Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79473

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowiem wam o moim "nowym" biurowcu.

Zbudowano go w ubiegłym roku, a cała firma (ponad 600 osób) miała być przeniesiona między listopadem a grudniem 2016. Nas i sąsiedni zespół rzucono jako pierwszych, ze względu na pracę na laptopach, a więc sieć firmowa nie jest konieczna (vpn). Niestety od tego czasu aż do ubiegłego tygodnia byliśmy jedyni, gdyż dostawca sieci kablowej nie był w stanie jej ustabilizować.

Budynek ma spory japoński ogród w stylu zen. Oznacza to mniej więcej tyle, że można policzyć ławeczki na palcach jednej ręki (no, może na półtorej ręki), żadna z nich w cieniu. W skrócie - mamy wielki plac gorącego żwiru i kamieni.

Oczywiście ze względu na "zen", wszyscy wychodzą na papierosa od strony parkingu. Chociaż tak właściwie to obie strony są stronami od parkingu, tylko ta jedna jest od północy. Bo budynek jest otoczony betonowym chodniczkiem połączonym z dwupasmową ulicą. Taki uroczy betonowy wianuszek. Może na waszą wyobraźnię podziała fakt, że lato zaczyna się tutaj z początkiem maja i kończy w listopadzie - po 40 stopni w cieniu.

Oczywiście budynek jest green i eko, więc sam reguluje opuszczenie i podniesienie żaluzji od strony południowej. Problem w tym że pobliskie góry powodują występowanie silniejszych wiatrów, a przy wietrze żaluzje mogą się zniszczyć, więc są podnoszone. Przypominam 40 stopni w cieniu i strona południowa.

Z daleka budynek wygląda dobrze. Z bliska widać, że pod fancy pokrycie w postaci płyt wchodzi woda, więc już kilkukrotnie budowlańcy przyklejali je z powrotem. Przy silniejszym deszczu przeciekają okna.

Choć w budynku pracuje tylko 1/10 docelowej liczby ludzi, przyciski w windach już nie za dobrze działają. Czasami trzeba próbować 3-4 razy, zanim przycisk "załapie". Oczywiście wprowadzono windy na kartę, więc przy każdej próbie trzeba ponownie przyłożyć kartę. Jako, że przyciski wyboru piętra są w kabinie windy, wyobraźcie sobie tę operację z zamkniętą z wami w środku osobą z klaustrofobią - mam w zespole dwie takie.

Przynajmniej udało się przeforsować pozostawienie schodów przeciwpożarowych bez konieczności otwierania ich kartą magnetyczną - w pierwszych tygodniach byliśmy "nieco" zaskoczeni.

Ale żwir w ogródku jest codziennie wygładzany i układany, żeby nie było że lipa.

korpo

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 138 (166)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…