Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77941

(PW) ·
| Do ulubionych
A propos historii ślubnych, przypomniała mi się jedna krótka sprzed dwóch lat. Choć w zasadzie jest to piekielna historia o tym, jak "poczta znowu zawiodła".

Słowem wstępu - w grupie znajomych była kiedyś pewna Marysia, która się swojego czasu odłączyła od stada, poznawszy swego przyszłego męża, który wciągnął ją do innej ekipy. Większego problemu nikt z tym nie miał, tylko szkoda trochę, że takie kontakty urwane z dnia na dzień.

Wszyscy wiedzieli, że ślub się szykuje. Jedni bardziej, inni mniej, ale jakoś tam, ze względu na dawne znajomości, liczyliśmy na zaproszenie chociaż na samą uroczystość kościelną, niekoniecznie wesele. Nikt się nie spodziewał wizyty przyszłych państwa młodych u siebie w domu. Poczta przecież też daje radę - tym bardziej, że mieszkamy w dużym mieście.

Tym razem jednak "poczta zawiodła". Otóż, uwaga, 4 stycznia (poniedziałek) cała grupa (każdy z osobna) dostała zaproszenia na ślub, który odbył się 2 stycznia (sobota), wysłane 31 grudnia (czwartek przed Nowym Rokiem).

Na mnie nie zrobiło to wrażenia, nikt jej nie kazał nas w ogóle zapraszać, ale kolega - kiedyś najbliższej z Marysią - zadzwonił do niej z życzeniami, przy okazji zadając zasadnicze pytanie: Maryśka, ku*wa, jaja se robisz?!
Marysia, odpowiedziała tylko cicho: No wiesz, znowu poczta zawiodła...

poczta marysia ślub

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 243 (253)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…