Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

timi14

Zamieszcza historie od: 13 lipca 2011 - 22:00
Ostatnio: 7 grudnia 2019 - 18:29
  • Historii na głównej: 13 z 16
  • Punktów za historie: 2545
  • Komentarzy: 165
  • Punktów za komentarze: -103
 

#85479

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Do kraju zjeżdżam busem, ale ostatnio miałem również przyjemność zjechać pod Wrocław na serwis ciężarowym. To, co dzisiaj opiszę, jest głównie patologią naszych autostrad, ale za granicą też się zdarzają takie sytuacje.

1. Identyczna sytuacja w Polsce i w Niemczech. Rozjazd autostrad. Jadę i widzę auto osobowe, które znajduje się na pasie rozbiegowym. Nie mam możliwości zjechać na lewy pas (za duże natężenie ruchu), ale profilaktycznie zwalniam do 80 km/h. Kierowca osobówki ma przed sobą jeszcze ok. 300 m pasa rozbiegowego, ale cały czas jedzie ok. 70-75 km/h z włączonym lewym kierunkowskazem. Formalnie mam pierwszeństwo, ale zwalniam do 70 km/h, wpuszczając osobówkę. Kierowca wjeżdża na prawy pas i od razu zwiększa swoją prędkość do 100+ km/h.

2. Autostrada A4 we wtorek (15.10). Wyprzedzam inną ciężarówkę (odcinek bez zakazu). W połowie manewru pod samą naczepę podjeżdża mi auto osobowe i jedzie za mną trzymając odstęp ok. 5 m!!! Kończę manewr wyprzedzania, tamten kierowca wciska gaz w podłogę i odjeżdża.

3. Autostrada A14 w Niemczech i A2 w Polsce (19.10). Jadę busem ok. 150 km/h) i wyprzedzam rząd ciężarówek. Zbliża się do mnie auto osobowe i oczywiście podjeżdża mi pod sam bagażnik. Cud, że mnie nie pogania światłami. Mogę się założyć o 100 zł, że odstęp w Polsce wynosił maks. 2 m, w Niemczech ok. 5 m. Nie wytrzymałem i lekko nacisnąłem hamulec*, ale nie zrobiło to na nich żadnego wrażenia. Zakończyłem manewr i, kiedy mnie wyprzedzali, wcisnąłem klakson i wykonałem gest, żeby walnęli się w głowę.

Ludzie, czy Wy wiecie, co może się stać na autostradzie, kiedy nie trzymacie odstępu? Wystarczy nagłe hamowanie i wypadek śmiertelny gotowy, a zainteresowanych informuję, że Niemcy posiadają radary mierzące odległość między pojazdami.
Druga sprawa: kiedy wjeżdżacie na autostradę i widzicie, że jesteście na wysokości kabiny ciężarówki lub tuż przed nią, wciśnijcie gaz, przyspieszcie do 100-120 km/h i wjedźcie przed "dużego". Nie zmuszajcie go do hamowania, bo macie lenia. Jeśli nie potraficie ocenić prędkości, to po prostu nie wyjeżdżajcie na ulicę.

*Ten, kto czytał moje historie i komentarze, ten wie, że wyznaję zasadę: "na chamstwo odpowiadam chamstwem".

Polska Niemcy A4 A2 A14 tir wyprzedzanie

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 89 (141)

#85164

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Dzisiejsza historia jest świeża, bo pochodzi z obserwacji tego tygodnia, kiedy jeździłem prywatną osobówką. Zastanawiam się czy jednak to ja przyzwyczaiłem się do stylu jazdy, który jest na zachodzie, czy w tym tygodniu faktycznie spotkałem więcej idiotów i kamikadze na polskich drogach, niż przez jeden miesiąc jazdy ciężarowym po kraju.

1.
Autostrada A1, wjeżdżam na nią 19 węzłem (okolice Ciechocinka) i kieruję się na Łódź (celem mojej drogi był Włocławek). Jeszcze przed pasem rozbiegowym klnę jak szewc, że nie sprawdziłem map, bo jest potężny korek. Jadę sobie z innymi i dojeżdżam do 15 zjazdu. Kalkuluję czy zjechać tędy i resztę drogi pojechać przez dk91, ale Google pokazuje, że za węzłem korek się kończy. Ryzykuję i zostaję na autostradzie (zjechać planowałem zjazdem nr 16). Faktycznie, 500 m za zjazdem korek się skończył. Co go spowodowało? Wypadek, który był w kierunku Gdańska. Przecież trzeba zwolnić do 30 km/h, zrobić k***a zdjęcie/podziwiać i blokować autostradę. 35 km zatoru, może nawet więcej, bo barany musiały zwolnić i zrobić fotkę na Facebooka, k***a j**o mać.

2.
Ten sam korek. Korytarz ratunkowy nie istnieje, bo i po co. Nieliczne auta jadą przy lewej lu prawej krawędzi, ale to nic nie daje, bo to pojedyncze sztuki, czyli karetka już straciłaby kilka minut na przebijanie się. Każdy każdemu siedzi na zderzaku, żeby tylko nikt się nie wepchnął (!!!). Niektórzy zaczynają grać cwaniaków i olewają resztę, zapierniczając poboczem (pozdro idioto z VW New Beetle na WGM...). Gwoli ścisłości, w Niemczech też tak kierowcy robią, ale w momencie, gdy do zjazdu zostaje ok. 1 km, a nie 15 km.

3.
Nie mam widoczności, ale wyprzedzam lub jeszcze lepiej..., widzę doskonale inne auto, ale przecież ono może wjechać do rowu. Wczoraj jechałem na Bella Skyway Festival do Torunia. Zapadał już zmierzch, światła co 3 pojazdu były nieprawidłowo ustawione. Nagle widzę jego. Wyprzedza pojazdy i kompletnie ignoruje, że jedziemy na czołowe. Profilaktycznie zaczynam zjeżdżać na pobocze (co by było, gdyby tam byli piesi?) i mrugam mu kilkakrotnie światłami, a kiedy jest blisko wciskam klakson. Oczywiście gościu ma to wszystko gdzieś, pojechał zadowolony, że wszystko mu się udało. Nieważne, że postawił mnie przed wyborem: zabić pieszych, lub samemu zginąć. Nie od dziś wiadomo, że w takim wypadku ginie niewinny, a sprawca go przeżyje.

4.
Toruń, lokalne drogi. Wszyscy usiłują znaleźć miejsce parkingowe na Bella Skyway. Jadę DK15 w stronę ronda na Pl. Św. Katarzyny. Na tym rondzie chcę "skręcić w lewo", a że samo rondo, to niewielki okrąg z kostek brukowych na środku, profilaktycznie włączam lewy kierunkowskaz. Ustępuje pierwszeństwa bmw, które najwidoczniej się już pogubiło w chaosie zamkniętych przez policję ulic i wjeżdżam na rondo. BMW się zatrzymało, przed moim zjazdem, bo autobus MZK zatarasował mu drogę. Postanawiam ominąć ich z prawej strony, bo miejsca jest sporo, a stoją tuż przed moim zjazdem. Ruszyłem, dodałem gazu i nagle ostro hamuję wciskając klakson. Kierowca busa na skandynawskich rejestracjach mnie nie zauważył i wjechał mi na rondo. Do kolizji dzieliły na centymetry. Jego szczęście, że wyhamowałem, a pech, że wszystko zobaczył policjant, który natychmiast zatrzymał go do kontroli.

Czy niektórzy z nas naprawdę mają galaretę zamiast mózgu? Czy kultura drogowa i bezpieczeństwo to dla niektórych tylko wskazówki?

bezmyślność A1 DK91 DK15 Toruń

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 87 (109)

#85040

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

1. Autostrada A4, odcinek objęty zakazem wyprzedzania dla ciężarówek. Jechałem tą autostradą na odcinku Wrocław - Legnica z prędkością 85 km/h. Niestety, los bywa złośliwy :) i musiałem zwolnić do 80 km/h, bo jechał przede mną zestaw ADR (przewożący materiały niebezpieczne). Jadę sobie spokojnie za nim, nigdzie mi się nie śpieszy, osobowe wyprzedzają mnie lewym pasem. W końcu mamy zjazd z autostrady. Zauważyłem, że za chwilkę lewy pas będzie pusty. Kiedy to się stało, włączyłem lewy kierunkowskaz i rozpocząłem manewr wyprzedzania, rozpędzając się do 85 km/h. Wyprzedzanie potrwało kilkadziesiąt sekund. Z racji że słońce świeciło mi z lewej strony, cień pojazdu doskonale pokazywał, kiedy mogę zjechać na prawy pas. Oczywiście z tyłu zdążyła się ustawić kolejka samochodów osobowych, ale przy zmianie pasa ruchu nikomu nie wymusiłem. Mimo to znalazł się jeden kierowca, który wyprzedzając mnie, okazał swoje niezadowolenie za pomocą klaksonu (manewr zakończony przed kolejnym zakazem).

2. Sytuacja kilkanaście kilometrów dalej. Ponownie musiałem zwolnić do 80 km/h. Tym razem z taką prędkością poruszał się samochód osobowy z przyczepą. Jadę spokojnie za nim i widzę, że zaraz zacznie się zjazd z autostrady. Włączam lewy kierunkowskaz, na lewym pasie osobówki, jednak trafiam na kulturalnego kierowcę, który błyska mi drogowymi, że mnie wpuszcza. Zjechałem na lewy pas (podziękowałem), a z racji że właśnie był zjazd ze wzniesienia, rozpędziłem pojazd do 90 km/h. Manewr trwał krótko, szybko wróciłem na prawy pas. Auta ponownie zaczęły mnie wyprzedzać lewym pasem, dopóki nie dojechało do mnie Audi. Kierowca wyprzedzając mnie, wcisnął klakson, a następnie zjechał na prawy pas i wcisnął hamulec, spowalniając mnie do 60 km/h. Wkurzyłem się na niego, ale po chwili się oddalił.

Kierowcy osobówek - celowe hamowanie przed ciężarówką to najgorsze, co możecie zrobić. Miejcie świadomość, że jeśli kierowca nie wyhamuje, może to być Wasza ostatnia droga, a jeśli chcecie kogoś uczyć przepisów, upewnijcie się, że sami je znacie!

A4 zakaz

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (122)

#84890

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".


Jeżdżąc po Polsce byłem oflagowany, czyli na kabinie i naczepie była napisana nazwa firmy. Często kierowcę wywoływali na radiu używając tej nazwy. Na potrzeby historii nazwijmy ją "DZIAD".


Droga krajowa nr 3, odcinek Świnoujście- Wolin. Jadę w kierunku Wolina. Był kawałeczek prostego odcinka drogi, na który można było wyprzedzać. Jadę spokojnie 85 km/h (tak hejterzy, przekroczyłem prędkość:)), ponieważ zaraz mam wzniesienie i zakręt. W lusterku zobaczyłem auto osobowe, które wyprzedzało co chwile innych, korzystając w niewielkich luk między autami jadącymi z naprzeciw. Na radiu przekleństwa kierowców ciężarówek, bo osobówka wciskała się na centymetry.

Niejedno auto musiało zjeżdżać na pobocze. Zbliżałem się do zakrętu (zaczęła się linia podwójna ciągłą), kiedy osobówka znalazła się za mną. Kierowca postanowił zignorować linię ciągłą i mnie wyprzedzić. Widząc, że do zakrętu jest bardzo blisko, uniemożliwiłem mu manewr zbliżając się maksymalnie do osi jezdni i zasłaniając kierowcy widok (nie zajechałem mu drogi). Reakcją był klakson, ale uważam, że zrobiłem dobrze, bo w tym momencie za zakrętu wyłonił się inny zestaw. Wtedy usłyszałem na CB-radiu od [K]olegi:
- [K] Dobrze, żeś go przyblokował. Idiota odpierdziela manewry, że szkoda gadać.
- [J] No ba, mam pozwolić mu kogoś zabić?

Jedziemy dalej, jestem już na zakręcie i znowu na radiu:
- [K] DZIAD, uważaj, bo idiota chyba chce Cię brać na zakręcie.

Patrzę w lusterka. Kierowca miota się od lewek krawędzie do prawej, ale nie ma możliwości mnie wyprzedzić. Zakręt się skończył, linia ciągła nadal jest i naprzeciw pojawiły się kolejne auta.
- [K] DZIAD, uważaj! Ten idiota wyprzedza Cię marginesem!

Patrzę w prawe lusterko i rzeczywiście, kolega ma rację. Idiota był już na marginesie i zaczynał się wciskać. Delikatnie zjeżdżam w kierunku pobocza, żeby mu to uniemożliwić i ponownie słyszę klakson i kolegę po fachu na radiu:
- [K] Ku*wa, co za idiota. Teściową na lotnisko wiezie czy co?
- [J] Nie wiem, ale zaczyna mnie denerwować, bo cholera wie, gdzie zacznie się wciskać i w końcu go przyhaczę.
- [K] Widać, że wściekły XD
- [J] Zaraz będzie wk**wiony, bo mamy pomiar średniej i zwalniam do 70 km/h.

Jak powiedziałem, tak zrobiłem. Zwolniłem do 70 km/h, rozpoczął się pomiar. Linia przerywana, ale ruch spory i nie ma jak wyprzedzać. Gościu trzyma się osi jezdni i zaczyna mnie poganiać światłami.

Postanawiam nie robić sobie nic z tej zaczepki, choć wachlarz mam szeroki:) Wreszcie pojawiła się większa luka i furiat mnie wyprzedził. O dziwo, odbyło się bez zajechania drogi lub celowego hamowania.

DK 3

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (194)

#84773

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Przybyła do nas wiosna, na ulicach pojawili się rowerzyści i tzw. "pedalarze". Przedstawiać ich nie trzeba, każdy wie, co ich różni.

1. Wałcz, droga krajowa nr 24. Przejeżdżam przez miasto, jadę w stronę Szczecina.

Wykonuję manewr skrętu w lewo na skrzyżowaniu 4 - wlotowym z łamanym pierwszeństwem. Po wykonaniu manewru, zatrzymałem się przed przejściem, chwilowo blokując naczepą część skrzyżowania, żeby przepuścić pieszych, którzy mają pierwszeństwo. Piesi sobie przeszli, ja ruszam i pojawia się on - "pedalarz", któremu nie pasuje oczekiwanie i postanawia mnie ominąć z prawej strony (!!!). Nawet nie widziałem go w lusterku, bo prawdopodobnie wyjechał z podporządkowanej. Po prostu znalazł się przede mną, kiedy wjeżdżałem już na przejście. Na użyty przeze mnie sygnał dźwiękowy odpowiedział, pokazując środkowy palec.

2. Świnoujście, dojeżdżam z ładunkiem do portu.

Muszę skręcić w niewielką uliczkę dojazdową do portu, która biegnie chwilę równolegle do głównej (dla ciekawskich, obie ulice noszą nazwę Norberta Barlickiego, ja skręcałem w kierunku ulicy Nowoartyleryjskiej, możecie sobie wyobrazić, jak trzeba się złamać), więc włączam prawy kierunkowskaz. Widzę, że z tej ulicy chce wyjechać inny zestaw, dlatego błyskam mu drogowymi, bo obaj się nie zmieścimy. Kierowca wyjechał, a ja dla ułatwienia manewru postanowiłem zjechać połową zestawu na przeciwny pas ruchu. Rozpoczynam manewr i wtedy przed maską pojazdu przejeżdża mi rozpędzony rowerzysta, któremu oczywiście nie w smak jest zwalnianie i ustępowanie pierwszeństwa, bo ktoś skręca w prawo.

3. Maków Mazowiecki, droga krajowa nr 60, jadę w kierunku Ciechanowa.

Pokonałem rondo i rozpędzam ciągnik do ok. 30 km/h. Widzę na chodniku starszą panią jadącą rowerem z doczepionym po lewej stronie lusterkiem wstecznym. Mam czasami taki moment, kiedy wiem, że ktoś mi wymusi lub coś odwali. Nie inaczej było tym razem. Zbliżam się do rowerzystki. Kiedy dzieliło nas ok. 5 metrów, pani postanowiła bez żadnej sygnalizacji wjechać na jezdnię! Od razu wcisnąłem hamulec i klakson, bo od kolizji dzieliły nas centymetry. Jaka była reakcja rowerzystki? Nawet się nie obejrzała, co zrobiła (ciekawe czy w lusterku widziała, pod co się pcha), machnęła tylko ręką w geście przeproszenia. Tylko co by mi dały jej przeprosiny, gdyby w tym momencie leżała pod ciągnikiem?

Drodzy rowerzyści. Nikt na drodze nie jest alfą i omegą. Szanujcie przepisy, miejcie świadomość, że to Wy jesteście poszkodowaną stroną w każdym zdarzeniu. Jak oglądam filmiki z Waszymi wyczynami, jestem za wprowadzeniem obowiązku rejestracji rowerów i ubezpieczenia OC.

Wałcz Świnoujście Maków Mazowiecki DK10 DK60

Skomentuj (40) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (160)

#84536

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Kto jest w tej historii najbardziej piekielny? Sami to osądźcie, ale bez wyzywania od najgorszych żadnej ze stron.

DK 3, odcinek Świnoujście-Szczecin. Jest to droga, na której jest pomiar średniej prędkości na odcinku 5 km, a zaraz za nim rozpoczyna się dwupasmowa droga ekspresowa. Jadę spokojnie 70 km/h, przede mną kolega w solówce, za mną auto osobowe i 2 kolegów w zestawach (dla historii kolega 1 i 2). Mijam ostatnie kamery i przyspieszam.

Solówka przyśpieszyła tylko do 80 km/h, dlatego rozpoczynam manewr wyprzedzania. Zjechałem na lewy pas, zaraz za mną auto osobowe. Rozpędziłem się do 85 km/h i kontynuuję manewr. Po kilkudziesięciu sekundach było po wszystkim, zjechałem na prawy pas i wspomniane auto osobowe zaczęło mnie wyprzedzać.

Kiedy kierowca zakończył ten manewr, zjechał na prawy pas i zaczął co chwilę bezpodstawnie hamować!!! Nie chciałem w idiotę przywalić, dlatego zrobiłem to samo i nacisnąłem klakson. Wtedy odezwali się koledzy na cb:

- [K1] De*il ci hamuje?
- [Ja] Tak, ku*wa. Znalazł się idiota, co musi pokazać, że ma małego.
- [K2] Czekaj, ku*wa, zaraz my go nauczymy. Łykniemy go i przytulamy do marginesu, Ty zablokuj go z tyłu, żeby nie spie*dolił.

Tak też się stało. Kierowca osobówki spowolnił mnie już do 50 km/h więc 2 zestawy nie miały problemów, żeby mnie wyprzedzić. Obaj, jak tylko wykonali manewr, włączyli awaryjne i zaczęli spychać osobówkę do pobocza, ja zablokowałem go z tyłu. Kierowca użył klaksonu, ale dał się zepchnąć na pobocze. Zablokowaliśmy mu możliwość ucieczki autem.

Zobaczyłem, że koledzy wysiadają z kabin, dlatego również wysiadłem, bo chciałem ich odciągnąć, gdyby chcieli pobić tego kierowcę, który na swoje nieszczęście wysiadł z pojazdu.

Akcja była szybka. [K1] strzelił mu z liścia, opie*dalając za takie zajeżdżanie i hamowanie, a [K2] wyjął kluczyki ze stacyjki i rzucił w trawę za barierki (trawa świeżo ścięta, widać było, gdzie upadły).

Po wszystkich wróciliśmy do samochodów i pojechaliśmy dalej.


Nie warto tego robić! Ciężarówki mają prawo się wyprzedzać, jeśli nic tego nie zabrania i każdy, kto celowo hamuje, kiedyś się doigra. Mnie również gościu wkurzył i najchętniej wjechałbym mu w bagażnik.

Oczywiście nie pochwalam zachowania kolegów po fachu, ale czasami i my możemy nie wytrzymać. Nikt nie ma nerwów ze stali!

DK3

Skomentuj (105) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 135 (243)

#84662

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Dziś chciałem poruszyć temat ludzkiego niemyślenia, głupoty i nadmiernej wiary w elektronikę samochodową. Mam na myśli jazdę na światłach dziennych i tylnych przeciwmgielnych.

1. DK 10, kierunek Szczecin. Mgła ogranicza widoczność do 150-200 metrów. Średnio co trzeci pojazd jadący w stronę Bydgoszczy ma włączone tylko światła do jazdy dziennej. Pół biedy jeśli to są fabryczne światła, gorzej jeśli to "Janusz" z g*wno ledami za 5 zł z marketu. Takim nawet nie błyskam drogowymi, bo idioci myślą, że policja gdzieś stoi.

2. Ten sam dzień, co w pierwszej historii. Mgła ograniczająca widoczność, jadę ok. 70-75 km/h. Na nawigacji widzę zbliżające się zabudowania, dlatego przerywam pracę tempomatu i hamuję silnikiem. Do dzisiaj się cieszę, że wtedy zacząłem zwalniać. Dlaczego? Bo na wlocie do miasteczka był korek, a na jego końcu stało białe auto (!!!) na światłach do jazdy dziennej. We mgle ledwo widoczne!!! Dobrze, że w takich miejscach mgła ustępuje i widoczność zwiększyła się do ok. 200-250 metrów. Zdążyłem wyhamować te 40 ton wagi. Oczywiście nie mogłem darować sobie klaksonu, a po zatrzymaniu postanowiłem wysiąść do [K]ierowcy:

J- Kolego, włącz światła.
K- Mam włączone.
J- Tak, światła do jazdy dziennej, które świecą ci tylko z przodu. Gdybyś teraz stał w korku poza miastem, wjechałbym ci w tyłek, bo jesteś kompletnie niewidoczny.
K- Jak to, światła mi się świecą.
J- Wyjdź i zobacz sam (kierowca wysiadł i spojrzał).
K- O ku*de, przecież mam włącznik na "auto".
J- Elektronika nie zawsze "odczyta", że widoczność się pogorszyła. Trzeba być tego świadomym i czasem przekręcić włącznik samodzielnie.
K- Nie wiedziałem tego, dzięki za pomoc.

Kierowa włączył światła mijania :)

3. DK 24, kierunek Pniewy. Kierowca osobówki przede mną w deszczu jedzie na włączonym świetle przeciwmgielnym tylnym. Jego światło mnie mocno nie oślepiało, ale po 60 km jazdy za nim, wzrok mi się potwornie zmęczył. Błyskanie długimi, żeby wyłączył te światło nic nie dało.

4. Ostatnia sytuacja. Czy ja byłem w niej piekielny? Autostrada A1, między Kowalem, a Włocławkiem w kierunku Gdańska. Pada ulewny deszcz, wycieraczki pracują na przedostatnim zakresie. Jadę z prędkością 70km/h, zbliżam się do innej ciężarówki. Włączam lewy kierunkowskaz i patrzę w lusterko. Nikogo nie widzę, więc zaczynam zjeżdżać na lewy pas. W tym momencie słyszę klakson i ktoś mi błyska drogowymi. Co się okazało? Bardzo wolno wyprzedzało mnie białe auto osobowe jadące na światłach do jazdy dziennej, tzw. g*wno ledach. W strugach wody pryskającej z pod moich opon, było kompletnie niewidoczne!!! Oczywiście od razu wróciłem na swój pas, żeby kierowca mógł kontynuować manewr wyprzedzania.

Ludzie, myślcie za kierownicą. Elektronika nie ma wam zastąpić mózgu, a jedynie pomóc w codziennym życiu. W opadach deszcze, we mgle przekręcajcie te cholerne przełączniki na światła mijania, a przeciwmgielnych tylnych używajcie przy naprawdę dużej mgle.

DK10 DK24 A1

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 109 (127)

#84423

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Szeryf drogowy - chyba każdy z uczestników ruchu drogowego spotkał się z takim określeniem. No ok, wiecie, że o czym będzie. Dzisiaj o blokowaniu drogi na zwężeniach, o tym jak traktowany jest w Polsce "suwak" i jedna sytuacja jak to wygląda w Niemczech.

1.
Autostrada A6, kierunek Świnoujście. Zbliżam się do rozjazdu na Szczecin - Dąbie. Widzę, że prawy pas stoi w korku (ok. 500-600 metrów korka). Włączam lewy kierunkowskaz i zjeżdżam na lewy pas (ten zwężony). Mijam kolejne samochody, kiedy to co robię nie spodobało się jemu. Przed maskę wyjeżdża mi Renault Kangoo (w szoku jestem, że nie BMW). No cóż, mocne hamowanie do zera i klakson. W pierwszej chwili myślę, że może facetowi znudziło się stanie w korku, ale nie. Kierowca dalej kontynuuje jazdę z taką samą prędkością. Ponawiam klakson i "błyskam" mu długimi (tam, wiem, jestem piekielny). Zero reakcji. Zatrzymuję pojazd, wysiadam i idę do niego. Niestety, on nie jest rozmowny. Zamyka się w kabinie. Wyciągam telefon i pokazuję mu, że jest nagrany i wracam do kabiny. Pozostali kierowcy, głownie zestawów, chwalą go na radiu.

2.
Autostrada A4, tymczasowe zwężenie przed bramkami w kierunku Opola. Zjeżdżam z autostrady A8 na A4. Za zakrętem jestem w szoku, bo na lewym pasie włączania 6 aut osobowych czeka w kolejce, aż ciężarowe je wpuszczą, stwarzając tym ogromne niebezpieczeństwo. Jadę pasem prawym, mijam auta osobowe i dopiero wtedy zmieniam pas na lewy. Obok mnie, po lewej stronie sznur ciężarówek. Jadę dalej, mam jeszcze ponad 500 m swojego pasa ruchu. Słyszę na radiu przekleństwa i wyzwiska od "kolegów z branży", że się wpierniczam, zamiast stać grzecznie ze wszystkimi w kolejce. Krótko odpowiadam, że prawo mi tego nie zabrania. Niestety, nie wszyscy tak uważają i pod koniec pasa ruchu jednak muszę się zatrzymać, bo 7! ciężarówek pod rząd nie chciało mnie wpuścić.

3.
Wjazd do Konina od strony Kalisza. Przebudowa mostu, ruch odbywał się jedną "nitką". Zwężenia prawego pasa. Ruchu standardowo na lewym pasie, korek jeszcze przed najbliższą sygnalizacją. Prawy pas pusty, więc z niego korzystam. Za światłami na łuku drogi "kolega" po fachu zajeżdża mi drogę i wyzywa od najgorszych. Opie*dalam go przez radio i informuję, ze nagranie z jego wyczynem trafi na policję (blefowałem) i do jego pracodawcy (wysłałem). Przeprosin się nie doczekałem, a inni mu wtórowali, że dobrze zrobił, bo "cwaniak" jedzie zamiast stać ze wszystkimi.

4.
Niemcy, autostrada nr 11 w kierunku Szczecina jeszcze przez zjazdem na Penkun. Jadę spokojnie do Polski, żeby się załadować. Wyprzedza mnie niemiecka policja na bombach. 4 km dalej, widzę, że pojazdy przede mną włączają światła awaryjne i zjeżdżają na pobocze. Robię to samo, bo już wiem, że jest zator, że coś się dzieje. Z informacji uzyskanych na radiu dowiedziałem się, że komuś pękły mocowania i towar spadł na jezdnię blokując ruch w obu kierunkach. Wszyscy grzecznie stoimy, nikt nie wykorzystuje korytarza życia, żeby zawrócić i jechać do najbliższego zjazdu. Wreszcie ruch został odblokowany, ale mamy informacje, że został puszczony lewym pasem. O dziwo, obydwa pasy idą równomiernie, żaden nie jest szybszy, nikt nie blokuje drogi. Dojeżdżam do zwężenia. Ciężarówka przede mną (Polak) zostaje wpuszczona przez osobówkę na niemieckich blachach, który potem również jedzie dalej. Kolejne auto osobowe (też Niemiec) jedzie na wysokości mojego zbiornika z paliwem. Widząc, że zgodnie z zasadami suwaka teraz jest moja kolej, kierowca puszcza spuszcza gaz i robi mi miejsce przed sobą. Zjechałem i podziękowałem.

Drodzy Rodacy? Czy naprawdę suwak jest tak skomplikowany? Czy musimy utrudniać sobie życie? Jak ktoś chce stać korku to proszę bardzo, ale niech umożliwi innym kierowcom prawidłową jazdę, a nie blokuje ruch.

A4 A8 Niemcy Kalisz

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 83 (113)

#84301

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Na wstępie chciałem podziękować wszystkim, którzy rozumieją jak to wszystko wygląda z punktu widzenia "dużego". Dziś miałem zamieścić inną historię, ale obserwacja 2 ostatnich miesięcy na polskich drogach zmusza mnie do zmiany planów i dlatego dzisiaj opiszę kilka sytuacji, w których kierowcy nie mają żadnego szacunku dla podstawowych przepisów KRD. Opisane sytuacje to nie są jednorazowe przypadki!

1. Miasto Brzeg, wyjazd na DK94. Miasto ma chyba 4 drogi wjazdowe od południowej strony, ale interesuje nas pierwszy wjazd od strony Opola, który jest na zakręcie. Wyjeżdżam załadowany z Brzegu i obieram kierunek na Autostradę A4 (Wrocław). Pod górkę nie jest możliwe szybko rozbujać 40t zestaw, dlatego oczekuję, aż pojawi się większa luka miedzy pojazdami na głównej drodze lub na moment, w którym nie będzie ich w ogóle. Wreszcie nadeszła druga opcja. Ruszam i żeby złamać naczepę muszę wyjechać na pas do lewoskrętu dla kierowców jadących od Wrocławia, co wiąże się z koniecznością przekroczenia linii podwójnej ciągłej. Wyjechałem na główną drogę i na tyle na ile wystarcza mi mocy, rozpędzam ciężarówkę. Osobówce, która jedzie za mną wyraźnie się śpieszy. Kierowca postanawia mnie wyprzedzić. Ignorując linię podwójną ciągłą wjeżdża na przeciwny pas ruchu, a manewr kończy jadąc po powierzchni wyłączonej z ruchu. Wszystko, byleby być przed "tirem".

2. DK10, odcinek Stargard-Suchań w kierunku Suchania. W pewnym momencie po pokonaniu zakrętu w lewo z ograniczeniem prędkości do 60 km/h jest długi odcinek prostej ze wzniesieniami ograniczającymi widoczność, wobec czego na tym kilometrze mamy linię podwójną ciągłą na zamianę z linią ciągłą, jednostronnie przekraczaną. Niestety, kierowcy Mercedesa również cholernie się śpieszy mimo, że jadę 85 km/h. Ignorując linię podwójna ciągłą, wykonuje manewr wyprzedzania, bo przecież za "tirem" nie da się jechać.

3. Autostrada A6, w kierunku Świnoujścia, tymczasowy objazd dla pojazdów jadących na Niemcy. Węzeł Szczecin- Dąbie. Jadę do niemieckiego miasta Schwedt i siłą rzeczy muszę pojechać tym objazdem, ponieważ główny węzeł jest remontowany. Jestem już na węźle i zajmuję pas do prawoskrętu, żeby zjechać w kierunku Berlina. Osobowe BMW niestety nie potrafi pojechać dosłownie 100!!! metrów za ciężarowym. Ignoruje pas do skrętu i jedzie pasem do jazdy na wprost. Bez używania kierunkowskazu w ostatniej chwili zajeżdża mi drogę skręcając na autostradę.

4. DK 3, odcinek Wolin-Szczecin, w kierunku Szczecina. Kierowca auta osobowego wyprzedza mnie zgodnie z przepisami. 500 metrów dalej niestety zadziałała zasada "byle przed tira". Kierowca rozpoczął manewr wyprzedzania zgodnie z przepisami, ale poszedł na czołówkę. 2 auta ciężarowe musiały zjechać na pobocze, żeby kretyn nie spowodował wypadku. Tak, osobówka wyprzedzała ciężarówkę, kiedy z naprzeciwka nadjeżdżała kolejna ciężarówka!!!

Drodzy kierowcy osobówek. Czy naprawdę musicie nas traktować jak zło konieczne? Musicie za każdym razem ryzykować swoje życie, moje życie i życie innego kierowcy, żeby tylko być przed dużym? Dlaczego macie tak wielką ignorancję dla podstawowych przepisów ruchu drogowego? Szanujmy się na drodze, a będzie się przyjemniej jeździło!

DK94 DK10 Autostrada A6 DK3

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 80 (110)

#84205

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Tym razem piekielny byłem również ja.
Autostrada A4, żadnych zakazów wyprzedzania. Jadę od Wrocławia w kierunku Katowic. Przede mną jedzie trochę wolniej inna ciężarówka. Dzieli nas jeszcze ok. 200 m, ale już rozpoczynam obserwację lewego pasa. Dojeżdżam do ciężarówki i wyłączam tempomat, ponieważ lewy pas zajęty przez osobówki. Cierpliwie czekam na wolną przestrzeń, bo nikomu nie się wpierniczam i nie wymuszam.

Wreszcie wolne:) Włączam lewy kierunkowskaz i rozpoczynam manewr wyprzedzania. Będąc w połowie naczepy widzę w lusterku zbliżające się auto (jak się potem okazało BMW, czemu mnie to nie dziwi). Kierowca nie jest zadowolony, że musi hamować do 85 km/h, o czym mnie dobitnie uświadamia błyskając mi drogowymi. Nie mam jednak zamiaru rezygnować z manewru, który wykonałem już w 50%, bo jednemu bałwanowi się śpieszy. Kontynuuję wyprzedzanie i widzę kolejny błysk świateł drogowych. Jestem połową naczepy na wysokości kabiny wyprzedzanego, kiedy zauważam kolejny błysk świateł, żebym natychmiast zjechał na prawy pas.

Stwierdzam jednak, ze tak się nie będziemy bawić. Łapię za gruszkę cb-radia i komunikuję się z kierowca wyprzedzanej ciężarówki, który przystaje na moją propozycję. Zwolniłem do 83km/h i jedziemy z kolegą równym tempem. Tak, na chamstwo kierowców ja też odpowiadam chamstwem.

Wyprzedzany kolega celowo zjechał troszkę na pobocze, żeby uniemożliwić kierowcy BMW ewentualne wyprzedzanie pasem awaryjnym. Widzę w lusterku, że gość zaczyna się wkurzać, bo jeździ od lewej krawędzi pasa do prawej co chwilę mnie poganiając światłami. Jechaliśmy tak ok. 1 minuty. Postanowiłem w końcu zakończyć manewr wyprzedzania i umożliwić gnojkowi zapieprzanie 200 km/h. W końcu ma do tego prawo, przecież zapłacił 10 zł na bramkach.

Zakończyłem manewr, wróciłem na prawy pas. BMW mnie wyprzedza i kierowca nie byłby sobą, gdyby nie zajechał mi drogi i dał po hamulcach. Nie podjąłem zaczepki, ponieważ mam kamerę, która wszystko nagrała, włącznie z blaskiem świateł drogowych. Rozważam wysłanie nagrania na policję.

Drodzy kierowcy, my nie przyśpieszymy. Poganianie nas światłami tylko dlatego, że ośmieliliśmy się wyprzedzać, a do czego mamy pełne prawo, nic Wam nie da. Szanujmy się na drodze!

A4 Wrocław-Katowice

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (166)