzystał pas do lewoskrętu, żeby wyprzedzać inne pojazdy, a następnie wjechał mi na centymetry przed maskę z lewej strony i zahamował (nie był w stanie już wyprzedzić kolejnego z braku miejsca).

DK 15/25

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 65 (83)

#86772

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Wczoraj przydarzyła mi się sytuacja, która mnie mocno wkurzyła. Nagranie oczywiście jest już u policji, więc to kwestia czasu, aż sprawca otrzyma mandat lub zatrzymają mu prawko (jak w pierwszym przypadku).

Autostrada A4 na odcinku Legnica-Wrocław. Słynny odcinek niemal z całkowitym zakazem wyprzedzania dla ciężarowych i z brakiem pasa awaryjnego (jakim cudem to coś jest jeszcze nazywane autostradą?). Jadę 87 km/h, zbliżam się do wolniejszego pojazdu. Zakaz obowiązuje więc nie wyprzedzam choć nie było mi na rękę tracisz czas, bo miałem do podjęcia ładunek z okolic Wrocławia, a wczoraj zaczęły się zakazy wakacyjne. My się toczymy jak żółwie, niejeden ciężarowy nie wytrzymuje jazdy 77 km/h i wyprzedza. Wreszcie zbliżamy się do rozjazdu. Mijam znak, że za 200m rozpoczyna się zjazd i patrzę w lusterko. Lewy pas wolny. Zerkam na prawo, zjazd się rozpoczyna. Upewniam się, że lewy wolny, kierunek, ogień na tłoki i wyprzedzam. Wyprzedzanie sprawne (różnica 10 km w prędkości), ale jak końcem mojej naczepy jestem w połowie naczepy wyprzedzanego, pod mój tyłek podjeżdża bmw i błyska światłami, czyli standardowa akcja frustrata z małym penisem. Wyprzedzam dalej, ale nie minęło 5 sekund jak poszedł kolejny błysk (wyprzedziłem, ale jeszcze trzeba zadbać o odstęp). Po upływie 3 kolejnych sekund zjeżdżam na prawy pas. Kierowca bmw mnie wyprzedza, zjeżdża na prawy pas i hamuje. Chciałem wjechać mu w tyłek, ale mam zasadę, że w piątek tego nie robię, bo tez chcę zjechać do domu. Hamulec i klakson idzie w ruch. BMW spowolniło mnie do 50 km/h, a następnie sobie pojechało.

Może znajdzie się tu ktoś, kto tak robi i odpowie mi na pytanie: dlaczego niektórzy kierowcy uzurpują sobie, że nie mamy prawa wyprzedzać ciężarówką, kiedy jest to DOZWOLONE?

A4 tir Wrocław Legnica bmw

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 145 (171)

#86829

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".


Odchodzę dziś chwilowo od wiecznej wojny na linii osobowe vs ciężarowe. Dziś będzie o relacjach magazynier/firma rozładunkowa vs kierowca. Może jest tu ktoś, kto pracuje na tym stanowisku i potwierdzi takie akcje?

Rozładunek w Mysłowicach. Dojeżdżam ok. godzinę przed awizacją, zostaję wpuszczony na plac. Idę z dokumentami do biura (jeszcze ie było koronawirusa). Jestem zadowolony, bo od razu dostałem numer rampy i podstawiam się do rozładunku. Pierwszy zgrzyt się zaczął, kiedy pracownicy magazynu rozładowaniu palet stwierdzili, że "coś im nie pasuje". Dobra, czekam na magazynie i przyglądam się ich pracy. Zaczęli rozpakowywać wszystkie palety, z niejednej zabrali część towaru, żeby przełożyć na inną itp. Po godzinie poprosiłem grzecznie o przyśpieszenie, bo zostało mi 40 minut czasu pracy (czas nocny!). Wtedy przyszedł Pan Kierownik i powiedział, że on przyjmie tylko 10 palet z 30, bo na pozostałych zamówienie nie pokrywa się z dokumentacją (nie uczestniczyłem w załadunku). Jestem w szoku, ale ok, dzwonię do spedytora i wyjaśniam mu sprawę. Po chwili wracam i widzę, że 4 palety już są z powrotem na mojej naczepie. Zatrzymuję operatora wózka widłowego i żądam wyjaśnień. Usłyszałem, że pakują nieprzyjęty towar i mam go zabrać z powrotem, bo oni mają zapis w umowie z kontrahentem, ze w razie odmowy przyjęcia towaru, przewoźnik zabierze go z powrotem. Spoko, ale moja firma tego zapisu nie ma w swojej umowie, dlatego zablokowałem rampę swoim ciałem i zabroniłem dalej ładować. Operator się wkurzył i próbował mnie postraszyć, podjeżdżając szybko i w ostatniej chwili hamując. Szybko mu wyjaśniłem, że jeśli mnie dotknie paletą, dzwonię po policję i zgłaszam wypadek. W tym momencie przyszedł kierownik i powiedział, że jak nie zabiorę tego towaru, to mnie nie wypuszczą z terenu firmy. Szybka konsultacja ze spedytorem i jest decyzja: mam zostawić im towar, nie brać dokumentów i wyjechać. Spedycja odzyska pieniądze drogą sądową, o czym poinformowałem rozładowcę. Odjechałem od rampy, podjeżdżam do ochrony, która nie chce mnie wypuścić bez papierów. Trudno, wracam się po dokumenty, ale dowiaduje się, że nie wydadzą ich bez zabrania towaru. Szybki telefon do spedytora i decyzja. Dzwoń po policję. Zadzwoniłem i czekam. Dyżurny obiecał przysłać patrol za 20 minut. Niestety, w międzyczasie spedytor dogadał się z kontrahentem odnośnie pieniędzy i nakazał odwołać policję i zabrać towar.

Dlaczego firmy rozładunkowe uzurpują sobie prawo do przetrzymania auta i kierowcy na placu?

"tir" załadunek rozładunek policja prawo

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 55 (71)

#86730

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Dziś na cel obieram często spotykaną sytuację, która występuje przy sygnalizatorze S-2, tzw. "zielona strzałka" lub "skręt warunkowy". Kierowcy bardzo często traktują ją po prostu jak zielone światło. Dziś kilka niemiłych sytuacji i wszystkie napotkane w Toruniu.

1. Robiłem kurs ADR podstawowy (przewóz materiałów niebezpiecznych) w jednej szkole w Toruniu (kto zgadnie szkołę po opisie pobliskich dróg?). Kurs się skończył, wsiadłem w swoją toyotę i jadę do domu. Dojeżdżam do skrzyżowania Szosy Chełmińskiej z Czerwoną Drogą i ustawiam się na pasie do jazdy na wprost i lewoskrętu. Prawy pas jest tylko do skrętu w prawo i posiada sygnalizator S-2. Zatrzymuję się, bo świeci się czerwone światło, a dla pojazdów skręcających w prawo zapala się zielona strzałka. 10 osobówek zdążyło na niej przejechać, ale tylko jedna się całkowicie zatrzymała. 2 inne pojazdy lekko zwolniły, reszta potraktowała strzałkę jak zielone światło.

2. Te same skrzyżowanie co w pierwszym punkcie i również jadę prywatnym autem. Tym razem skręcam w prawo na czerwonym z zapaloną strzałką warunkową. Za mną na ogonie jedzie bmw. Dojeżdżam do świateł i zatrzymuję się. Z tyłu słyszę pisk hamulców i klakson. Nic sobie z tego nie robię. Upewniam się, że mogę jechać i skręcam. Rozpędzam auto, kiedy lewym wyprzedza mnie bmw, którego kierowca zajeżdża mi drogę i hamuje do zera, po czym rusza dalej. Trochę mi szkoda, że nie wysiadł do mnie, bo w końcu sprawdziłbym działanie gazu pieprzowego.

3. Jadę zestawem z Poznania do Brodnicy. Mam zezwolenie na wjazd do Torunia w godzinach zakazu dla ciężarówek i jadę przez miasto, bo nie opłaca się tego kawałka jechać autostradą. Za nowym mostem (gen. Elżbiety Zawadzkiej) zjeżdżam na rozwidleniu w prawo i zajmuję prawy pas w kierunku Olsztyna. Mam czerwone światło i zapaloną strzałkę warunkową. Zatrzymałem się przed sygnalizatorem i czekam, bo główną ulicą jazdą samochody. Z tyłu słyszę trąbienie. Nadal czekam, aż w końcu zapaliło się zielone światło i ruszyłem. Osobówka za mną od razu zjechała na lewy pas i wyprzedzając mnie jej kierowca użył ponownie klaksonu.

zielona strzałka toruń bmw

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 44 (82)

#86809

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Ostatnio często ładowałem się w poniedziałek z zakładzie "Sokołów" w Osie koło Świecia. Żeby tam dojechać, musiałem jechać drogą wojewódzką nr 239 do strony Świecia. Historii byłoby kilka, ale wszystkie są podobne więc opiszę jedną, która była najbardziej piekielna.


Jadę spokojnie tą drogą, na prędkościomierzu 60 km/h, bo droga ciasna, dziurawa ibez wyznaczonych pasów ruchu. Jadę środkiem drogi, ale zbliżam się do prawej krawędzi, bo naprzeciwka jedzie osobowy. Słyszę jak o dach naczepy ocierają się liście drzew i łamią pojedyncze gałązki. Wyminęliśmy się z osobówką, zjeżdżam ponownie na środek jezdni. W lewym lusterku ukazuje mi się auto osobowe, ale je ignoruję. Nie zamierzam mu zjeżdżać do prawej, bo jest ciasno i istnieje ryzyko kolizji podczas wyprzedzania przy najechaniu na dziurę. Kierowcy się nie podoba brak mojej reakcji, podjeżdża mi pod samą naczepę i krótko trąbi. Dalej go olewam. Ponownie zbliżam się do prawej krawędzi, bo z naprzeciwka jedzie osobowy. Wymijamy się i natychmiast odbijam do środka, bo wiem, ze ten z tyłu zaraz będzie chciał się wciskać. Kierowca ponownie pokazuje się w lusterku i błyska drogowymi. Idiota zaczyna podnosić mi ciśnienie. Po kilku sekundach pajac już nie mruga. Włącza drogowe i jedzie, oślepiając mnie w lewym lusterku i cały czas trąbi. Wkurzam się i chwilowo depnąłem hamulec. Podziałało tylko tyle, że się oddalił ode mnie i wyłączył drogowe (zapadał zmierzch i mnie już oślepiał). Jechaliśmy tak z 10 km, bo zbliżałem się do miejsca załadunku. Kiedy skręcałem, kierowca mnie wyprzedził i ponownie zatrąbił.

Czy rzeczywiście warto jest ryzykować takie wyprzedzaniu? Kierowcy biorą pod uwagę tylko zaoszczędzone 10 minut przez wyprzedzenie większego czy też 2h czekania na policję w wyniku kolizji?

wyprzedzanie

Skomentuj (68) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 68 (118)

#86672

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Kompletnie nie rozumiem jak można być tak ograniczonym umysłowo, żeby za wszelką cenę pchać się przed większy pojazd, często ryzykując zdrowie i życie własne, najbliższej rodziny i obcych osób. Już się przyzwyczaiłem, że niemal codziennie jakaś osobówka mi wymusi pierwszeństwo, ale wyprzedzanie "na ślepo" jest przejawem kompletnej ignorancji dla wspólnego bezpieczeństwa ruchu drogowego. Każdy z nas chce dojechać do celu w jednym kawałku

1. DK 15 na odcinku Brodnica-Kowalewo Pomorskie. Długi odcinek prostej drogi, idealny moment na wyprzedzanie. Osobowe za mną jednak się zagapiły i wyprzedzanie rozpoczęli na ok. 700 m przed zakrętem. Przede mną jechało osobowe z prędkością ok. 85 km/h, czyli tyle samo, co ja. Utrzymuję od niego dystans ok. 120 m. Zbliżamy się do zakrętu, za którego wyłoniło się auto ciężarowe. Osobowe dalej wyprzedzają, ale w końcu jeden bardziej przytomny postanawia zjechać między mną, a osobówką przede mną. Za nim tę decyzję podjęło 4 kolejnych kierowców. O ile, 2 przede mną weszło, 2 pozostałych mnie wyprzedza, zwalnia i na siłę się pcha mimo braku miejsca, zamiast zrezygnować z manewru. Zostaję zmuszony do hamowania i uruchomienia klaksonu, żeby nie wylądować w rowie.

2. DK 74, kierunek Kielce. odcinek prostej, ale zaczęła się linia ciągła, jednostronnie przekraczalna dla ruchu przeciwnego. 2 auta osobowe zdążyły mnie wyprzedzić na linii przerywanej. Jedziemy i dalej i pojazdy z przodu zaczynają hamować, a zaczęła się linia podwójna ciągła. Mam ok. 80 m odstępu, dlatego uruchamiam retarder, bo nie ma potrzeby hamowania hamulcem roboczym. Przestrzeń między mną, a autem poprzedzającym się zmniejsza do 40 m, kiedy z lewej strony pojawia się golf, którego kierowca wciska się na siłę między nami, zmuszając mnie do hamowania. Na klakson oczywiście zero reakcji, głupek zadowolony, ze wyprzedził dużego. A linia ciągła? Kogo ona coś obchodzi.

3. DK 91, odcinek Świecie- Toruń, w kierunku Torunia. Jadę za inną ciężarówką i czekam na dogodny moment, żeby ją wyprzedzić. W lusterku widzę, że ten manewr rozpoczyna auto osobowe (ja nie mogłem, bo bym nie zdążył przed autem z naprzeciwka). Kierowca mnie wyprzedza, a następnie uznaje, że nie zdąży wyprzedzić kolejnej ciężarówki i bezczelnie, bez włączonego kierunkowskazu, wpycha się między nas zaskakując mnie manewrem do tego stopnia, że odruchowo gwałtownie hamuję.

Gratuluję wszystkim kierowcą zerowego myślenia. Zastanawiam się tylko, kiedy ktoś w moje obecności zginie, bo zasada "byle przed tira" będzie dla niego ważniejsza niż bezpieczeństwo!

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 91 (103)

#86655

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Ronda, ronda i jeszcze raz ronda. Nie pierwszy raz przekonałem się, że spora część polskich kierowców w ogóle nie myśli za kierownicą, bo widok ciężarówki działa na nich jak płachta na byka. Dziś 2 z 20 sytuacji, które ostatnio mnie spotkały, bo nie ma sensu opisywać podobnych zdarzeń, a dotyczą czegoś, co kierowcy osobowych nazywają "specjalnym działaniem, żeby wkurzyć".

1. Leszno, wjazd od "starej piątki", obecnie DW 309. Dojeżdżam do pierwszego ronda. 100 m przed rondem zjeżdżam częściowo na lewy pas (miałem 2 do dyspozycji, nikomu nie zajechałem drogi), żeby nie zahaczyć oponami naczepy o krawężnik. Zatrzymuję się przed rondem, żeby przepuścić auta. Stoję i widzę bmw, które próbuje się pchać z lewej strony, byleby mnie ominąć. Kierowca dojechał do wysokości siodła, musiał się zatrzymać i trąbi na mnie, że mu "blokuję" przejazd. W tym momencie na rondzie zrobiło się pusto, bo powoli ruszyłem, żeby nie zahaczyć o pajaca. Kierowca pojechał za mną i wyprzedzając mnie ponownie zatrąbił.

2. Kalisz, DK 25, wjeżdżam od strony Konina. Przed którymś rondem zjeżdżam połową auta na lewy pas. Zwalniam przed rondem i słyszę klakson kierowców, którym nie podoba się mój manewr. Nie pozdrawiam również barana na motocyklu, który w tym momencie podjechał z mojej prawej strony. Masz szczęście, ze Cię zauważyłem, bo zostałaby z Ciebie mokra plama.

Uszanujcie, że musimy czasem pokombinować jak bezpiecznie wjechać na rondo czy skręcić w prawo. Nie robimy tego, żeby uprzykrzyć komuś życie, a nie możemy ryzykować przebicia/wystrzału opony o krawężnik, żeby osobowe na wariata nas wyprzedzały na rondzie.

tir rondo kalisz konin

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (111)

#86519

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Otrzymuję od Was sporo negatywnych komentarzy za jazdę z niedozwoloną prędkością. Biorąc to pod uwagę, kilka tygodni temu przeprowadziłem na drodze eksperyment. Przez tydzień jeździłem zgodnie z obowiązującymi maksymalnymi prędkościami. O to wyniki dla Was.

1. Krajowa 10 z Torunia na Bydgoszcz. Jadę z przepisową prędkością 70 km/h. Droga jest kręta, niewiele miejsca do wyprzedzania. Za mną zrobił się już korek na ok. 30 pojazdów. Na radiu cały czas prośby o zwiększenie prędkości lub wyzwiska, że blokuję ruch. Musiałem je wyłączyć, bo nie byłem już w stanie tego słuchać. Pojawił się fragment prostej drogi. Wszystkie auta osobowe rozpoczęły manewr wyprzedzania. Co drugie, które mnie wyprzedza, trąbi na mnie.

2. Autostrada A2 Łódź - Warszawa, kierunek Łódź. Zakaz wyprzedzania, 4 ciężarowe nie mogą wytrzymać jadąc za mną 80 km/h. Wszystkie naraz mnie wyprzedzają, spowalniając auta osobowe.

3. Krajowa 10, ponownie jak w pierwszej sytuacji, ale inny odcinek. Auto osobowe "uwięzione" za mną, co chwilę wychyla się z nadzieją na wyprzedzenie. Jego kierowca nie wytrzymuje, zaczyna wyprzedzać na podwójnej ciągłej na zakręcie w lewo. Po wykonaniu manewru wraca na prawy pas i hamuje mnie do 30 km/h w celu ukarania za przepisową jazdę.

4. Autostrada A1, obwodnica Częstochowy. Jadę 80 km/h, widzę, że kolega z dużego wjeżdża na autostradę, a z racji, że lewy pas był wolny, zjeżdżam na niego, żeby mu umożliwić wjazd. Wyprzedzam go sprawnie, ale za mną pojawiają się 3 auta osobowe, podjeżdżające mi pod samą naczepę i jedno z ich błyska drogowymi. Po wyprzedzeniu zjechałem na prawy pas. Osobowe mnie wyprzedzają. Pierwsza osobówka pojechała, druga mnie otrąbiła, 3 kierowca zajechał mi drogę od razu wciskając hamulec. Centymetry dzieliły od wypadku.

Tego właśnie chcecie? Mam wzbudzać agresję u innych kierowców i prowokować przepisową jazdą do stwarzania zagrożenia na drodze i doprowadzania do wypadków?

PS: W tym tygodniu, kiedy jeździłem z prawidłową prędkością, miałem dwukrotnie więcej incydentów drogowych niż normalnie. Opisałem Wam tylko najpoważniejsze z nich.

tir dk10 dk91 A2 A1

Skomentuj (52) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (176)