Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

xMiuSx

Zamieszcza historie od: 19 czerwca 2013 - 15:14
Ostatnio: 13 maja 2022 - 8:50
  • Historii na głównej: 3 z 3
  • Punktów za historie: 359
  • Komentarzy: 23
  • Punktów za komentarze: 120
 

#89273

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Jak rodzice nie uczą swoich dzieci szacunku do rzeczy/zabawek innych.

- Jako dziecko ukrywałam większość zabawek po szafkach i skrytkach gdy mieli przyjechać kuzyni z dziećmi.
Powód? Byli jak szarańcza! Niszczyli wszystko co wpadło im w ręce.

Byłam za mała, by dopominać się o zapłacenie, zwrot nowej, a niestety moi rodzice tego nie robili, co im zresztą wypomniałam jako starsza. Zostało ukrywanie 99% zabawek, zwłaszcza że je szanowałam i byłam nauczona, że jak popsuję drugiej nie dostanę.

- Kuzyn przyszedł z synem, dojrzał moją małą kolekcję. Bawił się całkiem sympatycznie, ale w momencie jak zobaczyłam, że rzucił samochodzikiem, który miał plastikowe lusterka zabawkę zabrałam wyjaśniając dlaczego. Boże, ależ był ryk. Lusterka nie znalazłam :(

- Syn koleżanki miał fazę na wszystkie samochodziki z syrenami. Ok, pobaw się, ale gdy się zbierali chciał je zabrać. Oczywiście ryk, krzyk, nawet próba potraktowania mnie z małej 2 letniej pięści, za odmowę oddania. Uszkodził plafon z syreną.

W drugim i trzecim przypadku rodzice przeprosili? Cokolwiek? Chciałabym. Za to ja się nauczyłam i "daj/mogę autko" kończy się definitywną odmową udostępnienia zabawki.

dom kuzyni

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 152 (162)

#89046

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Znaleziona historia o teściowej zainspirowała mnie do opisania mojej.

1. Podczas planowania ślubu powiedziała, że dołoży nam do własnego M konkretną kwotę po ślubie. Dla nas super, ale... po ślubie migała się jak mogła, dopytywała czy i ile moi rodzice dołożą (jakby miała prawo w ogóle o to pytać, skoro wcześniej sama się zobowiązała bez warunków), aż usłyszeliśmy, że "ja nie będę was sponsorować". Nie, to nie, poradziliśmy sobie...
Do tego pretensję, że próbowała wcisnąć nam znajomego doradcę kredytowego (którego niewiele wcześniej krytykowała i to mocno za brak kompetencji), a go nie chcieliśmy.

2. Co do samego ślubu. Braliśmy go podczas pandemii, gdy na Sali Ślubów mogły być tylko 4 osoby - młodzi i świadkowie. Chcieliśmy by świadkowali nam rodzice, mój ojciec i jego matka, żeby w ogóle mieli możliwość uczestniczyć w tym ważnym dla nas momencie, ale... teściowa uznała, że wiedząc wcześniej o dacie ślubu ona nie wróci do zimnej Polski z wypoczynku za granicą (nie płatny wyjazd z biura podróży, ma dom poza Polską) na ślub swojego syna...

3. Zażądała zdjęcia aktu ślubu bo nie wierzyła, że taki wzięliśmy. Nie, nie wysłaliśmy, wyśmiałam.

4. Wróciła do kraju w okolicy dnia matki więc pojechaliśmy wręczyć jej prezent. Powiedziane, że od Nas obojga. Synowi podziękowała, wyściskała, a mnie potraktowała jak powietrze... No cóż, synowa to nie córka, a teściowa to nie matka więc nadal jest per pani.

5. Mieliśmy swoje plany na sobotę, zadzwoniła żeby jej coś pomóc. Nie ma problemu, ale w niedziele bo na sobotę mamy plany. Reakcja? "Ja wam tyyyyyyyle pomogłam, że moglibyście mnie uwzględnić". Możemy pomóc, ale wtedy kiedy MY mamy wolne i możemy jechać, a nie wtedy kiedy ona chce. Zwłaszcza jeśli może to poczekać dzień, a nawet tydzień. Sytuacja wielokrotnie powtarzająca się. Żale i pretensje, że nie chcemy się do niej dostosować.

6. Coś co chyba mnie najbardziej drażni zwłaszcza ze względu na męża. Nie potrafi zadzwonić do niego ot tak, z pytaniem co słychać. Numer syna zna tylko i wyłącznie wtedy gdy potrzebuje, aby coś zrobił u niej w domu. Przykre.

P.S. Nie wspominam nigdzie o teściu bo niestety nie żyje.

teściowa

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 165 (177)

#85043

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Ach ci lekarze...
Sytuacja: Pewnego miesiąca całkowity brak miesiączki. Bezczelna zatrzymała się na kilka miesięcy. Test ciążowy negatywny, z krwi nie wskazuje na ciążę to szukamy dalej.

Lekarz nr 1-3: Badają, badają, niby wszystko ok. Oni nie wiedzą co może być nie tak, a miesiączki dalej brak.

Lekarz nr 4: Rzucił, że może to być ciąża pozamaciczna. Badania z krwi i testy ciążowe powtórzone, dalej bez zmian. On nie wie.

Dopiero lekarz nr 5 drążyła, drążyła, aż wysłała na rezonans. Dopiero ta p. doktor dała odpowiedź. Mały, na szczęście niezłośliwy guz w głowie, który uciska akurat nieodpowiednie rzeczy.

Całość zajęła mi około 10 miesięcy, i prywatnie, i na NFZ, aż się boję myśleć co by było przez tyle miesięcy, gdyby to było złośliwe...

słuzba_zdrowia

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (141)

1