Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77554

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam młodszą siostrę. Z powodów różnych jej wychowanie jest głównie na mojej głowie. Rodzice, jasne, nakarmią, ubiorą, ale cóż, raczej niezbyt znają się na dzieciach, co mówię z ręką na sercu i z autopsji.

Ale ja też się nie znam, bo i skąd się znać, kiedy się jest w pierwszej technikum?
Mała, lat pięć, to dziecko zdolne, rezolutne i bardzo inteligentne. Wygadana, czasem pyskata. Jak to dzieci.
Ale kiedy robi coś, czego robić nie powinna, wystarczy jej to wytłumaczyć, jakoś dłużej i obszerniej niż "po prostu nie wolno i koniec!", a zrozumie.

No to tłumaczę, jak mogę tak działam. Ale czasem mi madre oraz szef szefów, mi padre raczej nie chcą ze mną współpracować w tej materii.
Często przekręcam lekcję w jakąś dłuższą historię, żeby chociaż coś z niej wyniosła.
No i zaczynamy.

Madre: CO TY TAK DŁUGO GADASZ Z NIĄ? Powiedz, że nie wolno i tyle!!
Padre: Boże, Erick, skończ już gadać, bo telewizora nie słyszę!
Madre: Ty nie jesteś jej matką, co ty mi tu się wymądrzasz!
(Tu zwykle szlag mnie trafia i mówię, że może gdyby oni to robili, to ja bym nie musiała, co prowadzi do większej wojny).
Madre: Jezus, przymknij się w końcu, ona już rozumie!

Cóż. Tymczasem jest i zwrot akcji, czasem po ośmiu godzinach w szkole, a dziewięciu poza domem, nie mam zbytniej ochoty na zabawę z małą i...
M: Nigdy się nią nie zajmujesz!!
P: To twoja siostra! To twój obowiązek!
M: Boże, poprosić cię o coś, nigdy nie masz dla niej czasu!
P: Co, może jeszcze JA mam się nią zająć? Jazda się z nią bawić!!

Piekielnicy drodzy, jak tu żyć?

dom rodzina

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 205 (243)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…