Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

zaszczurzony

Zamieszcza historie od: 1 czerwca 2011 - 18:23
Ostatnio: 3 maja 2018 - 22:59
Gadu-gadu: 11909198
O sobie:

Chcesz poznać szczura bliżej?Bez obaw!Tu bywam:
GG:11909198
www.facebook.com/zaszczurzony - tu FP Zaszczurzonego. ;) Zapraszam. ;)
Mój blog: http://ratgod.blogspot.com/
---
FAQ:
-Czy pójdę na piwo/zaproszę do swojej stacji?
Nie.
-Czy kobieta powinna iść na RM?
Przejdź się po wszystkich miejscach gdzie zatrudnia się RM,sprawdź w ilu zatrudniają kobiety.
-Coś mi się zrobiło-co to?
Nie wezmę odpowiedzialności za twoje zdrowie.
-Dlaczego dziennikarze szukali cię na piekielnych?
Przez jedną z historii.
-Nie przyjechaliście!Czemu!?
RM nie odpowiada za odmowę wysłania karetki.
-Za nieudzielenie pierwszej pomocy coś grozi?
Pierwszej pomocy - nie, pomocy ogólnie Art.162.KK i 93.KW.
-Czemu nie wystawiliście mandatu za bezpodstawne wezwanie?
Ratownik medyczny NIE MOŻE wystawić żadnego mandatu.

  • Historii na głównej: 151 z 163
  • Punktów za historie: 164812
  • Komentarzy: 1826
  • Punktów za komentarze: 15089
 

#41176

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczoraj przed pracą wybrałyśmy się z koleżanką na zakupy w poszukiwaniu bucików na jesień.
Po dokonaniu udanych zakupów, przeszłyśmy na drugą stronę ulicy celem kupienia mrożonej kawy w Biedronce (polecam).
Pod Biedronką stał sobie miły, aczkolwiek gołym okiem widać, że bezdomny pan.

Pan podszedł do nas i zapytał czy nie kupiłybyśmy mu coś do jedzenia, bo głodny jest od paru dni. Od razu nas jakoś tak wzruszył. Był zupełnie brudny, długa czarna broda i niesamowicie błękitne oczy. Taki nietypowy w swoim "rodzaju".

Zrobiło nam się go szkoda, więc za resztę pieniędzy postanowiłyśmy zrobić mu paczuszkę. Zapytałyśmy co chciałby do jedzenia. Powiedział, że drożdżówkę i energy drinka.
Miałyśmy łącznie 8zł. Majątek to to nie jest, ale z całą pewnością wystarczy na to o co prosił.
Przeszłyśmy się alejkami. Wzięłyśmy dwie drożdżówki, Be-Powera (tego biedronkowego energetyka), kilka maślanych bułek i nawet batona. Już sobie darowałyśmy tą mrożoną kawę.

Płacimy i wychodzimy. Podajemy bezdomnemu panu siateczkę. Ten zagląda. Wyjmuje energetyka po czym gasi nas jednym zdaniem...
- Eee, bo ja myślałem o jakimś Tigerze a nie o tym.
My stoimy z opadniętymi szczękami a on sobie idzie... Ani mee, ani bee ani pocałuj mnie w.

Darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby... akurat.

Gdańsk Główny - Biedronka

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 619 (701)

#20471

Konto usunięte ·
| Do ulubionych
Gdyby na świecie była góra zwana szczytem skur*ysyństwa, a na tej górze stał kościół to byłby to na pewno kościół z parafii w moim mieście.

Słowem wstępu: Na moim osiedlu mieszka pewien bardzo miły [s]taruszek, z urodzenia na tej ziemi jednak za czasów niemieckich (mieszkam na "dolnym"). Prawie każdy tego człowieka lubił i miał w poważaniu to, że urodził się w rodzinie niemieckiej. Prawie. Ostatnio spacerując z psem spotkałem człowieka, acz wydawał mi się jakiś smutny, więc spytałem się czy coś go trapi.
[s] - No bo nie przyjęli mnie do kółka różańcowego, bo jestem z urodzenia Niemcem...
I tutaj się zdenerwowałem nie na żarty. Powiedziałem dziadziusiowi że pójdę z nim do [k]siędza i mu pomogę.
Tak też uczyniłem.

I tutaj kończy się ta "jeszcze ludzka" część historii.

Zachodzimy do księdza, a ten rozmawiał akurat z jakąś babcią. Przeprosiliśmy, lecz ksiądz o dziwo nas przyjął prosząc aby babcia chwile zaczekała.
[k] - W czym problem?
[J]a wyjaśniam pokrótce wszystko.
[k] - Ależ nasze kółko przyjmuje tylko katolików!
[J] - A Niemiec nie katolik?
[k] - Ale...
[J] - A ksiądz wie, że takie różnicowanie ludzi nadaje się do komisariatu dwie przecznice stąd?
[k] - Ehh... No dobrze zobaczę co da się zrobić...
Wtem odezwała się niechciana uczestniczka rozmowy - [b]abcia
[b] - Ależ proszę księdza! To Niemiec, gestapowiec, rasista (no z tym rasistą to nie wyrobie...)! Nie może go ksiądz przyjąć!
I tutaj staruszek sam zrezygnował.

Ja od teraz do tego kościoła nie chodzę i nadal nie wiem czy nie zgłosić wszystkiego policji. Na szczęście znalazłem alternatywę, gdyż okazało się że dziadek chciał po prostu spotykać się z "rówieśnikami". Fart chciał, że żona mojego ojca chrzestnego prowadzi dom starców i pozwoliła dziadkowi przychodzić do niego kiedy zechce, w dodatku nie musiał płacić czegoś co się nazywało "składką członkowską" na kółku różańcowym. Koniec końców dobrze się to skończyło, staruszek jest szczęśliwy jak nigdy, ale ja im nie daruję.

Niestety - kościół

Skomentuj (64) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 842 (948)

1