Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Sprzed paru dni. Pociąg... parno, gorąco z ludzi po prostu cieknie... jechałam z kolegą z wypadu do Gdańska.

Kolega postanowił otworzyć okno - zapytał się pasażerów czy może - ot zgoda była, to otworzył.
Przyjemny powiew... ludzie odetchnęli, ale wsiadła ONA, kobieta, która nie była najmłodsza ale tapety na twarzy to miała chyba z 30 kg. i taki wielki rzucający się pieprzyk na policzku (dowiecie się dlaczego to wspominam).

(kobieta): - ZAMKNIJ TO OKNO GÓWNIARZU! ZAWIEJE MNIE!

Kolega grzeczny, pełna kulturka więc zamknął ale miny nasze i pasażerów mówiły więcej niż tysiąc słów. :)

A więc, siedzimy coraz bardziej gorąco, znowu leje się z nas pot... postanowiłam zasnąć.. nagle kolega mnie szturcha i wskazuje na panią piekielną: jak każdy zaczęła się "topić" DOSŁOWNIE! Cała tapeta zaczęła jej dosłownie spływać! Kapało jej wszędzie i na wszystko. A ten pieprzyk... też spłynął... tak po całej twarzy w dół, długa czarna wstęga w morzu tapety. :D

Powiem jedno: jedyny plus to satysfakcja nasza i pasażerów, bo kobiecina sama chciała żeby zamknąć okno.

pociąg

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 830 (880)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…