Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

vonavi

Zamieszcza historie od: 9 lipca 2016 - 14:10
Ostatnio: 15 lutego 2019 - 16:09
  • Historii na głównej: 24 z 33
  • Punktów za historie: 3525
  • Komentarzy: 37
  • Punktów za komentarze: 68
 

#84105

(PW) ·
| Do ulubionych
Jakiś czas temu szef poprosił mnie bym jechał z nim na jedną z imprez branżowych jako jego kierowca. W zamian miałem mieć następny dzień wolny, więc z oferty skorzystałem. Na miejscu ja sobie usiadłem grzecznie przy barze i zamawiałem drinki bezalkoholowe, podczas gdy szef załatwiał interesy. Przy okazji poznałem kilku prezesów różnych firm, w tym niektórych bardzo dużych.

Gdzie piekielność? W zachowaniu tych prezesów. Od chamskich i wręcz wulgarnych prób podrywania kelnerek, które po 2 godzinach bały się wychodzić zza baru, po wszczynanie bójek za byle szturchnięcie. Przy okazji rozszerzyłem zasób słownictwa swojej łaciny podwórkowej. Bawiąc się często z "hołotą" widziałem bardziej kulturalne zachowanie niż tych ludzi "na poziomie".

prezesi

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 103 (117)
zarchiwizowany

#83805

(PW) ·
| było | Do ulubionych
O rowerzystach jadących przez krzyżówkę na czerwonym już pisałem. Jednak to co się wydarzyło dzisiaj (tj. 23.12.2018) wieczorem to już przechodzi totalnie pojęcie.

Jadę sobie samochodem jednopasmową ulicą. Ruch jak to w niedzielę wieczorem niewielki. Dojeżdżam do jednej z głównych dwupasmówek w moim mieście i zatrzymuję się bo czerwone na sygnalizatorze. Z naprzeciwka również stoi samochód tak jak ja. Gdy zmienia się światło na zielone ruszam sobie spokojnie gdy nagle z mojej prawej przecina mi drogę czerwony pojazd starszego typu (marki nie jestem w stanie określić) i to na palącym się już jakiś czas czerwony,. Szczęście, że ja byłem jeszcze na wysokości pasa gdzie z mojej lewej nadjeżdżały auta a ten z naprzeciwka miał zielone opóźnione o 2 sekundy w porównaniu do mnie bo byłby dzwon jak nic (często tam jeżdżę więc znam układ świateł bardzo dobrze).

kierowcy

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 12 (54)

#83794

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak co roku większość prezentów zamawiałem przez internet. Nie lubię biegania po sklepach i mi do domu czy do pracy zawsze kurierzy podrzucą. Jednak nie o kurierach będzie mowa a o pewnej sieciówce z ciuchami.

Zamówiłem w tym sklepie wraz z moją ukochaną dwie rzeczy: bluzeczka dla dziecka z konkretnym motywem ze znanej bajki oraz sukienkę dla mojej mamy, bo takową sobie zażyczyła. Za wszystko zapłaciłem on-line włącznie z dowozem do pracy. Do tej pory wszystko było cacy.

Dwa dni po zakupie dostaję na maila informację, że przesyłka może się opóźnić z powodu dużej liczby zamówień w okresie przedświątecznym. Po przeczytaniu stwierdziłem, że ok, przecież dlatego też dużo wcześniej zamawiam właśnie w takim przypadku. Kilka dni później wchodzę na swoje konto bankowe i widzę, że jakieś pieniądze wpłynęły, których się nie spodziewałem. Sprawdziłem skąd te pieniądze i okazało się że sieciówka odesłała mi kwotę za sukienkę dla mamy gdyż stwierdzili, że nie mają jej (dowiedziałem się tego dopiero po rozmowie z konsultantem). Sprawdzam maila - zero informacji, że coś takiego będzie miało miejsce.

Dla mnie piekielny właśnie jest ten brak informacji i kontaktu z ich strony tylko odsyłanie samej kasy, bez żadnej informacji. Na tydzień przed świętami.

zakupy świąteczne online

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (111)

#83161

(PW) ·
| Do ulubionych
Kuzynka [K] mojej Lubej wraz z partnerem [P] przenieśli się do dawnego mieszkania wuja i ciotki tegoż partnera. Mieszkanko dwupokojowe, ale w zasadzie wielkości trochę większej kawalerki. Właściciele [W] mieszkania w zasadzie się w nim od kilku lat nie pojawiali, bo nie mieli ku temu powodu. W mieszkaniu tym natomiast mieszkała przez ostatnie 5 lat kuzynka P [zwana dalej KP].

KP wraz z mężem postanowili kupić sobie coś swojego i dlatego się wyprowadzali. Wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie stan mieszkania, które przejęli K wraz z P. I nie chodzi tutaj o jakieś sprawy remontowe (wiadomo, że zawsze jakieś są do zrobienia po kimś), ale fakt, że mieszkanie było niesprzątnięte, chociaż KP twierdziła, że wszystko zrobiła.

Lista jest bardzo długa ale wymienię tylko kilka rzeczy:
- kuchenka gazowa tak zabrudzona, jakby kilka lat niesprzątana (nie mówiąc o piekarniku, który był chyba nieruszony od czasu wyprowadzki W),
- płytki i szafki w kuchni całe klejące się od tłuszczu chyba też z kilku lat, po umyciu zmieniły kolor z żółtego na oryginalny,
- w szafkach przeterminowana chemia sprzed kilku lat,
- dywany odkurzone nie były chyba nigdy, bo po przejechaniu odkurzaczem przez P nagle z szarych zrobiły się brązowe,
- pod wanną w łazience porcja pustych butelek po płynach do kąpieli,
- okna po umyciu nagle zaczęły przepuszczać światło, a ramy z kremowych zrobiły się białe (tak samo zresztą, jak szafki i blaty w kuchni),
- w szafce łazienkowej przeterminowane leki i stare perfumy, chyba jeszcze W.

Nie uwierzyłbym, gdyby nie to, że K i P na wszystko mieli zdjęcia przed rozpoczęciem sprzątania, w trakcie oraz po skończonej pracy. A gruntowne sprzątanie zajęło im niecałe 2 tygodnie. Nie wiem i nie rozumiem, jak można do takiego stopnia zabrudzenia doprowadzić mieszkanie oraz w czymś takim żyć.

P.S. Dla wszystkich, którym przeszkadza określanie mojej ukochanej słowem Luba - tak zawsze mój śp. dziadek zwracał się do babci i zawsze to mi się podobało. Już od dziecka postanowiłem na swoją połówkę tak mówić i proszę o zaprzestanie czepiania się tego.

rodzina

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 40 (122)

#83003

(PW) ·
| Do ulubionych
Autostrada w Niemczech.

Wracamy z Lubą i trafiamy na korek. No jak pech, to pech, ale widzę w GPS-ie, że jest możliwość zjazdu z autostrady za jakieś 2 kilometry i przejechania przez miasto. Zastanawiając się, czy jest ku temu sens, postanowiłem zapytać się kierowcy TIR-a na naszych blachach, jak długi jest korek, bo przez CB Radio często takie informacje sobie podają.

Tym razem dowiedziałem się mało cenzuralnie, że mam spadać i mu nie truć tyłka. Ot, taka mała piekielność.

Kawałek dalej nasz inny rodak w ciężarówce powiedział, że korek krótki i nie ma sensu zjeżdżać.

kierowcy

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 57 (119)
zarchiwizowany

#82483

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Zastanawiam się jaką blondynką musi być przełożona mojej znajomej, która o tym, że po wygaśnięciu umowy nie zostanie jej przedłużona współpraca została przez nią poinformowana mailowo w 1 zdaniu. Jak dla mnie takie rzeczy powinna jej powiedzieć osobiście.

I nie chodzi mi o sam fakt zakończenia współpracy ale o to jak to zostało zrobione.

niemiecki producent ciężarówek w swoim centrum księgowym

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (30)
zarchiwizowany

#82416

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia o psychologach i ich leczeniu przypomniała mi jedną historię raczej smutną niż piekielną ale się nią podzielę.

Była sobie pewna dziewczyna imieniem Zuzanna (Z). Studiowała ona razem z Marią (M), z którą się szybko zaprzyjaźniła. M miała jednak pewien problem. Otóż cierpiała ona na depresję i to do tego stopnia, że psychologowie postanowili ją na jakiś czas zostawić w szpitalu. Z w czasie jej pobytu tam przynosiła jej notatki z zajęć i ją odwiedzała. Gdy dziewczyna wyszła Z dalej pomagała M oraz ją mocno wspierała, czasami zaniedbując narzeczonego, rodzinę i innych przyjaciół. I tak dotrwały do końca studiów.

Po zakończeniu edukacji na uczelni dziewczyny się rozeszły w swoich kierunkach jednak obiecując sobie, że będą w ciągłym kontakcie. Początkowo wyglądało to obiecująco jednak z biegiem czasu M coraz mniej się odzywała do Z mimo, że ta próbowała zachować z nią ciągły kontakt. Próby te trwały do momentu gdy M ogłosiła przez twarzoksiążkę, że wyszła za mąż. Dla Z było to zaskoczenie, gdyż M, mimo coraz rzadszych kontaktów to jednak w momencie gdy się odzywała nie chwaliła się, że kogoś ma a co dopiero, że mają się pobierać. Z zrobiło się przykro, że osoba którą uważała za przyjaciółkę nawet nie dała znać że coś takiego się wydarzy. Chciała nawet M zaprosić na swój ślub, jednak postanowiła ją skreślić z listy gości. Przestała się też odzywać do M, a i ta nie szukała z nią później kontaktu. Tak oto zakończyła się "przyjaźń".

przyjaciółki

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -14 (22)

#82337

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia podoba do tej, którą publikowałem wcześniej (#82096) ale z innym zakończeniem.

Piekielny Rowerzysta [PK], pędzący dzielnie po ulicy mimo, że obok ma ścieżkę rowerową w stronę skrzyżowania. Ja jechałem swoim autem wracając do domu. Gdy zatrzymałem się na czerwonym PK postanowił jechać dalej przez krzyżówkę i został uderzony przez samochód prowadzony przez kobietę, która miała akurat zielone. Jako że nauczony jestem, że pomocy trzeba udzielać, zjechałem na bok, wziąłem apteczkę i ruszyłem udzielać pomocy. Na szczęście cykliście się nic nie stało poważnego, ale za to był bardzo zdenerwowany i krzyczał na kobietę i żądał policji.

Zadzwoniłem i po jakiś 10-15 minutach patrol podjechał i zaczął się cyrk. Od momentu podjechania PK krzyczał do policjantów, że jest poszkodowany, że na zielonym jechał i że chce ukarania wysokim mandatem kobietę bo to jej wina. Kobieta oczywiście zastraszona już była gotowa przyjąć mandat, jednak policja postanowiła jeszcze dopytać mnie jak było. Zaprosiłem mundurowego do auta i pokazałem nagranie z kamery samochodowej, gdzie wyraźnie widać jak ja zatrzymuję się na czerwonym a PK jedzie dalej. PK jeszcze długi czas się wykłócał, że on nie jest winny i mandatu nie przyjął. Sprawa trafiła więc do sądu, nagranie policja zabezpieczyła, a ja czekam teraz na wezwanie.

cyklista

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 159 (173)

#82384

(PW) ·
| Do ulubionych
Ewakuacja. Temat poważny ale jak widać też generujący piekielności.

W ostatni piątek gdy spokojnie sobie pracowaliśmy, w połowie zmiany zaczął wyć alarm przeciwpożarowy w budynku, w którym pracujemy. Ponadto był nadawany komunikat, że należy się ewakuować z budynku. Ja i większość moich współpracowników wzięliśmy co najważniejsze dla nas i udaliśmy się na miejsce zbiórki przed budynkiem.

Gdzie piekielność? W tej mniejszości, która została. Po odwołaniu alarmu, który okazał się błędem systemu, wróciliśmy do swoich biur, a tam kilka osób siedziało w tych samych pozycjach, jak przed opuszczeniem przez nas budynku. Na pytania dlaczego się nie ewakuowali to stwierdzili, że:

- przecież po co, bo i tak był to fałszywy alarm,
- mają ważniejsze rzeczy do roboty,
- głupotami mamy nie zawracać im głowy,
- oni alarm pier***ą.

Szczęście dla nich, że alarm okazał się fałszywy, bo nie wiem co by z nich zostało gdyby się faktycznie paliło.

ewakuacja

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 165 (185)

#82291

(PW) ·
| Do ulubionych
Szembor w historii #82207 przywołał niechęć pracodawców do kobiet, które zachodzą w ciążę. Do wszystkiego dodam historię żony mojego przyjaciela z liceum.

Dziewczyna przez ponad 3 lata pracowała w pewnym dużym korpo, należącym do jednej z zagranicznych firm. Pracowała bardzo dobrze, była zaangażowana, prawie nie popełniała błędów, a i w dodatku nowy narybek trafiał najczęściej na szkolenie do niej. Krótko przed końcem umowy poszła do przełożonej zapytać o nową umowę (należała jej już się na stałe, poza tym firma ciągle narzekała na braki kadrowe).

Ta kręciła, ale w końcu powiedziała, że nowej umowy nie będzie, że pracę ma tak jak w umowie do końca lutego. Z racji, że dziewczyna była nieustępliwa, zapytała o powód tej sytuacji. Przełożona pierwotnie nie chciała powiedzieć o co chodzi ale w końcu, ponieważ sama była zła na fakt, że dobrą pracownicę straci* powiedziała nieoficjalnie, że dlatego, że za chwilę będzie chciała zakładać rodzinę i mieć dzieci**. Dziewczyna odeszła z korpo wraz z końcem umowy, po czym szybko znalazła inną pracę, w której już druga umowa była na stałe. Po 3 miesiącach od odejścia dawna szefowa z korpo postanowiła zadzwonić czy by do nich nie wróciła.

* Przełożona nie miała wpływu na to co szefostwo zrobi z umową dla niej.

** Było to w czasach przed ich ślubem.

korpo

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (154)