Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77414

(PW) ·
| Do ulubionych
Naprzeciwko bloku, w którym mieszka moja mama, powstał plac zabaw pod dachem. Spotkał się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem w okolicy, co weekend rodziców z dzieciarnią jest tam pełno - i na tym mógłbym historię zakończyć, wrzucić na jakąś stronkę ze świetnymi pomysłami na interes, gdyby nie...

Kultura parkowania klientów.

Pod blokiem problemów z parkowaniem nigdy nie było: miejsc parkingowych jest sporo, a gdyby brakło - jest wielki, wiecznie pusty parking niecałe 100m dalej, wystarczy przejść przez ulicę. Ale bliżej jest przecież kawałek trawnika, po co się wysilać i chodzić, nie?

Trawnik jest zawalany przez samochody co weekend i pomału zmienia się w klepisko.

Podniesienie krawężnika przez spółdzielnię mieszkaniową dało niewiele - SUV sobie wjedzie tak czy inaczej, reszta przejedzie przez chodnik.

Telefony na Straż Miejską dają jeszcze mniej - Straż Miejska pracuje od poniedziałku do piątku, w godzinach 10-18. W sobotę, niedzielę i po 18 - hulaj dusza.

Telefony na Policję dały niewiele - Policja ma budżet tak obcięty, że w weekendy mają cały jeden patrol wyjazdowy na stanie. Jeśli ten patrol jest akurat potrzebny gdzie indziej - mandatów za parkowanie wstawiać nie będzie.

Obsługa placu zabaw wywiesiła na drzwiach kartkę z napisem "PARKING 100m" i strzałką wskazującą tenże. Reakcji brak.

Parkują więc dumni rodzice gdzie popadnie, ucząc przy okazji latorośle co wolno, jak się ma samochód. Na zwrócenie uwagi reagują w najlepszym razie tłumaczeniem, że im się dziecko przez te 100m przeziębi, w najgorszym - prezentacją zakresu łaciny kuchennej.

I tylko trawy żal.

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 253 (267)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…