Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77579

~Perfee ·
| Do ulubionych
Uradowany, że w końcu udało mi się dotrzeć po pracy do domu wchodzę na klatkę i podchodzę do skrzynki pocztowej. Wyciągam listy i z powodu dużej ilości ulotek od razu przeglądam, aby nie targać śmieci do domu.

Zauważam list błędnie wrzucony do mojej skrzynki. Prawie automatycznie chciałem wrzucić go do skrzynki na zwroty, ale kątem oka zauważyłem, że to list z banku.
Pomyślałem – może gość czeka na coś ważnego, kartę, umowę... Zaniosę mu.

Idę do bloku obok, szukam właściwej klatki. Niestety skrzynki są za zamkniętymi drzwiami więc dzwonię do gościa domofonem...
– Słucham – odzywa się gość tonem, jakbym go wyciągnął z łazienki.
– Jestem sąsiadem z bloku obok – mówię – w mojej skrzynce omyłkowo znalazł się list do pana...
Gość przerywa mi i tonem pozbawionym szacunku, niczym nadzorca na plantacji bawełny zwraca się do mnie bezpośrednio
– To wrzuć do skrzynki!
Zagotowałem się ze względu na taki ton. Oczekiwałbym raczej – Dziękuję bardzo, że pan przyszedł...

Ponieważ dalej nie mogę wejść na jego klatkę, gdzie są skrzynki pocztowe, bo nie domyślił się, że należy nacisnąć przycisk kontynuuję moją wypowiedź
– Czy mógłby mnie pan (za tą służalczość się nienawidzę) wpuścić na klatkę?
– A po co? – Z wyrzutem odpowiada sąsiad.

Nie wytrzymałem.
Rzuciłem list w śnieg przed drzwiami. – Po jajco! – odpowiedziałem – Teraz zejdź na dół i poszukaj swojego listu w śniegu!

Bardzo zdenerwowany wróciłem do domu. Nie dawało mi to jednak spokoju. Moja koncepcja świata legła w gruzach. Czułem jednak wyrzuty sumienia. Pomyślałem o tym liście moknącym w zaspie...
Poszedłem jeszcze raz do klatki sąsiada. Listu już nie było.

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (Głosów: 202)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…