Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79799

(PW) ·
| Do ulubionych
Poszliśmy kiedyś z narzeczoną na sushi.

Złożyliśmy zamówienie, zostaliśmy uprzedzeni, że czas oczekiwania to godzina. Spoko. Siedzimy, gadamy, czekamy.

Jakieś pół godziny po nas wchodzi prawie że stereotypowy Janusz (brakowało wąsa) ze stereotypową Grażyną. Przywitali się z gościem z obsługi jak starzy znajomi, Janusz zamówił „to, co ostatnio". Usłyszeli, że trzeba czekać godzinę - Janusz stwierdził, że na takie sushi warto poczekać, oni się w tym czasie przejdą.

Poszli.

Wrócili po godzinie. Usiedli przy stoliku. Po czym Janusz wyciągnął komórę, wybrał jakiś numer i zaczął głośno nawijać mniej więcej tak:

- No, w sushi.
- No, kur... czekamy.
- No jak zara nie dostaniemy, to im tą budę kur... rozp...

Facet z obsługi podszedł więc do państwa Januszostwa i zaczął się dialog:

- Proszę się uspokoić.
- A bo się kur... wku...wiłem. Ile można czekać?
- Za chwilę zostanie podane państwa zamówienie.
- Miało być godzinę, nie było nas godzinę dziesięć, no ile kur... można?
- Proszę się uspokoić, to nie kebab. Przygotowanie sushi trwa.
- Tamte (wskazując dwie Bogu ducha winne dziewczyny przy stoliku obok) były po nas i już jedzą! Macie pięć minut żeby mi podać moje zamówienie albo to pier..lę!
- To w takim razie zróbmy tak: pan idzie gdzie indziej i nie było tego zamówienia.

Janusz się zapowietrzył, rzucił "żegnam", wziął Grażynę i opuścili lokal.

„Buda" jak stała, tak stoi do dziś.

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (174)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…