Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

vonavi

Zamieszcza historie od: 9 lipca 2016 - 14:10
Ostatnio: 17 sierpnia 2020 - 20:14
  • Historii na głównej: 32 z 43
  • Punktów za historie: 5048
  • Komentarzy: 38
  • Punktów za komentarze: 90
 

#81230

(PW) ·
| Do ulubionych
Stoję w korku. Przede mną pasy, za pasami skrzyżowanie gdzie można jechać tylko w prawo lub lewo. Grzecznie czekam na swoją kolej, bo w sumie jadę tylko na zakupy, więc nie spieszy mi się aż tak bardzo. Między pasami, a skrzyżowaniem stoi bus, więc zasłania większość widoku.

Z mojej strony na przejście wchodzi dziewczyna (swoją drogą całkiem ładna). Dochodzi do środka jezdni, zatrzymuje się i spogląda zza busa czy może dalej iść. Po upewnieniu się że tak, rusza dalej. Zrobiła może dwa kroki, gdy uderza ją samochód z naprzeciwka, który nagle zjechał z krzyżówki z dosyć dużą prędkością. Awaryjne w ruch i ruszam jej na pomoc jak to zawsze mnie uczono. Po chwilowej rozmowie okazuje się, że nic jej nie jest. Kierowca auta, które ją uderzyło nawet nie wysiadł tylko otworzył szybę i zaczął ją wyzywać od wszystkich najgorszych. Dziewczyna stwierdziła, że może iść dalej i zeszła na chodnik, a ja w tym czasie chciałem wezwać karetkę. Kierowca w tonie wrzasków, postanowił odjechać z miejsca wypadku.

A gdzie piekielność? Piekielna była karma, która wróciła prawie natychmiast. W tym samym korku parę samochodów dalej stał radiowóz, który wszystko widział i gdy kierowca ruszył zablokowali mu drogę. To jak próbował zwalić winę na dziewczynę, to już historia na inną piekielność.

P.S. Cała ta sytuacja trwała może z 10-15 sekund.

wypadek

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 158 (168)

#86994

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajoma od kilku miesięcy spotyka się z obcokrajowcem, który pracuje razem z nią. Chłopak w swoim rodzinnym kraju nie był od ponad roku, więc jak już to koronawirusa mógł złapać w Polsce. Co na to jednak sanepid? Nieważne, że od ponad roku nie wyjeżdżał, test na Covid-19 musi wykonać i koniec kropka. Test zrobiony, wynik negatywny i wszystko ok.

Jednak u znajomej nastąpiło podejrzenie, że miała kontakt z osobą, która mieszka razem z osobą zakażoną (w momencie kontaktu jeszcze nie wiedzieli że mąż tej dziewczyny jest chory) a ponadto zaczynały pojawiać się objawy podobne do szalejącej obecnie choroby. Co na to sanepid? Nie dość, że nie szło się z nikim tam skontaktować to jak już się udało stwierdzili, że nie ma przesłanek do zrobienia testu.

sanepid

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (147)

#86215

(PW) ·
| Do ulubionych
Jedziemy ostatnio z Lubą z przyjęcia w jej rodzinnych stronach. Wieczór, ciemno i do tego lekko padający deszcz. Droga prosta, ale pusta, a przynajmniej tak mi się wydawało do momentu, gdy nie zobaczyłem starszego pana na rowerze.

Mężczyzna ubrany na czarno, bez odblasków czy lampek. Skręciłem w ostatniej chwili, żeby go nie uderzyć. Gdybym jechał szybciej albo gdyby jechało coś z drugiej strony, to pewnie bym go poturbował.

Tak że mała rada - zakładajcie chociaż odblaski.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (94)

#86256

(PW) ·
| Do ulubionych
Rozmawiałem dzisiaj przez telefon ze znajomym recepcjonistą hotelu, który to znajomy siedzi akurat w robocie.

Tyle się mówi o tym, że koronawirus jest groźny dla wszystkich, a w szczególności dla osób starszych. Co natomiast robią stare babcie i dziadkowie? Pędzą na pokaz garnków czy innych urządzeń, bo przecież dają prezenty za darmo.

Brak wyobraźni czy po prostu głupota?

Koronawirus

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (106)
zarchiwizowany

#85799

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jako, że Wigilię spędzaliśmy z Lubą u jej rodziców to stwierdziliśmy, że zrobimy gromadce dzieciaków z jej rodzeństwa prezent w postaci przybycia Mikołaja. Przebrać się miałem oczywiście ja z racji faktu bycia mężczyzną. Ważnym faktem w całej historii jest to, że rodzeństwo z dziećmi miało dopiero dotrzeć do rodziców Lubej po wigilii. Wcześniej wszystko dogadane na zasadzie, że wszyscy mniej więcej będą o tej samej godzinie tak bym dał radę się ewakuować i przebrać zanim pojawią się wszyscy. I byłoby by wszystko cacy, tylko że jedna siostra postanowiła spóźnić się ponad godzinę, bo nie udało jej się wyrobić a ja w piwnicy siedziałem i czekałem na znak, że mogę przyjść. Przynajmniej z ojcem dałem radę pogadać przez tel przez ten czas.

mikołaj

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 18 (88)

#85528

(PW) ·
| Do ulubionych
Okres Wszystkich Świętych, a dokładnie dzień przed.

Z racji stanu zdrowia babci, która wymaga stałej opieki, zostałem poproszony przez rodziców o sprzątnięcie i przygotowanie grobu rodzinnego. Pojechał ze mną kuzyn, który zadeklarował się, że pomoże.

Zajechaliśmy i kręcimy się przy grobie dziadka sprzątając co stare i niepotrzebne oraz myjąc nagrobek. Na ludzi przy innych grobach nie zwracaliśmy uwagi, bo chcieliśmy się z tym uporać jak najszybciej. Po kilku minutach podchodzi do nas patrol straży miejskiej, który stał przed wejściem jak wchodziliśmy i prosi o wylegitymowanie się. Po naszym pytaniu o co chodzi stwierdzili, że dostali zgłoszenie od jednej z osób na cmentarzu, że chodzimy po grobach i kradniemy. Po pokazaniu zawartości naszego worka na śmieci (stare i zwiędnięte kwiaty + przepalone znicze) stwierdzili, że jednak złodziejami nie jesteśmy. A dlaczego nas wzięto za złodziei? Strażnicy powiedzieli, że zgłaszający użył takiego zwrotu "Bo dwóch młodych mężczyzn razem się kręci przy grobach i to jest nienormalne, więc na pewno kradną".

Tak więc jak jesteś młodym mężczyzną i sprzątasz groby, to strzeż się - jesteś najprawdopodobniej złodziejem.

cmentarz

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (142)

#84878

(PW) ·
| Do ulubionych
Zamówiliśmy z partnerką buty - swoje projekty i wymiary, bo to specjalna okazja. Niby nic wielkiego ale jednak, bo złożyliśmy nasze modele z kilku elementów katalogowych.

Dzisiaj przyszły do salonu gdzie zamawialiśmy i co się okazało? Moje mają nie ten kolor co chciałem, a partnerki mają za niski korek. Pierwotnie myśleliśmy, że to błąd w zamówieniu, ale po telefonie do producenta okazało się, że bardzo dobrze znał nasze życzenia lecz postanowił je zignorować, bo tak jak zrobił są ładniejsze.

Po kilkunastominutowej i dosyć ostrej wymianie zdań z informacją, że nie zapłacę ani złotówki jeśli nie przyjdą konkretnie takie jakie chcemy, łaskawie zgodził się na to by je poprawić. Nie po to chcemy więcej zapłacić, by nie mieć takich jakie sobie wymarzyliśmy.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (132)

#84701

(PW) ·
| Do ulubionych
Gdy muszę, to jadę zawsze jedną korporacją taksówkarską. Po pierwsze mam zniżki, po drugie nie miałem do tej pory sytuacji, w której próbowali mnie oszukać.

Do dzisiaj.

Odbierałem klienta zagranicznego z dworca kolejowego i mieliśmy jechać do biurowca firmy. Z racji, że służbowe auto w naprawie, wybrałem opcję taksówki. Przejazd bez wielkich przygód, normalną trasą, a ja w tym czasie z klientem rozmawiałem po niemiecku o podróży i innych pierdołach.

Gdy przyszło do płatności, została mi podyktowana kwota 50 zł. Normalnie przejazd tą trasą kosztuje ok. 20 zł (trasę znam, czasami jeździłem w obie strony taryfami i kwoty różniły się max złotówką).

Dopiero po poproszeniu o paragon (po polsku) zaczęły się stękania, że coś się zawiesiło, i że nie może wydrukować paragonu, ale kwota do zapłaty dalej taka sama.

Pomogło dopiero zagrożenie policją i łaskawie przyjął tyle, ile powinno być.

Potem się dziwią, że ludzie przesiadają się na Ubera.

taksówki

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 203 (213)

#84631

(PW) ·
| Do ulubionych
O Policji.

Zgłoszenie o sytuacji niebezpiecznej złożone o godzinie 20:25. Wg informacji dyspozytora, oznaczono je jako "pilne".

Policja na miejscu pojawiła się ok. godziny 23:30, kiedy nikogo już nie było.

policja

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 93 (113)

#84169

(PW) ·
| Do ulubionych
Powiedzenie, że przed wojną może jedynie nas uchronić pokój ostatnio nabrało chyba dosłownego znaczenia.

Znajomy służący w jednej z jednostek przyjechał na zawody specjalnie zorganizowane przez miejscowy garnizon. Wraz z nim z całego kraju zjechało się kilkudziesięciu innych żołnierzy.

Kolega, stwierdziwszy, że dawno się nie widzieliśmy, zaprosił mnie, byśmy wyskoczyli na piwo i pogadali o dawnych czasach. Do tego samego pubu przyszli też jego kamraci z jednostki, a wraz z nimi większość z zebranej na zawody ekipy.

Jak się skończył taki wypad bez dowódców? Ano taką libacją, że 3/4 zebranych żołnierzy trzeba było prowadzić do hotelu, gdyż sami kilku kroków nie umieli postawić. Poza tym przechwalanie się wszem i wobec, że są żołnierzami i że należy im się szacunek, bo oni bronią tego kraju i przy tym wdawanie się w bójki (w większości z racji stanu upojenia przegrane) za np. krzywe spojrzenie.

Kiedy zapytałem znajomego, czy to zawsze się tak odbywa, to stwierdził, że taki turniej to tak naprawdę jest jedna wielka balanga.

wojsko

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 47 (141)