Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77833

~LekarzOrtopeda ·
| Do ulubionych
Mieszkam na Śląsku, mam 33 lata. Pracuję w szpitalu na oddziale ortopedii i reumatologii oraz, w dwa dni w tygodniu, prowadzę gabinet w jednej z przychodni rejonowych. I o tym drugim miejscu pracy będzie właśnie.

Umowa jak to umowa, płacone za godzinę pracy, a nie od pacjenta. Niby wszystko ok, ale w ciągu 5 godzin, gdy gabinet jest czynny, potrafi przyjść czasami jakaś połowa zapisana na dany dzień. Gdzie jest druga połowa? Nie mam zielonego pojęcia. Najśmieszniejsze jest jednak to, że na termin do mojego gabinetu czeka się czasami i kilka miesięcy. Dlatego ci, którzy czekać nie chcą, najczęściej idą gdzieś prywatnie. Szkoda tylko, że przy okazji rejestrują się do mnie, a później zapominają odwołać wizytę.

Mam wielu znajomych, nie tylko lekarzy. I czasami tak dyskutując o bolączkach naszej służby zdrowia, pojawia się kwestia kolejek do specjalistów. Mój argument, że za te kolejki po części odpowiadają sami pacjenci, bo nie pilnują sobie terminów wizyt albo co gorsza, nie odwołują ich, jest traktowany z przymrużeniem oka. Fakt, konkretne rozwiązania systemowe by się przydały tak na 10 lat wstecz, ale niemniej jednak, pacjenci też spory wkład w to mają.

W ostatni piątek, będąc w gabinecie od 9 do 14, przez 2 godziny nie miałem ani jednego pacjenta. I możecie się w tym momencie śmiać, ale z braku potencjalnego zajęcia, zacząłem grać w Heroesy 3 na komputerze...

słuzba_zdrowia

Skomentuj (54) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 255 (277)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…