Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

trawiasty

Zamieszcza historie od: 11 kwietnia 2017 - 10:44
Ostatnio: 21 września 2021 - 19:55
  • Historii na głównej: 4 z 4
  • Punktów za historie: 578
  • Komentarzy: 54
  • Punktów za komentarze: 113
 
[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
6 września 2021 o 13:04

@Librariana: Będzie. 3 lata w tamtej fabryce zaskakiwały takimi akcjami, że wyprały mnie całkowicie z pewnego idealistycznego spojrzenia na pracę, siłę logikę i paru innych rzeczy. Za to zacząłem wierzyć w cuda :D

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
6 września 2021 o 12:58

@Armagedon: Tak, choć z bólem... A musiał być dyplomatyczny, bo każdy z warszawskich dyrektorów, którzy nas przygarnęli na "szkolenie" chciał mieć jego kopię dla siebie...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
9 sierpnia 2021 o 14:37

Bo u nas nie ma jeszcze w sklepach stanowisk "odzyskiwania" takich owoców. W UK takie owoce się rozpakowuje, spleśniałe wyrzuca a pozostałe używa w pudełkach z "owocowym posiłkiem do szkoły/pracy" za funciaka. Dla tych co nie widzieli - to małe plastikowe pudełko zawierające w środku mix obranych owoców lub owoców i warzyw, czasami do tego mała plastikowa łyżeczka lub widelczyk. Podobnie robią z kurczakami, którym wychodzi termin ważności - zazwyczaj trafiają na rożen i są sprzedawane jako pieczone. Rzeczy, których nie da się przetworzyć lub jest to nieopłacalne zazwyczaj wystwiają w specjalnej ladzie na towary z krótkim terminem przydatności i odpowiednią ceną - 50% lub 25% poprzedniej.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
9 sierpnia 2021 o 14:27

Wszyscy po was jadą, że daliście sobie wejść na głowę, ale myślę, że nie do końca słusznie - człowiek musi się sparzyć na rodzince, żeby wiedzieć, jak ją traktować. Tym bardziej przy licznej rodzince, gdzie nie można wszystkich traktować tak samo na podstawie postawy jednego czy dwóch januszy... To, że jeden kuzyn jest jest wredny i robi sobie hotel z waszego domu, to nie znaczy, że drugi zrobi to samo, więc nie wypada na niego warczeć od samego początku, zanim coś nabroi. Dopiero jak się zbierze te historie razem, to wychodzi, że wszyscy po drodze chcieli się waszym kosztem wywczasować

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
16 lipca 2021 o 12:03

@ciska: nie znałem tego portalu, do tej pory korzystałem raczej z Systemu Informacji Przestrzennej Wrocławia (https://geoportal.wroclaw.pl/), a tu proszę, od 2007 takie coś działa. Z ciekawości sprawdziłem dane Wód Polskich dotyczące powodzi i niestety, nie są kompletne. Znalazłem obszary nie oznaczone ryzykiem zalania (p.Nyski, gm.Nysa, ob.Śródmieście, nr 46/8 & 67/2 & 67/3 ), które kilkukrotnie były zalewane. Teren ten jest objęty jedynie ryzykiem niszczenia budowli spiętrzających wodę, być może dlatego, że w czasie powodzi 1997 został zniszczony most na ulicy Prudnickiej przecinającej te działki... Poniekąd potwierdza to przypuszczenie, o którym pisałem, że w systemie raczej nie widać będzie terenów objętych ryzykiem zalania, a znajdujących w miejscach, gdzie dotychczas nie zgłaszano szkód finansowych wywołanych zalaniem... Natomiast zgadzam się całkowicie z ostatnim zdaniem Twojej wypowiedzi, że nie można komuś zabronić budowania na terenach zalewowych... urzędnik mógł co najwyżej powiadomić inwestora o tym fakcie, a poza pracą urządzić kampanię szemraną o kolejnej głupocie budowlanej. Bo po oficjalnym ogłoszeniu tego gdziekolwiek, urzędnik byłby od razu pozwany przed sąd przez inwestora. I być może jakiś urzędnik z misją by na to poszedł, ale w obecnych czasach, przy rozwlekłości spraw sądowych - wątpię, by się taki znalazł...

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
15 lipca 2021 o 14:19

@gmiacik: a skąd urząd ma wiedzieć o fakcie zalewania tych terenów? Po pierwsze, nie ma takiego obowiązku przypisanego do żadnego urzędu. Podobne informacje gromadzi jedynie obrona cywilna/sztaby kryzysowe, ale w odniesieniu do terenów zamieszkałych lub ważnych z jakichś przyczyn (np.komunikacyjnych - drogi). Zalewaniem łąk nikt się nie przejmuje... Po drugie, urzędnik może odmówić wydania pozwolenia tylko w przypadkach ustalonych rozporządzeniami. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na budowę czegokolwiek na terenach sporadycznie zalewanych, to mu tego urzędnik nie może zabronić. I dlatego większość szarych Kowalskich przykłada więcej wagi do spraw, na które wydają dużą kasę - dowiadują się, sprawdzają, itp. Sam kupując nieruchomość w mieście dotkniętym powodzią z 1997 roku jeździłem i pytałem się "tubylców" z okolic wypatrzonego lokalu, jak to wyglądało w tamtym czasie. Nie mówiąc o kilku eskapadach w celu oszacowania wieczornego poziomu hałasu z obwodnicy autostradowej czy pobliskiej linii kolejowej...

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
15 lipca 2021 o 13:59

@clockworkbeast: w księgach wieczystych czy opisach działek nie ma informacji o fakcie zalewania, więc żaden urzędnik nie ma wiedzy na ten temat. Podobne informacje (choć niekompletne) może mieć obrona cywilna/sztab kryzysowy, ale oni nie biorą udziału w procesie udzielania pozwoleń budowlanych. Szacowanie ryzyka takich wypadków jest po stronie dewelopera/inwestora i to jego można ewentualnie ciągnąć po sądach - choć trudno gwarantować końcowy wynik procesu, bo trzeba by mu udowodnić zatajenie tej wiedzy, czyli wprowadzenie w błąd z premedytacją...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
19 lutego 2021 o 15:38

@ElleS: To ktoś naprawdę jedzie z samochodem na warsztat zamiast naprawić go sobie samemu?! A na poważnie, to że komputery są dziś codziennością wcale nie oznacza, że wszyscy ludzie sobie z nimi dobrze radzą. Większość umie się zalogować i działać w internecie, nieco mniej coś zainstalować/odinstalować - ale takich, którzy potrafią oczyścić komputer, zaktualizować system/antyvira/sterowniki, skonfigurować prawa dostępu na dysku lokalnym/NAS-ie, ustawić bezpiecznie router, itp. jest stosunkowo mało. I nawet jeśli ktoś jest na tyle inteligentny, żeby się tego nauczyć, to czasami woli zapłacić niż tracić na to czas... podobnie jak z samochodem z przykładu na początku

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
19 lutego 2021 o 15:28

@Grav: Z prawie wszystkim się zgodzę poza "Zwykle też taki staroć to jakieś antyczne komponenty, pod które już nikt od lat nie pisze sterowników, stary, zainstalowany system średnio ma wsparcie czegokolwiek" - stary komp ma najczęściej tez stare bebechy i stary system operacyjny, do których pasują równie stare sterowniki. Po postawieniu nowszego systemu opercyjnego często jest problem ze znalezieniem sterowników, które będą z nim współpracować optymalnie.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
18 lutego 2021 o 17:54

@NikaSnape: Niekoniecznie musi być podatny na gierki. Na OLX mnóstwo ludzi sprzedaje rzeczy, na których się nie zna (lub na ich rzeczywistej cenie) - rzeczy odziedziczone po dziadkach lub rodzicach, wyciągnięte po latach z garażu/piwnicy, itp. Często z założeniem, że bardziej chcą się tych rzeczy pozbyć niż zarobić. Więc na wiele osób takie "zmiękczanie" może podziałać...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
28 stycznia 2021 o 15:17

@Puszczyk: studiowałem w latach 1993-98. Przez pierwsze 3 lata studiów 3-osobowy pokój w akademiku kosztował od 90 zł (1 rok) do 150 zł (3 rok). Na 4 roku z inicjatywy samorządu studenckiego podnieśli ceny do 300 zł/miesiąc, co i tak się opłacało, bo na mieście sensowny pokój kosztował od 600 zł w górę. A od 450 zł zaczynały się zagrzybiałe rudery lub podnajmowanie pokoju w mieszkaniu emerytki z ciszą nocną od godz.20 i kąpaniem raz w tygodniu, bo woda droga. Przy takich cenach za akademik dało się spokojnie, choć biednie wyżyć nawet przy 1100zł. Jak był gorszy miesiąc, to domowe słoiki z pseudo-bigosem, chleb z pasztetem czy salcesonem, ziemniaki z cebulą, itp. pozwalały przeżyć. Do tego jakaś praca (m.in. akurat myłem podłogi w sklepie przed otwarciem oraz sprzedawałem bilety do klubów na koncerty) oraz dorabianie na studentach (pisałem im programy za kasę lub piwo). Do tego stypendium socjalne i kilka razy naukowe. Ech, piękne czasy...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
25 listopada 2020 o 12:21

@zupak: Skoro facet nie chce wychowywać dziecka, to nie powinien go majstrować. Jeśli nie wierzy kobiecie, że bierze pigułki, to powinien zawsze stosować gumkę. A ponieważ obie te metody, nawet połączone, nie dają 100% gwarancji, to jak już zostanie (nie)szczęśliwym ojcem, to niech się chociaż zachowa honorowo i płaci - w dzisiejszych czasach nie musi się żenić przecież.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
25 września 2020 o 16:26

@bloodcarver: Ułatwienie dziedziczenia oraz zwolnienia z podatków nie mają na celu zachęcenia do płodzenia dzieci. Być może to cel poboczny, nie określony jasno w przepisach. Gdyby to był jedyny cel, to byłyby te prawa odbierane parom bezdzietnym. Celem ułatwienia w dziedziczeniu jest wskazanie osób powiązanych ze sobą więzami krwi lub pozostających w związkach, dla których transfery majątku nie są objęte opodatkowaniem. Jest to ograniczenie nie wprost w celu określenia osób, od których można pobierać podatek od wzbogacenia się :) Cele zwolnień z podatków są mniej jasne (mają szerszy zakres), ale w większości z nich chodzi o pozostawienie pewnego minimum "socjalnego" rodzinie. Te zwolnienia, które są zależne od dzieci, są wyraźnie oznaczone. Inną kwestią są "prorodzinne" dopłaty socjalne (stare i nowe: becikowe, 500+, 300+, opiekuńcze, itp.) oraz podatki (np. dawna opłata zwana "bykowe")...

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
25 września 2020 o 15:42

@Mavra: @HermionaGranger: Ale to terapeutka decyduje, pielęgniarka jest tylko obstawą na czas wyjścia. Więc jak pacjent się na wyjściu rozbryka i narobi szkód, to odpowiedzialna za umożliwienie mu wyjścia jest tylko terapeutka. Pielęgniarka będzie odpowiadać tylko wtedy, gdy pacjent na wyjściu bryka a ona nic z tym nie robi.

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 3) | raportuj
22 września 2020 o 14:38

Sam należę do wspólnoty i różne dziwy w niej wyczyniane już widziałem, ale takiego jeszcze nie :D U nas co najwyżej ludzie zagłosują za czymś, a potem się dziwią, że ma to przełożenie na wzrost opłat za lokal. Ale osoba wprowadzająca uchwałę i tak nieogarnięta jeszcze się u nas nie trafiła. Na całe szczęście!

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
8 września 2020 o 12:22

@maat_: Niekoniecznie. Pracownik pracownikowi nierówny. Jeśli znalezienie nowego pracownika na to miejsce jest problematyczne (rzadka specjalizacja, wysokie koszty certyfikacji, długi okres doszkalania do stanowiska, inne wymagania...) lub sytuacja covidowa spowodowała zmniejszenie popytu na usługi to można było nagiąć jednorazowo zasady. W przeciwnym wypadku było by to czystą złośliwością w iście pruskim stylu...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
4 września 2020 o 15:33

Jarosław koło Rzeszowa?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
11 marca 2020 o 11:55

Przypilnuj jej, żeby się wybrała do lekarza koniecznie . Miałem znajomego, który zmarł na serce w wieku 30 lat. Z powodu niewykrytej wady, małej dziurki miedzy komorami serca, przez co krew natleniona mieszała się z krwią żylną i chłopak miał mało tlenu we krwi. Objawy miał podobne, zadyszka, zmęczenie, poty, itp. Bagatelizowł to, gdyż miał to od dziecka i powoli się rozwijało, więc i on i rodzina się przyzwyczaili. Miał opinię spokojnego anemika, lenia który musi się po każdej czynności położyć na chwilę...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
2 marca 2020 o 16:58

@niemoja: jak się taką historię czyta na tym portalu, to każdy mądry i wie jak się skończy. A w życiu jest mniej wyraźnie... Każdy związek na dłuższą metę (nie seks z Tindera) zaczyna się od wiary w drugą osobę i zakochania, a takiej osobie z trudem się coś zarzuca, czegoś wymaga, itp. Zauważ, że na świecie istnieją także osoby mało przebojowe / introwertyczne / spokojne / ugodowe / znerwicowane, dla których chęć utrzymania spokoju w związku jest znacznie ważniejsza niż wymuszenie jakichś ustępstw na partnerze. Sam znałem osobę, która w takim związku zmarnowała ponad rok.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
26 lutego 2020 o 14:25

@Lobo86: Zanim państwo uregulowało sprawę klas profilowanych, to szkoły miały możliwość samodzielnego ustalania rozkładu kilku godzin (bodajże 3). W zamiarze po to, żeby uzupełniać godziny nauczycielom pracującym na niepełnych etatach. Jeden z ogólniaków w moim mieście zagospodarował te godziny właśnie na informatykę, ale nie tylko związaną z programowaniem tylko grafiką komputerową. I reklamowali taką klasę właśnie jako klasę o profilu informatycznym. Do innej klasy dodali drugi język i nazwali to klasą o profilu filologicznym. Wszystko wtedy zależało od operatywności dyrektora i (czasami) kręgu jego znajomych, którym chciał dać zarobić.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
24 lutego 2020 o 15:00

To taki nostalgiczny podarunek od konsula dla tamtejszej Polonii :) Wszystko po to, żebyście tam, za granicą, nie zapomnieli o polskiej specyfice. O tym naszym niepowtarzalnym i uroczym aż do bólu zacięciu do uprzykrzania życia wszystkim dookoła :D A w kolejce to i zintegrować się można, i powspominać, dlaczego człowiek wybrał wyjazd z kraju tego pięknego... Ku chwale...!!!

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
11 lutego 2020 o 12:18

@Tolek: o oszczędny w wyobraźnie umyśle :) Ty wiesz gdzie jedziesz, ten za Tobą pewnie też (bo widzi znaki pionowe/poziome), ale: - kierowca z naprzeciwka nie wiem, czy Twój pas jest tylko do skrętu czy też prosto, - pieszy planujący przejść przez pasy nie wie, gdzie jedziesz i czy mu się władujesz na jego przejście czy nie, - na skrzyżowaniach równorzędnych to też w miarę istotna informacja dla pozostałych uczestników ruchu... - pomijając efekt nawyku (skręcam = migam), bez którego co niektórzy muszą kierowcy muszą podejmować osobną czynność myślową w celu włączenia kierunkowskazu (i rzadko im to niestety wychodzi) Ale NIE, ważne jest tylko, że Ty wiesz gdzie jedziesz...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
6 lutego 2020 o 16:24

@yanka: Co się dziwisz... w prawie każdym kraju, choć u nas szczególnie, znajomości są podstawą przy czerpaniu korzyści z szeroko rozumianych pieniędzy publicznych na poziomie wsi/miasta/kraju. Oczywiście nie pomawiam o to Crannberry, skoro jej facet znał się wcześniej z mistrzem zaproszeń, ale wielu traktuje takie znajomości jako wstęp do partnerstwa - nazwijmy to eufemistycznie - "biznesowego". Czasami wręcz wystarcza tylko pokazanie zdjęcia z takiego balu przedstawiającego czuły uścisk rzeczonego osobnika z mistrzem zaproszeń, aby inne osoby zmieniły nastawienie... Czyli jak u Barej w serialu Alternatywy 4, kiedy cieć Anioł mówił "wiecie, ja znam towarzysza Winnickiego..."

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 6 lutego 2020 o 16:28

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
22 stycznia 2020 o 16:36

Czy ja wiem, czy to była złośliwość? Równie prawdopodobne jest, że pani chciała napompować opony, ale się na tym nie znała. Zaparkowała więc na miejscu koło sprężarki i poszła prosić obsługę stacji o pomoc. Tyle, że obsługa stacji teraz przeważnie nie pomaga w tym.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
1 października 2018 o 15:04

A co ma do tego policja? Przecież po rozpoznaniu sprawy i określeniu sprawcy sprawą zajmuje się już prokuratura, nie policja. To prokuratura wysyła sprawę do sądu, sąd ją rozpoznaje w trybie szybkim albo normalnie (wtedy powiadamia o terminie posiedzenia sądu). Więc pretensje nie do policji tylko prokuratury/sądów...

« poprzednia 1 2 3 następna »