Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

zieziura

Zamieszcza historie od: 18 listopada 2014 - 21:41
Ostatnio: 6 stycznia 2020 - 22:00
  • Historii na głównej: 2 z 3
  • Punktów za historie: 597
  • Komentarzy: 30
  • Punktów za komentarze: 38
 
zarchiwizowany

#85828

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pracuję w szpitalu na oddziale jako pracownik medyczny niższego szczebla ;) Na nasz oddział przyjęcia są planowe, czyli od tak nagle nikt nie przyjdzie z ulicy. Przed świętami przyjęć na oddział jest mniej. Każdy z pacjentów jest informowany, że przepustek nie ma, nawet na pogrzeb, można się wypisać na własne żądanie ale przepustki nie dostanie.
Jedna pacjentka została natychmiastowo wypisana, gdy poszła na 2h do fryzjera.
Ok, historia właściwa. Od lat wiadomo, że są ludzie równi i równiejsi.
Pacjentka przyjęta tydzień przed wigilią. Od samego początku wymuszała przepustkę na święta. Krzykiem, płaczem, grożeniem.
Ordynator oddziału, aby umyć ręce , wystąpiła z pismem do dyrektora szpitala, ten na przepustkę zezwolił. Ordynator zastrzegł, by pacjentka nie mówiła nikomu o tym.
I tak o to manipulacją można zdziałać wszystko, nie oprze się jej nawet nasza niezłomna służba zdrowia.
A reszta pacjentów ? Za bardzo zależy im na pobycie by się o to kłócić...

Szpital

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (21)

#85101

(PW) ·
| Do ulubionych
Od kilku lat posiadam tzw. Profil Zaufany, dzięki niemu można logować się na swoje konto do ZUS, US i NFZ - i o ten ostatni się rozchodzi.

Pewnego dnia, na grupie ćwiczeń, rozmawiałam ze swoimi pacjentami na temat wycen wizyt lekarskich. Opowiadałam im o możliwości logowania się przez profil na portal pacjenta, gdzie wyszczególnione są nasze wizyty, zabiegi czy dni spędzone w szpitalu.

Chciałam pokazać im, jak to wygląda i jakie są ceny zabiegów. Loguję się - ZONK. Na pierwszej stronie widnieje wizyta w czerwcu w moim rodzinnym mieście, gdzie ja w tym czasie byłam w pracy 200 km dalej.

Najpierw telefon do mamy, może była tego dnia u nich i wpisali złą osobę. No nie. Ok.

Dwa tygodnie później jestem w rodzinnym mieście i odwiedzam przychodnię, przygotowana, z profilem NFZ i dowodem zbrodni. ;)

Recepcjonistka po wysłuchaniu najpierw chciała zrobić ze mnie kretynkę: "nie no, ja zrobię tyle, ile będę mogła" - no tak, bo wymagam od pani stania na głowie. Coś tam poklikała, sztucznie się pouśmiechała i stwierdziła: „ach, ja już wiem, o co chodzi” i poszła do kierownika.

Ja w tym czasie przez przypadek zalogowałam się na konto recept (chciałam znowu na swój NFZ) i okazało się, że podczas tamtej wizyty wystawiono dodatkowo receptę...

Po kilku minutach wróciła recepcjonistka, była żywo zainteresowana Profilem Zaufanym: a co to jest, a jak to działa itp. itd. i zaprosiła mnie do gabinetu kierownika – lekarza.

Tamten kręci, że takie sytuację się zdarzają, że mają ludzi z urzędu pracy i błędy robią przy zapisywaniu ludzi, i że przeprasza i dziękuje za wyrozumiałość, oni to oczywiście anulują.

No śmierdzi na kilometr....

Po 1: recepcjonistka "wie, o co chodzi".
Po 2: jak się wypisuje receptę, to na recepcie są dane, na kogo ona jest i pacjent sobie to czyta.
Po 3: jeszcze nigdy nie słyszałam, aby ktoś był zapisany na inne nazwisko i o tym nie wiedział.
Po 4: wg mnie to był ktoś z zagranicy (ten podszywający się), przychodnia, z racji, że daaaaawno u nich nie byłam, podpięła mnie po nią - „pewnie się nie skapnie”.

Lekarzowi powiedziałam, że we wrześniu ma tego już nie być, ja nie mogę sobie pozwolić na takie sytuacje.

Sprawdzam teraz portal regularnie, jeśli we wrześniu dalej to będzie wisieć - informacja do NFZ i skarga dot. RODO...

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (135)

#66974

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracowałam kilka lat temu w sklepie medycznym.
Szefowa była bardzo nieogarnięta kobieta z problemami emocjonalnymi. Firmę miała od 16 lat, ale chyba z prowadzenia jej wyręczał ją ktoś inny.

Miałam dostać miesięczną wypłatę 2100 na rękę.
Na początku zaczęłam prace w połowie miesiące. Do końca zostało jakieś 10 dni roboczych.

Zaczęłam sobie wyliczać ile mi się należy za te kilka dni wyszło ok 900-950 zł.

Na koniec szefowa daje mi do ręki 600zł i mówi, że tam jeszcze coś będzie więcej.

Po kilku dniach [S]zefowa mnie woła i dostaję 45 zł.

Ja: wydaje mi się, że powinno być jeszcze ok 300zł więcej.
S: Nie nie, księgowa mi tak wyliczyła
Ja: Nie mogła tak wyliczyć, ponieważ 10 dni przepracowanych, a 2100 zł na rękę nie wychodzi 645 zł.
S: Ale zieziura, przecież musisz odliczyć podatki, ja za ciebie płacę jak za normalnego pracownika, chociaż w tym miesiącu nie podpisywałyśmy umowy (potem umowy już były).
Ja: Rozumiem, z tym że kwota na rękę jest po odliczeniu podatków.
S: No właśnie!
J: (gubię się) ...No to co pani chce odliczać od kwoty netto?
S: Ubezpieczenie itp, przecież takie są opłaty!
J: (upewniam się) 2100zł, które pani proponowała jest na rękę?
S: No tak! Pamiętam, że musisz odliczyć podatki? Przecież to są koszta, a księgowa mi to wyliczyła.

No ok... proszę o telefon do księgowej. Daje mi go niechętnie.
Po dwóch rozmowach z panią księgową:
Księgowa: - No pani szefowa podała mi w mejlu 2100 brutto.
ja: Jak brutto? Netto!!
K: Proszę mi dać szefową.
S: Aaaa widzi pani, bo ja nigdy nie wiem kiedy jest brutto a kiedy netto, bo ja tak blondynka jestem...

Ja pier..olę!!! 16 lat firma! 4 odziały sklepów, a ona nie odróżnia brutto od netto!!!

Na koniec powiedziała innemu pracownikowi, że "księgowa źle wyliczyła i ona by dziewczynie za mało pieniędzy wypłaciła".

....Mózg rozj*bany.

Pracowałam tam 2 miesiące. Od tamtej sytuacji była na mnie cięta, a ja nie wyrabiałam z jej trybem prowadzenia firmy.

sklep medyczny kierownik

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 469 (513)

1