Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

wifi

Zamieszcza historie od: 11 czerwca 2014 - 11:05
Ostatnio: 3 maja 2020 - 13:28
  • Historii na głównej: 26 z 27
  • Punktów za historie: 3939
  • Komentarzy: 135
  • Punktów za komentarze: 566
 

#86320

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam ja od wielu lat modem USB, w który wkłada się kartę SIM. W ten sposób mam mobilny internet LTE z zielonej sieci. Oczywiście umowa i inne dokumenty są w teczce, co by mnie nikt nie zaskoczył. No ale jak to karta SIM, ma ona jakiś numer przypisany. I tak to na ten numer przychodzą mi wiadomości sms odnośnie nowych faktur, promocji itp. (mogę to odczytać w aplikacji mobilnej na komputerze, jednak nie mogę zadzwonić ani napisać wiadomości).

Niestety oprócz tych podstawowych wiadomości, mam mnóstwo innych. Wczoraj na przykład przyszło mi 8 (osiem) wiadomości sms z powiadomieniem, że mam nagrania na poczcie głosowej z numeru, którego kierunkowy wskazuje na Słowenię.

Szczytem były wiadomości sms z firmy windykacyjnej. Domagali się ode mnie spłaty długu, twierdząc, że jestem Dariusz z Wrocławia, choć w rzeczywistości jestem kobietą z województwa lubelskiego. Oczywiście sprawę udało się wyjaśnić.

Do tego mnóstwo pojedynczych ''nieodebranych połączeń''. Zastanawia mnie, skąd inni mają numer, który jest od 2012 roku wsadzony w modem.

internet

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 51 (81)

#86098

(PW) ·
| Do ulubionych
Za mną już prawie 10 miesięcy mieszkania w bloku. Już nie mogę się doczekać, aż mój dom się postawi, bo sąsiedzi tu to zło. Abo to ja jestem przewrażliwiona.

Po przeprowadzce z drugiego końca kraju nie przerejestrowałam samochodu. Według prawa nie mam takiego obowiązku, jeśli mam czasowy wynajem, a nie pobyt stały.
Tak więc moje auto jako jedynie na parkingu ma tablice spoza miasta. I baaaardzo to przeszkadza jednej sąsiadce. Tak bardzo, że wzywa policję, straż miejską, obkleja auto naklejkami, nawet wysmarowała mi szybę pomidorem. Do tego krzyczy do nas z balkonu, że nie mamy prawa tu parkować, a tym bardziej wyrzucać śmieci. Policja stwierdziła, że nie będą brali na poważnie zgłoszeń od tej pani na nas, straż miejska powiedziała to samo. Ja jednak mam strach, że moje auto w końcu zostanie zniszczone.

A moje auto to 30-letni klasyk w kolorze strażackiej czerwieni,do tego na obcych blachach, więc dość charakterystyczny. Dla zabezpieczenia mam więc w aucie dwie kamerki, które nagrywają 24h. Sąsiadka jest o tyle cwana, że jeśli robi coś przy moim aucie to tylko wtedy, gdy jest mróz i szyba jest zamarznięta, więc kamery nie widzą dokładnie sprawcy.
I tu najbardziej piekielna część tej historii. Policja nie zrobi NIC, dopóki nie złapiemy pani na gorącym uczynku. Pani może więc porysować auto, przebić opony i zrobić co jej się tylko podoba. I dopóki jej nie złapiemy za rękę lub nie nagramy, to jest bezkarna.

Drugim problemem jest palenie papierosów na klatce schodowej. W mieszkaniu czuję dym, bo ktoś metr od moich drzwi pali, przyniósł sobie nawet swoją popielniczkę, którą chowa za rurami. (Każde mieszkanie ma balkon, w łazienkach każdy ma wentylacje).
Wywieszałam kartki na tablicy ogłoszeń z kulturalną prośbą o zaprzestanie. Kartki tego samego dnia znikały. Po kilkunastu kartkach zadzwoniłam do spółdzielni, niech oni dadzą kartkę z pieczątką, skoro moja nie działa. Miła pani ze spółdzielni już na drugi dzień rozkleiła kartki na klatce schodowej w wielu miejscach. One również zniknęły tego samego dnia, a ja nadal czuję dym w mieszkaniu. My z narzeczonym też palimy, ale tylko na balkonie lub poza domem.

Jest jakiś sposób na takie sąsiedzkie mendy? Muszę wytrzymać na wynajmie jeszcze jakiś czas.

wynajem sąsiedzi

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (136)

#85616

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytając w wylosowanych https://piekielni.pl/54379 przypomniała mi się moja historia.

Na pierwszym roku studiów miałam operację kolana (4 więzadła). Gdy mogłam już chodzić o kulach dalej niż do WC to wróciłam na uczelnię, dostałam jednak zwolnienie z WF-u do końca roku. Tak, na niektórych kierunkach jest WF. Po co? Nie wiem. Facet od tego przedmiotu stwierdził, że nie przyjmuje zwolnienia, bo "patrz, ja jestem starszy o 30 lat i chodzę, skaczę, mogę zrobić przewroty i inne ruchy, a ty taka młoda i mi mówisz, że nie możesz chodzić". Nie przeszkadzało mu, że przyszłam o 2 kulach, torbę niosła koleżanka, w zębach miałam zwolnienie, a na nodze stabilizator od pachwiny po kostkę.

Oczywiście sprawa zgłoszona do dziekanatu, koleżanka nosząca mi torbę była jako świadek. Facet dostał chyba jakieś porządne upomnienie, bo nie odpowiadał mi na dzień dobry, ale pracy nie stracił.
PWSTE w podkarpackim.

nauczyciel z powołania

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 97 (111)

#85608

(PW) ·
| Do ulubionych
Przeprowadziłam się i wynajmuję od niedawna mieszkanie w bloku. Dużo osób trzyma psy i większość te psy wyprowadza i po nich sprząta. Niestety są i wyjątki.

Wyjątkiem jest tu Pani mieszkająca w mojej klatce, prawdopodobnie kilka pięter wyżej. Pani ta ma psa. Zwierz jamnikopodobny, cichy (jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby szczekał).

Wyjątkowość tej Pani polega na sposobie wyprowadzania swojego pupila na spacer. Pani ta zjeżdża winą z psem (co rozumiem) i siada na ławce, która jest kilka metrów od klatki schodowej. Psa trzyma na standardowej niewysuwanej smyczy, która ma około 1,5 m. Pies załatwia się albo jeszcze w windzie i na klatce (siku), albo robi dwójkę wokół tej ławki. Pani siedzi sobie wśród tych odchodów i trzyma pupila na smyczy. Nie robi z nim spaceru wokół bloku; od razu po wyjściu z klatki siada na ławkę. Moczu z windy nie sprząta. Kupy z chodnika tym bardziej nie rusza.

Rozumiem starsze schorowane osoby i to, że rasy 'jamnikowate' nie wymagają wielogodzinnych spacerów i biegania. Ale jeśli nie masz siły/zdrowia/ochoty sprzątać po swoim psie, to albo nie miej psa, albo zrób dobry uczynek i np. poproś. żeby psa wyprowadzało dziecko sąsiadów w zamian za 2 zł na loda. Bo moim zdaniem w domu pies niech się załatwia gdzie popadnie, ale winda, klatka schodowa czy ławeczka to teren wspólny i wypadałoby utrzymywać go w czystości.

Sąsiedzi i ich pupile

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (148)

#85557

(PW) ·
| Do ulubionych
Od pół roku pracuję wożąc ludzi busem, coś jak taxi. Dziennie robię średnio 200 km. Sytuacje, jakie widzę na drogach to koszmar...

Stoję w korku przed czerwonym światłem, przede mną ze 4 auta (przejście dla pieszych z sygnalizacją jest 20 m dalej). Nagle pomiędzy moim busem a autem przede mną przeciska się matka, ciągnąc dziecko za rękę. Odruchowo nacisnęłam klakson, pani z dzieckiem aż podskoczyła, przyspieszyła i, będąc już na drugim pasie, zaczęła coś mówić i gestykulować w moim kierunku. I teraz niech zapali się zielone, kolumna samochodów rusza, a pani z dzieckiem pomiędzy autami. Tak ciężko podejść te 20 metrów i poczekać pół minuty na zmianę świateł?

Na przejście dla pieszych (bez sygnalizacji) wchodzą piesi. Ok, normalna rzecz. Fajnie by jednak było, gdyby wchodząc na przejście, rozejrzeli się, czy są bezpieczni. Niestety większość osób wbija na pasy w słuchawkach lub z telefonem w ręku. Auto nie zatrzyma się ot tak, nawet jeśli jedzie przepisowo, gdy nagle zza zaparkowanego auta wejdzie na jezdnię człowiek ze wzrokiem w telefonie.

Rowerzyści? Pikuś! Moda na hulajnogi to zło. Te gadżety traktowane są jak piesi, a jeżdżą z prędkością nawet 40 km/h. Mają pierwszeństwo na pasach. Taki dzieciak wbija pełną prędkością na pasy, jednocześnie trzymając smartfona w ręku.

Opisy takich sytuacji mogłabym mnożyć w nieskończoność, bo codziennie widzę kilka lub kilkanaście takich akcji.

Wiem, że to Piekielni, a nie portal do żalenia się, ale tu apel do Was. LUDZIE!!! Ogarnijcie się! Trochę wyobraźni, myślenia. Uczcie dzieci, jak się zachować na ulicy. Szanujcie swoje życie i nerwy kierowców.

Bezmyślność

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (145)
zarchiwizowany

#85617

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Siedzę na L4, wszystkie okna w domu uchylone. Na wprost okien plac zabaw i ''siłownia''. Słyszę cienkie głosiki drących się dzieci. Norma. Tyle że po wsłuchaniu się w te głosiki słyszę nagle ''POJE*AŁO CIĘ?!?!?!'' Wyjrzałam zaciekawiona, a tam na siłowni 3 chłopaków lat maksymalnie 10 buja się na sprzętach na zasadzie ''kto mocniej/wyżej''. Dzieci z plecakami, w wieku wczesnoszkolnym drą się na środku osiedla używając wulgaryzmów.
Moja wiara w dzisiejsze pokolenie spada, tyle że to nie wina samych dzieci, a wychowania. Rodzice, litości!

wychowanie

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 15 (71)

#84594

(PW) ·
| Do ulubionych
Dwa tygodnie temu przeprowadziłam się za pracą do jednego z większych miast w kraju.
Zamówiłam z allegro suszarkę do włosów. Paczki do rąk nie dostałam - za to dostała ją moja sąsiadka. Listonosz wsadził mi w drzwi niewypełnione awizo z napisem ''mieszkanie 8''.

Skarga poszła, ale widziałam, że nikt się nią nie przejął.

Dla mnie nie jest ważne, czy to suszarka za 100 zł, czy biżuteria za 10000 czy cokolwiek innego. Po to jest adres, żeby dostarczyć paczkę. A jak listonosz minął się z powołaniem, to niech zmieni zawód.

Spodziewam się poleconego listu z sądu. Ciekawe, czy ten też zostanie wciśnięty sąsiadom. Nie mam jak być w domu i czekać na listonosza/kuriera, ponieważ wraz z ukochanym pracujemy. Zadaniem przesyłkonosza jest więc zostawić mi awizo z adresem poczty, na której mogę odebrać list czy paczkę osobiście.
Czy to normalne, że w większych miastach listonosze idą tak na łatwiznę? Na wiosce nie miałam tego problemu. Listonosz zawsze podjechał pod bramę, mimo że mieszkaliśmy na odludziu na końcu wsi.

poczta

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (150)

#84607

(PW) ·
| Do ulubionych
Tym razem ja byłam piekielna.

Wyszłam do sklepu. Nie zawiązałam sznurówek, tylko wcisnęłam je pod stopę do buta, przez co strasznie mnie gniotły. Gdy mijałam swoje auto na parkingu pod blokiem stwierdziłam, że nie wytrzymam kolejnego kroku i oparłam się tyłkiem o maskę swojego auta, żeby poprawić sznurówki. Pan w samochodzie obok zobaczył, że opieram się o auto i zaczęła się krótka wymiana zdań.

[P]an: Dlaczego opiera się pani o czyjeś auto? Może właściciel sobie tego nie życzy?
[J]a: Właściciel nie ma nic przeciwko.
[P]: Na pewno ma, bo to jego własność. Proszę zabrać tyłek z samochodu.
[J]: Zaraz.
[P]: Bo pójdę po właściciela. (Ciekawe, bo auto stoi pod 10-piętrowym blokiem z 8 klatkami, niech szuka).
[J]: Powodzenia panu życzę.

Pan trzasnął swoimi drzwiami i chciał iść w stronę bloku, a ja w tym czasie wyjęłam kluczyki, otworzyłam auto i wsiadłam. Wyciągnęłam sobie gumy do żucia i obserwowałam reakcję pana sąsiada strażnika.

A pan sąsiad strażnik zrobił duże oczy i bez słowa wsiadł z powrotem do swojego auta. Zamknęłam auto i z zawiązanymi poprawnie butami poszłam na zakupy śmiejąc się sama z siebie.

Parking

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 156 (216)

#84091

(PW) ·
| Do ulubionych
Pisałam tu o przebojach mojego ojca z żoną https://piekielni.pl/82629
Dziecko rośnie, miesiące mijają, a o chrzcinach nie słychać. Ja siedzę w Niemczech przez całe wakacje.

Dzwoni babcia, że macocha chce mnie za chrzestną. Aha, Ok. To niech zadzwonią do mnie, numeru nie zmieniałam od czasów liceum. No ale cisza. Z Niemiec zjechałam - cisza. Listopad - cisza. Ojciec też nie dzwoni, bo mu głupio że mi kasę wisi. Nie to nie. Żyję swoim życiem.

Któregoś dnia na początku grudnia babcia mi mówi, że chrzciny będą w święta. Aha, ok. Niech będą.
Święta nadeszły. W Boże Narodzenie wieczorem babcia podaje mi swój telefon i twierdzi, że to do mnie (O_o). Macocha, uwaga cytuję: Wifi, jutro są chrzciny, będzie kawa i ciastko, jakbyś chciała to możesz przyjechać, pa.

Oferta nie do odrzucenia, prawda? Oczywiście nie skorzystałam.
Dzień po chrzcinach wydzwania brat, że mam go zawieźć na trening bo u cioci wszyscy pijani (chrzciny były u siostry macochy). Odmówiłam, powołując się na poprzednią sytuację, gdy to usłyszałam od brata "masz odebrać mnie z andrzejek u kolegi bo mama powiedziała, że jak nie wrócę o 22 to nas zabije". A co to ja, taksówka jestem? Zaśpiewałam bratu cenę podobną do kursu taxi na tym odcinku. Przestał się odzywać.

Wczoraj tata przyjechał i osobiście oddał mi całą pożyczoną sumę, bo dostał zwrot podatku. Nie powiedział słowa. A mi serce ściska, że ta wredna baba i pieniądze spowodowały, że straciłam ojca i brata.

najbliżsi

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (158)

#83308

(PW) ·
| Do ulubionych
Od dawien dawna mam problemy z jajnikami. Leczenie wieloletnie, a że jako nastolatka nie zadbałam (bo nie myślałam o przyszłości) to teraz nie mogę mieć dzieci.

Teraz mam ponad 20 lat, jestem po studiach, mam stałą pracę i faceta, z którym buduję dom. Zaczął się więc najazd rodziny i znajomych: Czemu jeszcze nie masz dzieci? W twoim wieku zakłada się rodzinę, na co czekasz? Chcesz być starą panną? Facet cię zostawi jak mu dziecka nie urodzisz. Dawaj ciążę pókiś młoda. I w ten deseń.
Bliższym osobom odpowiadam, że mam problemy z płodnością i dziecko jest niemożliwe, dalszym mówię, że dam sobie radę.
No i tu się zaczyna: Aj tak tylko gadasz, że nie możesz. Córka zięcia syna kolegi wójta zza młyna też nie mogła mieć dzieci, a teraz ma 4 synów i 5 córek, to ty też zajdziesz.

No nie, nie zajdę, skoro wycieli mi jajniki.
Wifi, trzeba wierzyć w cuda, jajniki się regenerują. Mówię ci, córka zięcia męża żony sklepowej z osiedla też tak miała i urodziła trojaczki.

I jak im wytłumaczyć, że NIE oznacza NIE?

Już mnie to nie boli, bo przyzwyczaiłam się do myśli, że nie mogę. Ale takie gadanie jednak irytuje.

irytacja

Skomentuj (35) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 222 (240)