Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77227

~kop ·
| Do ulubionych
Lato ubiegłego roku. Parking przy dużej galerii handlowej. Siedziałem w samochodzie, czekając na żonę i jej koleżankę. Nie chciałem przeszkadzać kobitkom kiedy splądrują butiki.

Siedzę więc i czytam gazetę. Ciepło,okna w aucie opuszczone. W pewnym momencie widzę toczące się leniwie przez parking duże auto. Nissan Navara, kabina czterodrzwiowa i paka. Za kółkiem paniusia wyfiołkowana jak z żurnala w wieku 40+, rozgląda się za wolnym miejscem. Może nie zwróciłbym uwagi, ale przejechała ze dwa razy koło mnie. Na wprost mnie (po drugiej stronie przejazdu) stoi stary Opel astra kombi, są dwa wolne miejsca i VW passacik. Miejsca dosyć, że taka navara mogła spokojnie zaparkować w poprzek jak do koperty.

Paniusia też to zauważyła. Mogła przodem bez problemu, ale nie. Wbiła wsteczny i cofa. Ze swojego miejsca już widzę, że nie ma ludzkiej siły żeby pancia wyrobiła. Zbyt późno zaczęła kręcić kierownicą w prawo i za szybko jechała. Musiało nastąpić JEB!!! Huknęło, trzasnęło i tyłek astry przestał istnieć. Pancia w lot pojęła, że coś jest nie halo. Wysiadła, spojrzała, zaklęła jak szewc. Wsiadła do navary skorygowała błąd i zaparkowała już poprawnie obok rozbitej astry. Znowu wysiadła i szacowała uszkodzenia z tyłu swojego auta. Obejrzała też opla i z wielkiej jak jej samochód torebki wyciągnęła telefon. Byłem nie dalej jak 10 metrów i mogłem chcąc nie chcąc słyszeć ten jednostronny dialog:

- Tadziu przyp...łam w jakieś auto! Pod galerią!
- .....
- Naszemu nic. Opel, rzęch taki stary.
- .....
- Nie nikt nie widział, a kierowca jest pewnie w galerii. Nikogo nie ma.

(Owszem ludzie kręcili się po parkingu, ten i ów spojrzał, ale zainteresowania zajście nie wzbudziło).

- .....
- Nooo szyba, klapa z tyłu, bo to kombi i światła, i rejestracja odpadła.
- .....
-Dobra... Spier...am!

Jednym susem paniusia była w samochodzie i tak jak obiecała Tadziowi, spier...ła.

Jakiś czas później wrócił kierowca nieszczęsnego opla. Był z żoną i dwójką dzieci. Podszedłem i podałem mu zapisany na marginesie gazety numer rejestracyjny navary. Wezwał policję. Przyjechali, a ja powiedziałem co się stało. Nie byłem wzywany na świadka, bo policjanci wzięli nagrania z kamer monitoringu ochrony i najwidoczniej paniusia nie była w stanie wykręcić się sianem i wobec przedstawionych dowodów przyznała się do winy.

Jakim piekielnym idiotą trzeba być żeby nie zdawać sobie sprawy z tego, że w dzisiejszych czasach prawie wszędzie jest monitoring?
A zwłaszcza przy dużych galeriach handlowych.

komunikacja_miejska

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 373 (379)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…