Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

vonavi

Zamieszcza historie od: 9 lipca 2016 - 14:10
Ostatnio: 23 września 2019 - 1:28
  • Historii na głównej: 28 z 38
  • Punktów za historie: 4064
  • Komentarzy: 38
  • Punktów za komentarze: 72
 

#84878

(PW) ·
| Do ulubionych
Zamówiliśmy z partnerką buty - swoje projekty i wymiary, bo to specjalna okazja. Niby nic wielkiego ale jednak, bo złożyliśmy nasze modele z kilku elementów katalogowych.

Dzisiaj przyszły do salonu gdzie zamawialiśmy i co się okazało? Moje mają nie ten kolor co chciałem, a partnerki mają za niski korek. Pierwotnie myśleliśmy, że to błąd w zamówieniu, ale po telefonie do producenta okazało się, że bardzo dobrze znał nasze życzenia lecz postanowił je zignorować, bo tak jak zrobił są ładniejsze.

Po kilkunastominutowej i dosyć ostrej wymianie zdań z informacją, że nie zapłacę ani złotówki jeśli nie przyjdą konkretnie takie jakie chcemy, łaskawie zgodził się na to by je poprawić. Nie po to chcemy więcej zapłacić, by nie mieć takich jakie sobie wymarzyliśmy.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (124)

#84701

(PW) ·
| Do ulubionych
Gdy muszę, to jadę zawsze jedną korporacją taksówkarską. Po pierwsze mam zniżki, po drugie nie miałem do tej pory sytuacji, w której próbowali mnie oszukać.

Do dzisiaj.

Odbierałem klienta zagranicznego z dworca kolejowego i mieliśmy jechać do biurowca firmy. Z racji, że służbowe auto w naprawie, wybrałem opcję taksówki. Przejazd bez wielkich przygód, normalną trasą, a ja w tym czasie z klientem rozmawiałem po niemiecku o podróży i innych pierdołach.

Gdy przyszło do płatności, została mi podyktowana kwota 50 zł. Normalnie przejazd tą trasą kosztuje ok. 20 zł (trasę znam, czasami jeździłem w obie strony taryfami i kwoty różniły się max złotówką).

Dopiero po poproszeniu o paragon (po polsku) zaczęły się stękania, że coś się zawiesiło, i że nie może wydrukować paragonu, ale kwota do zapłaty dalej taka sama.

Pomogło dopiero zagrożenie policją i łaskawie przyjął tyle, ile powinno być.

Potem się dziwią, że ludzie przesiadają się na Ubera.

taksówki

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 198 (208)

#84631

(PW) ·
| Do ulubionych
O Policji.

Zgłoszenie o sytuacji niebezpiecznej złożone o godzinie 20:25. Wg informacji dyspozytora, oznaczono je jako "pilne".

Policja na miejscu pojawiła się ok. godziny 23:30, kiedy nikogo już nie było.

policja

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (112)

#84169

(PW) ·
| Do ulubionych
Powiedzenie, że przed wojną może jedynie nas uchronić pokój ostatnio nabrało chyba dosłownego znaczenia.

Znajomy służący w jednej z jednostek przyjechał na zawody specjalnie zorganizowane przez miejscowy garnizon. Wraz z nim z całego kraju zjechało się kilkudziesięciu innych żołnierzy.

Kolega, stwierdziwszy, że dawno się nie widzieliśmy, zaprosił mnie, byśmy wyskoczyli na piwo i pogadali o dawnych czasach. Do tego samego pubu przyszli też jego kamraci z jednostki, a wraz z nimi większość z zebranej na zawody ekipy.

Jak się skończył taki wypad bez dowódców? Ano taką libacją, że 3/4 zebranych żołnierzy trzeba było prowadzić do hotelu, gdyż sami kilku kroków nie umieli postawić. Poza tym przechwalanie się wszem i wobec, że są żołnierzami i że należy im się szacunek, bo oni bronią tego kraju i przy tym wdawanie się w bójki (w większości z racji stanu upojenia przegrane) za np. krzywe spojrzenie.

Kiedy zapytałem znajomego, czy to zawsze się tak odbywa, to stwierdził, że taki turniej to tak naprawdę jest jedna wielka balanga.

wojsko

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 46 (140)
zarchiwizowany

#84371

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Drogie Panie,

Do kogo miałybyście pretensje gdybyście nie mogły zajść w ciążę ze swoim mężem? Kogo byście winiły gdyby lekarz powiedział wam, że dzieci nie będziecie mieć? Kogo byście winiły gdyby ten sam lekarz wskazał po serii badań, że to wy jesteście bezpłodne? Kto wg. was byłby niedouczonym konowałem gdyby wam powiedział, że wasze zaniedbanie i brak regularnego badania się doprowadziło do tej sytuacji?

Pewna kobieta winiła wszystkich dookoła tylko nie siebie mimo, opinii kilku lekarzy, w tym jednego z bardziej szanowanych w tym kraju.

ciąża lekarze

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1 (115)

#84105

(PW) ·
| Do ulubionych
Jakiś czas temu szef poprosił mnie bym jechał z nim na jedną z imprez branżowych jako jego kierowca. W zamian miałem mieć następny dzień wolny, więc z oferty skorzystałem. Na miejscu ja sobie usiadłem grzecznie przy barze i zamawiałem drinki bezalkoholowe, podczas gdy szef załatwiał interesy. Przy okazji poznałem kilku prezesów różnych firm, w tym niektórych bardzo dużych.

Gdzie piekielność? W zachowaniu tych prezesów. Od chamskich i wręcz wulgarnych prób podrywania kelnerek, które po 2 godzinach bały się wychodzić zza baru, po wszczynanie bójek za byle szturchnięcie. Przy okazji rozszerzyłem zasób słownictwa swojej łaciny podwórkowej. Bawiąc się często z "hołotą" widziałem bardziej kulturalne zachowanie niż tych ludzi "na poziomie".

prezesi

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (144)
zarchiwizowany

#83805

(PW) ·
| było | Do ulubionych
O rowerzystach jadących przez krzyżówkę na czerwonym już pisałem. Jednak to co się wydarzyło dzisiaj (tj. 23.12.2018) wieczorem to już przechodzi totalnie pojęcie.

Jadę sobie samochodem jednopasmową ulicą. Ruch jak to w niedzielę wieczorem niewielki. Dojeżdżam do jednej z głównych dwupasmówek w moim mieście i zatrzymuję się bo czerwone na sygnalizatorze. Z naprzeciwka również stoi samochód tak jak ja. Gdy zmienia się światło na zielone ruszam sobie spokojnie gdy nagle z mojej prawej przecina mi drogę czerwony pojazd starszego typu (marki nie jestem w stanie określić) i to na palącym się już jakiś czas czerwony,. Szczęście, że ja byłem jeszcze na wysokości pasa gdzie z mojej lewej nadjeżdżały auta a ten z naprzeciwka miał zielone opóźnione o 2 sekundy w porównaniu do mnie bo byłby dzwon jak nic (często tam jeżdżę więc znam układ świateł bardzo dobrze).

kierowcy

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 10 (56)

#83794

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak co roku większość prezentów zamawiałem przez internet. Nie lubię biegania po sklepach i mi do domu czy do pracy zawsze kurierzy podrzucą. Jednak nie o kurierach będzie mowa a o pewnej sieciówce z ciuchami.

Zamówiłem w tym sklepie wraz z moją ukochaną dwie rzeczy: bluzeczka dla dziecka z konkretnym motywem ze znanej bajki oraz sukienkę dla mojej mamy, bo takową sobie zażyczyła. Za wszystko zapłaciłem on-line włącznie z dowozem do pracy. Do tej pory wszystko było cacy.

Dwa dni po zakupie dostaję na maila informację, że przesyłka może się opóźnić z powodu dużej liczby zamówień w okresie przedświątecznym. Po przeczytaniu stwierdziłem, że ok, przecież dlatego też dużo wcześniej zamawiam właśnie w takim przypadku. Kilka dni później wchodzę na swoje konto bankowe i widzę, że jakieś pieniądze wpłynęły, których się nie spodziewałem. Sprawdziłem skąd te pieniądze i okazało się że sieciówka odesłała mi kwotę za sukienkę dla mamy gdyż stwierdzili, że nie mają jej (dowiedziałem się tego dopiero po rozmowie z konsultantem). Sprawdzam maila - zero informacji, że coś takiego będzie miało miejsce.

Dla mnie piekielny właśnie jest ten brak informacji i kontaktu z ich strony tylko odsyłanie samej kasy, bez żadnej informacji. Na tydzień przed świętami.

zakupy świąteczne online

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (115)

#83161

(PW) ·
| Do ulubionych
Kuzynka [K] mojej Lubej wraz z partnerem [P] przenieśli się do dawnego mieszkania wuja i ciotki tegoż partnera. Mieszkanko dwupokojowe, ale w zasadzie wielkości trochę większej kawalerki. Właściciele [W] mieszkania w zasadzie się w nim od kilku lat nie pojawiali, bo nie mieli ku temu powodu. W mieszkaniu tym natomiast mieszkała przez ostatnie 5 lat kuzynka P [zwana dalej KP].

KP wraz z mężem postanowili kupić sobie coś swojego i dlatego się wyprowadzali. Wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie stan mieszkania, które przejęli K wraz z P. I nie chodzi tutaj o jakieś sprawy remontowe (wiadomo, że zawsze jakieś są do zrobienia po kimś), ale fakt, że mieszkanie było niesprzątnięte, chociaż KP twierdziła, że wszystko zrobiła.

Lista jest bardzo długa ale wymienię tylko kilka rzeczy:
- kuchenka gazowa tak zabrudzona, jakby kilka lat niesprzątana (nie mówiąc o piekarniku, który był chyba nieruszony od czasu wyprowadzki W),
- płytki i szafki w kuchni całe klejące się od tłuszczu chyba też z kilku lat, po umyciu zmieniły kolor z żółtego na oryginalny,
- w szafkach przeterminowana chemia sprzed kilku lat,
- dywany odkurzone nie były chyba nigdy, bo po przejechaniu odkurzaczem przez P nagle z szarych zrobiły się brązowe,
- pod wanną w łazience porcja pustych butelek po płynach do kąpieli,
- okna po umyciu nagle zaczęły przepuszczać światło, a ramy z kremowych zrobiły się białe (tak samo zresztą, jak szafki i blaty w kuchni),
- w szafce łazienkowej przeterminowane leki i stare perfumy, chyba jeszcze W.

Nie uwierzyłbym, gdyby nie to, że K i P na wszystko mieli zdjęcia przed rozpoczęciem sprzątania, w trakcie oraz po skończonej pracy. A gruntowne sprzątanie zajęło im niecałe 2 tygodnie. Nie wiem i nie rozumiem, jak można do takiego stopnia zabrudzenia doprowadzić mieszkanie oraz w czymś takim żyć.

P.S. Dla wszystkich, którym przeszkadza określanie mojej ukochanej słowem Luba - tak zawsze mój śp. dziadek zwracał się do babci i zawsze to mi się podobało. Już od dziecka postanowiłem na swoją połówkę tak mówić i proszę o zaprzestanie czepiania się tego.

rodzina

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 41 (123)

#83003

(PW) ·
| Do ulubionych
Autostrada w Niemczech.

Wracamy z Lubą i trafiamy na korek. No jak pech, to pech, ale widzę w GPS-ie, że jest możliwość zjazdu z autostrady za jakieś 2 kilometry i przejechania przez miasto. Zastanawiając się, czy jest ku temu sens, postanowiłem zapytać się kierowcy TIR-a na naszych blachach, jak długi jest korek, bo przez CB Radio często takie informacje sobie podają.

Tym razem dowiedziałem się mało cenzuralnie, że mam spadać i mu nie truć tyłka. Ot, taka mała piekielność.

Kawałek dalej nasz inny rodak w ciężarówce powiedział, że korek krótki i nie ma sensu zjeżdżać.

kierowcy

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 59 (121)