Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77570

(PW) ·
| Do ulubionych
Sytuacja taka, że nie wiedziałam czy mam być zniesmaczona, czy się śmiać.
Istnieje sobie grupa, do której należę. Spotykamy się raz na jakiś czas na kawę, ale też często na różnego typu szkoleniach. To grupa łącząca - nie zabrzmi to skromnie ale profesjonalistów - raczej zamknięta i nigdy nie było zgrzytów. Do wczoraj.

Po szkoleniu dosiadła się do nas Pani. Celowo przez wielkie P. Kobieta około 50-60 z bardzo męskim rysami, nieprzyjemnie i nieudolnie jeszcze podkreślonymi. Generalnie- właścicielka salonu która bawiła się w stylistkę, nie mając o tym pojęcia.

Temat był dla mnie luźny - ślubny - co już mam za sobą. Koleżanka miała wątpliwości, czy skorzystać z usług innej koleżanki "po fachu" czy też samodzielnie zadbać o swój makijaż.
Dziewczyny się wypowiadały różnie - w większości te, które miały to za sobą, malowały się same. Pani wielkiej to nie pasowało.

Wręcz z agresją narzucała swoje zdanie, że w dniu ślubu NIE WOLNO malować się samodzielnie. Bo stres, makijaż nie wyjdzie dobrze itp. Jak się nie chce ryzykować to trzeba iść na próbny.
Odpowiedziałam, że ja byłam na takim próbnym i jak wróciłam do domu, wszystko zmyłam, bo mimo moich sugestii, dziewczyna pomalowała mnie po swojemu- twierdząc że będzie fantastycznie.

Pani wielka uznała, że tamta miała na pewno rację, bo ja nie wiem w czym mi do twarzy.
Szczęka na podłodze, po komentarzu tego typu od pani z wyglądem... no cóż, mocno niedopasowanym.
Widziałam w jakim kierunku to wszystko zmierza więc postanowiłam zająć się czymś innym.
Skończyło się tak, że Pani wielka zrobiła "próbny makijaż ślubny" dziewczynie, która o to pytała. Nie wiem co skłoniło ją do takiego kroku, ale cóż...

Wyglądała aż śmiesznie- fioletowe usta jak u truposza, oczy jak podbite. Podkład za ciemny - w efekcie kilka lat więcej. Powiedziała, że jej się nie podoba.

Wywołała tym lament mniej więcej taki:
"Wy młode siksy się nie znacie, fiolet teraz w modzie, kocie oko zawsze na topie!!! Ostatnio pomalowałam tak dziewczynę i na początku też nie była pewna ale potem powiedziała że jednak super!!! Ty myślisz, że ślub to tylko kościół, otóż nie! To jest cała noc imprezy, musisz mieć zakryte podkładem (nie pytajcie nie wiem co), bo jak nie zakryjesz to będzie widać wszystko! Wy na pewno byście tylko konturowały, a to się już przejadło! Akysz!"
I sobie poszła. Używając tego "akysz" co mnie doprowadziło do takiej salwy śmiechu, że się mało nie udusiłam.

Mam nadzieję że nasze towarzystwo dla tej pani okaże się niegodne i nieprofesjonalne, oraz że już jej nie spotkam.

Makijaże

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (Głosów: 186)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…