Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

zolwik03

Zamieszcza historie od: 6 kwietnia 2011 - 19:32
Ostatnio: 6 października 2021 - 21:30
O sobie:

W wyniku dedukcji dochodzę do konkluzji, że Twoje indokryzmy wobec mojej aparycji są wręcz efeberyczne.

  • Historii na głównej: 5 z 18
  • Punktów za historie: 2516
  • Komentarzy: 110
  • Punktów za komentarze: 677
 

#88605

(PW) ·
| Do ulubionych
Szlag mnie jasny trafia i krew nagła zalewa.

Czy do Was też tyle razy dzwoni do spam?

Od zawsze raz na jakiś czas dzwonili z fotowoltaiki czy z innymi garnkami ale teraz to przechodzi szczyt wszystkiego. Przykład z dzisiaj: w ciągu dwóch godzin pięć telefonów. Blokowałem jeden numer - zaraz dzwonił drugi. Czasami numer różni się tylko ostatnią cyfrą.

Mam zablokowanych już chyba ponad dziesięć numerów, ale to nic nie daje bo dzwonią z innych.

Zaczęło się to gdy niedawno zmieniłem telefon na nowy, Xiaomi poco. Nie wiem czy to ma jakiś związek, bo staram się nie podawać numeru byle gdzie, tylko kiedy muszę.

Telefon

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 73 (85)

#88174

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłem parę dni temu w Sopocie.

Nieopodal molo rozstawiła się grupka w większości starszych osób i zaczęła odprawiać "publiczny różaniec". Przez mikrofon.

Nie ma co, byłem na urlopie, siedziałem obok przy stoliku, popijałem kawkę i marzyłem o tym żeby słuchać różańca. Tak, dla mnie było to piekielne. Tak, uważam, że od takich rzeczy jest kościół.

Gdybym chciał sobie posłuchać nabożeństw to bym poszedł do kościoła.

Sopot

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 277 (321)
zarchiwizowany

#82035

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Bardzo proszę o radę! Mam nadzieję, że z Waszą pomocą uda się coś zrobić. Uprzedzam, będzie długo.

Sprawa dotyczy pomarańczowej sieci komórkowej. Postaram się jak najlepiej przedstawić całą sytuację.

Kończyła mi się umowa na telefon komórkowy. Umowa jest na moją mamę (bo zniżki) więc aby cokolwiek zrobić musiałem jechać do mamy 80 km i z nią pojechać do salonu (nie wiem czemu nie pomyślałem o przedłużeniu umowy przez internet).
W salonie facet wszystko przygotował ale mówił, że on ten abonament musi mi przedłużyć wraz z dodatkowym internetem 10 GB za 9,99. Pytałem się go kilka razy czy ten internet musi być, bo on mi w ogóle nie jest potrzebny, i tak go nie wykorzystam. On MUSI mi sprzedać razem z tym internetem, inaczej się nie da. Nie chciało mi się drugi raz już tutaj jechać je kilometrów więc zgodziłem się (wiem, błąd) i podpisałem co dał. Ale cały czas mi coś nie grało, bo jak przeglądałem oferty na stronie to nie było mowy o żadnym dodatkowym internecie. W domu przeczytałem wszystkie papiery. On to w salonie rozrysowywał jako dodatkowy internet w telefonie (że razem) a się okazało, że to całkiem inna karta, osoba umowa. Wracając zajechałem do salonu u siebie i tam mi potwierdzili, że żadnego osobnego internetu mobilnego nie trzeba brać. Czyli koleś zrobił mnie w...
Następnego dnia pojechałem znowu do tego salonu. Chciałem to załatwić po dobroci. Facet mi mówił, że on tłumaczył, że on musiał mi sprzedać to razem z tym internetem. Powiedział "polecenie szefa, możemy oferty dawać tylko z tym internetem", bo to partner, nie firmowy salon. Spytałem się czy mogę złożyć reklamację. Tak, mogę, on to dzisiaj jeszcze napisze i wyślę. Super. Myślałem, że się uda.
W aplikacji mobilnej w zakładce "zgłoszenia" widziałem jedno zgłoszenie z tamtego dnia więc myślałem, że to ta reklamacja. Więc czekam. Czekałem miesiąc i nic. Zadzwoniłem na infolinię a tam Pani mówi mi, że żadnej reklamacji nie ma. To co brałem za reklamację w aplikacji to było co innego. Kurrrrr. Poprosiłem Panią żeby mi zgłosiła tę reklamację. Zgłosiła. Po prawie tygodniu przyszła odpowiedź. Oni kontaktował istotę z tamtym salonem, pracownik mi tłumaczył, że oferta dotyczy internetu mobilnego, wszystko przebiegło zgodnie z regulaminem, oni nie mają podstaw do reklamacji. Nie można odstąpić od umowy podpisanej w salonie. Odnośnie tego, że pracownik nie złożył reklamacji, mimo że powiedział że to zrobi, napisali "wg wyjaśnień doradcy zostałem poinformowany o możliwości złożenia reklamacji, nie o jej przyjęciu".

Tak wygląda sytuacja. Chciałbym poprostu pozbyć się tego internetu mobilnego, który mi w ogóle nie jest potrzebny. Macie może jakieś pomysły co mógłbym jeszcze zrobić? Czy da się to odkręcić? Z góry dziękuję za każdą pomoc.

Salon

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (26)

#70319

(PW) ·
| Do ulubionych
Od paru lat mam dwie usługi w kolorowej sieci komórkowej. Zawsze sobie chwaliłem pomimo wielu negatywnych komentarzy przeczytanych m.in. tutaj. Może miałem wyjątkowe szczęście? Nawet niedawno zadzwoniła konsultantka i z racji tego, że niedługo miała kończyć mi się umowa na telefon komórkowy to przedstawiła mi ofertę o 20 zł niższą i o wiele korzystniejszą. Wszystko przebiegło pomyślnie. Normalnie cud miód i orzeszki.

ALE. Jakiś czas temu pojawił się zgrzyt. Dzwoni konsultant, tym razem chodzi o internet stacjonarny. Proponował, żebym wziął u nich również telefon stacjonarny, co zaowocuje kolejną zniżką o 10 zł (u nich jest tak, że za każdą wziętą u nich usługę dostaje się rabat 10 zł). Wiedziałem o tym, wiedziałem, że cena telefonu u nich jest mniej więcej taka sama jaką mamy teraz, jednak jakoś wcześniej nie chciało mi się nic zmieniać. No ale pan konsultant tak namawia, już wcześniej też namawiali, no to się zgadzam. Po mojej zgodzie gościu jakby nagle dostał dawkę kofeiny. On już ma moją umowę przygotowaną, już wszystko gotowe, taki zadowolony, zaczął nadawać jak katarynka. Powiedział, że rachunek za internet i telefon będzie na jednej fakturze. Już umowa gotowa, jakby czekali specjalnie na mnie, już kuriera wysyła! I z tego potoku słów udało mi się wyłapać magiczną kwotę. To było coś takiego:

K - blablablablablabla89złotychblablablablabla
J - Zaraz zaraz... 89 złotych?
K - No tak.... (i w tej chwili przez słuchawkę jakbym poczuł jego zrezygnowanie, że się skapnąłem z tą ceną).
J - No ale zaraz... ja teraz za internet i telefon płacę 70 złotych. I teraz miałem płacić tyle samo. Więc skąd te 89 złotych
K - ...No bo tu jest jeszcze wliczona opłata za utrzymanie łącza.
J - (wmurowało mnie - wcześniej nie było ani słowa o takiej opłacie) Ale myślałem, że cena będzie bez zmian, a będę musiał dopłacać 20 zł. Przecież sam pan widzi, że mi się to nie opłaca w ogóle.
K - (chwilę myśli) Mogę Panu zaproponować jeszcze rabat 5 zł za coś tam blabla
J - Dziękuję bardzo, rezygnuję, proszę nic nie zmieniać.

To moja pierwsza taka sytuacja. Od tej pory nic już nie będę załatwiał przez telefon tylko w biurach. Naprawdę trzeba tak wkręcać ludzi?

Konsultant z sieci komórkowej

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 312 (336)
zarchiwizowany

#33255

(PW) ·
| było | Do ulubionych
To nie jest piekielna historia, tylko prośba do Was. Jestem młody i nie znam się na tych rzeczach, a naczytałem się już tu tyle piekielnych historii o oszustach, że jestem chyba przewrażliwiony.

Dzisiaj zadzwonił do mnie przedstawiciel Orange z pytaniem, czy przedłużam umowę na internet, bo niedługo mi się kończy, a jeśli przedłużę to będę miał zniżkę. Niby wszystko się zgadza.
Przedstawił ofertę, zaproponował 2 MB/s za niższą cenę (a miałem do tej pory 1 MB/s) i, co mnie zdziwiło:

powiedział, że przedłużenie umowy będzie na początek dalej na 1 MB/s,a potem oni to zmienią, bo tak jest skonstruowana ich umowa.

Mają przysłać kuriera z umową. Jutro ma zadzwonić jeszcze raz, bo muszę pogadać z rodzicami i wtedy wypytam się o szczegóły.

Może już mam świra, ale naczytałem się o umowach z bardzo podobną nazwą do znanej firmy, albo innym logiem, więc wolę się upewnić i doradzić.

Co Wy o tym sądzicie?

Dom

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -19 (27)
zarchiwizowany
Na lekcji biologii, podczas zamieszania wywołanego oddawaniem sprawdzianów, "kolega" z klasy zaszedł mnie od tyłu i przypalił włosy zapalniczką. Trwało to ułamek sekundy, ale przez jakiś czas miałem świetną, jasną spaleniznę na włosach. O smrodzie chyba nie muszę wspominać.

szkoła

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (22)
zarchiwizowany
Przypomniała mi się taka historia sprzed roku:

Mając 16 lat trafiłem do szpitala z zapaleniem płuc. Zdarza się. Po kilku dniach do mojej sali trafił 11-letni chłopiec. Zdarza się. Jego mama była cały czas przy nim. No ok, w porządku. Zdziwiło mnie dopiero to, że był późny wieczór, a jego mama dalej była przy nim. Gdy już nastała późna pora, kobieta położyła się z nim na łóżku i spała razem z nim. Strzeliłem klasycznego facepalma. Strzeliłem podwójnego facepalma, gdy rano jego mama musiała gdzieś pojechać, to jego ojciec musiał koniecznie przyjechać pod jej nieobecność i być przy nim. Kobieta nie odstępowała synusia na krok. Moja mama też się bardzo zdziwiła zaistniałą sytuacją. A gdy pani doktor przyszła później na obchód, rzekła do matki chłopca:

- Pani tu chyba nie była na noc?
- No byłam.
- Jak to? Spała pani tutaj?
- No tak...
- No wie pani co, taki duży chłopiec i jeszcze śpi z mamą? Niech pani pojedzie do domu, przecież nic tu jemu się nie stanie. Musi sobie chłopak sam radzić.
Po tych słowach chłopak się popłakał. Jego matka milczała a doktor po zbadaniu nas wyszła. Nie wiem czy coś się działo później, bo tego samego dnia wypisali mnie.

Wiem, że dziecko potrzebuje opieki i w ogóle, ale bez przesady. Nie chcę wyjść na jakiegoś mądralę, bo nie o to chodzi. Razem z nami na sali leżał 9-letni chłopak, którego rodzice odwiedzali tylko raz dziennie i nie przeszkadzało mu to. Moim zdaniem mamuśka była bardzo piekielna, bo przez jej zachowanie synalek nie będzie mógł sobie poradzić w życiu.

Szpital

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 29 (161)

#22542

(PW) ·
| Do ulubionych
Coś o lekarzach.

Od zawsze byłem mały jak na swój wiek. Urodziłem się mały, byłem najniższy w klasie, wśród znajomych, jednak rodzice zawsze powtarzali, że mam jeszcze czas, urosnę. Tym bardziej, że rodzice i rodzeństwo są bardzo wysocy. No to czekałem. Jak miałem z dziesięć lat, moja mama przy okazji wizyty u lekarza napomknęła coś o moim mikrym wzroście, jednak pani doktor, która leczyła mnie od małego, uspokoiła, że jeszcze się "wybiję". Czekałem, byłem w gimnazjum, znaczna większość moich kumpli miała już mutacje, ja niestety nie. No trudno, czekam. W międzyczasie uszkodziłem sobie się kolano i pojechałem do chirurga do Gdańska. Ten powiedział, że nie może nic zrobić, bo muszę przestać rosnąć, żeby mi zrobił operację. No to czekamy.

Mając piętnaście lat przy okazji wizyty u lekarza wspomniałem doktorce (tym razem innej) o tym problemie, powiedziała to samo co poprzedniczka. Podczas kolejnej wizyty u chirurga, mając już szesnaście lat, doktor wspomniał, że chyba czas, żebym pojechał do endokrynologa, bo ten mój rozwój nie jest normalny. Po kilku miesiącach (już mając lat siedemnaście) pojechałem i od lekarki usłyszałem, że jest bardzo zdziwiona, że dopiero teraz przyjeżdżamy, że już jest za późno, bo zaraz będę miał przecież osiemnaście lat i gdybym wcześniej przyjechał, to dałoby się poradzić, teraz to już nic nie można zrobić.

Świetnie. Teraz mam prawie osiemnaście lat, niecałe 160 cm wzrostu, piskliwy głosik z powodu braku mutacji i twarz dwunastolatka. Dziękuję!

służba_zdrowia

Skomentuj (79) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 629 (713)
zarchiwizowany

#22326

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Nie będzie to jakaś konkretna historia, tylko ogólnie o zwierzętach na wsi.

Mieszkam w małej wsi od kilku lat. Bardzo lubię zwierzęta i serce mi ściska, gdy widzę jak tutaj traktują swoje "pupile". Prawda jest taka, że pies jest trzymany tylko po to, by ładnie wyglądał i szczekał.

Cały czas widzę psy pozamykane albo w małych klatkach albo na bardzo krótkich łańcuchach, a znacznej większości w ogóle nie widziałem na luzie.
Ludzie na wsi w ogóle nie przejmują się ich losem, dają jakieś resztki z obiadu, wodę zmieniają raz na tydzień.

Niestety na moim podwórku wcale nie jest lepiej. Mamy dwa psy i one dostają resztki z obiadu i są cały czas na łańcuchu, przywiązane daleko, z tyłu podwórka. Gdyby nie ja, to one nie miałyby czystej wody. Codziennie po szkole puszczam je też z łańcuchów i biegają sobie do wieczora albo do rana.
Jak widać nie tylko mieszkańcy wsi są nieczuli, bo moich rodziców też nie obchodzi ich los, a na wsi mieszkamy dopiero od kilku lat.

Ale najbardziej wkurzyła mnie sytuacja, gdy ojciec kupił sobie "rasowego owczarka niemieckiego". Od dawna o takim marzył, w dzieciństwie takiego miał, więc szukał go, szukał, aż w końcu znalazł. Gdy go nabył, od razu sprawdzał i pytał się co powinien jeść, jak należycie dbać o niego, jak karmić. Teraz co kilka dni gotuje pełen gar kaszy i galarety dla owczarka, obowiązkowo przynajmniej co dwa dni wychodzi na spacerek z pieskiem. Prawie 24/h na dworze. Jeździ do weterynarza, szczotkuje.
A ten pies niby rasowy, a jest głupszy od tych kundelków.
A tamte pieski dalej dostają resztki z obiadu. I rodziców nie obchodzi to, że te psy mają chore zęby, że nie mają ocieplonych bud, że mają brudną wodę, że nie można im dawać ludzkiego jedzenia.

Przed tą zimą powiedziałem to ojca, żeby może ocieplił im budy, bo przecież zimno im będzie. Tata na to:
- Daj spokój, nic im się nie stanie.

I psy leżą i śpią na gołych dechach...

Gdybym tylko mógł, to bym kupował im karmy, ocieplił budę...
Tylko co ja mogę? Nie mam tyle kasy, żebym kupował karmy, nie umiem ocieplić budy. Niestety, gdybym był na miejscu taty to inaczej wyglądałoby życie naszych zwierząt.

I tak wygląda sytuacja w większości domach na wsi, gdzie są zwierzęta. Mam kolegę, u którego całą rodzina dba o psa, tylko, że takich ludzi jest bardzo mało. Niestety

Wioski

Skomentuj (50) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 29 (249)

#21173

(PW) ·
| Do ulubionych
Piekielna kobieta z autobusie.

Wracałem dzisiaj ze szkoły autobusem. Ludzi full, jakoś tak wyszło, że chyba tylko miejsce obok mnie było wolne. Na kolejnym przystanku wsiadł do środka mężczyzna, który wyglądał na biednego, albo bezdomnego. Jako, że nie mam nic do takich osób, to zdjąłem plecak, który leżał na jedynym wolnym siedzeniu i powiedziałem, żeby pan sobie usiadł. Mężczyzna podziękował i zajął miejsce. Tu muszę nadmienić, że facet nie był pijany, nie śmierdział, po prostu był zarośnięty i miał gorsze ciuchy od innych. Jedziemy sobie, sielanka trwa, dopóki nie wsiadła młoda kobieta z małym dzieckiem. Szła w głąb autobusu rozglądając się za wolnym miejscem. Gdy była obok nas, mężczyzna wstał i ustąpił miejsca kobiecie. Ta zrobiła minę, jakby jej gó*no pod nos dali i powiedziała:

- CO? JA na pewno nie będę po panu siadać! Nie wiadomo co taki śmieć może przenosić. To siedzenie teraz brudne jest, trzeba odkazić... - I cofnęła się na przód autobusu.

Pan usiadł, twarz mu trochę posmutniała. Nikt nic nie powiedział, nie zrobił. Ja siedziałem jeszcze trochę myśląc nad wyzwiskami, które zaraz poślę na tę wredną babę, jednak nie zdążyłem, bo wysiadła. No cóż... Są ludzie, taborety i takie śmiecie, jak ta wredota.

Autobus

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 593 (671)